W cieniu zła
horror , kryminał , proza obca , thriller / 10 listopada 2020

Alex North  W cieniu zła Przełożył Paweł Wolak Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA, Warszawa 2020 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 2/5 Antykwariat snów Nieodgadniona istota snu jest jedną z tajemnic natury ludzkiej. Badania trwają, ale pewnych rezultatów – statystycznie powtarzalnych, sprawdzalnych i objaśnialnych (już to biologicznie, już to na gruncie psychologii czy fizjologii mózgu) – jak nie było, tak nie ma. Oczywiście byli – i nadal są – badacze, twierdzący kategorycznie, że posiedli tajemnicę natury snu. Aha, taka to prawda, jak prawdziwa jest wiara w sprawczą moc senników, czyli katalogów interpretacji znaczeń marzeń i majaków sennych – tak, jak je zapamiętali śniący, by potem usilnie dowiadywać się, co też mogłyby one znaczyć. No cóż, powiedzieć, że rozumie istotę snu może tylko ten, kto jej nie rozumie… W każdym razie marzenie senne jest przedmiotem nieustannej fascynacji osobników naszego gatunku – od kiedy gatunek zdaje sobie sprawę z ich odrębności, „inności” i niepodobieństwa (choć składają się przeważnie z elementów znanych z doświadczenia lub rozpoznawalnych) wobec całej reszty „produkcji umysłowej”, czynionej na jawie. Tak – sny są fascynujące. Od zawsze… W takim na przykład mieście Uruk – centrum politycznym, gospodarczym i intelektualnym kraju Sumerów nad Eufratem – w okolicy świątyni Inanny (Isztar) odkryto znaczne…

Szybki szmal
kryminał / 4 listopada 2020

Ryszard Ćwirlej  Szybki szmal Wydawnictwo Muza SA. Warszawa 2020 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Pisanie ze słuchu… Teoś Olkiewicz wciąż jeszcze żyje, co dziwi nawet jego kumpli ze służby i dawnych milicyjnych lat. Potrącony przez samochód (rozmyślnie, z zamiarem pozbawienia…), leży w szpitalu i powolutku dochodzi do formy, na wszelki wypadek organizując życie swoim spadkobiercom. Zaiste przywiązanie Ćwirleja do swego podstawowego bohatera jest dowodem niezwykłej wierności. Autor może wszak wszystko – ale fakt, że nie uśmierca Teosia, oznacza, że lubi go nad miarę i literacką potrzebę; może Olkiewicz jest czymś w rodzaju talizmanu, magicznego totemu serii? Albo może jeszcze się do czegoś przyda w planowanych (niewątpliwie, bo całość ładnie „żre”) dalszych ciągach. A może chodzi tylko o to, by wbrew badaniom rozmaitych mędrków wykazać, że wóda jest najlepszym konserwantem egzystencjalnym… No cóż, to może taki literacki ukłon w stronę polskiej racji stanu. Umysłowego. Wiecznie pijane dziecko szczęścia, przy tym idiota, dupek, miglanc i beznadziejny bęcwał – oto sól ziemi, tej ziemi – narodowy bałwan, narodowy idol i narodowy błazen. Ikona polskiego prawdziwka. Symbol może bez mała wszystkiego, co między Bugiem a Odrą ma pretensje do życia. Odwieczny nasz prototyp, powielany w milionach prototypów, porzuconych w fazie eksperymentalnej, bo się nigdy…

