Ten Rebus jest nie do rozwiązania, czyli emerytura po szkocku
kryminał / 23 sierpnia 2017

Ian Rankin Nawet zdziczałe psy Przekład: Andrzej Szulc Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2017 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/7 Ten Rebus jest nie do rozwiązania, czyli emerytura po szkocku Jak wyglądałby świat klasycznej powieści kryminalnej, gdyby w miejscu zajmowanym przez Iana Rankina tkwiła czarna dziura? Dokładniej: gdyby nikogo nie było zamiast? Albo gdyby nie było Mankella, Grishama, Nesbø czy niegdyś Chandlera i Simenona, gdyby u nas nie pisał Krajewski… Kiepsko i smutno. Szkocki autor kryminałów (urodzony w hrabstwie Fife, mieszkający po drugiej stronie zatoki Firth of Forth, w Edynburgu…) zaczął trzydzieści lat temu i pomalutku (sam tak twierdzi; w rzeczywistości obiektywnej, poza pisarskim umysłem, poszło to szybciej znacznie…) dobijał się do drzwi sławy. A jak już się dobił, wywalił je z łomotem, zajmując najwyższy podest w galerii mistrzów tartan noir – osobliwej odmiany literatury kryminalnej, której wyróżnikiem, wbrew nazwie, nie jest pisanie w kratkę (choćby i szkocką…), lecz mocny, „gorący”, cierpki i brutalny styl wywodzenia tudzież prowadzenia kryminalnej intrygi… Jeśli gdzieś jest osobny Parnas autorów kryminałów, jeden z Ojców Założycieli tego wyśmienitego gatunku, rodak Rankina z Edynburga (jego pomnik pewnie pisarz mija za każdym razem, gdy chce się z centrum wybrać do Leith czy Portobello lub na odwrót…) wielki…

Dziewczyna z Brooklynu
kryminał , thriller polityczny / 7 sierpnia 2017

Guillaume Musso Dziewczyna z Brooklynu Przekład: Joanna Prądzyńska Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2017 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 Gra o sumie ujemnej Przyznaję z pokorą i równie szczerym żalem, że do tej pory niewielkie miałem pojęcie o istnieniu pana Guillaume’a Musso, a o jego dziele i miejscu w literaturze pojęcie moje było jeszcze mniejsze. Dopuszczam nawet myśl zdrożną, iż wyrządziłem sobie tym „bezpojęciem” (ale dodam na usprawiedliwienie: niechcący!) jakąś ogromną krzywdę poznawczą – niemalże czarną dziurę sobie sprokurowałem. Dociera do mnie powoli bezmiar mego intelektualnego nieszczęścia: to tak samo, jakbym zabierał się do pisania monumentalnego eseju o fenomenie kulturowym disco polo i w trakcie przygotowań nagle wyszło na jaw, że nie wiem, kto to taki Zenek Martyniuk, nie słyszałem żadnego przeboju tego gostka (a jeśli nawet, to nie kojarzę…) i pojęcia nie mam, że przez czyjeś (chyba kobiece…) oczy zielone oszalał. Nawet nie wiem, czy się z tego leczy? A jeśli tak – to czy ambulatoryjnie, czy w zakładzie zamkniętym w Choroszczy? Ale co my tu o Zenku M. gawędzimy. Revenons à nos moutons! Taki to i gieroj z pana Musso… Podobno lider francuskich rankingów produkcji literatury w branży thrillerów, kryminałów i sensacji (czternaście powieści od debiutu w…

