Śledztwo ostatniej szansy
kryminał , polecam , sensacja / 14 października 2018

Grzegorz Kalinowski Śledztwo ostatniej szansy Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA, Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Husaria w pepegach, czyli koniunktura sentymentalna… Tzw. kryminał retro kontynuuje triumfalny pochód i anektuje coraz większy fragment obszaru przestrzeni publicznej, wydzielonego na użytek i potrzeby literatury rozrywkowej. To jeden z ubocznych rezultatów kreowanej przez różne siły polityczne i centra „intelektualne” tzw. nowej polityki historycznej, kładącej nacisk na patriotyczne wzmożenie dzięki subtelnej zmianie akcentów i przewartościowaniu ocen. Proceder robienia historii od nowa ma rozmiary gigantyczne i zasięg totalny. Pisze się na nowo podręczniki szkolne, organizuje nową przestrzeń życia zbiorowego (nazwy ulic, zwalanie starych pomników i wznoszenie nowych), ustanawia nowe święta i celebry, uchwala w parlamencie stosownej treści orędzia i dokumenty – utrwalające i interpretujące nowy porządek dziejów, wprowadzające obowiązującą zmianę akcentów (tak jakby historię można było ustanawiać w trybie głosowania…), wreszcie ustawowo grozi się prokuratorem i więzieniem każdemu, kto miałby inne zdanie… W tej sytuacji literatura milczeć nie może, osobliwie ta popularna – kształtująca lub mająca potencjalnie taką możliwość…) gusta i opinie publiczności, o dużym zasięgu. Po pierwsze: lepiej zasłużyć sobie na miano patrioty, niż nim nie być. Po drugie: nowa polityka historyczna jest obficie zasilana pospiesznie ukrytym i niedbale zamaskowanym rurociągiem publicznych pieniędzy,…

Łzy pajaca. Zima komisarza Ricciardiego
kryminał , polecam / 4 października 2018

Maurizio de Giovanni Łzy pajaca. Zima komisarza Ricciardiego Przełożył Maciej A. Brzozowski Oficyna Literacka Noir sur Blanc, Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Mord z miłości Żyli-byli sobie na przełomie wieków dziewiętnastego i dwudziestego dwaj panowie – włoscy kompozytorowie (akurat w tym kraju i w tym czasie to nic nadzwyczajnego: zdolnych, pierwszorzędnych artystów tej branży mieli na tuziny…) Pietro Mascagni i Ruggero Leoncavallo. Czasy łatwe nie były – konkurencja duża, więc panowie za sobą nie przepadali… Ten pierwszy w 1890 roku pokazał w Rzymie swą operę (krótką, jednoaktową, circa 70 minut muzyki – co nie jest bez znaczenia dla dalszego ciągu tej historii) „Cavalleria rusticana”, czyli „Rycerskość wieśniacza”. (Zdradzony mąż zabija kochanka żony – oczywiście na Sycylii…). Publiczność oszalała z zachwytu, a repertuar wielkich teatrów potencjalnie znacząco się wzbogacił. Maestro Leoncavallo poruszony sukcesem konkurenta, napisał szybko również niezbyt długą (za to dwuaktową) operę „Pagliacci” czyli „Pajace” (też mord z zazdrości, ale w Kalabrii, w środowisku wędrownych komediantów…) – z fantastyczną arią „Vesti la giubba”, znaną też jako „Ridi, Pagliaccio” („Śmiej się, pajacu”), którą wszyscy wielcy tenorzy po dziś dzień popisują się na scenach i estradach operowych świata. Dyrektorzy zaś i antreprenerzy szybko zauważyli, że obie opery – same w…