Moloch
kryminał , polecam , proza polska / 25 października 2020

Marek Krajewski  Moloch Wydawnictwo Znak, Kraków 2020 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Mock i ciemne moce Miło skonstatować, że twój ulubiony autor znów w formie – jak za najlepszych lat. Zaprawdę, Markowi Krajewskiemu posłużył kolejny powrót do swego klasycznego, najstarszego bohatera, czyli funkcjonariusza wrocławskiej policji kryminalnej Eberharda Mocka. Nowy „mock” trzyma poziom tych najdawniejszych – kipiących fabularnymi pomysłami, nieudziwnionych (choć aż nadto „zakręconych”, eksploatujących ponure zakamarki ludzkiej duszy), nieprzekombinowanych, sprawnie i perfekcyjnie opowiedzianych. No i bohater… Bohater znów jest wykreowany z zachowaniem wymogów brzytwy Ockhama (nie mnożyć bytów ponad potrzebę…), a jego konieczne dla powodzenia fabuły „oboczności charakterologiczne” autor ma pod kontrolą. Innymi słowy: kreacja zdyscyplinowana… Polubicie tego Mocka – czułego twardziela, sukinsyna o niezłomnych drogowskazach moralnych, zachowującego się jak brutal na wieczystym, gigantycznym, chronicznym kacu nałogowca (choć w tym akurat tomie Mock tkwi szczęśliwie – a może nieszczęśliwie – w okresie pełnej, choć wielce dokuczliwej wstrzemięźliwości, wywołanej delirycznym wstrząsem natury osobistej, ale objawy właściwe dla stanu postalkoholowego towarzyszą mu upierdliwie, chociaż w zasadzie nie pije…). Stary, dobry Krajewski, stary, dobry Mock… Jakiż to kontrast z dwiema poprzednimi książkami Krajewskiego – o lwowskim policjancie Edwardzie Popielskim – tym razem uwikłanym w działalność służb kontrwywiadowczych u zarania II Rzeczpospolitej, na wschodnich…

Morderców tropimy w czwartki
kryminał / 5 października 2020

Richard Osman Morderców tropimy w czwartki Przełożyła Anna Rajca-Salata Wydawnictwo Muza SA, Warszawa 2020 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Wesołe jest życie staruszka… Nie oszukujmy się: u większości (szacowanej na jakieś dziewięćdziesiąt procent) poddanych Jej Królewskiej Mości Elżbiety Drugiej, przebywających aktualnie na emeryturze, budżety osobiste spinają się ledwo-ledwo lub wcale. Jak u nas… Załóżmy przeto, że owa przeważająca, bo dziewięćdziesięcioprocentowa większość emerytów nie zajmuje się niczym innym, niż usilnymi próbami zaktywizowania, poprawy bilansu środków pozostających do dyspozycji miesiąc w miesiąc, podejmując jakieś zajęcia, na ogół niskopłatne, ale to zawsze coś. Lecz te dziesięć procent… No cóż, ćwiartka lub nawet jedna trzecia z nich w ogóle nie ma żadnych problemów materialnych, a zgromadzony przed emeryturą kapitał pozwala – primo: korzystnie sprzedać mieszkanie w Londynie czy domek w Cottswolds, a za zarobione pieniądze nabyć – secundo: jakieś mas lub małe chateau w Prowansji, farmę w Burgundii lub Normandii, willę w Toskanii, hacjendę na Majorce, apartament pod Malagą, opiti (domek znaczy, po grecku…) na Korfu, albo zgoła hotelik na Bahamach, by – tertio: zniknąć z pola widzenia, zwłaszcza służb podatkowych Zjednoczonego Królestwa. Ci nas nie obchodzą. Pozostaje liczna gromadka emerytów, czerpiących z państwowych, komunalnych i prywatnych funduszy ubezpieczeniowych, oprócz tych zabezpieczeń posiadających zaskórniaczki…

