Detoks
kryminał / 10 kwietnia 2018

Krzysztof Domaradzki Detoks Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Porąbańcy tropią porąbańców w mieście meneli… Kocham swoje miasto. Są dowody w postaci licznych deklaracji na piśmie. Ale przecież nie bezkrytycznie, miłością kibolsko-patriotyczną… Wiec nie obrażam się, gdy ktoś jest przeciwnego zdania, gdy wyolbrzymia, przeczernia, wykrzywia, demonizuje, wystawia fałszywe świadectwo. Mam argumenty przeciw każdemu z tych bezczelnych kłamstw i nie zawaham się ich użyć, ale nie z byle jakiego, błahego powodu. Gdybym reagował na każdą zaczepkę, nieustanne tkwiłbym w stanie wojny ze wszystkimi. Miasto moje bowiem, które kocham, nie cieszy się ani dobrą opinią, ani nie ma zbyt wielu przyjaciół. Pewien znany aktor nazwał je zasranym miastem meneli, słuszne wywołując oburzenie i prowokując spontaniczne akcje protestacyjne Nie ma miasto szczęścia do kapitałów, inwestycji, planów i pomysłów. Nie ma szczęścia do ludzi. Lepsi, ambitniejsi, niespokojni, ciekawscy i twórczy od dawna „słoikują” w Warszawie. Potrafię to zrozumieć, ale nie dam wiary, że dla zachowania mimikry mogliby zacząć kibicować Legii, a nie ŁKS-owi czy Widzewowi… Młodociany (rocznik 1989 – cóż to za wiek?) autor „Detoksu” należy do emigrantów intelektualno-egzystencjalnych, którzy w moim mieście nie znaleźli szans. Nie dlatego, że nie chciało się im szukać – dlatego, że ich nie ma,…

Zła pora roku
kryminał / 8 kwietnia 2018

Antonio Manzini Zła pora roku Przełożył Paweł Bravo Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA, Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Pies w clarksach tropi mafię w śniegu i błocie Dobra wiadomość: szurnięty dyscyplinarnie z rzymskiej policji, skazany na banicję w podalpejskiej Dolinie Aosty vicequestore Rocco Schiavone przetrwał górską zimę, chociaż uparcie biegał po śniegu w kapciach typu clarks, zużywając jedenaście par… Te clarksy, buty par excellence wiosenno-letnie, co tu gadać: dość szmaciane i niezbyt odporne na wodę, to objaw trawiącej wicekwestora nerwicy natręctw – ubzdurał on sobie, że sapogi w sam raz na Rzym chronią go przed psychiczną akceptacją banicji; gdyby przyodział zimowo-śniegowe górskie buciory, masowo używane w terenie przez autochtonów z Aosty, oznaczałoby to kapitulację, zadomowienie, przyzwyczajenie do krzywdy. A clarksy w roztopach to dla dumnego, twardego rzymianina symbol nieugiętej niepodległości, cichego buntu, niezgody na upokorzenie… Mimo tej niedogodności perypatetycznej (zaprawdę, nie próbujcie po mokrym śniegu hasać w clarksach…) Schiavone daje sobie radę w skrajnie nieżyczliwym środowisku podalpejskiej prowincji. Ma sukcesy śledcze (tudzież towarzyskie, dokładniej: damsko-męskie)), co budzi powściągliwy, ale jednak niekłamany szacunek zwierzchników i podwładnych. Ten typ tak ma… Lubią go, niezależnie od miejsca akcji. Manzini wykreował sympatyczną postać, od pierwszego kontaktu budzącą zaufanie. Na pozór upierdliwy sztywniak,…

