Kolonia
kryminał / 24 lipca 2017

Tana French Kolonia Przekład: Paweł Wieczorek Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2017 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Irlandia w depresji tkwi… Nie w sensie ścisłym i dosłownym – to znaczy, że jej parametry geograficzne sytuują krainę ponad poziomem morza. Choć właściwie niewysoko i niemal płasko; dość powiedzieć, że najwyższe wzniesienie tej wyspy (Carrantuohill) liczy sobie 1041 metrów (podajemy najwyższy z efektów kilku konkurencyjnych pomiarów…). Ta depresja to raczej stan umysłu, przymiot emocjonalnej sprawności niektórych Irlandczyków płci obojga. Na ogół to wesołe przyjemniaczki, szczęśliwi optymiści. Dopóki któreś z nich w studnię nie wpadnie. Studnię smutku, traumy, zapaści woli i intelektu… Kryzys finansowy świata zachodniego w 2008 roku, który zmiótł liczne nadęte bańki spekulacyjne, podejrzane instrumenty finansowe, atrakcyjne polisy, kredyty hipoteczne bez ładu, składu i odpowiedzialności, agresywne fundusze i inne piramidy (innymi słowy: Lehman Brothers…), przygasił też niezachwianą pewność siebie, agresywny optymizm i buńczuczną wiarę w kapitalizm u tzw. (nieco na wyrost, jak te ich długi…) klasy średniej. To oni dojmująco boleśnie poczuli, co to znaczy w istocie, w sensie ścisłym, słowo „średnia” i jak blisko od średniej do dna. Taka Irlandia z dnia na dzień (z paroma setkami tysięcy Polaków na pokładzie, na dobitkę…) przestała cieszyć się dumnym statusem zielonej…

Opiekunka do dzieci
kryminał / 23 lipca 2017

Elisabeth Herrmann Opiekunka do dzieci Przekład: Bartosz Nowacki Wydawnictwo Prószyński i S-ka Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 4/5 Amnezja, amnestia, ambiwalencja – bo dookoła sami dobrzy Niemcy, co nie chcą Historii… Intryga prawnicza tudzież kryminalna zupełnie jakby wyjęta z jurydycznych powieści Ferdinanda von Schiracha (skądinąd wnuka Baldura – szefa Hitlerjugend…). Adwokat u progu kariery, narzeczony córki innego adwokata (wziętego lidera berlińskiej palestry; córka z kolei jest politykiem w berlińskim landzie, kandydatką na lokalnego ministra spraw wewnętrznych) dowiaduje się, że jego przyszły teść mógłby i powinien potwierdzić dokument, stwierdzający, że pewna obywatelka Ukrainy była robotnicą przymusową w III Rzeszy i – tak się złożyło – nianią przyszłego pana mecenasa, wówczas synka pewnej arystokratycznej familii z tytułem barona… Ale teść potwierdzić nie ma zamiaru, za to prosząca o podpis inna Ukrainka (nieformalny posłaniec tamtej niani) zostaje… wyłowiona tego samego dnia z wód berlińskiego Landwehrkanal (już jako nieboszczyk…). Adwokat u progu kariery rzuca wszystko w diabły (z dobrodziejstwem inwentarza – narzeczoną też; tylko z porszakiem trudno mu się rozstać…) i wespół z koleżanką po fachu rozwiązuje zagadkę. Z przyczyn moralnych wyższego rzędu oczywiście! Fakt – von Schirach mógłby to napisać, ale on skoncentrowałby się na czysto prawniczej (z dominującymi wprawdzie elementami etyki) intrydze. Ale…