Dublin, moja miłość
kryminał , romans obyczajowy / 31 lipca 2017

Rhys Bowen Dublin, moja miłość Przekład: Joanna Orłoś-Supeł Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2017 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 Old fashioned romans w podminowanej Irlandii Koncept z kobietą-detektywem zawsze się sprawdza (choć niektórzy autorzy, a osobliwie autorki, przesadzają z tym konceptem; nawet bardzo…). Dlatego lektura feministycznych fabuł kryminalnych jest bezpieczna. Bowiem to na ogół dobre teksty (autorzy, z czego większość to autorki, bardziej się starają…), a jeśli nawet nie – to koncept z kobietą-detektywem potrafi zamaskować, przesłonić, nawet zminimalizować niedostatki (nędzę zgoła!) narracji. Koncept z kobietą-detektywem ma w sobie jakąś lekko zawoalowaną tajemnicę, jakąś obietnicę nie wiadomo dokładnie czego, ale na pewno z podtekstem – już to seksualnym (wyjąwszy z tego podejrzenia i uwolniwszy uroczyście i raz na zawsze naszą kochaną miss Jane Marple), już to intelektualnym (przeważnie à rebours – patrz: blondynki i w ogóle tzw. chmielewszczyzna…). Koncept z kobietą-detektywem w ogólności dobry, nośny i merkantylny jest dla literatury kryminalnej. Innymi słowy: jakoś się czyta i nieźle sprzedaje… Pani Rhys Bowen (to pseudonim literacki przybrany przez angielską pisarkę Janet Quin-Harkin do… brudnej roboty; pod własnym nazwiskiem pisywała seryjnie romanse dla młodzieży…) upatrzyła sobie rynkową lukę w branży damskiego kryminału (gdzie intrygą nie rządzi arcymęski samiec- detektyw, ale kobieta-bohater…). Luka…

Szklane żądło
kryminał / 29 lipca 2017

Bartłomiej Świderski Szklane żądło Wydawnictwo Muza SA, Warszawa 2017 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 2/5 Strasznie głośno, perwersyjnie i… mętnie, czyli jak rządzą żądze Zaprawdę, powiadam wam: intrygę kryminalną nówkę sztukę, niebitą, nieklepaną (Niemiec płakał, jak sprzedawał…) strasznie trudno, ekstremalnie trudno jest wykoncypować. Nie bez powodu mędrzec ben Akiba mawiał w nierzadkich przystępach iluminacji, że wszystko już było… Ben Akiba rację miał… Prawie, bo takiego na przykład końca świata jeszcze nie było. Ale przecież wszystko (lub bardzo wiele) robimy, by nastał – i przed zapisanym w Księdze Przeznaczenia terminem… Wszystko już było, ale ciągle pojawiają się świeżaki w branży, które o tym nie wiedzą. I co powiecie? Wymyślają! To, co rzekomo już było, ale jakby wymyślają nieco inaczej… Taki Bartłomiej Świderski na przykład – dziennikarz, pisarz (fantasy, romans obyczajowy itp.) i scenarzysta serialowy (oraz autor dialogów do tychże; w dorobku m.in. „Brzydula”, „Na Wspólnej: i „Pierwsza miłość”). Swoją intrygę kryminalną zawiesił w trudnym, wymagającym środowisku crime passionnel – a uściślając: nie tyle o afekt chodzi, nawet miłosny, co o niepohamowaną, perwersyjną żądzę… Do tego trzeba sporej odwagi, obfitego wokabularza specjalistycznego, nieposkromionej wyobraźni albo różnorodnej, bogatej praktyki (a w zasadzie i jednego, i drugiego: wyobraźni i doświadczenia…). No i jeszcze trzeba to…

