Umiera się tylko raz
kryminał / 11 kwietnia 2019

Robert Dugoni Umiera się tylko raz Przełożył Lech Z. Żołędziowski Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2019 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Jak wyjść z pułapki na kraby? Kurt Schill miał nową czternastostopową aluminiową łódź i w związku z tym nabytkiem nieco długów. Miał rozeznane wydajne łowisko krabów w cichym zakątku, odosobnionym akweniku cieśniny Puget i determinację, by postawić pułapkę, choć trwał jeszcze okres ochronny – ale właściciele restauracji dobrze płacili gotówką z ręki do ręki. A on miał potrzeby – jak to szesnastolatek z liceum – o których z ojcem przecież nie było co gadać… Dlatego jeszcze przed świtem zepchnął swą łódź na wodę i popłynął podebrać połów z kosza-pułapki… Ale tego ranka nie miał szczęścia. Nie tylko przypadkiem wyciągnął nie swój kosz z dna, ale jego zawartością musiał zainteresować policję w Seattle, by nie ściągnąć sobie na głowę większych kłopotów… Zawartość pułapki na kraby to wyzwanie dla Sekcji Ciężkich Przestępstw Kryminalnych – młoda kobieta przed trzydziestką, zastrzelona (precyzyjnie – w głowę…) i upakowana w koszu na kraby najwyżej przed kilkoma dniami, ze śladami zabiegu chirurgicznego zmieniającego rysy twarzy (numery seryjne na implantach pomogą w identyfikacji…). Ale dlaczego trafiła na łowisko krabów w cieśninie Puget i kto jej w…

To, co zostaje
kryminał / 31 marca 2019

Tim Weaver To, co zostaje Przełożył Lech Z. Żołędziowski Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2019 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Jak dopaść fabrykanta zbrodni? Prywatny detektyw, specjalizujący się w poszukiwaniu osób zaginionych, to niegłupi pomysł na bohatera serii kryminalnej – stwarza duże i różnorodne możliwości kreacyjne oraz interesujące obszary penetracji, wymykające się poza granice kryminalnego horrorothrillera w stylu noir, klasycznej opowieści „proceduralnej” czy detektywistycznej opowieści retro, a nawet komedii kryminalnej z gatunku „zabili go i uciekł”… Klasyczny kryminał to pewien rygor intelektualny, narzucony przez standardowy schemat narracji: sprawca – zbrodnia – ścigający – akcja – kulminacja. Poza ten ciąg technologiczny w zasadzie nie wypada wykraczać; to kwestia ambicji i czystości gatunku. Publiczność kryminalna zgoła nie lubi autorów nadmiernie dygresyjnych (których ja dzielę na krajoznawców i psychologów); nie ufa im, gdy intrygę rozcieńczają pejzażami, historyjkami czy „profilami”… Co innego, gdy ludzie nagle bezśladowo znikają. W epoce kamer podglądających świat na każdej ulicy, kręcących się na okrągło przez 24 godziny kanałów informacyjnych TV, mediów społecznościowych zasilanych przez miliony „oczek” w naszych smartfonach? Samo takie „udane” zniknięcie to już jest początek niezłej historii do opowiedzenia. Ileż takich równolegle poprowadzonych narracji można wysnuć z każdego niemal przypadku rozpłynięcia się człowieka we mgle tajemnic,…