Tańczące martwe dziewczynki
kryminał / 21 września 2018

Graham Masterton Tańczące martwe dziewczynki Przełożyli Paweł Korombel, Anna Dobrzańska Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Step w płomieniach Dla kogoś nieprzygotowanego i nieuprzedzonego pokaz tradycyjnego tańca irlandzkiego może być ekstremalnym przeżyciem estetycznym – i to pod wieloma względami, a osobliwie pod względem akustycznym. Zwłaszcza gdy w grę wchodzi wersja tap tanecznych kroków i kroczków w szesnastoosobowych, dwupłciowych ansamblach. Tap czyli stepowanie… Trzydzieści dwie wyćwiczone, młode i mocne nogi damskie i męskie, obute w „baletki”, podkute specjalnymi, robiącymi hałas ćwiekami i drewnianymi klockami – hałas rytmiczny i równoczesny. Nie ma mowy, by uderzenia o deski estrady się rozbiegły jak stacatto na perkusji, króliki po blaszanym dachu czy seria z broni maszynowej; stuk ma być jednoczesny i perfekcyjnie skoordynowany… Hałas rozrywa błonę bębenkową, podnosi ciśnienie, zakłóca rytm serca, wywołuje migotanie przedsionków, narusza perystaltykę jelit, odłącza synapsy w mózgu, powoduje rozchwierutanie dziąseł i wypadanie owłosienia oraz wywołuje niekontrolowane emocje erotyczne różnego rodzaju – od wstydliwych uwiądów po spektakularne orgazmy. A jeszcze wyobraźcie sobie, że oglądacie pokaz tańca w wersji hard (zwanej też crude) – jak za dawnych czasów, gdy gliniane klepiska w chałupach nie dawały pożądanego efektu akustycznego, więc po prostu wystawiano drzwi, rzucano na polepę…

Polowanie na skarb
kryminał / 15 września 2018

Andrea Camilleri Polowanie na skarb Przełożył Maciej Brzozowski Oficyna Literacka Noir sur Blanc, Warszawa 2018 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 2/5 Nudne klimaty, nudni ludzie, nudne zabawy… Na Sycylii dzieci się nudzą, policjanci ziewają i przysypiają za barykadami z papierów, które rosną na biurkach – niezależnie od ego, czy coś się dzieje, czy nie, a kobiety w wieku średnim krążą jak lwice po miasteczku Vigata (fikcyjnym skądinąd) w poszukiwaniu żeru (tylko im się nie nudzi)… Za to zbrodniarz pracuje w pocie czoła, by wyszykować zagadkę, która zwali z nóg komisarza Montalbana i całą resztę policji. No i dobrze – niech coś się wreszcie dzieje; aczkolwiek byłoby lepiej, gdyby przy okazji nie znajdowano zwłok… Tymczasem Vigatę elektryzuje wyczyn rodzeństwa Palmisano – Gregoria i Cateriny – emerytowanych antykwariuszy, maniakalnie religijnych katolickich ortodoksów, którzy na balkonie swego domu wywiesili transparent, wzywający grzeszników do opamiętania i pokuty, grożący surowymi karami… Poproszeni o usunięcie transparentu, zaczęli ni stąd, ni z owąd… ostrzeliwać funkcjonariuszy municypalnych z lupary i rewolweru. Po kilkugodzinnym oblężeniu i nieudanych pertraktacjach komisarz Salvatore Montalbano na czele swoich ludzi wieczorem wtargnął po strażackiej drabinie do domu wojowniczego rodzeństwa, obezwładnił strzelców (odwieziono ich natychmiast na obserwację do zamkniętego szpitala psychiatrycznego…) i… zamarł ze zdumienia na…