Nie myśl, że znikną
kryminał / 25 lipca 2017

Marcin Grygier Nie myśl, że znikną Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2017 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 2/5 Ręka, noga, mózg na ścianie… Jakieś półtora roku temu, pisząc o kryminalnym debiucie Marcina Grygiera „Nie patrz w tamtą stronę”, tego właśnie porzekadełka (to bodajże szlagwort z lwowskiego bałaku…) użyłem jako krótkiego, syntetycznego podsumowania zawartości i ogólnej wymowy ideowej (wszelako nie deprecjonując niczego…) dzieła. Dziś, gdy Grygier zdaje Test Drugiego Podejścia na początku drogi do laurów literackich, gotów jestem z całą mocą powtórzyć: ręka, noga, mózg na ścianie, oko na widelcu… To wciąż dobre skwitowanie narratorskich umiejętności wicedebiutanta… Grygier, jak każdy porządny, perspektywicznie (i o sukcesie…) myślący autor kryminalny, założył sobie, że walnie (i zdobędzie) czytelnika serią. Nie z kałacha – serią wydawniczą. Do tego oczywiście potrzebny jest – drugostronnie – chętny wydawca, ale jak się debiut sprzeda, negocjacje wydadzą się ciut łatwiejsze. A poza tym wydawcy też często mają przymusową sytuację: konkurencja spora i bezwzględna, więc stale trzeba ryzykować w poszukiwaniu przyszłych pewniaków. Powiedzmy zatem, że autor lub jego agent jakoś się dogadują. Teraz tylko podpisy na kwitach trzeba zdyskontować. Narzędzia są potrzebne – ot co… A najlepszym i nieodzownym wręcz narzędziem do oddania serii w czekający tłum jest bohater tak napisany,…

Kolonia
kryminał / 24 lipca 2017

Tana French Kolonia Przekład: Paweł Wieczorek Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2017 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Irlandia w depresji tkwi… Nie w sensie ścisłym i dosłownym – to znaczy, że jej parametry geograficzne sytuują krainę ponad poziomem morza. Choć właściwie niewysoko i niemal płasko; dość powiedzieć, że najwyższe wzniesienie tej wyspy (Carrantuohill) liczy sobie 1041 metrów (podajemy najwyższy z efektów kilku konkurencyjnych pomiarów…). Ta depresja to raczej stan umysłu, przymiot emocjonalnej sprawności niektórych Irlandczyków płci obojga. Na ogół to wesołe przyjemniaczki, szczęśliwi optymiści. Dopóki któreś z nich w studnię nie wpadnie. Studnię smutku, traumy, zapaści woli i intelektu… Kryzys finansowy świata zachodniego w 2008 roku, który zmiótł liczne nadęte bańki spekulacyjne, podejrzane instrumenty finansowe, atrakcyjne polisy, kredyty hipoteczne bez ładu, składu i odpowiedzialności, agresywne fundusze i inne piramidy (innymi słowy: Lehman Brothers…), przygasił też niezachwianą pewność siebie, agresywny optymizm i buńczuczną wiarę w kapitalizm u tzw. (nieco na wyrost, jak te ich długi…) klasy średniej. To oni dojmująco boleśnie poczuli, co to znaczy w istocie, w sensie ścisłym, słowo „średnia” i jak blisko od średniej do dna. Taka Irlandia z dnia na dzień (z paroma setkami tysięcy Polaków na pokładzie, na dobitkę…) przestała cieszyć się dumnym statusem zielonej…

Opiekunka do dzieci
kryminał / 23 lipca 2017

Elisabeth Herrmann Opiekunka do dzieci Przekład: Bartosz Nowacki Wydawnictwo Prószyński i S-ka Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 4/5 Amnezja, amnestia, ambiwalencja – bo dookoła sami dobrzy Niemcy, co nie chcą Historii… Intryga prawnicza tudzież kryminalna zupełnie jakby wyjęta z jurydycznych powieści Ferdinanda von Schiracha (skądinąd wnuka Baldura – szefa Hitlerjugend…). Adwokat u progu kariery, narzeczony córki innego adwokata (wziętego lidera berlińskiej palestry; córka z kolei jest politykiem w berlińskim landzie, kandydatką na lokalnego ministra spraw wewnętrznych) dowiaduje się, że jego przyszły teść mógłby i powinien potwierdzić dokument, stwierdzający, że pewna obywatelka Ukrainy była robotnicą przymusową w III Rzeszy i – tak się złożyło – nianią przyszłego pana mecenasa, wówczas synka pewnej arystokratycznej familii z tytułem barona… Ale teść potwierdzić nie ma zamiaru, za to prosząca o podpis inna Ukrainka (nieformalny posłaniec tamtej niani) zostaje… wyłowiona tego samego dnia z wód berlińskiego Landwehrkanal (już jako nieboszczyk…). Adwokat u progu kariery rzuca wszystko w diabły (z dobrodziejstwem inwentarza – narzeczoną też; tylko z porszakiem trudno mu się rozstać…) i wespół z koleżanką po fachu rozwiązuje zagadkę. Z przyczyn moralnych wyższego rzędu oczywiście! Fakt – von Schirach mógłby to napisać, ale on skoncentrowałby się na czysto prawniczej (z dominującymi wprawdzie elementami etyki) intrydze. Ale…