Nad Śnieżnymi Kotłami
kryminał / 18 marca 2019

Krzysztof Koziołek Nad Śnieżnymi Kotłami Wydawnictwo Akurat (Muza SA), Warszawa 2019 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 Coraz więcej ofiar Liczyrzepy… Najnowszą produkcję Krzysztofa Koziołka niezwykle trudno sklasyfikować w sposób powszechnie stosowany w badaniach literatury. Formalnie bowiem to tak zwany kryminał retro, czyli wiodący kryminalną intrygę w starych dekoracjach, realiach z minionych epok. Zabieg modny, często stosowany, mający dowieść rękodzielniczego, rekonstruktorskiego mistrzostwa autora. No, niech tam… Ale gęstwina didaskaliów i technologia ich opisu pozwala też równolegle potraktować „Nad Śnieżnymi Kotłami” jak… przewodnik turystyczny, nieco chaotyczny i powierzchowny, wydawany masowo przez Riesengebirgsverein. Ale – po przetłumaczeniu i przepisaniu danych z mapy na polski – może to być publikacja sponsorowana przez PTT-K, a w każdym razie kawał komercyjnego zabiegu reklamowego – tzw. product placement (może z udziałem miasta Szklarska Poręba?). Nie, nie – nie podejrzewamy Koziołka o jakieś wątpliwe geszefty promocyjne. Ale gdyby nawet – to co? Liczy się tylko to, czy produkt został porządnie zrobiony. A dotąd w przypadku rekonstrukcyjnych przedsięwzięć Koziołka na przyzwoitą jakość samej zagadki i towarzyszącej jej narracji można było liczyć… Tym razem nie jest inaczej, ale do połowy… Intrygę bowiem wymyślił Koziołek niebanalną. Oto znany nam młody Kriminalassistent Anton Habicht został przeniesiony z Glogau (Głogowa) do Hirschbergu (Jeleniej…

Milczenie krużganków
kryminał / 13 marca 2019

Alicia Giménez-Bartlett Milczenie krużganków Przełożyła Maria Raczkiewicz-Śledziewska Oficyna Literacka Noir sur Blanc, Warszawa 2019 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Mumia brata Asercio nie powinna się wygadać… Mord za klasztorną furtą to fascynujący temat i solidne, zobowiązujące wyzwanie dla ambitnych autorów fabuł kryminalnych, Myli się bowiem ten, kto sądzi, że mury zakonnych zgromadzeń są wystarczającą ochroną przed niskimi, świeckimi motywacjami, przed emocjonalnymi pobudkami i namiętnościami. Zło nic sobie nie robi z surowych reguł zakonnego życia, ochronnej bariery modlitwy oraz innych gestów umartwienia ciała i ducha. Cokolwiek wiecie o motywach wstępowania do zakonów, pamiętajcie: klasztor jest więzieniem. A tylko człowiek wolny może podjąć trud przeciwstawienia się Złu; do niewolnego ma ono przystęp nieograniczony… Więc jeśli w klasztorze sióstr sercanek znalezione zostaną zwłoki mężczyzny grzmotniętego w czaszkę przedmiotem tępokrawędziastym, sprawa robi się poważna, a siły dramatu wcale nie osłabia fakt, że nie jest to mężczyzna cywilny i świecki, jeno brat Cristóbal z zakonu cystersów, mąż uczony wielce i wyspecjalizowany w umiejętności konserwacji zabytków. W przyklasztornym kościele sercanek zajmował się on odnawianiem średniowiecznego sarkofagu wraz z zawartością, czyli nad podziw dobrze zachowanymi, zmumifikowanymi doczesnymi szczątkami (z XV wieku!) błogosławionego brata Asercia de Montcada. Wspominanie zaś o tym, że w momencie pojawienia się zwłok brata…