Pocałunek stali
kryminał / 10 marca 2018

Jeffery Deaver Pocałunek stali Przełożył Łukasz Praski Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocen okładki: 3/5 Uważajcie na kłapiące szczęki eskalatorów… Krwiożercze schody ruchome w centrum handlowym, eksplodująca kuchenka mikrofalowa, kuchnia gazowa z instynktem piromana, wybuchowe bezpieczniki elektryczne, obłąkane sterowniki ruchu na skrzyżowaniach… Każde urządzenie ma na koncie śmiertelną ofiarę. Ale to nie samoistny bunt maszyn. Wszystkie urządzenia miały wbudowany inteligentny sterownik uniwersalny tej samej firmy. Każdy sterownik był podatny na zhakowanie i zdalne przejęcie kontroli poza wiedzą użytkownika, a producent, choć rozesłał linki do łatek „cerujących” dziurę w systemie, to nie potraktował całej historii priorytetowo. Więc w taki wyrafinowany sposób nieznany sprawca, któremu policja nadała kryptonim NS 40, popełnił kilka zabójstw, przejmując kontrolę nad inteligentnymi sprzętami; choć gwoli prawdy zaznaczyć należy, że używał też… zwykłego młotka o kulistym zakończeniu obucha, co nad wyraz urozmaicało pracę śledczych i badaczy kryminalistycznych śladów… Deaver – twórca kultowej postaci wybitnego badacza kryminalistycznego Lincolna Rhyme’a – przykutego do wózka, dotkniętego ograniczonymi możliwościami komunikowania się z otoczeniem, za to cieszącego się niemal nadprzyrodzonymi walorami analitycznego umysłu – nadal w formie… Od czasu „Kolekcjonera kości” (1997), gdzie wykreował Rhyme’a i jego partnerkę, detektyw nowojorskiej policji Amelię Sachs, trzyma pewien artystyczny poziom: umiarkowane błyskotliwy, ale…

Zbyt piękne
kryminał / 6 marca 2018

Olga Rudnicka Zbyt piękne Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Gadatliwa neurotyczka ma kłopoty… Oto znów Rudnicka w dobrym (to znaczy swoim…) stylu. Zerwała prawie z chmielewszczyzną. Nareszcie! Oczywiście nie definitywnie – jakieś resztki klimatów z dorobku mistrzyni jeszcze się tłuką po horyzoncie jak deszczowe chmurzyska, ale już nie zaciemniają obrazu zapożyczeniami i używanymi grepsami. Czy to oznacza, że młoda pisarka uwierzyła w siebie? Oczywiście nie… Pokusa pisania „chmielewską” jeszcze może się okazać zbyt silna. I rynkowo obiecująca. Ale krok w dobrą stronę, czyli powrót do samej siebie, jest sygnałem, aczkolwiek niezobowiązującym, artystycznego opamiętania… Oczywiście Rudnicka jest wierna swoim wypróbowanym schematom fabularnym i osobowościowym. Zwłaszcza tym drugim… Ale tym razem główna bohaterka (zawsze bohaterka…) nie jest ryczącą czterdziestką, jak niedawno wykreowana romansopisarka Emilia Przecinek. Tym razem to pyskata, aczkolwiek roztkliwiająca się (nad sobą, choć uważa, że tego nie robi..) trzydziestka Zuzanna Cieplik, naiwna jak trójkołowa hulajnoga księgowa, skotłowana psychicznie przez o mało co narzeczonego Cześka, który zwinął się bez opowiedzenia na trzyletni zagraniczny kontrakt. A zatem Zuzanna powzięła niezłomne postanowienie ignorowania płci męskiej, poszukała roboty daleko od rodzinnego miasta, sprzedała mieszkanie, wzięła kredyt i kupiła…. dom na prowincji, bo zachciało się jej mieć różaneczniki (rododendrony…