Tu się nie zabija
kryminał / 7 lipca 2017

Anna Bińkowska  Tu się nie zabija Wydawnictwo WAB, Warszawa 2017 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 Świeże trupy z wykopalisk Tysiąc lat to przyzwoita dolna granica wieku, od której w górę (do plus minus 10 tysięcy lat; potem to już antropologia kopalna…) zwłoki ludzkie interesują przedstawicieli (praktyków i teoretyków w równym stopniu) nauki zwanej archeologią. Oczywiście pod warunkiem, że zwłokom (z reguły w postaci szkieletu lub oczywiście mumii…) towarzyszą jakieś zabytki kultury materialnej: skorupy, całuny, biżuteria, broń itp. – uczenie zwane artefaktami. Albo chociaż rzeczone zwłoki spoczywają w jakiś odbiegający od standardowego (czyli horyzontalnego) sposób, wskazujący już to na osobliwe praktyki funeralne, rytualne (może osikowy kołek między żebrami i ucięty łeb) czy powiedzmy: kulinarne (na przykład kanibalizm). Archeolodzy lubią nieboszczyków, bo ci bywają pamiętliwi i gadatliwi. Niejeden doktorat w tej branży powstał dzięki współpracy z lokatorami cmentarzysk… Ale gdy świeży (bo czymże jest doba dla ludzi nawykłych do liczenia czasu tysiącami lat) nieboszczyk w kałuży krwi zadźgany leży na podłodze magazynowej kanciapy w obiektach należących do instytutu archeologii pewnego szacownego uniwerku (dodajmy od razu, że Warszawskiego…)? A do tego jest (a w zasadzie był…) tegoż instytutu szefem, a nadto wredną mendą, za którą prawie nikt nie przepadał, zaś z nosicieli motywacji…

Milczenie jest srebrem
kryminał / 29 czerwca 2017

Ryszard Ćwirlej  Milczenie jest srebrem Wydawnictwo Muza SA, Warszawa 2017 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Oko świętego Wojciecha, czyli szczęście cymbała Kolejne spotkanie z chorążym MO (a właściwie już podporucznikiem…) Teosiem Olkiewiczem nie rozczarowuje. Bałwaństwo, debilizm, grubiaństwo, prymitywne instynkta (ze skłonnością do chlania wódy i dupczenia na czele…), cwaniactwo i lenistwo wyż. pomienionego zdają się rosnąć w postępie geometrycznym, a wraz z nimi postępuje wszerz, wzdłuż i w górę pula zadziwiającego, nieprawdopodobnego szczęścia Teosia, wyciągającego się własnoręcznie za włosy (ściślej: za maskujący osełedec misternej zaczeski…) z każdego gównianego szamba – niczym baron Münchhausen… Tym razem kaskada szczęśliwych przypadków żywota Teosia O. zaczyna się od powierzenia mu przez zwierzchnika (samego generała z Komendy Wojewódzkiej) – wraz z oficerskim awansem – sprawy do samodzielnego rozwiązania (na zasadzie testu przydatności…). Teoś, szczęśliwy jak szczypiorek z powodu nominacji (gwiazdki można przeliczyć na lepsze zarobki, podstawę wymiaru emerytury, nie wspominając o innych nieformalnych możliwościach…), odczuwa jednak pewien taki niepokój… Samodzielność to odpowiedzialność i papierkowa robota, dużo takiej roboty. A robota i do tego pod własnym nazwiskiem, na własne konto w aktach personalnych, to dwie rzeczy, których w milicji Teoś bał się najbardziej. Ale co tam – papiery się zepchnie na Młodego, a on pokręci się…