Rodzanice
kryminał , thriller psychologiczny / 26 lutego 2019

Katarzyna Puzyńska Rodzanice Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2019 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Przeciągnięcie… Przeciągnięcie to termin lotniczy – z zakresu bezpośredniej obsługi statków powietrznych – oznaczający utratę siły nośnej na skutek ekstremalnego przekroczenia kąta natarcia skrzydła. Wystarczy drążek sterowy pociągnąć na siebie, by gwałtownie zmienić kąt natarcia, utracić prędkość i możliwość sterowania. Oddanie drążka od siebie spowoduje powrót do normalnej prędkości i odzyskanie możliwości manewru. Ot, aerodynamika… I to się właśnie przydarzyło Puzyńskiej – przeciągnięcie. Drążek sterowy na siebie… Ale nie wyszła z tego figura akrobacji powietrznej, znana jako kobra Pugaczowa. Wyszedł niekontrolowany korkociąg. Z płaskim przyklapnięciem na tyłek… „Rodzanice” to już dziesiąta historia kryminalna Puzyńskiej, zakotwiczona w pięknych okolicznościach przyrody tzw. Pojezierza Brodnickiego, gdzieś w okolicach uroczego jeziora Bachotek, w gminnej osadzie Lipowo – namalowanej brawurowo i realistycznie, aczkolwiek całkowicie fikcyjnej. Wierni czytelnicy rozszyfrowali, która z okolicznych wsi najlepiej odpowiada wizerunkowi Lipowa (Pokrzydowo!) – i nawet odbywają tam coroczne zloty fanów… I ta dziesiąta historia jest najbardziej odjechana. Wiem, co mówię – śledzę Puzyńską od debiutu, co w archiwum działu promocji wydawnictwa Prószyński i Spółka łacno można potwierdzić… (choć ostatnio zerwali tropy, nie odpowiadają na maile…). Ale odjazd nie oznacza, że to zła proza jest. Przeciwnie. W…

Sześć dni w grudniu
kryminał , polecam / 31 stycznia 2019

Jordi Sierra i Fabra Sześć dni w grudniu Przełożyła (z katalońskiego) Rozalya Sasor Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2019 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Uliczkę znam w Barcelonie… Gdy 20 grudnia 1973 roku potężna eksplozja na madryckiej uliczce – calle Claudio Coello (stare miasto, równoległa do ulicy Serrano…) wyrzuciła (po prawidłowej paraboli…) dwutonową, opancerzoną limuzynę Dodge Dart na 25 metrów w górę, dokładnie nad pięciokondygnacyjnym budynkiem kolegium jezuickiego, wprost na klasztorny krużganek nad patio na wysokości pierwszego piętra, nikt nie sądził, że to otwarcie nowej epoki… Kierowca i ochroniarz zginęli od razu w wybuchu, natomiast pasażer limuzyny przeżył eksplozję i wymuszony lot nad dachami Madrytu, ale zmarł po chwili na miejscu zdarzenia; obrażenia były zbyt poważne. Pasażerem był 69-letni admirał Luis Carrero Blanco, od dziewięciu miesięcy premier rządu Hiszpanii – twardy, okrutny i nieprzejednany funkcjonariusz państwa frankistowskiego. Został premierem, bo jego ukochany caudillo nie mógł już rządzić „na pełny etat” z powodu postępującej choroby Parkinsona, a w zasadzie kombinacji kilku poważnych schorzeń. Blanco gwarantował, że nic się nie zmieni, ale jego schorowany pryncypał i tak go przeżył. Admirał nie dotrzymał zobowiązania za sprawą trzech terrorystów-separatystów z baskijskiej organizacji ETA, którzy łatwo ustalili jego niedzielną, od lat niezmienną marszrutę (msza…