Milczysz, moja śliczna…
kryminał , romans historyczny / 14 września 2018

Rhys Bowen Milczysz, moja śliczna… Przełożyła Joanna Orłoś-Supeł Oficyna Literacka Noir sur Blanc, Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Śnieg w Nowym Jorku – czas duchów i wariatów… Rekonstruktorstwo historyczne nie jest tylko przekleństwem naszej, krajowej literatury kryminalnej. W zasadzie wszędzie rozpowszechniły się praktyki wędrówek wstecz, umiejscawiania fikcyjnych intryg w pieczołowicie odtworzonej historycznej przestrzeni i czasie zaprzeszłym. Dlaczego właściwie? Zdawkowe, powierzchowne wyjaśnienia oczywiście funkcjonują dla opinii publicznej, ale są dalece niewystarczające. Autorzy, ich agenci i pi-arowcy albo milczą albo powołują się na prawo do wolności twórczej; niektórzy wyznają, że odtwarzanie światów jest równie pasjonujące jak koncypowanie wiarygodnej i atrakcyjnej literacko intrygi. Zauważyli bowiem, że kostium historyczny w historycznych dekoracjach odwraca uwagę, asekuruje, gdy myśli autora przydarzy się wpadka czy mielizna… Podobno publiczność więcej wybacza, gdy dostaje rzetelnie spreparowaną gawędę historyczną. Z intrygą kryminalną – ma się rozumieć… Ale bez przesady – najczęściej intryga kryminalna jest umownym pretekstem – znakiem ledwie, gdyż prawdziwym zamysłem autora jest awanturniczy romans z przygodami, osadzony w historycznej scenografii. Pani Rhys Bowen (prawdziwe nazwisko: Janet Quin-Harkin; Rhys Bowen to pseudonim do… brudnej roboty) to fenomen gatunku na rynku anglosaskim – niepowstrzymana „fabryka” tekstów tego rodzaju, z dużą rzemieślniczą regularnością zasilająca rynek (przyznajmy – dość chłonny…

Apartament w Paryżu
kryminał , romans obyczajowy / 5 września 2018

Guillaume Musso Apartament w Paryżu Przełożyła Joanna Prądzyńska Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Cykady na Cykladach, czyli romantyczny koniec dramatycznego poszukiwania prawdy To już druga w tym roku i w tym blogu książka o tytule „Apartament w Paryżu”. Przesada… Nie żebym miał cokolwiek przeciwko Paryżowi, a zwłaszcza apartamentowi tamże. Pierwszy był „Apartament…” Michelle Gable, który ukazał się w wydawnictwie WAB jakoś tak pod koniec mroźnej zimy tegorocznej. Tytuł oryginału (angielskiego) – a jakżeby inaczej: „A Paris Apartment”. Drugi „Apartament…” Guillaume’a Musso ukazał się niedawno, a tytuł oryginału (tym razem francuskiego) oczywiście „Un appartement a Paris”. To oczywiście uniewinnia naszych wydawców i tłumaczy: zachowali wiernie sens autorskiego przekazu… „Apartament…” pani Gable – przypomnijmy – to historia udziału amerykańskiej rzeczoznawczyni meblarskiej, zatrudnionej w pewnym domu aukcyjnym, w eksploracji zamkniętego przez dobre kilkadziesiąt lat mieszkania w Paryżu, którego właścicielka swoje dziewczęce i dojrzałe życie spędziła, zarobkując jako… dama z półświatka, niezwykle skądinąd popularna w kręgach paryskiej socjety artystyczno-plutokratyczno-politycznej. Okazało się, że apartament kokoty to składnica dzieł sztuki, zabytków rękodzieła artystycznego i stolarstwa o wielomilionowej wartości – a proces inwentaryzacji wywarł przemożny wpływ na życie towarzyskie i uczuciowe pani ekspertki. No romans, proszę państwa! Romans regularny z…