Bez śladu
kryminał / 21 czerwca 2017

Tana French  Bez śladu Przekład: Maria Olejniczak-Skarsgård Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2017 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Dublińskie demony rodzinne nie odpuszczą ci nigdy… Szmaragdowa Wyspa – kolebka wesołych tancerzy, wytrwałych, upartych, honornych twardzieli, piwa guinness, czterolistnej koniczynki, świętego Patryka, whisky jameson, mszału z Kells i genialnego Joyce’a – jakoś nigdy nie uchodziła za żyzne podglebie dla literatury kryminalnej. Może dlatego, że jej heroiczne dzieje i mity zdominowane były przez złowrogi cień rzucany przez potężnego sąsiada: Brytanię (prawdziwy Irlandczyk nigdy nie użyłby przymiotnika Wielka…). A fabularna narracja tradycji domowej – opanowana przez legendy patriotycznych dynamitardów i wolnych strzelców z IRA. Gdzie tam miejsce dla pospolitej zbrodni, dla sprawców pracowicie tropionych i wykrywanych dzięki żmudnej robocie policyjnych fachowców? Gdzie tam miejsce dla inteligentnych detektywów? Na szczęście Irlandczycy mają Tanę French… Ta 44-letnia dziś pisarka długo, bo aż do 35. roku życia myślała, że jest… aktorką. Po studiach dramatycznych w dublińskim przesławnym Trinity College pracowała na irlandzkich scenach, w filmie, telewizji, dubbingu, teatrze radiowym i reklamie. A gdy telefon nie dzwonił, podczas dłuższych przerw między castingami coś tam pisała do szuflady… Aż jakieś dziesięć lat temu w wielkim globalnym anglojęzycznym legendarnym konsorcjum wydawniczym Viking Penguin ukazała się pierwsza powieść kryminalna…

Gra pozorów
kryminał / 16 czerwca 2017

Donna Leon  Gra pozorów Przekład: Małgorzata Kaczarowska Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2017 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 4/7 Dopóki Serenissima nad poziomem morza się trzyma… Zaczyna się od obrazka iście apokaliptycznego: policyjna motorówka z komisarzem Brunettim na pokładzie wpływa na wody Canale Grande w okolicy Piazza San Marco – wprost pod rufę gigantycznego wycieczkowca z trudem manewrującego po niewielkim w istocie bacino… Z pokładu na dziesiątym piętrze kolosa międzynarodowa hałastra snobistycznych włóczęgów i obszczymurów gapi się z góry na kopuły bazyliki i dzwonnicę, na dachy pałaców, a fale, wzniecane przez kadłub i turbiny, wściekle łomoczą w dębowe fundamenty miasta, zalewają, spłukują i dewastują kamienne płyty Riva degli Schiavoni… (Swoją drogą – tych skurwysynów, którzy na horror ów zezwalają lub patrzą przez palce, należałoby przywiązać do pasiastych gondolierskich pali cumowniczych przy Punta della Dogana, pod najpiękniejszą świątynią Wenecji – bazyliką Santa Maria della Salute – po szyję w wodzie; niechby sobie poczekali na acqua alta…). Brunetti płynie na Dorsoduro, bo w Bibliotece Merula przy kanale Giudecca stwierdzono istną rzeź wśród starodruków: jakiś wandal wyrżnął z cennych ksiąg podróżniczych kilkanaście stron, głównie ilustracyjnych, z mapami, rycinami itepe… Naturalnym podejrzanym jest ostatni użytkownik okaleczonych ksiąg – okazało się, że to niejaki Nickerson, doktor…