Tu się nie zabija
kryminał / 7 lipca 2017

Anna Bińkowska  Tu się nie zabija Wydawnictwo WAB, Warszawa 2017 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 Świeże trupy z wykopalisk Tysiąc lat to przyzwoita dolna granica wieku, od której w górę (do plus minus 10 tysięcy lat; potem to już antropologia kopalna…) zwłoki ludzkie interesują przedstawicieli (praktyków i teoretyków w równym stopniu) nauki zwanej archeologią. Oczywiście pod warunkiem, że zwłokom (z reguły w postaci szkieletu lub oczywiście mumii…) towarzyszą jakieś zabytki kultury materialnej: skorupy, całuny, biżuteria, broń itp. – uczenie zwane artefaktami. Albo chociaż rzeczone zwłoki spoczywają w jakiś odbiegający od standardowego (czyli horyzontalnego) sposób, wskazujący już to na osobliwe praktyki funeralne, rytualne (może osikowy kołek między żebrami i ucięty łeb) czy powiedzmy: kulinarne (na przykład kanibalizm). Archeolodzy lubią nieboszczyków, bo ci bywają pamiętliwi i gadatliwi. Niejeden doktorat w tej branży powstał dzięki współpracy z lokatorami cmentarzysk… Ale gdy świeży (bo czymże jest doba dla ludzi nawykłych do liczenia czasu tysiącami lat) nieboszczyk w kałuży krwi zadźgany leży na podłodze magazynowej kanciapy w obiektach należących do instytutu archeologii pewnego szacownego uniwerku (dodajmy od razu, że Warszawskiego…)? A do tego jest (a w zasadzie był…) tegoż instytutu szefem, a nadto wredną mendą, za którą prawie nikt nie przepadał, zaś z nosicieli motywacji…

Milczenie jest srebrem
kryminał / 29 czerwca 2017

Ryszard Ćwirlej  Milczenie jest srebrem Wydawnictwo Muza SA, Warszawa 2017 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Oko świętego Wojciecha, czyli szczęście cymbała Kolejne spotkanie z chorążym MO (a właściwie już podporucznikiem…) Teosiem Olkiewiczem nie rozczarowuje. Bałwaństwo, debilizm, grubiaństwo, prymitywne instynkta (ze skłonnością do chlania wódy i dupczenia na czele…), cwaniactwo i lenistwo wyż. pomienionego zdają się rosnąć w postępie geometrycznym, a wraz z nimi postępuje wszerz, wzdłuż i w górę pula zadziwiającego, nieprawdopodobnego szczęścia Teosia, wyciągającego się własnoręcznie za włosy (ściślej: za maskujący osełedec misternej zaczeski…) z każdego gównianego szamba – niczym baron Münchhausen… Tym razem kaskada szczęśliwych przypadków żywota Teosia O. zaczyna się od powierzenia mu przez zwierzchnika (samego generała z Komendy Wojewódzkiej) – wraz z oficerskim awansem – sprawy do samodzielnego rozwiązania (na zasadzie testu przydatności…). Teoś, szczęśliwy jak szczypiorek z powodu nominacji (gwiazdki można przeliczyć na lepsze zarobki, podstawę wymiaru emerytury, nie wspominając o innych nieformalnych możliwościach…), odczuwa jednak pewien taki niepokój… Samodzielność to odpowiedzialność i papierkowa robota, dużo takiej roboty. A robota i do tego pod własnym nazwiskiem, na własne konto w aktach personalnych, to dwie rzeczy, których w milicji Teoś bał się najbardziej. Ale co tam – papiery się zepchnie na Młodego, a on pokręci się…

Bez śladu
kryminał / 21 czerwca 2017

Tana French  Bez śladu Przekład: Maria Olejniczak-Skarsgård Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2017 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Dublińskie demony rodzinne nie odpuszczą ci nigdy… Szmaragdowa Wyspa – kolebka wesołych tancerzy, wytrwałych, upartych, honornych twardzieli, piwa guinness, czterolistnej koniczynki, świętego Patryka, whisky jameson, mszału z Kells i genialnego Joyce’a – jakoś nigdy nie uchodziła za żyzne podglebie dla literatury kryminalnej. Może dlatego, że jej heroiczne dzieje i mity zdominowane były przez złowrogi cień rzucany przez potężnego sąsiada: Brytanię (prawdziwy Irlandczyk nigdy nie użyłby przymiotnika Wielka…). A fabularna narracja tradycji domowej – opanowana przez legendy patriotycznych dynamitardów i wolnych strzelców z IRA. Gdzie tam miejsce dla pospolitej zbrodni, dla sprawców pracowicie tropionych i wykrywanych dzięki żmudnej robocie policyjnych fachowców? Gdzie tam miejsce dla inteligentnych detektywów? Na szczęście Irlandczycy mają Tanę French… Ta 44-letnia dziś pisarka długo, bo aż do 35. roku życia myślała, że jest… aktorką. Po studiach dramatycznych w dublińskim przesławnym Trinity College pracowała na irlandzkich scenach, w filmie, telewizji, dubbingu, teatrze radiowym i reklamie. A gdy telefon nie dzwonił, podczas dłuższych przerw między castingami coś tam pisała do szuflady… Aż jakieś dziesięć lat temu w wielkim globalnym anglojęzycznym legendarnym konsorcjum wydawniczym Viking Penguin ukazała się pierwsza powieść kryminalna…