Bardzo złe miejsce
kryminał / 1 września 2018

Tim Weaver Bardzo złe miejsce Przełożył Robert Waliś Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2018 Rekomendacja 3/7 Ocena okładki: 1/5 Na szlaku pękniętych serc Dobra zabawa – z elementami grozy, a nawet pewnego takiego okrucieństwa, z inteligentnymi zagadkami i jakże typowymi dla kryminału z tamtej strony La Manche (lepszej czy gorszej; nierozstrzygnięty definitywnie spór trwa…) – rozterkami moralnymi, elementami odwiecznej walki Dobra ze Złem, tudzież boskiej równowagi między intuicją a logiką, między emocją a intelektem… Innymi słowy: kryminał modelowy. Produkt o niezłej jakości, ale o trochę w stosunku do tej jakości wygórowanej cenie i bardzo kiepsko, niechlujnie opakowany (obrazek z pierwszej strony to jawna kpina i fałszerstwo – kto odkryje, dlaczego tak sądzę?) Ale to mniej istotne. Ważne, co (i kogo) Weaver postanowił wykreować… Nie policjanta z wydziału zabójstw – na ten koncept wpadają wszyscy; istotna jest tylko kwestia wyboru płci bohatera oraz oplecenie go siatką wystarczająco atrakcyjnych problemów osobowościowych, dewiacji, nawyków, paskudnych cech charakteru, nadnaturalnej upierdliwości, osobliwych przyzwyczajeń i nałogów, czasem jakimś hobby, znamionującym odpowiedni poziom intelektualny… Weaver na aż taką ostentacyjną łatwiznę nie poszedł… Wybrał drugą pod względem częstotliwości pojawiania się figurę – prywatnego detektywa. Tradycje literackie ogromne (ba – Holmes, Poirot…), możliwości kreacyjne zapewne nawet większe niż…

Mock. Pojedynek
kryminał , polecam , proza polska / 26 sierpnia 2018

Marek Krajewski Mock. Pojedynek Wydawnictwo Znak, Kraków 2018 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Piekielne wezwanie Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że tym razem Krajewski – wrocławski filolog klasyczny, od dawna zawodowo oddany literaturze – usadowił się na szczycie. Nieodwołalnie. Po prostu jest najlepszy. I to nie tylko w wąskiej, aczkolwiek popularnej grupce Wielkich Rekonstruktorów Historii, budujących swoje wyimaginowane (chociaż w miarę możliwości, cierpliwości i talentu – wierne wypreparowane ze starych kronik) kosmosy-scenografie z przeszłości, w których rozgrywają swe kryminalne intrygi fabularne. Krajewski dawno prześcignął kolegów rekonstruktorów; twory większości z nich – zestawione z jego mistrzowskimi kreacjami -przypominają dekoracje teatrzyków marionetek albo makiety domków dla lalek. O autorach tzw. powieści historycznych już nawet nie chce mi się wspominać – dość powiedzieć, że większość z nich realia zaprzeszłych epok traktuje niezwykle umownie, idealizująco i fałszywie – osobliwie z kompletną niewrażliwością na zapachy. Ktoś taki precyzyjny (mimo używania, a nawet nadużywania realizmu magicznego…) jak na przykład Sapkowski (ze swą trylogią husycką i Reynevanem z Bielawy) to rara avis w tym zacnym towarzystwie. Przypadek Krajewskiego jest szczególny. Wielkie cmokando znawców literatury, niosące się przez kraj cały po każdym kolejnym tomie z Mockiem czy Popielskim, a dotyczące jego umiejętności rekonstruktorskich, zasłaniało albo zgoła pomniejszało krytyczną ocenę…

Podejrzany
kryminał / 27 lipca 2018

Paulina Świst Podejrzany Wydawnictwo Akurat, Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Zemsta jednak lepiej smakuje na ciepło…   Wbrew obiegowemu powiedzonku, że rewanż jednak lepiej smakować na zimno, wersja „na ciepło”, osobliwie z użyciem środków pirotechnicznych i wzniecaniem ognia, też ma swoich zwolenników, a i możliwości wykreowania interesującej akcji wydają się być daleko większe… O tym właśnie traktuje „Podejrzany” – najnowszy produkt firmy „Paulina Świst Sp. z o.o.”… Ujęcie w cudzysłów nazwiska rzekomego autora zaświadcza, że nie wycofuję się z podejrzenia (sformułowanego expressis verbis przy okazji rekomendowania w tym blogu 30 grudnia roku ubiegłego „Komisarza” – jednego z poprzednich dzieł sygnowanych tym „nazwiskiem”), że Paulina Świst nie istnieje, że to tylko literacki humbug – zarobkowa zabawa wycwanionych wyrobników, niewyżytych pod własnymi nazwiskami grafomanów… Z tamtej oceny nie cofam ani słowa. Ale kilka nowych mogę dodać… Otóż w fabryce „Paulina Świst” doszło do nagłej eksplozji jakości. Gdyby to był konkretny człowiek (ta Paulina…), można byłoby mówić o zjawisku iluminacji. Nagłym rozświetleniu umysłu iskrą bożą. Ale nie jest… Przyjmijmy zatem, że pewnego dnia wspólnicy firmy „Paulina Świst” przyszli do pracy i przy porannej kawce powiedzieli sobie: – dzisiaj zróbmy coś na miarę naszych potencjałów i talentów! I zrobili, a przynajmniej postarali…