Stało się. Komedia kryminalna
kryminał / 23 stycznia 2018

Magda Kuydowicz Stało się. Komedia kryminalna Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2018 Rekomendacja: 1/7 Ocena okładki : 2/7 Nic się nie stało, czytelnicy, nic się nie stało, czyli Elvis żyje… Na pstrokatych peryferiach amerykańskiego przemysłu rozrywkowego funkcjonuje w najlepsze obfita biosfera organizmów pasożytniczych, karmiących się znacznymi i wciąż smacznymi złożami odpadków po ucztach bogów. Funkcjonujące w rozrywkowym biznesie pojęcia takie jak covery czy evergreeny już same w sobie zawierają pierwiastek wtórności. Ergo: sygnalizują, że ktoś był pierwszy, że ktoś już to coś wcześniej wymyślił… Ale sięganie po pojedyncze cudze utwory w celu odtworzenia na własny rachunek to nic – drobiazg, rzec można – wobec wcale nierzadkich przypadków kanibalizacji nie tylko wizerunku z otoczką, ale całej legendy gwiazdy. Nie miałem na przykład pojęcia, ile tysięcy wcieleń Kurta Cobaina może się pojawić na wspominkowej imprezie w Seattle…Zamurowało mnie dosłownie, gdy podpatrzyłem gdzieś relację z mistrzostw świata w najwierniejszym odtworzeniu słynnego „moonwalku” – wiązanki estradowych kroczków tego nieszczęsnego Michaela Jacksona. Zdumiewa mnie, że są ludzie, którzy poświęcają cały swój czas, ambicje i zdrowy rozsądek tak jałowemu, odmóżdżającemu zajęciu. Ale niech tam… Jak im to daje szczęście czy zgoła nirwanę- czemu nie? Największego pasożyta artystycznego -wręcz spotworniałą, gigantyczną hubę – kultura masowa wyhodowała w…

Komisarz
kryminał / 30 grudnia 2017

Paulina Świst Komisarz Wydawnictwo Akurat (Muza SA), Warszawa 2017 Rekomendacja: -1/7 Ocena okładki: 2/5 Wielka chucpa literacka czyli zmowa imitatorów… Literatura to może w tym przypadku zbyt wielkie słowo. W gruncie bowiem rzeczy idzie o działalność zarobkową na niwie niewyszukanej, trywialnej rozrywki, która dziwnym zbiegiem okoliczności ma formę techniczną zbliżoną do literatury jako takiej, albowiem występuje w postaci drukowanej na papierze i sklejonej współczesnymi technikami introligatorskimi – czyli innymi słowy: książki… Literatura (nie licząc czytników elektronicznych i audiobooków) też ciągle jeszcze najczęściej przybiera formę druku zwartego oprawionego, czyli książki właśnie. Ale to jest jedyne w zasadzie podobieństwo „Komisarza” Pauliny Świst (takiego nazwiska autorki użyli „dziełka” tego producenci) do literatury jakiegokolwiek rodzaju, Technicznie to bowiem książka (może bezpieczniej będzie to jednak nazwać wyrobem książkopodobnym…), a literatura to na ogół też książki. I to wyczerpuje jakiekolwiek związki wzajemne… Fabryczka rozrywki drukowanej o nazwie „Paulina Świst” nie debiutuje teraz na rynku. Pod tą samą marką firma wydała jakieś pół roku temu dziełko nazwane „Prokurator”. Trzecie naturalnie będzie się nazywało „Mecenas” względnie „Adwokat”, a czwarte „Sędzia” – albo odwrotnie, co jest zresztą bez znaczenia; wariantów nazewniczych nomenklatura polskiej praktyki wymiaru sprawiedliwości (łącznie z jakże fantazyjną, a metaforycznie celną grypserą…) podsuwa jeszcze kilka… Przyznaję, że…