Uśmiech Angeliki
kryminał , proza obca / 23 lipca 2020

Andrea Camilleri  Uśmiech Angeliki Przełożył Maciej A. Brzozowski Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2020 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Kryzys wieku średniego? Gdy Camilleri pisał w 2010 roku „Il sorriso di Angelica”, miał 85 lat. Ale potrzebował wiedzieć, co znaczy właściwie pojęcie egzystencjalne – kryzys wieku średniego u osobnika płci męskiej. Sięgnął do własnej pamięci (lecz wiele mu ona nie podpowiedziała…) przeprowadził stosowne prace badawcze, dokonał szeregu rozpytań. I wyszło mu niezbicie, że męski kryzys wieku średniego to kobieta. Tak zwana kobieta niemożliwa – pragnienie, senna wizja, mokra legenda każdego mężczyzny – ale nieistniejąca w przyrodzie. Może się jednak zdarzyć spotkanie egzemplarza o daleko posuniętym podobieństwie do ideału (niemal identyczności). I wtedy na ogół dochodzi do ekscesów natury moralnej, zawodowej, rodzinnej, honorowej; zdarza się, że i finansowej (a ten aspekt bywa dotkliwy). Zakłócenia normalnego trybu rzeczy i spraw bywają gorzkie, rozległe i destrukcyjne – osobliwie w delikatnej kwestii reputacji… Przeto doszedłszy do takiego przekonania, obmyślił Camilleri dla swego bohatera zabójczą pułapkę. Wykreował mianowicie figurę dojrzałej trzydziestolatki o posągowych kształtach Moniki Bellucci („Miała na sobie czarne spodnie, równie obcisłe co bluzka, a możliwość oglądania jej z tyłu była prawdziwym darem bożym”), ale dla odmiany z długimi włosami blond (z jakiegoś bliżej…

Trzynaśc13
kryminał , proza obca / 23 lutego 2020

Steve Cavanagh  Trzynaśc13 Przełożył Janusz Ochab Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2020 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Zbrodnia bez granic… Od początku wiemy, kto zabija (choć nie tak łatwo go zidentyfikować…) i mniej więcej domyślamy się też – dlaczego… Więc dwa podstawowe elementy suspence’u na wstępie odpadają. Pozostaje trzeci. Czyli – jak on to robi? Innymi słowy: anatomia morderstwa. Bardzo wyrafinowanego morderstwa. Wielu bardzo wyrafinowanych morderstw. W tych okolicznościach narracyjnych pojawia się zasadne skądinąd pytanie – czy warto śledzić samą technologię zabójcy, gdy jego tożsamość i motywy, aczkolwiek są podmiotami śledztwa, prowadzonego gdzieś w tle, na drugim planie, dla czytelnika odsłaniają się po prostu. Dzięki udziałowi głównego sprawcy w przeprowadzonym przez autora procesie opowiadania. Morderca nie jest wprawdzie „podmiotem lirycznym” narracji, ale opis jego działań symultanicznie wypełnia jedną z dwu głównych linii konstrukcyjnych całej intrygi. Opis beznamiętnie szczegółowy i nad wyraz precyzyjny – spisany tak, jakby autor miał ambicję sporządzić raport behawioralno-sytuacyjny i nie obawiał się, że ktokolwiek zechciałby zostać naśladowcą sprawcy. Choćby dlatego, że nadmiar szczegółów i stopień ich zagmatwania wykluczałby przeciętnego człowieka z grona podejrzanych. Z powodu niedostatku kwalifikacji intelektualnych do ogarnięcia całego zbrodniczego zamierzenia. To zadanie dla niepospolitego geniusza mordowania… No i Cavanagh wykreował sobie takiego…