Czerwony Pająk
kryminał , sensacja / 5 lipca 2018

Katarzyna Bonda Czerwony Pająk Wydawnictwo Muza SA. Warszawa 2018 Rekomendacja: 1/7 Ocena okładki: 3/5 Kto tu rządzi? Baranina, Masa, don Antonio i stara szafa (Kiszczaka)… Co za ulga! Katarzyna Bonda dociągnęła do finału swoją, zakrojoną na opus magnum (prawie trzy tysiące stron druku!), tetralogię niby-kryminalną o czterech żywiołach. Tysiące wiernych czytelników mogą odetchnąć i w chwili wolnej zastanowić się, co właściwie czytali… Bo na pewno nie kryminał, choć usilnie im to wmawiali autorka, wydawca i zblatowani „krytycy” czy inne „autorytety”, instalujące Bondę (za co, za ile?) na tronie „królowej polskiego kryminału”. Gdy półtora roku temu rekomendowałem (na trzy…) w tym blogu „Lampiony” (poprzedni tom „żywiołów” – o podpalaczach kamienic w Łodzi i domniemanych skarbach łódzkiego getta…), zastanawiałem się, co taka warta każdych pieniędzy liderka (nieważne – prawdziwa czy sztucznie wykreowana) literatury, sama zresztą wyglądająca jak milion dolarów, robiła w Łodzi? Odpowiedzi na to pytanie nadal nie mam – poza domniemaniem, że miała zohydzić miasto (ale na czyje zamówienie?), portretując je jako stolicę menelstwa, ksenofobii i antysemityzmu… W każdym razie tak wyszło – z intencją czy bez niej… Ale ta zagadka to nieznaczący nic drobiazg wobec dylematu, co mianowicie miałoby wynikać z lektury „Czerwonego Pająka”? Jedno wynika na pewno. Bonda okazała…

Wzgórze Piastów
kryminał / 29 czerwca 2018

Krzysztof Koziołek Wzgórze Piastów Wydawnictwo Akurat, Warszawa 2018 Rekomendacja: 1/7 Ocena okładki: 3/5 Zielonogórskie klimaty w wehikule czasu Jeżeli ktokolwiek z jakichkolwiek powodów lubi spokojne, ciche, prowincjonalne miasteczko Zielona Góra, germańską stolicę starodawnej piastowskiej dziedziny – Lubuszy – to lektura nowego Koziołka jest dlań obowiązkowa… Innych racjonalnych przyczyn sięgnięcia po „Wzgórze Piastów” nie ma. Poza zgłębianiem dziejów niegdysiejszego centrum uprawy winorośli (wraz z produkcją wina), pędzenia innych alkoholi, budowy wagonów kolejowych i konstrukcji mostowych. Osobliwie zaś intryga kryminalno-szpiegowska, obmyślona przez Koziołka, nie jest godna czytelniczej uwagi… Czterdziestoletni Krzysztof Koziołek – dziennikarz, politolog i coś tam jeszcze – jest nieznanym bliżej w szerokich kręgach czytelniczych specjalistą od teorii spiskowych, dramatów sensacyjno-politycznych i awanturniczych; ma też dodatkowe hobby: jest rekonstruktorem kryminalnym, poruszającym się po tym samych ścieżkach, co Krajewski, Wroński, Szwechłowicz… I to poruszającym się zgrabnie i całkiem udolnie. W poprzedniej swej powieści – „Góra Synaj” – dał nawet popis mistrzostwa rekonstruktorskiego, budując sugestywny, plastyczny i szczegółowy (przez co wiarygodny, jak się wydaje…) pejzaż, klimat zbrodni w nadodrzańskich miasteczkach Glogau i Neusalz. Oczywiście Koziołek nie dysponuje nawet w połowie warsztatem takim jak Krajewski czy Wroński, nie jest tak literacko sprawny jak tamci dwaj. Niezręcznie maskowane, kiepsko zatarte są ślady jego lektur uzupełniających:…