Kod Kathariny
kryminał / 21 stycznia 2019

Jørn Lier Horst Kod Kathariny Przełożyła (z norweskiego) Milena Skoczko Wydawnictwo Smak Słowa, Sopot 2019 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Autostrada zagadek… Z kryminologicznego punktu widzenia, do tego w porównaniu z resztą Europy, taka Norwegia to kraina jałowa… I nudna. Owszem, przydarzył się im Breivik, lecz to zbrodnia innego gatunku – osobliwa i niepospolita, z pewnym takim ładunkiem polityki… Ale przestęptwa motywowane seksem, pieniędzmi, krwawą zemstą, potrzebą przemocy nie wypełniają po brzegi tamtejszych kronik kryminalnych. Przeciwnie: ich treść to wykroczenia drogowe (na ogół po pijaku; tamtejsi obywatele tankują niezgorzej, ale łby, jak na potomków wikingów, mają słabe…), awantury domowe i knajpiane, przemoc w rodzinie, ekscesy narkotykowe, chuligańskie rozróby i drobne kradzieże… Owszem, litewscy murarze i polscy hydraulicy robią co mogą, by ten bilans uaktywnić i uatrakcyjnić. Ale co oni tam mogą – więcej wypić, mocniej bić, sprytniej kraść? A nawet niechby – zabić pod wpływem? Pewnie mogą – tyle że fabularnie to całkiem bez wartości. Zbrodnia „do książki” musi mieć w sobie jakąś wyrafinowaną zagadkę (czasem problem społeczny…), motyw niepospolity, pokrajcowany modus operandi czy sprawcę na krawędzi normy lub poza nią – jakiegoś socjopatę, schizola, maniaka, perfekcyjnego czyściciela, samozwańczego wysłannika piekieł… Gdzie? W Norwegii? To przecież najnudniejszy kraj świata… Jeden…

Karuzela
kryminał / 14 stycznia 2019

Paulina Świst Karuzela Wydawnictwo Akurat (Muza SA), Warszawa 2018 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 2/5 Dlaczego nie zostałem – głupek jeden – gwiazdą palestry? „Fabryka Świst” znów nastukała wyrób książkopodobny. „Karuzela” – ozdobiona starym sloganem firmowym: „Ostry seks. Ostry język. Ostra jazda.” ma być jakoby początkiem nowej serii. Zaczyna się w sferach palestranckich, ale czort znajet, dokąd nas „Świst” doprowadzi dalej… Zresztą w sferach palestranckich też jest ciekawie. Znaczy – zdaniem „fabryki Świst”, ale to zdanie interesujące. Zresztą na razie innego nie mamy, by porównać… Zdaniem „Fabryki Świst” życie codzienne adwokatury krajowej składa się z ostrego rżnięcia na przemian z machinalnym bzykaniem, imprezowania z koksem i „łychą” (dla pań mojito…), kręcenia lodów, kombinowania przewałów (wykorzystywanie luk w prawie stanowionym to przecież podstawowa umiejętność nabywana podczas aplikacji…), mataczenia na potęgę… Od czasu do czasu hedonistyczną orgietkę państwa mecenasostwa płci obojga przerywają trywialne konieczności sprostania wymaganiom dnia powszedniego: trzeba pokonferować z klientami, czyli albo nieudacznymi durniami, albo cwaniakami z gangów, trzeba poużerać się z głupiutkimi prokuratorami (gdyby byli mądrzy, staliby po naszej stronie…); czasem nawet trzeba przyodziać paradny strój i stawić się przed obliczem sądu wysokiego (nuda; bez kreski nie razbieriosz). Swoją drogą, gdybym wiedział, że tak w tej adwokaturze jest, jak to…

Odetchnij jeszcze raz
kryminał / 26 grudnia 2018

Mariusz Ziomecki Odetchnij jeszcze raz Wydawnictwo Akurat (Muza S.A.), Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 1/5 Złego diabli nie biorą… Dwa lata temu miałem już sposobność pochwalić Ziomeckiego w tym blogu („Pójdź na sąd boży” – wpis z 15 grudnia 2016 roku…). I nie widzę powodu, by nie zrobić tego jeszcze raz… Ten wzięty reporter i publicysta, filar mej ulubionej „Kultury” (nim jej z powierzchni Ziemi nie zmiotła zima stanu wojennego…), wśród dziesiątków zajęć, których imał się po powrocie z emigracji, uprawia też pisarstwo rozrywkowe. A konkretnie – w branży kryminalnej. Od 2015 roku wydaje cykl „Elementy zbrodni”, którego „Odetchnij jeszcze raz” jest tomem trzecim („Pójdź na sąd boży” był drugim, a „Umierasz i cię nie ma” z 2015 roku – pierwszym). W gromadce polskich Standardowych Autorów Kryminalnych (odtąd w skrócie: SAK…) Ziomeckiego wyróżniała… normalność. W sensie ścisłym. To znaczy – w sensie wykreowania głównego bohatera, Jego narrator, onże podmiot liryczny „Elementów zbrodni” – Roman Medyna, bywszy policjant po przejściach (z licencją detektywa prywatnego, przezornie wyrobioną na wszelki wypadek…), niezdatny do służby, bo mu ruska zawodowa zabójczyni przestrzeliła kolano (ale wciąż cieszący się szacunkiem kolegów z formacji bezpieczeństwa państwa wszelakich proweniencji, co już samo w sobie wydaje się graniczyć z…