Sekret, którego nie zdradzę
kryminał / 17 listopada 2017

Tess Gerritsen  Sekret, którego nie zdradzę Przekład: Andrzej Szulc Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2017 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Skąd się biorą dzieci złe… Kilka razy wśród mych rozrywkowych lektur znalazły się kryminały i thrillery autorstwa Tess Gerritsen, ale jakoś nie wywarły spodziewanego wrażenia. Ot – masówka, jakiej wiele nieustannie pojawia się na chłonnym i niespecjalnie wymagającym rynku anglojęzycznej literatury za Atlantykiem, skąd prawem silniejszego infekuje ona cały świat. Masówka, ale trochę wyróżniająca się, co nie znaczy, że z wyższej półki. Po prostu – nie tak ostentacyjnie grafomańska. Poprawne rzemiosło. Profesjonalne, bez zarzutów: kryminalistycznych, medycznych, psychologicznych, policyjnych. Autorka, wcześniej będąc młodą lekarką, ma kwalifikacje – więc nic dziwnego. Czego zatem nie wiedziała, to sobie doczytała, zapytała, przekonsultowała, przepracowała. Skrupulatność, rzetelność, technika, odpowiedzialność – godne podziwu… Tess Gerritsen nie jest królową kitu i fajerwerków. Jej precyzyjnie obmyślone intrygi nie zalecają się ani nadnaturalną, niepojętą inteligencją wywodu, ani finezyjną lekkością intrygi tudzież niewymuszonym dowcipem dialogów, ani malowniczą scenografią czy wymyślnymi didaskaliami, a wątki uzupełniające (osobliwie romansowy) są takie jakieś… Najodpowiedniejsze wydaje się słówko „szare” (jak w piosence Andrzeja Sikorowskiego – „lato było jakieś szare”; o ten rodzaj szarości mi chodzi…). Gerritsen nie tka koronki, tłucze cajg łokieć za łokciem –…

Taniec mewy
kryminał / 30 października 2017

Andrea Camilleri  Taniec mewy Przekład: Monika Woźniak Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2017 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Tupot białych mew… Andrea Camilleri jakoś nigdy nie był moim faworytem, choć to niewątpliwy majster literatury rozrywkowej jest, a włoskiego kryminału na pewno… Tłumaczony i wydawany seryjnie w naszym kraju jest nie bez powodu – umie pisać. Trzeba przyznać obiektywnie. Aczkolwiek z zawodu jest reżyserem – teatralnym i telewizyjnym… Wychwycić można w tych jego książeczkach, staromodnych nieco, pewien sznyt porządnego rzemiosła – takie esprit, jakim posługują się włoscy… szewcy, co pozwala włoski but rozpoznać na końcu świata, nawet gdyby odnalazł się w topniejącym lodowcu na Antarktydzie… Camilleri (rocznik 1925!) kultywuje rzadki w naszych egocentrycznych czasach obyczaj: jest skoncentrowany na swoim bohaterze bez reszty; szlifuje postać nieustannie, wiedzie ku doskonałości (nie w znaczeniu charakteru i innych przymiotów moralnych i służbowych, ale w sensie precyzji opisu…). Komisarz Salvo (czy przypadkiem to nie zdrobnienie albo oboczna forma znaczącego imienia Salvatore?) Montalbano – bohater cyklu Camilleriego – narodził się w 1994 roku i od tamtego dnia debiutu już trzydzieści razy się pokazał… 18 książek z tego cyklu przetłumaczono na polski, reszta czeka. Gdy Camilleri wykoncypował Montalbana, sam już młodzieniaszkiem nie był (69 lat…). Więc i jego…