Na polanie wisielców
kryminał / 22 czerwca 2018

Robert Dugoni Na polanie wisielców Przełożył Andrzej Szulc Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/7 Od zbrodni czterdzieści lat minęło… Detektyw z policji w Seattle Tracy Crossworth jest mistrzynią strzelania – z glocka .40 potrafi oddać sześć strzałów w niespełna dziesięć sekund, trafiając z piętnastu metrów sześć razy w centrum tarczy. I robi to nie incydentalnie, ale za każdym razem – rozwala środek tarczy sylwetkowej w regulaminowym punkcie trafienia, wyznaczającym pole skutecznego strzału w środek masy ciała… Tracy Crossworth to groźna broń – najgroźniejsza na stanie departamentu policji miasta Seattle w stanie Waszyngton. Czytelnicy anglosascy Roberta Dugoniego mogli się już o tym przekonać sześciokrotnie – tyle bowiem autor „nastukał” powieści ze swą ulubioną bohaterką. My na razie trzykrotnie (proces kupowania praw i tłumaczenia jednak musi potrwać…). Ale to wystarczy, by przywyknąć do literackiej kreacji – zwłaszcza że jest całkiem przyzwoita. Za to twórca poddaje swą bohaterkę wymyślnym „torturom” intelektualnym… Już na początek wspólnej przygody (zakrojonej na lata, jak się wydaje…) kazał, by Tracy zajęła się rozwiązaniem zagadki zniknięcia przed dwudziestu laty swej siostry Sary, bo właśnie znaleziono jej szczątki – i to z dowodami, raczej wykluczającymi sprawstwo człowieka, który dwadzieścia lat temu został skazany za…

Na szlaku trumien
kryminał / 18 czerwca 2018

Peter May Na szlaku trumien Przełożył Lech Z. Żołędziowski Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2018 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Smak słonego wiatru, zapach torfowego dymu i nuta jesiennego wrzosowego miodu… Pamięć tych trzech zmysłowych doznań szkockich przechowuję w dwóch różnych formułach. Pierwsza jest rozproszona, czyli każde z nich osobno. Słoność atlantyckiego wiatru można poczuć i zapamiętać oblizując wargi po spacerze plażą dowolnej wyspy zachodniego wybrzeża Szkocji; zapach torfu najlepiej przyswoić jadąc drogą – rowerem, jeśli akurat nie pada deszcz – w poprzek równinnej części wyspy Lewis ze Stornoway do Barabhas; a miód można posmakować w sklepiku kooperatywy pszczelarskiej w Fort William. Ale łatwiej razem – te trzy smaki plus moc uisge beatha (innymi słowy C2H5OH) z jęczmiennego słodu zawiera w sobie talisker (moim prywatnym zdaniem – najlepsza whisky typu single malt na świecie), pędzony w gorzelni w Carbost na wyspie Skye. A wszystko dlatego się przypomniało, bo Peter May napisał kolejny kryminał z archipelagiem szkockich Hebrydów Zewnętrznych jako sceną i pełnoprawnym uczestnikiem akcji zarazem. Ze szczególnym uwzględnieniem roli sztormów i fal morskich w kulminacyjnym punkcie intrygi. Zaczyna się jak dobry sensacyjny thriller z Jasonem Bourne’em: na pięknej plaży w wiosce Losgaintir (na angielskich mapach: Luskentyre…) na wyspie Harris…