Góra Synaj
kryminał / 15 czerwca 2017

Krzysztof Koziołek  Góra Synaj Wydawnictwo Akurat, Warszawa 2017 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 Zbrodnia nabrzmiewa między Glogau a Neusalz, czyli cierpienia rekonstruktora Przyznaję, że istnienie Krzysztofa Koziołka na rynku powieści sensacyjno-kryminalnej jakoś dotąd wymykało się mojej uwadze. Ten niewytłumaczalny i niewybaczalny błąd usprawiedliwiająco przypisuję niedoskonałościom własnej mej percepcji, lenistwu intelektualnemu i niechętnemu poszerzaniu dostępu do informacji… Inną okolicznością łagodzącą może (a nawet powinna…) być konstatacja, że i kaliber Koziołka przesadnie wielki nie jest, co przeoczenie moje czyni i bardziej prawdopodobnym, i niemniej pospolitym. Prowincjonalny (co go w niczym nie umniejsza, tylko sytuuje…) i dość płodny autor kryminalny tudzież sensacyjny (specjalność: duża polityka aktualna – spiski, lobbing, życie intymne przedstawicieli narodu i jego urzędników, tajne biesiady przy ośmiorniczkach, polityka personalna w spółkach Skarbu Państwa, przekręty i temuż podobne …) Koziołek penetruje i eksploatuje na ogół (acz nie tylko, i chwała mu z to…) regiony środkowego Nadodrza: na południe od ujścia Warty (czyli jądro Ziemi Lubuskiej) i na północ od metropolii Breslau (czyli Nowosolszczyznę, Głogowszczyznę i Bory Dolnośląskie). No cóż, terytorium jak terytorium – z wszystkimi zapewne atrybutami statystycznej średniości. Jeśli zna się realia topograficzne i dopasuje odpowiednie zagadki kryminalne – to czemu nie? Ale autor zadaje sobie nieco więcej trudu; on…

Czarne narcyzy
kryminał / 13 czerwca 2017

Katarzyna Puzyńska  Czarne narcyzy Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2017 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 2/5 Prowincjonalni sataniści albo krwawy konkurs talentów Słowo honoru daję, że Puzyńska mi się zawsze podobała, czego dowodem być mogą zaprzeszłe rekomendacje, a pomocniczo – entuzjastyczna korespondencja moja z wydawcą. Zdarzało mi się chwalić jej sprawność fabularną, zgrabne techniki budowania napięcia, język giętki i efektownie nadbudowane (nawet może prze-budowane – ponad istotną potrzebę, jak na przykład w „Łaskunie”…) psychologiczne portrety bohaterów, z ich głęboko umotywowanymi rozterkami „dusznymi”. Nadal zresztą jest obiecująca. Ale po ośmiu podejściach mam już trochę dość policjantów z Lipowa, Brodnicy i nawet ex-gliniary Klementyny Kopp, która sama w sobie jest zjawiskiem osobnym, na pewno liderującym stawce pokręconych świrusów. Bowiem Krajowi Autorzy Kryminałów Płci Obojga (dalej w skrócie KAKPO…) z upodobaniem kreują bohaterów iście ekstremalnych. KAKPO zbiorowo, jakby się umówili, kolekcjonują detektywistyczne panoptikum, pełne dewiantów, porąbańców, socjopatów, nosicieli obfitego bukietu wszelkich symptomów zespołu stresu bojowego, alkoholików, przegranych nieudaczników – czasem nawet idiotów… KAKPO czują wstręt do normalsów; wiedzą bowiem, że normals nie sprzeda fabuły. Nawet jeśli bohater w zamyśle ma być zwyczajny, nie patologiczny, to KAKPO zaraz robią z niego supermana, szerloka deus ex machina, subtelnego filozofa, znawcę – gurmanda zgoła serów i win,…