Ciotka Poldi i sycylijskie lwy
kryminał / 18 września 2017

Mario Giordano Ciotka Poldi i sycylijskie lwy Przekład: Agnieszka Hofmann Wydawnictwo Initium, Kraków 2017 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 2/5 Śledztwo pod wpływem czyli bawarska hipiska na lawie wygasłych uczuć Kolejna odsłona uniwersalnej figury literatury rozrywkowej, czyli „wyjącej pięćdziesiątki” (bo już dawno nie „ryczącej czterdziestki”…) z pretensjami – już to estetycznymi (na własnym punkcie przynajmniej), już to erotycznymi, już to intelektualnymi bądź towarzyskimi, ze skłonnością do trunków w zasadzie mocniejszych niż piwo (choć i tym nie gardzi…), z niepohamowaną żądzą życia po swojemu, apetytem na facetów, przygody i seks, kłamliwą i niezrównoważoną emocjonalnie, wypełnioną po kokardę przywidzeniami, złudzeniami, idiosynkrazjami oraz skłonnością do fanfaronady – jeśli nie münchhausenowskiej, to sowizdrzalskiej na pewno, wścibską, łatwowierną, z trudem oddzielającą fantazję od rzeczywistości, usiłującą się odciąć od bagaży przeszłości (czasem krępujących, czasem heroicznych…). Ale z sercem na dłoni, otwartymi ramionami i bezkompromisową zdolnością do walenia prosto z mostu i między oczy. Literatur pęka wręcz od takich kreacji. Typowy stopień pokrewieństwa z autorkami bądź autorami: ciotka. Wygodny, bo lekko dystansujący; matka czy babunia byłyby dla autorki/ra bardziej zobowiązujące i krępujące… A ciotkę można bezpiecznie obarczyć zespołem cech akurat dla przeprowadzenia lub rozwoju intrygi najbardziej pożądanych. Z ciotki można ulepić wszystko; ale najlepiej wychodzą wspomniane tu figury…

Mock. Ludzkie zoo
kryminał / 2 września 2017

Marek Krajewski  Mock. Ludzkie zoo Wydawnictwo Znak, Kraków 2017 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Wojna hybrydowa w jądrze ciemności Krajewski kwitnie… Ba, zgoła szaleje! Jego wyobraźnia fabularna, karmiąc się okruchami wiedzy tajemnej, internetowym badziewiem i bezkresnymi (tak przynajmniej zdaje się…) zapasami jego własnej, klasycznej erudycji grecko-łacińskiej, zatacza kręgi zgoła niepoddające się już kontroli rozumu. No i bardzo dobrze! O cóż bowiem idzie bój na niwie literatury kryminalnej? Nie ten w sumie stosunkowo lekki bój z konkurentami do względów wydawców, z innymi autorami. Ten prawdziwy, ciężki bój spotkaniowy stoczyć trzeba z naprawdę wymagającym, dobrze uzbrojonym, wyćwiczonym i zdeterminowanym przeciwnikiem: czytelnikiem, weteranem wielu walk, zwycięskich na ogół, ze słabiej przygotowanymi autorami, których kości bieleją w składowiskach taniej, przecenionej książki na wszystkich zaludnionych kontynentach świata… Wygrać niełatwo; ale Krajewski nie jest lekkozbrojnym podlejszego autoramentu. To stary wiarus, kombatant z imponującą listą przewag nie tylko o wartości artystycznej – ale również w jednej osobie prokurent i właściciel przedsiębiorstwa, które cieszy się sukcesem na rynku. Wymiernym. I to bardzo… Wszystko zatem wskazuje na to, że autor powieści kryminalnych (sensu largo) Marek Krajewski posiadł tajemnicę jakowejś Wunderwaffe, która mu ten sukces odnieść pozwoliła. Czymś powalił czytelników na kolana, czymś uwiódł, jakoś sięgnął do portfeli. Ostatnio po…

Ten Rebus jest nie do rozwiązania, czyli emerytura po szkocku
kryminał / 23 sierpnia 2017

Ian Rankin Nawet zdziczałe psy Przekład: Andrzej Szulc Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2017 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/7 Ten Rebus jest nie do rozwiązania, czyli emerytura po szkocku Jak wyglądałby świat klasycznej powieści kryminalnej, gdyby w miejscu zajmowanym przez Iana Rankina tkwiła czarna dziura? Dokładniej: gdyby nikogo nie było zamiast? Albo gdyby nie było Mankella, Grishama, Nesbø czy niegdyś Chandlera i Simenona, gdyby u nas nie pisał Krajewski… Kiepsko i smutno. Szkocki autor kryminałów (urodzony w hrabstwie Fife, mieszkający po drugiej stronie zatoki Firth of Forth, w Edynburgu…) zaczął trzydzieści lat temu i pomalutku (sam tak twierdzi; w rzeczywistości obiektywnej, poza pisarskim umysłem, poszło to szybciej znacznie…) dobijał się do drzwi sławy. A jak już się dobił, wywalił je z łomotem, zajmując najwyższy podest w galerii mistrzów tartan noir – osobliwej odmiany literatury kryminalnej, której wyróżnikiem, wbrew nazwie, nie jest pisanie w kratkę (choćby i szkocką…), lecz mocny, „gorący”, cierpki i brutalny styl wywodzenia tudzież prowadzenia kryminalnej intrygi… Jeśli gdzieś jest osobny Parnas autorów kryminałów, jeden z Ojców Założycieli tego wyśmienitego gatunku, rodak Rankina z Edynburga (jego pomnik pewnie pisarz mija za każdym razem, gdy chce się z centrum wybrać do Leith czy Portobello lub na odwrót…) wielki…

