Dziewczyna o czterech palcach

Marek Krajewski Dziewczyna o czterech palcach Wydawnictwo Znak, Kraków 2019 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Feliks Edmundowicz wścieka się… Wojna polsko-bolszewicka w 1920 roku nie zakończyła się w chwili ustania działań zbrojnych, utrwalenia na piśmie preliminariów pokojowych w tzw. traktacie ryskim i technicznego zakończenia prac delimitacyjnych na granicy obu państw. Wojna wtedy przeszła w stan sui generis anabiozy. Na zewnątrz wszystko było w porządku – wymieniono jeńców, nawiązano stosunki dyplomatyczne, wręczano listy uwierzytelniające, zaczęły kursować pociągi do Moskwy, Piotrogrodu i Kijowa, handel ruszył, w obu kierunkach repatriowano trochę ludzi. Normalizacja… Ale to pozór – pod powierzchnią zdarzeń odnotowywanych w kronikach agencji prasowych buzowało „drugie życie” pogranicza – i nie tylko… Między oboma państwami i narodami zbyt wiele narosło bolesnych zaszłości, aby dojść mogło do choćby prowizorycznego pojednania i unormowania wzajemnych stosunków. Z jednej strony „komunista” był straszakiem uniwersalnym: gwałty, pożoga, mordy, imbecylizm, mongoloidalne skojarzenia, chamstwo, przemoc, wojujący ogniem i mieczem ateizm, brud, syf, smród i pewne takie deficyty w sferze edukacji tudzież kultury osobistej. Miał się go tak samo bać Żyd (okradnie, pierzyny rozpruje i na koniec zabije i synagogę spali…), chłop (babę wyonaczy, świnię zarżnie i zeżre, żyto sfajczy razem ze stodołą…) i pan (rozstrzela portrety przodków, wytłucze porcelanę,…

Mock. Pojedynek
kryminał , proza polska / 26 sierpnia 2018

Marek Krajewski Mock. Pojedynek Wydawnictwo Znak, Kraków 2018 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Piekielne wezwanie Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że tym razem Krajewski – wrocławski filolog klasyczny, od dawna zawodowo oddany literaturze – usadowił się na szczycie. Nieodwołalnie. Po prostu jest najlepszy. I to nie tylko w wąskiej, aczkolwiek popularnej grupce Wielkich Rekonstruktorów Historii, budujących swoje wyimaginowane (chociaż w miarę możliwości, cierpliwości i talentu – wierne wypreparowane ze starych kronik) kosmosy-scenografie z przeszłości, w których rozgrywają swe kryminalne intrygi fabularne. Krajewski dawno prześcignął kolegów rekonstruktorów; twory większości z nich – zestawione z jego mistrzowskimi kreacjami -przypominają dekoracje teatrzyków marionetek albo makiety domków dla lalek. O autorach tzw. powieści historycznych już nawet nie chce mi się wspominać – dość powiedzieć, że większość z nich realia zaprzeszłych epok traktuje niezwykle umownie, idealizująco i fałszywie – osobliwie z kompletną niewrażliwością na zapachy. Ktoś taki precyzyjny (mimo używania, a nawet nadużywania realizmu magicznego…) jak na przykład Sapkowski (ze swą trylogią husycką i Reynevanem z Bielawy) to rara avis w tym zacnym towarzystwie. Przypadek Krajewskiego jest szczególny. Wielkie cmokando znawców literatury, niosące się przez kraj cały po każdym kolejnym tomie z Mockiem czy Popielskim, a dotyczące jego umiejętności rekonstruktorskich, zasłaniało albo zgoła pomniejszało krytyczną ocenę…

Mock. Ludzkie zoo
kryminał / 2 września 2017

Marek Krajewski  Mock. Ludzkie zoo Wydawnictwo Znak, Kraków 2017 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Wojna hybrydowa w jądrze ciemności Krajewski kwitnie… Ba, zgoła szaleje! Jego wyobraźnia fabularna, karmiąc się okruchami wiedzy tajemnej, internetowym badziewiem i bezkresnymi (tak przynajmniej zdaje się…) zapasami jego własnej, klasycznej erudycji grecko-łacińskiej, zatacza kręgi zgoła niepoddające się już kontroli rozumu. No i bardzo dobrze! O cóż bowiem idzie bój na niwie literatury kryminalnej? Nie ten w sumie stosunkowo lekki bój z konkurentami do względów wydawców, z innymi autorami. Ten prawdziwy, ciężki bój spotkaniowy stoczyć trzeba z naprawdę wymagającym, dobrze uzbrojonym, wyćwiczonym i zdeterminowanym przeciwnikiem: czytelnikiem, weteranem wielu walk, zwycięskich na ogół, ze słabiej przygotowanymi autorami, których kości bieleją w składowiskach taniej, przecenionej książki na wszystkich zaludnionych kontynentach świata… Wygrać niełatwo; ale Krajewski nie jest lekkozbrojnym podlejszego autoramentu. To stary wiarus, kombatant z imponującą listą przewag nie tylko o wartości artystycznej – ale również w jednej osobie prokurent i właściciel przedsiębiorstwa, które cieszy się sukcesem na rynku. Wymiernym. I to bardzo… Wszystko zatem wskazuje na to, że autor powieści kryminalnych (sensu largo) Marek Krajewski posiadł tajemnicę jakowejś Wunderwaffe, która mu ten sukces odnieść pozwoliła. Czymś powalił czytelników na kolana, czymś uwiódł, jakoś sięgnął do portfeli. Ostatnio po…

Mock
kryminał / 18 września 2016

Marek Krajewski Mock Wydawnictwo Znak, Kraków 2016 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 1/5 W pętli czasu zbrodnia… „Był sobie skrzypek Hercowicz, co grał z pamięci jak z nut, z Szuberta on umiał zrobić – no brylant, no istny cud.” (Osip Mandelsztam; przekład Wiktora Woroszylskiego; z muzyką Andrzeja Zaryckiego śpiewała Ewa Demarczyk) Wdzięczny jestem głęboko i czołobitnie (jako czytelnik ze skromnych najskromniejszy…) Markowi Krajewskiemu, filologowi klasycznemu z Wrocławia, za autorską woltę, której się dopuścił, wracając do postaci literackiej, od której zaczął był swą karierę popularnego autora powieści kryminalnych. Siedemnaście lat i szesnaście książek (w tym sześć w sensie ścisłym; lub siedem; zależy jak liczyć…) temu Krajewski wykreował postać policjanta. Echt Breslauer (aczkolwiek pochodzący z Wałbrzycha…) und Schlesier Eberhard Mock – tęgi żarłok (powiedzmy raczej: smakosz na miarę posiadanych środków…) i opój, zwolennik tanich dziwek, niedokończony filolog klasyczny (czyli mógłby o mało co karierę zrobić gimnazjalnego profesora – jednego z filarów, obok instruktora musztry w regimencie pruskiej piechoty, systemu wychowawczego i społecznego Rzeszy), posiadacz osobliwymi drogami chadzającego intelektu tudzież nosiciel żarliwego poczucia sprawiedliwości per fas et nefas, za wszelką cenę, do końca i bez zważania na przeszkody egzekwowanego. Że już o chwycie szczęk (w sensie symbolicznym, śledczym) godnym bullterriera, gwałtownym charakterze, od demonstrowania…