Doczesne szczątki
kryminał , proza obca / 7 lutego 2020

Donna Leon Doczesne szczątki Przełożył Marek FedyszakWydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2020 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Czy już sami siebie sprzątnęliśmy z Ziemi? Wydaje się, że nie… Niebo nadal bywa niebieskie – trawa wciąż zielona, chmary ptactwa unoszą się nad wodami, jeże w liściach szeleszczą. Ale to pozór tylko – gdzieś tam, w głębinach sączące się kropelki kwasu nieubłaganie odmierzają czas do przesilenia. Niewiele już go nam zostało. A na Lagunie Weneckiej nawet mniej niż gdziekolwiek… Niestrudzona Donna Leon tym razem nie penetruje weneckich kanałów, nie tropi pokrętnych losów obywateli Serenissimy, nie śledzi tamecznych afer, zbrodni i przekrętów… W zamian zanurza się w mętne wody laguny, z dala od miasta i na bagiennych żuławach szuka śladów ludzkiej nieprawości. Te bowiem, jak wiadomo, są wszędzie i żadne pustkowie nie jest od nich wolne. Co tu ukrywać – to zło, nasze zło, wygrało wyścig – pierwsze spenetrowało planetę. Tym razem commissario Brunetti w środku upalnego lata podjął osobliwą interwencję… Gdy podczas przesłuchania jego młodszy kolega był o włos od złamania sobie kariery, zbyt otwarcie sygnalizując zamiar zdzielenia przesłuchiwanego (młodego, aroganckiego i ustosunkowanego prawnika) w pysk, komisarz Guido podjął udaną próbę symulowania ataku serca, czym przerwał groźną akcję. W rezultacie jednak trafił…

Pokrzyk
kryminał , proza polska / 2 lutego 2020

Katarzyna Puzyńska  Pokrzyk Wydawnictwo Prószyński Media Sp. z o.o., Warszawa 2019 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 Gdzie jest wyjście awaryjne? Właściwie cały tekst rekomendacji poprzedniej książki Puzyńskiej w tym blogu (Rodzanice” – 26 02 2019), poświęciłem namawianiu autorki do… przeprowadzki. I co? I nic… Jeśli przeczytała, to z rady nie skorzystała. Bo co jej tam jakiś upierdliwy staruszek będzie truł za uszami… Ona ma swój fanklub, swoje zmyślone Lipowo w prześlicznych okolicznościach przyrody wedle Brodnicy, swoją „stawkę” bohaterów pieczołowicie polepionych, ma swoją narrację sfastrygowaną z intryg coraz bardziej dziwacznych. Ma też swoją sprolongowaną wieczyście umowę z wydawcą… I mniema, że to dla niej dobrze. Ale czy dobrze dla literatury, którą uprawia? To jest właśnie to pytanie, na które domagam się natychmiastowej odpowiedzi od autorki. Nie chcę bowiem poprzestawać na własnym mniemaniu, opartym tylko na egzegezie tekstu. A z niej wyłania się odpowiedź, że to dla literatury źle, bardzo źle… Źle, bo uporczywie tkwiąca w niewielkim kraiku naddrwęcańskim literatura staje się (mimo woli autorki) procederem nudnym i przewidywalnym. A wieś Pokrzydowo – zdaniem fanklubu Puzyńskiej najbardziej prawdopodobny pierwowzór „Lipowa”, realnie istniejący w terenie – staje się karykaturą samej siebie i swego literackiego alter ego. Nie słyszałem, aby jej mieszkańcy mocno i…

Śmierć z ogłoszenia
kryminał , proza polska / 31 grudnia 2019

Grzegorz Kalinowski  Śmierć z ogłoszenia Wydawnictwo Muza SA, Warszawa 2019 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Wszystko wolno, byle było stylowo… Rekonstruowanie błyskawicznie stało się najpopularniejszym sposobem uprawiania literatury sensacyjno-kryminalnej. Dlaczego? Nie wiem – przypuszczam wszelako, że nie ma jednego powodu rozkwitu kryminału historycznego. Jednego dobrego powodu. Poza tym, że literatura jest wolna i może robić, co chce… A rekonstrukcja jest techniką pisarską uprawianą przez literaturę z kręgu cywilizacji śródziemnomorskiej od początku. „Iliada” i „Odyseja” – eposy sensacyjno-heroiczne – rekonstruują wydarzenia i świat sprzed kilkuset lat przed ich napisaniem co najmniej. Ten Homer – lub ktokolwiek nim był (ja podejrzewam, że to cały kolektyw twórczy aojdów…) – w trakcie wędrówek po achajskim uniwersum zebrał relacje, nadal im wierszowaną heksametryczną formę, zapamiętał (przez nieustanne powtarzanie przy kolejnych wieczerzach w kolejnych miastach) i w końcu zapisał. Mniejsza z tym wszakże – od samego początku literatura zna wiele sposobów radzenia sobie z czasem: od walki do miłosnej afirmacji jego upływu. Jako się rzekło – literatura jest wolna i może z czasem robić, co jej się żywnie podoba (jak ze wszystkim, nawet z logiką). Co zaś się zasad tego tyczy, jedna wydaje się tu nieprzekraczalna: to odporność intelektualna czytelnika. Jeśli zatem rzeczony czytelnik nie nadąża…