Dziewczyna z Brooklynu
kryminał , thriller polityczny / 7 sierpnia 2017

Guillaume Musso Dziewczyna z Brooklynu Przekład: Joanna Prądzyńska Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2017 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 Gra o sumie ujemnej Przyznaję z pokorą i równie szczerym żalem, że do tej pory niewielkie miałem pojęcie o istnieniu pana Guillaume’a Musso, a o jego dziele i miejscu w literaturze pojęcie moje było jeszcze mniejsze. Dopuszczam nawet myśl zdrożną, iż wyrządziłem sobie tym „bezpojęciem” (ale dodam na usprawiedliwienie: niechcący!) jakąś ogromną krzywdę poznawczą – niemalże czarną dziurę sobie sprokurowałem. Dociera do mnie powoli bezmiar mego intelektualnego nieszczęścia: to tak samo, jakbym zabierał się do pisania monumentalnego eseju o fenomenie kulturowym disco polo i w trakcie przygotowań nagle wyszło na jaw, że nie wiem, kto to taki Zenek Martyniuk, nie słyszałem żadnego przeboju tego gostka (a jeśli nawet, to nie kojarzę…) i pojęcia nie mam, że przez czyjeś (chyba kobiece…) oczy zielone oszalał. Nawet nie wiem, czy się z tego leczy? A jeśli tak – to czy ambulatoryjnie, czy w zakładzie zamkniętym w Choroszczy? Ale co my tu o Zenku M. gawędzimy. Revenons à nos moutons! Taki to i gieroj z pana Musso… Podobno lider francuskich rankingów produkcji literatury w branży thrillerów, kryminałów i sensacji (czternaście powieści od debiutu w…

Dublin, moja miłość
kryminał , romans obyczajowy / 31 lipca 2017

Rhys Bowen Dublin, moja miłość Przekład: Joanna Orłoś-Supeł Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2017 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 Old fashioned romans w podminowanej Irlandii Koncept z kobietą-detektywem zawsze się sprawdza (choć niektórzy autorzy, a osobliwie autorki, przesadzają z tym konceptem; nawet bardzo…). Dlatego lektura feministycznych fabuł kryminalnych jest bezpieczna. Bowiem to na ogół dobre teksty (autorzy, z czego większość to autorki, bardziej się starają…), a jeśli nawet nie – to koncept z kobietą-detektywem potrafi zamaskować, przesłonić, nawet zminimalizować niedostatki (nędzę zgoła!) narracji. Koncept z kobietą-detektywem ma w sobie jakąś lekko zawoalowaną tajemnicę, jakąś obietnicę nie wiadomo dokładnie czego, ale na pewno z podtekstem – już to seksualnym (wyjąwszy z tego podejrzenia i uwolniwszy uroczyście i raz na zawsze naszą kochaną miss Jane Marple), już to intelektualnym (przeważnie à rebours – patrz: blondynki i w ogóle tzw. chmielewszczyzna…). Koncept z kobietą-detektywem w ogólności dobry, nośny i merkantylny jest dla literatury kryminalnej. Innymi słowy: jakoś się czyta i nieźle sprzedaje… Pani Rhys Bowen (to pseudonim literacki przybrany przez angielską pisarkę Janet Quin-Harkin do… brudnej roboty; pod własnym nazwiskiem pisywała seryjnie romanse dla młodzieży…) upatrzyła sobie rynkową lukę w branży damskiego kryminału (gdzie intrygą nie rządzi arcymęski samiec- detektyw, ale kobieta-bohater…). Luka…