Jedna jedyna
kryminał / 31 maja 2018

Jørn Lier Horst Jedna jedyna Przełożyła Milena Skoczko Wydawnictwo Smak Słowa, Sopot 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Kobieca piłka ręczna to niebezpieczny sport… Norweski kryminał wciąż nieśmiało wychyla się z cienia rzucanego przez inną potęgę skandynawską, a w zasadzie światową – rozpanoszony po sąsiedzku kryminał szwedzki. Cień jest tak wielki, że część globalnej publiczności nie odróżnia obu krain, traktując jej jako jedną wielką skandynawską arenę literacką (łącznie z Danią, Islandią i Finlandią). Bo to klimaty wspólne, języki podobne (poza fińskim oczywiście!) i porównywalne dylematy społeczne. Co za różnica, że Camilla Läckberg ma paszport Królestwa Szwecji, Jo Nesbø jest poddanym króla Norwegów Haralda V, radykalny Michael Katz Krefeld jest Duńczykiem, zaś Arnaldur Indridasson – dzielnym islandzkim wikingiem? W lekturze tego nie widać: piszą podobnie – tylko akcenty topograficzne i scenograficzne się różnią. Więc trafiają do jednego wora z etykietką: skandynawska powieść kryminalna w stylu noir. Bo czerń to obowiązkowy transgraniczny koloryt intelektualnego klimatu tej literatury… Wskutek szwedzkiego cienia w literaturze norweskiej kojarzyłem tylko dwa nazwiska: wspomnianego Nesbø i Karin Fossum. O istnieniu Jørna Lier Horsta nie miałem bladego pojęcia. A tu proszę – nie tylko jest, ale po polsku wydano dotąd dziesięć jego powieści z cyklu o komisarzu policji z…

Martwi za życia
kryminał / 21 maja 2018

Graham Masterton Martwi za życia Przełożyła Anna Dobrzańska Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Okrucieństwo & Spółka (z ograniczoną odpowiedzialnością) Wszelkie podejrzenia, że Graham Masterton, szkocki autor thrillerów, horrorów i… poradników seksualnych w rzeczywistości nie istnieje, a postać (z życiorysem, dorobkiem, nagrodami, fotografiami, a nawet zagranicznymi podróżami) to tylko wymyślny kamuflaż, mający zamaskować manufakturę literatury na skalę industrialną – mogą polegać na prawdzie… Wydaje się bowiem nie tylko nieprawdopodobne, ale wręcz niemożliwe, by jeden człowiek, bez sztabowego wsparcia znacznych rozmiarów, od 42 lat z zadziwiającą regularnością produkował i drukował aż tyle literatury popularno-rozrywkowej różnych gatunków na wyrównanym (i nad wyraz wysokim…) poziomie, nie wykazując oznak zmęczenia materiału… To wbrew naturze, wbrew prawu powszechnej grawitacji, wbrew zdrowemu rozsądkowi wreszcie! Ale to stan zgodny z rzeczywistością, czyli prawda najprawdziwsza. Masterton to nie kryptonim literackiej mistyfikacji. Taki człowiek istnieje i ma się dobrze. 72-letni edynburżanin z urodzenia, ostatnio przebywa na terytorium hrabstwa Surrey – w istocie południowo-wschodnim przedmieściu wielkiego Londynu. Z zawodu dziennikarz – był m.in. zastępcą redaktora naczelnego niespecjalnie snobistycznego (ale za to całkiem erotycznego!) miesięcznika dla panów „Mayfair” oraz szefem brytyjskiej edycji mocno skandalizującego pisma „Penthouse” – opiniotwórczego magazynu erotyczno-publicystycznego, założonego w 1965 roku przez…