Gra pozorów
kryminał / 16 czerwca 2017

Donna Leon  Gra pozorów Przekład: Małgorzata Kaczarowska Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2017 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 4/7 Dopóki Serenissima nad poziomem morza się trzyma… Zaczyna się od obrazka iście apokaliptycznego: policyjna motorówka z komisarzem Brunettim na pokładzie wpływa na wody Canale Grande w okolicy Piazza San Marco – wprost pod rufę gigantycznego wycieczkowca z trudem manewrującego po niewielkim w istocie bacino… Z pokładu na dziesiątym piętrze kolosa międzynarodowa hałastra snobistycznych włóczęgów i obszczymurów gapi się z góry na kopuły bazyliki i dzwonnicę, na dachy pałaców, a fale, wzniecane przez kadłub i turbiny, wściekle łomoczą w dębowe fundamenty miasta, zalewają, spłukują i dewastują kamienne płyty Riva degli Schiavoni… (Swoją drogą – tych skurwysynów, którzy na horror ów zezwalają lub patrzą przez palce, należałoby przywiązać do pasiastych gondolierskich pali cumowniczych przy Punta della Dogana, pod najpiękniejszą świątynią Wenecji – bazyliką Santa Maria della Salute – po szyję w wodzie; niechby sobie poczekali na acqua alta…). Brunetti płynie na Dorsoduro, bo w Bibliotece Merula przy kanale Giudecca stwierdzono istną rzeź wśród starodruków: jakiś wandal wyrżnął z cennych ksiąg podróżniczych kilkanaście stron, głównie ilustracyjnych, z mapami, rycinami itepe… Naturalnym podejrzanym jest ostatni użytkownik okaleczonych ksiąg – okazało się, że to niejaki Nickerson, doktor…

Góra Synaj
kryminał / 15 czerwca 2017

Krzysztof Koziołek  Góra Synaj Wydawnictwo Akurat, Warszawa 2017 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 Zbrodnia nabrzmiewa między Glogau a Neusalz, czyli cierpienia rekonstruktora Przyznaję, że istnienie Krzysztofa Koziołka na rynku powieści sensacyjno-kryminalnej jakoś dotąd wymykało się mojej uwadze. Ten niewytłumaczalny i niewybaczalny błąd usprawiedliwiająco przypisuję niedoskonałościom własnej mej percepcji, lenistwu intelektualnemu i niechętnemu poszerzaniu dostępu do informacji… Inną okolicznością łagodzącą może (a nawet powinna…) być konstatacja, że i kaliber Koziołka przesadnie wielki nie jest, co przeoczenie moje czyni i bardziej prawdopodobnym, i niemniej pospolitym. Prowincjonalny (co go w niczym nie umniejsza, tylko sytuuje…) i dość płodny autor kryminalny tudzież sensacyjny (specjalność: duża polityka aktualna – spiski, lobbing, życie intymne przedstawicieli narodu i jego urzędników, tajne biesiady przy ośmiorniczkach, polityka personalna w spółkach Skarbu Państwa, przekręty i temuż podobne …) Koziołek penetruje i eksploatuje na ogół (acz nie tylko, i chwała mu z to…) regiony środkowego Nadodrza: na południe od ujścia Warty (czyli jądro Ziemi Lubuskiej) i na północ od metropolii Breslau (czyli Nowosolszczyznę, Głogowszczyznę i Bory Dolnośląskie). No cóż, terytorium jak terytorium – z wszystkimi zapewne atrybutami statystycznej średniości. Jeśli zna się realia topograficzne i dopasuje odpowiednie zagadki kryminalne – to czemu nie? Ale autor zadaje sobie nieco więcej trudu; on…