Szklane żądło
kryminał / 29 lipca 2017

Bartłomiej Świderski Szklane żądło Wydawnictwo Muza SA, Warszawa 2017 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 2/5 Strasznie głośno, perwersyjnie i… mętnie, czyli jak rządzą żądze Zaprawdę, powiadam wam: intrygę kryminalną nówkę sztukę, niebitą, nieklepaną (Niemiec płakał, jak sprzedawał…) strasznie trudno, ekstremalnie trudno jest wykoncypować. Nie bez powodu mędrzec ben Akiba mawiał w nierzadkich przystępach iluminacji, że wszystko już było… Ben Akiba rację miał… Prawie, bo takiego na przykład końca świata jeszcze nie było. Ale przecież wszystko (lub bardzo wiele) robimy, by nastał – i przed zapisanym w Księdze Przeznaczenia terminem… Wszystko już było, ale ciągle pojawiają się świeżaki w branży, które o tym nie wiedzą. I co powiecie? Wymyślają! To, co rzekomo już było, ale jakby wymyślają nieco inaczej… Taki Bartłomiej Świderski na przykład – dziennikarz, pisarz (fantasy, romans obyczajowy itp.) i scenarzysta serialowy (oraz autor dialogów do tychże; w dorobku m.in. „Brzydula”, „Na Wspólnej: i „Pierwsza miłość”). Swoją intrygę kryminalną zawiesił w trudnym, wymagającym środowisku crime passionnel – a uściślając: nie tyle o afekt chodzi, nawet miłosny, co o niepohamowaną, perwersyjną żądzę… Do tego trzeba sporej odwagi, obfitego wokabularza specjalistycznego, nieposkromionej wyobraźni albo różnorodnej, bogatej praktyki (a w zasadzie i jednego, i drugiego: wyobraźni i doświadczenia…). No i jeszcze trzeba to…

Nie myśl, że znikną
kryminał / 25 lipca 2017

Marcin Grygier Nie myśl, że znikną Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2017 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 2/5 Ręka, noga, mózg na ścianie… Jakieś półtora roku temu, pisząc o kryminalnym debiucie Marcina Grygiera „Nie patrz w tamtą stronę”, tego właśnie porzekadełka (to bodajże szlagwort z lwowskiego bałaku…) użyłem jako krótkiego, syntetycznego podsumowania zawartości i ogólnej wymowy ideowej (wszelako nie deprecjonując niczego…) dzieła. Dziś, gdy Grygier zdaje Test Drugiego Podejścia na początku drogi do laurów literackich, gotów jestem z całą mocą powtórzyć: ręka, noga, mózg na ścianie, oko na widelcu… To wciąż dobre skwitowanie narratorskich umiejętności wicedebiutanta… Grygier, jak każdy porządny, perspektywicznie (i o sukcesie…) myślący autor kryminalny, założył sobie, że walnie (i zdobędzie) czytelnika serią. Nie z kałacha – serią wydawniczą. Do tego oczywiście potrzebny jest – drugostronnie – chętny wydawca, ale jak się debiut sprzeda, negocjacje wydadzą się ciut łatwiejsze. A poza tym wydawcy też często mają przymusową sytuację: konkurencja spora i bezwzględna, więc stale trzeba ryzykować w poszukiwaniu przyszłych pewniaków. Powiedzmy zatem, że autor lub jego agent jakoś się dogadują. Teraz tylko podpisy na kwitach trzeba zdyskontować. Narzędzia są potrzebne – ot co… A najlepszym i nieodzownym wręcz narzędziem do oddania serii w czekający tłum jest bohater tak napisany,…