Śledztwo ostatniej szansy
kryminał , sensacja / 14 października 2018

Grzegorz Kalinowski Śledztwo ostatniej szansy Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA, Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Husaria w pepegach, czyli koniunktura sentymentalna… Tzw. kryminał retro kontynuuje triumfalny pochód i anektuje coraz większy fragment obszaru przestrzeni publicznej, wydzielonego na użytek i potrzeby literatury rozrywkowej. To jeden z ubocznych rezultatów kreowanej przez różne siły polityczne i centra „intelektualne” tzw. nowej polityki historycznej, kładącej nacisk na patriotyczne wzmożenie dzięki subtelnej zmianie akcentów i przewartościowaniu ocen. Proceder robienia historii od nowa ma rozmiary gigantyczne i zasięg totalny. Pisze się na nowo podręczniki szkolne, organizuje nową przestrzeń życia zbiorowego (nazwy ulic, zwalanie starych pomników i wznoszenie nowych), ustanawia nowe święta i celebry, uchwala w parlamencie stosownej treści orędzia i dokumenty – utrwalające i interpretujące nowy porządek dziejów, wprowadzające obowiązującą zmianę akcentów (tak jakby historię można było ustanawiać w trybie głosowania…), wreszcie ustawowo grozi się prokuratorem i więzieniem każdemu, kto miałby inne zdanie… W tej sytuacji literatura milczeć nie może, osobliwie ta popularna – kształtująca lub mająca potencjalnie taką możliwość…) gusta i opinie publiczności, o dużym zasięgu. Po pierwsze: lepiej zasłużyć sobie na miano patrioty, niż nim nie być. Po drugie: nowa polityka historyczna jest obficie zasilana pospiesznie ukrytym i niedbale zamaskowanym rurociągiem publicznych pieniędzy,…

Łzy pajaca. Zima komisarza Ricciardiego
kryminał / 4 października 2018

Maurizio de Giovanni Łzy pajaca. Zima komisarza Ricciardiego Przełożył Maciej A. Brzozowski Oficyna Literacka Noir sur Blanc, Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Mord z miłości Żyli-byli sobie na przełomie wieków dziewiętnastego i dwudziestego dwaj panowie – włoscy kompozytorowie (akurat w tym kraju i w tym czasie to nic nadzwyczajnego: zdolnych, pierwszorzędnych artystów tej branży mieli na tuziny…) Pietro Mascagni i Ruggero Leoncavallo. Czasy łatwe nie były – konkurencja duża, więc panowie za sobą nie przepadali… Ten pierwszy w 1890 roku pokazał w Rzymie swą operę (krótką, jednoaktową, circa 70 minut muzyki – co nie jest bez znaczenia dla dalszego ciągu tej historii) „Cavalleria rusticana”, czyli „Rycerskość wieśniacza”. (Zdradzony mąż zabija kochanka żony – oczywiście na Sycylii…). Publiczność oszalała z zachwytu, a repertuar wielkich teatrów potencjalnie znacząco się wzbogacił. Maestro Leoncavallo poruszony sukcesem konkurenta, napisał szybko również niezbyt długą (za to dwuaktową) operę „Pagliacci” czyli „Pajace” (też mord z zazdrości, ale w Kalabrii, w środowisku wędrownych komediantów…) – z fantastyczną arią „Vesti la giubba”, znaną też jako „Ridi, Pagliaccio” („Śmiej się, pajacu”), którą wszyscy wielcy tenorzy po dziś dzień popisują się na scenach i estradach operowych świata. Dyrektorzy zaś i antreprenerzy szybko zauważyli, że obie opery – same w…