Upiory spacerują nad Wartą
kryminał , proza polska / 20 grudnia 2019

Ryszard Ćwirlej  Upiory spacerują nad Wartą Wydawnictwo Muza, Warszawa 2019 Rekomendacja: 3/7Ocena okładki: 3/5 Śledztwo Skarambełusza – wina trabanta… Niebywała sprawa z tym Ćwirlejem. Rozpędza się, jakby mu tyłek wpadł do Wielkiego Zderzacza Hadronów – wydał już w tym roku „Ostrą jazdę”, dokonał reedycji swego książkowego debiutu z 2007 roku (było to w wydawnictwie Replika…) – „Upiory spacerują nad Wartą” oraz dorzucił czwartą księgę z cyklu o przedwojennym komisarzu policji państwowej Fischerze – „Pójdę twoim śladem”. Może do końca roku jeszcze coś wrzuci na rynek. Imponujące… Nie jest to oczywiście nawet ćwierć wydajności osławionego Mroza, ale idzie w tę samą stronę. I nic w tym nie ma złego. Ale i dobrego niewiele… Już w „Upiorach…” autor Ćwirlej objawił, że istotą jego „kryminalnej” prozy nie jest i nie będzie rozwiązywanie kryminalnych zagadek. Owszem – takowe pojawiają się. I to chwackie. Zwłoki młodych kobiet bez głów (głowy osobno…) wyławiane z rzeki Warty to przecież nie byle co! W końcu mamy rok 1985, nad miastem wisi groza antyustrojowych demonstracji w kolejną rocznicę Czerwca, wszystkie siły bezpieczniacko-milicyjne trzeba rzucić na odcinek tropienia zawziętych opozycjonistów i środowisk wrogich socjalizmowi – a tu taki szpas… Dwa gołe trupy młodych kobiet w rzece; to może być gorsze…

Sitwa
kryminał / 15 listopada 2019

Paulina Świst  Sitwa Wydawnictwo Akurat – Muza SA, Warszawa 2019 Rekomendacja: -1/7 Ocena okładki: 2/5 Świst pizd Pani mecenas Paulina Świst – kimkolwiek ona jest naprawdę – wciąż w dobrej formie. Przy czym słowa „dobra forma” nie odnoszą się do uprawiania przez takową literatury. W żadnym razie… „Paulina Świst” to fabryka wyrobów książkopodobnych, fizycznie niemalże identycznych z pierwowzorami; obiekty sygnowane mianem kolektywu twórczego „Paulina Świst” są wyposażone w okładki, zadrukowane kartki sklejone razem i ponumerowane, a czcionki są tak poskładane, że udatnie imitują zdania w języku polskim. Zdania są zgrabne, pełne odwagi, pewnej takiej zuchwałości, dezynwoltury i językowej kreatywności. Ale żadną miarą to nie jest literatura! Jeśli nie, to co to jest? Dobre pytanie… Czasem wydaje mi się, że znam prostą odpowiedź, ale nie bardzo mi się chce formułować takową na piśmie czy w jakikolwiek inny sposób publicznie i całkiem jawnie. A – z powodu wrodzonej dobroduszności, delikatności, bezgranicznej cierpliwości i pobłażliwości. B – z braku czasu i ochoty na proces o naruszenie dóbr osobistych, czci, dobrego imienia, o podważenie zaufania i zakwestionowanie profesjonalnych umiejętności literackich kolektywu twórczego „Paulina Świst”. Więc nic z tego. A co ja mogę? No cóż – mogę dokładnie przyjrzeć się tej „Sitwie”. Zobaczyć, na co…