Czarne narcyzy
kryminał / 13 czerwca 2017

Katarzyna Puzyńska  Czarne narcyzy Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2017 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 2/5 Prowincjonalni sataniści albo krwawy konkurs talentów Słowo honoru daję, że Puzyńska mi się zawsze podobała, czego dowodem być mogą zaprzeszłe rekomendacje, a pomocniczo – entuzjastyczna korespondencja moja z wydawcą. Zdarzało mi się chwalić jej sprawność fabularną, zgrabne techniki budowania napięcia, język giętki i efektownie nadbudowane (nawet może prze-budowane – ponad istotną potrzebę, jak na przykład w „Łaskunie”…) psychologiczne portrety bohaterów, z ich głęboko umotywowanymi rozterkami „dusznymi”. Nadal zresztą jest obiecująca. Ale po ośmiu podejściach mam już trochę dość policjantów z Lipowa, Brodnicy i nawet ex-gliniary Klementyny Kopp, która sama w sobie jest zjawiskiem osobnym, na pewno liderującym stawce pokręconych świrusów. Bowiem Krajowi Autorzy Kryminałów Płci Obojga (dalej w skrócie KAKPO…) z upodobaniem kreują bohaterów iście ekstremalnych. KAKPO zbiorowo, jakby się umówili, kolekcjonują detektywistyczne panoptikum, pełne dewiantów, porąbańców, socjopatów, nosicieli obfitego bukietu wszelkich symptomów zespołu stresu bojowego, alkoholików, przegranych nieudaczników – czasem nawet idiotów… KAKPO czują wstręt do normalsów; wiedzą bowiem, że normals nie sprzeda fabuły. Nawet jeśli bohater w zamyśle ma być zwyczajny, nie patologiczny, to KAKPO zaraz robią z niego supermana, szerloka deus ex machina, subtelnego filozofa, znawcę – gurmanda zgoła serów i win,…

Życie na wynos
kryminał / 7 czerwca 2017

Olga Rudnicka  Życie na wynos Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2017 Rekomendacja: 1/7 Ocena okładki: 2/5 Tragiczna pomyłka napalonego kadawera, czyli gehenna parodystki W ciemnym zakątku piwnicy strzeżonego apartamentowca – trup. Porządnie odziany i obuty, więc – wbrew pierwotnym przypuszczeniom znalazcy – żadną miarą nie jest to niechlujny sąsiad-pijaczek w stanie głębokiego upojenia, jeno trup-trup, najprawdziwszy z prawdziwych, zimny i sztywny, za to z wymłotkowanym łbem. Nieszczęśliwym znalazcą jest znana czytelnikom Rudnickiej niejaka Emilia Przecinek (nazwisko dość fantazyjne; zresztą osobliwa inwencja onomastyczna jest warsztatową specjalnością Rudnickiej…) – zbliżająca się niebezpiecznie do strefy „roaring forties”, z najwyższym trudem utrzymująca dyscyplinę cielesną (w sensie wagi i rozmiarów…), z równie wielkim trudem balansująca między okrutnym banałem prokurowanym przez rzeczywistość, a grafomańską kreacją na potrzeby twórczości własnej (innymi słowy: nie zawsze trafnie odróżniająca realny świat od fikcji…), udręczona pisarka romansowa… Rzeczona Przecinek, odkrywszy, że obiekt w piwnicznej ciemnicy to autentyczny kadawer, nie zaś skalandrowany deliryk, wzruszona do głębi pada na glebę (w piwnicy to zwykle beton), wstrząśnienia mózgu i lekkiej amnezji doznając, co w całości wydało ją na pastwę: a) medyka Perełki, b) przystojnego policjanta-geja (rzekomego, żeby nie było…), c) jego partnerki w służbie, d) agentki literackiej i nimfomanki Paluch, e) i co najważniejsze…