Tańczące martwe dziewczynki
kryminał / 21 września 2018

Graham Masterton Tańczące martwe dziewczynki Przełożyli Paweł Korombel, Anna Dobrzańska Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Step w płomieniach Dla kogoś nieprzygotowanego i nieuprzedzonego pokaz tradycyjnego tańca irlandzkiego może być ekstremalnym przeżyciem estetycznym – i to pod wieloma względami, a osobliwie pod względem akustycznym. Zwłaszcza gdy w grę wchodzi wersja tap tanecznych kroków i kroczków w szesnastoosobowych, dwupłciowych ansamblach. Tap czyli stepowanie… Trzydzieści dwie wyćwiczone, młode i mocne nogi damskie i męskie, obute w „baletki”, podkute specjalnymi, robiącymi hałas ćwiekami i drewnianymi klockami – hałas rytmiczny i równoczesny. Nie ma mowy, by uderzenia o deski estrady się rozbiegły jak stacatto na perkusji, króliki po blaszanym dachu czy seria z broni maszynowej; stuk ma być jednoczesny i perfekcyjnie skoordynowany… Hałas rozrywa błonę bębenkową, podnosi ciśnienie, zakłóca rytm serca, wywołuje migotanie przedsionków, narusza perystaltykę jelit, odłącza synapsy w mózgu, powoduje rozchwierutanie dziąseł i wypadanie owłosienia oraz wywołuje niekontrolowane emocje erotyczne różnego rodzaju – od wstydliwych uwiądów po spektakularne orgazmy. A jeszcze wyobraźcie sobie, że oglądacie pokaz tańca w wersji hard (zwanej też crude) – jak za dawnych czasów, gdy gliniane klepiska w chałupach nie dawały pożądanego efektu akustycznego, więc po prostu wystawiano drzwi, rzucano na polepę…

Polowanie na skarb
kryminał / 15 września 2018

Andrea Camilleri Polowanie na skarb Przełożył Maciej Brzozowski Oficyna Literacka Noir sur Blanc, Warszawa 2018 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 2/5 Nudne klimaty, nudni ludzie, nudne zabawy… Na Sycylii dzieci się nudzą, policjanci ziewają i przysypiają za barykadami z papierów, które rosną na biurkach – niezależnie od ego, czy coś się dzieje, czy nie, a kobiety w wieku średnim krążą jak lwice po miasteczku Vigata (fikcyjnym skądinąd) w poszukiwaniu żeru (tylko im się nie nudzi)… Za to zbrodniarz pracuje w pocie czoła, by wyszykować zagadkę, która zwali z nóg komisarza Montalbana i całą resztę policji. No i dobrze – niech coś się wreszcie dzieje; aczkolwiek byłoby lepiej, gdyby przy okazji nie znajdowano zwłok… Tymczasem Vigatę elektryzuje wyczyn rodzeństwa Palmisano – Gregoria i Cateriny – emerytowanych antykwariuszy, maniakalnie religijnych katolickich ortodoksów, którzy na balkonie swego domu wywiesili transparent, wzywający grzeszników do opamiętania i pokuty, grożący surowymi karami… Poproszeni o usunięcie transparentu, zaczęli ni stąd, ni z owąd… ostrzeliwać funkcjonariuszy municypalnych z lupary i rewolweru. Po kilkugodzinnym oblężeniu i nieudanych pertraktacjach komisarz Salvatore Montalbano na czele swoich ludzi wieczorem wtargnął po strażackiej drabinie do domu wojowniczego rodzeństwa, obezwładnił strzelców (odwieziono ich natychmiast na obserwację do zamkniętego szpitala psychiatrycznego…) i… zamarł ze zdumienia na…