Mock. Golem
kryminał , proza polska / 26 października 2019

Marek Krajewski Mock. Golem Wydawnictwo Znak, Kraków 2019 Rekomendacja: 4/7Ocena okładki: 3/5 Nie ma tego złego, czyli policjant pod presją… Pierwszy „rzut” serialu kryminałów o policjancie Mocku, rozpoczęty w 1999 roku, Marek Krajewski przewidująco „utkał” luźno (i niechronologicznie…), z wielkimi okami czasu, umożliwiającymi teraz wypełnianie pustych, wolnych miejsc biografii Eberharda Mocka nowymi przygodami. Sześć pierwszych powieści o Mocku zakończył Krajewski w 2009 roku. Ostatnia (szósta) w tym rzucie „Głowa Minotaura” to był mischung (mówiąc poprawnie: wspólne śledztwo…) przygód bohatera Mocka z przygodami drugiego (wykreowanego w tzw. międzyczasie) bohatera – lwowskiego komisarza policji Edwarda Popielskiego. Tegoż Popielskiego Krajewski poprowadził aż do lat powojennych (i do biologicznego wyczerpania prawdopodobieństwa egzystencji w stanie zdatnym do pełnienia służby). Podobnie jak w przypadku Mocka zabieg luźnego, niechronologicznego tkania fabularnej materii pozwala teraz wracać do postaci i uzupełniać kolekcję nowymi epizodami. „Dziewczyna o czterech palcach” (rekomendowałem tę powieść w blogu pięć miesięcy temu – 16 maja…) to właśnie nowy „popielski” – rok 1922, śmierć Narutowicza, wojna wywiadu polskiego z sowieckim… A z kolei w drugim rzucie „mocków” Krajewski wydał już cztery powieści, licząc z najnowszym „Golemem”. W ten sposób wybitny (i niemniej sprytny – co pochwalam wielce, bo dzieje się to z korzyścią dla czytelników, uwolnionych…

Kolory zła. Czerwień
kryminał , proza polska / 15 września 2019

Małgorzata Oliwia Sobczak Kolory zła. Czerwień Grupa Wydawnicza Foksal – Wydawnictwo WAB, Warszawa 2019 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 2/5 Raczej blady róż, z przewagą bla, bla, bladości… Jestem wściekły na siebie – znów dałem się nabrać… Autorom blurbów oczywiście. Tym razem wydawca zgromadził eskadrę kompletnie anonimowych blogerów z Instagramu, dodatkowo obciążonych problemami z posługiwaniem się językiem polskim. I opublikował ich opinie w liście dołączonym do dzieła. Ale na okładce pojawiła się też rekomendacja pułkownika Vincenta V. Severskiego („Absolutnie pochłaniająca”) – autora, którego wielce poważam i wręcz wielbię; chyba ta opinia nie została wymuszona torturami? Rzuciłem się tedy sprawdzić, co też mogło aż tak pochłonąć jegomość pana pułkownika? Przeczytałem jednym tchem, starając się nie odrywać od lektury (no, najwyżej na tyle, ile potrzeba do zrobienia herbaty), bo tak zachwalali swe oddanie tej lekturze niektórzy z cytowanych blogerów. Może czytanie ciurkiem to sposób, by ją zmóc bez strat własnych? Pochłoniesz czy dasz się pochłonąć – wszystko jedno… Ważne, że tym sposobem nie zajmie ci to dużo czasu. Bo przecież nie masz czasu do stracenia, nieprawdaż? Więc o co chodzi z tą „Czerwienią”? Cóż, autorka – dwojga imion Małgorzata Oliwia madame Sobczak – jest wziętą tu i ówdzie, osobliwie podobno na Wybrzeżu (Gdańskim,…