Życie na wynos
kryminał / 7 czerwca 2017

Olga Rudnicka  Życie na wynos Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2017 Rekomendacja: 1/7 Ocena okładki: 2/5 Tragiczna pomyłka napalonego kadawera, czyli gehenna parodystki W ciemnym zakątku piwnicy strzeżonego apartamentowca – trup. Porządnie odziany i obuty, więc – wbrew pierwotnym przypuszczeniom znalazcy – żadną miarą nie jest to niechlujny sąsiad-pijaczek w stanie głębokiego upojenia, jeno trup-trup, najprawdziwszy z prawdziwych, zimny i sztywny, za to z wymłotkowanym łbem. Nieszczęśliwym znalazcą jest znana czytelnikom Rudnickiej niejaka Emilia Przecinek (nazwisko dość fantazyjne; zresztą osobliwa inwencja onomastyczna jest warsztatową specjalnością Rudnickiej…) – zbliżająca się niebezpiecznie do strefy „roaring forties”, z najwyższym trudem utrzymująca dyscyplinę cielesną (w sensie wagi i rozmiarów…), z równie wielkim trudem balansująca między okrutnym banałem prokurowanym przez rzeczywistość, a grafomańską kreacją na potrzeby twórczości własnej (innymi słowy: nie zawsze trafnie odróżniająca realny świat od fikcji…), udręczona pisarka romansowa… Rzeczona Przecinek, odkrywszy, że obiekt w piwnicznej ciemnicy to autentyczny kadawer, nie zaś skalandrowany deliryk, wzruszona do głębi pada na glebę (w piwnicy to zwykle beton), wstrząśnienia mózgu i lekkiej amnezji doznając, co w całości wydało ją na pastwę: a) medyka Perełki, b) przystojnego policjanta-geja (rzekomego, żeby nie było…), c) jego partnerki w służbie, d) agentki literackiej i nimfomanki Paluch, e) i co najważniejsze…

Ciemna rzeka
kryminał / 22 maja 2017

Arnaldur Indriđason Ciemna rzeka Przełożył: Jacek Godek Grupa Wydawnicza Foksal – Wydawnictwo WAB, Warszawa 2017 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Za zimno, za ciemno, za daleko – ale makabra ma się dobrze… Wielka wyspa północnoatlantycka (formalnie skądinąd europejska), zimna (tuż pod kołem podbiegunowym), lodowato-wulkaniczna, górzysta, pusta w zasadzie (nieco ponad 3 osoby na kilometr kwadratowy skał, piargów, mszarów, lodowców i pozostałości erupcji lawy, a w sumie niespełna 350 tysięcy głów – tyle co połowa mojego miasta; zresztą druga co do wielkości grupa etniczna to Polacy…) – to z jednej strony raj dla poszukiwaczy izolacji, świętego spokoju i jakiej takiej prosperity, z drugiej: idealny plener dla dewiacji, osobliwości, poczucia zmowy, osaczenia i w końcu dla zbrodni. Jeżeli nie rzeczywistej (wskaźniki przestępczości są tam nader niskie, wyjąwszy może rozróby po pijaku) – to wykreowanej. Cieszy się bowiem Islandia (to o nią chodzi) – nie wiadomo, czy zasłużenie – liczną i sprawną nadreprezentacją pisarzy kryminalnych płci obojga, bez umiaru wykorzystujących sprzyjające zbrodniczym intrygom posępne, surowe – acz swoiście piękne, majestatyczne okoliczności przyrody, klimatu i innych imponderabiliów. Nawet kuchni… Spróbujcie zjeść zupę z rekina, zapiekankę z suszonej ryby, jajko mewy usmażone w gejzerze albo gotowany barani łeb, a gwarantuję, że obudzą się w każdym…