Milczysz, moja śliczna…
kryminał , romans historyczny / 14 września 2018

Rhys Bowen Milczysz, moja śliczna… Przełożyła Joanna Orłoś-Supeł Oficyna Literacka Noir sur Blanc, Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Śnieg w Nowym Jorku – czas duchów i wariatów… Rekonstruktorstwo historyczne nie jest tylko przekleństwem naszej, krajowej literatury kryminalnej. W zasadzie wszędzie rozpowszechniły się praktyki wędrówek wstecz, umiejscawiania fikcyjnych intryg w pieczołowicie odtworzonej historycznej przestrzeni i czasie zaprzeszłym. Dlaczego właściwie? Zdawkowe, powierzchowne wyjaśnienia oczywiście funkcjonują dla opinii publicznej, ale są dalece niewystarczające. Autorzy, ich agenci i pi-arowcy albo milczą albo powołują się na prawo do wolności twórczej; niektórzy wyznają, że odtwarzanie światów jest równie pasjonujące jak koncypowanie wiarygodnej i atrakcyjnej literacko intrygi. Zauważyli bowiem, że kostium historyczny w historycznych dekoracjach odwraca uwagę, asekuruje, gdy myśli autora przydarzy się wpadka czy mielizna… Podobno publiczność więcej wybacza, gdy dostaje rzetelnie spreparowaną gawędę historyczną. Z intrygą kryminalną – ma się rozumieć… Ale bez przesady – najczęściej intryga kryminalna jest umownym pretekstem – znakiem ledwie, gdyż prawdziwym zamysłem autora jest awanturniczy romans z przygodami, osadzony w historycznej scenografii. Pani Rhys Bowen (prawdziwe nazwisko: Janet Quin-Harkin; Rhys Bowen to pseudonim do… brudnej roboty) to fenomen gatunku na rynku anglosaskim – niepowstrzymana „fabryka” tekstów tego rodzaju, z dużą rzemieślniczą regularnością zasilająca rynek (przyznajmy – dość chłonny…

Apartament w Paryżu
kryminał , romans obyczajowy / 5 września 2018

Guillaume Musso Apartament w Paryżu Przełożyła Joanna Prądzyńska Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Cykady na Cykladach, czyli romantyczny koniec dramatycznego poszukiwania prawdy To już druga w tym roku i w tym blogu książka o tytule „Apartament w Paryżu”. Przesada… Nie żebym miał cokolwiek przeciwko Paryżowi, a zwłaszcza apartamentowi tamże. Pierwszy był „Apartament…” Michelle Gable, który ukazał się w wydawnictwie WAB jakoś tak pod koniec mroźnej zimy tegorocznej. Tytuł oryginału (angielskiego) – a jakżeby inaczej: „A Paris Apartment”. Drugi „Apartament…” Guillaume’a Musso ukazał się niedawno, a tytuł oryginału (tym razem francuskiego) oczywiście „Un appartement a Paris”. To oczywiście uniewinnia naszych wydawców i tłumaczy: zachowali wiernie sens autorskiego przekazu… „Apartament…” pani Gable – przypomnijmy – to historia udziału amerykańskiej rzeczoznawczyni meblarskiej, zatrudnionej w pewnym domu aukcyjnym, w eksploracji zamkniętego przez dobre kilkadziesiąt lat mieszkania w Paryżu, którego właścicielka swoje dziewczęce i dojrzałe życie spędziła, zarobkując jako… dama z półświatka, niezwykle skądinąd popularna w kręgach paryskiej socjety artystyczno-plutokratyczno-politycznej. Okazało się, że apartament kokoty to składnica dzieł sztuki, zabytków rękodzieła artystycznego i stolarstwa o wielomilionowej wartości – a proces inwentaryzacji wywarł przemożny wpływ na życie towarzyskie i uczuciowe pani ekspertki. No romans, proszę państwa! Romans regularny z…