W złotej klatce
kryminał , proza obca / 27 sierpnia 2019

Rhys Bowen W złotej klatce Przełożyła Joanna Orłoś – Supeł Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2019 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Trutka na sufrażystki, czyli bez przesady z tymi kosmetykami! Kryminał retro, a w zasadzie rekonstrukcyjny, rozpycha się nie tylko na naszym krajowym rynku. Robi to wszędzie – od Rosji po RPA, Chile i Kanadę. Trend globalny, rzec by można. Ale czemu? To dobre pytanie, a odpowiedzi szukam od dawna. Na pewno nie dlatego, że pisze się łatwiej, bo jest wprost przeciwnie – kryminał rekonstrukcyjny, obok zwykłej staranności fabularnej w prowadzeniu intrygi, wymaga osobnego, drobiazgowego i wiarygodnego researchu historycznego – od zawartości gazet po ceny biletów kolejowych i szybkozmienne aspekty mody damskiej. Masa szczegółów, które trzeba wpleść do narracji, czyni rekonstrukcję zadaniem piekielnie trudnym, wymagającym precyzyjnego przygotowania i pisarskiej dokładności, zużytej na spreparowanie dekoracji, didaskaliów i… zaludniających ten świat postaci dramatu, drugoplanowych statystów i tłumu z tła. Tła, które musi pochodzić z epoki. Żadnej konfabulacji… No więc łatwiej się tego nie pisze. O co zatem chodzi? Taka moda? Więcej listków do wieńca pisarskiej chwały? Świadectwo i sprawdzian zawodowych, mistrzowskich zdolności? Objaw nostalgii za dawnymi, dobrymi czasy? Cóż, którakolwiek z tych przyczyn miałaby decydować, i tak istotny jest tylko rezultat. Czyli…

Gra luster
kryminał / 19 lipca 2019

Andrea Camilleri Gra luster Przełożył Maciej A. Brzozowski Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2019 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Za dużo tych luster, by się porządnie odbić… Przed kilkoma dniami przeczytałem „Grę luster” Andrei Camilleriego, poświęcając tradycyjnie na lekturę jeden wieczór i kawalątek nocy, gdyż więcej czasu nigdy mi ten autor nie zabierał… Ale zanim siadłem do klawiatury, by książkę rekomendować, przyszła wiadomość, że włoski pisarz zmarł… 17 lipca 2019 roku w Rzymie. Miał 93 lata – za sobą burzliwe życie, aktywne członkostwo w partii komunistycznej, pracę w telewizji i teatrze, nauczanie reżyserii, późny debiut literacki (około siedemdziesiątki), wielki sukces wydawniczy (30 milionów nakładów w kilkunastu językach), a przede wszystkim długą serię (począwszy od „Kształtu wody” w 1994 roku) powieści i opowiadań kryminalnych z komisarzem sycylijskiej policji Salvo Montalbano w głównej roli… Montalbano to szczytowe osiągnięcie „seryjnego kreacjonizmu kryminalnego”. W sali światowej. To prosta i powszechnie stosowana technika pisarstwa fabularnego, zajmującego się zbrodnią. Od czasu, gdy pod piórem szkockiego genialnego pisarza sir Arthura Conan Doyle’a ożył duet detektywistyczny Holmes/Watson, powtarzalne używanie do rozwiązywania kolejnych zagadek dobrze wykreowanego, psychologicznie, charakterologicznie zdefiniowanego bohatera-detektywa, stało się normą. Dlaczego? To po prostu kwestia ekonomii twórczej. Gdy uda się raz napisać budzącą sympatię, bogatą wewnętrznie,…