Ciemna rzeka
kryminał / 22 maja 2017

Arnaldur Indriđason Ciemna rzeka Przełożył: Jacek Godek Grupa Wydawnicza Foksal – Wydawnictwo WAB, Warszawa 2017 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Za zimno, za ciemno, za daleko – ale makabra ma się dobrze… Wielka wyspa północnoatlantycka (formalnie skądinąd europejska), zimna (tuż pod kołem podbiegunowym), lodowato-wulkaniczna, górzysta, pusta w zasadzie (nieco ponad 3 osoby na kilometr kwadratowy skał, piargów, mszarów, lodowców i pozostałości erupcji lawy, a w sumie niespełna 350 tysięcy głów – tyle co połowa mojego miasta; zresztą druga co do wielkości grupa etniczna to Polacy…) – to z jednej strony raj dla poszukiwaczy izolacji, świętego spokoju i jakiej takiej prosperity, z drugiej: idealny plener dla dewiacji, osobliwości, poczucia zmowy, osaczenia i w końcu dla zbrodni. Jeżeli nie rzeczywistej (wskaźniki przestępczości są tam nader niskie, wyjąwszy może rozróby po pijaku) – to wykreowanej. Cieszy się bowiem Islandia (to o nią chodzi) – nie wiadomo, czy zasłużenie – liczną i sprawną nadreprezentacją pisarzy kryminalnych płci obojga, bez umiaru wykorzystujących sprzyjające zbrodniczym intrygom posępne, surowe – acz swoiście piękne, majestatyczne okoliczności przyrody, klimatu i innych imponderabiliów. Nawet kuchni… Spróbujcie zjeść zupę z rekina, zapiekankę z suszonej ryby, jajko mewy usmażone w gejzerze albo gotowany barani łeb, a gwarantuję, że obudzą się w każdym…

Czas Herkulesów
kryminał / 18 maja 2017

Marcin Wroński  Czas Herkulesów Grupa Wydawnicza Foksal – Wydawnictwo WAB, Warszawa 2017 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Śmiertelny nelson czyli ostatnia wiosna komisarza M. Weteran kryminału historycznego (dziewięć tytułów z jednym bohaterem – komisarzem przedwojennej policji państwowej z Lublina – Maciejewskim Zygmuntem) Marcin Wroński już czas jakiś temu zapowiadał rychłe rozstanie ze swym flagowym cyklem i jego główną postacią. No i czas ten nadszedł; może nie ze wszystkim, ale w zasadzie tak… Bo trzeba wiedzieć, kiedy w szatni płaszcz pozostał przedostatni… Przedostatni, bo Wroński coś tam podobno sobie zachomikował. Ale w zasadzie ustrzegł się przed typową chorobą autorów kryminalnych – przed uwiądem z przedawkowania. Opanował słowotok, zwalczył pokusę ekonomiczną (bo przecież dobrze żarło…) i rozstał się po męsku – bez łez. Wiedział, że już nic nie wyciśnie: ani z bohatera, ani z epoki, ani z kredowo-lessowego, buraczanego pejzażu Lubelszczyzny, nieśmiało industrializowanego przez ambitny projekt COP-u. To znaczy – mógł próbować, ale dostrzegł, że utkwi na mieliźnie i będzie się powtarzał. W końcu Maciejewski to nie Maigret, a Wroński nie Simenon (toutes proportions gardeès). Belgijski fajczarz swego bohatera przeciągnął z sukcesem i bez znużenia przez 75 powieści i sporo mniejszych opowiadań. Wroński skromnie założył, że więcej nie da rady, zwłaszcza że…

Wyklęty ’48
kryminał / 11 maja 2017

Dominik Kozar  Wyklęty ’48 Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA, Warszawa 2017 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 2/5 Historio, Historio, cóżeś ty za pani… W zasadzie jeszcze młody (rocznik 1978) nauczyciel historii i polskiego w gimnazjum w Komorowie (taka wieś na granicy Tomaszowa Mazowieckiego, przy drodze na Ujazd i dalej do Łodzi…) ma niebanalne hobby: pisze powieści kryminalne. Ambitne, bo z tłem historycznym – i to specyficznym… Akcja pierwszej (wydanej w chorzowskim Videografie trzy lata temu) toczyła się w Warszawie w lipcu 1944 roku, tuż przed… wybuchem Powstania (z finałem rok później…). Akcja drugiej – tej właśnie – zaczyna się w maju 1948 roku od… zabójstwa trochę wyuzdanej i mocno niewiernej… żony pierwszego sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Partii Robotniczej. Mocno. Bo w trakcie niewątpliwego aktu zdrady małżeńskiej, w pokoju hotelowym, w towarzystwie cynicznego i jurnego towarzysza z Bezpieczeństwa… Mocniej raczej by się nie dało. Podobno nauczyciel Kozar ma w dorobku trzecią powieść (chronologicznie wszakże pierwszą) w formule political fiction, z akcją w Królestwie Polskim w drugiej połowie XIX wieku (tyle w blurbach piszą; ale chyba nikt jej nie wydał…). W każdym razie, zważywszy na obrane epoki, ich osobliwe didaskalia i dekoracje tudzież wyrafinowanie samej intrygi (w obu znanych przypadkach), ambicji autorowi odmówić…

Stąpając po cienkim lodzie
kryminał / 30 marca 2017

Camilla Grebe  Stąpając po cienkim lodzie Przekład (z języka szwedzkiego; wydawca tym ewenementem się chwali; może dotąd tłumaczyli z drugiej ręki?): Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2017 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Śnieg zaciera zbrodni ślady, ale łeb nie od parady… Łeb oczywiście szwedzkiego policjanta, łeb szwedzkiej psycholożki (nawet gdy powoli zaczyna ją niewolić ten wredny Niemiec… Jak mu tam? Alzheimer?). Tęgie muszą głowy mieć, bo tam u nich na Północy śnieg podobno potrafić padać i polegiwać pół roku bez mała. Taki mają klimat, no cóż – ja cię sorry bardzo… Ale my tu śmichu-chichu, a sprawa poważna jest. Będzie chyba trzeba sieriozne międzynarodowe śledztwo wszystkimi siłami wszcząć, bo w pojedynkę żaden z nas – krytyków i rekomendatorów literatury popularnej, sensacyjnej, kryminalnej – zagadki nie rozwiąże. A pytanie z pozoru proste jest, z pozoru naiwne i z pozoru szczere: dlaczego? Dlaczego skandynawska literatura kryminalna od kilku pokoleń (najmarniej trzech) samodzielnie tworzy czołówkę światową? Dlaczego za tą czołówką długo, długo nic – dopiero za tym „nic”… znowu długo nic? Dlaczego europejscy i amerykańscy zawodowcy w tym peletonie nie widzą nawet pleców ostatniego nordyckiego marudera czy debiutanta? Dlaczego, nawet gdy na wieczną służbę odchodzą najlepsi mistrzowie pióra, bez obciachu i straty…

Zgubna trucizna
kryminał / 19 marca 2017

Katarzyna Kwiatkowska  Zgubna trucizna Wydawnictwo Znak, Kraków 2017 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Bazarowe rewelacje albo belle epoque nad Wartą Anonimowemu darczyńcy z Wydawnictwa Znak (przed laty pamiętali i podsyłali zapowiedzi oraz nowości, ale ostatnio przestali…), który zapewne przypadkowo odnalazł moje dane na starej liście adresowej i pchnął kurierem przesyłkę z egzemplarzem recenzenckim „Zgubnej trucizny”, winien jestem wdzięczność (nie dozgonną, ale szczerą i długotrwałą…). Bowiem o istnieniu Katarzyny Kwiatkowskiej miałem oczywiście jakie takie pojęcie, śledząc pisma i portale branżowe. Ale jakoś nigdy nie złożyło się, bym oddał się lekturze któregokolwiek z jej licznych dzieł… Widoczne moje zapotrzebowanie na tzw. kryminał retro zaspokajali Krajewski z Wrońskim i panią Szwechłowicz. Tymczasem jednak gatunek ten rozrasta się, pączkuje i pięknieje, a nawet obrasta w obrazki, czego widomym dowodem serial telewizyjny „Belle epoque”… Cóż zatem takiego atrakcyjnego tkwi w intrydze kryminalnej, poprowadzonej w którejś z minionych epok – starożytności ani średniowiecza (dość wspomnieć genialne „Imię róży” Eco) nie wyłączając? W zasadzie nic. Zagadka kryminalna w kostiumach historycznych i takiejże scenografii zagadką być nie przestaje. Motywy występku są tak odwieczne, jak rodzaj ludzki jest stary, czasem tylko modus operandi zmienia formy na bardziej wyrafinowane (technicznie…). Ale w gruncie rzeczy pięciokąt konstrukcyjny intrygi jest niezmienny: zbrodnia…

Grób mojej siostry
kryminał / 11 marca 2017

Robert Dugoni  Grób mojej siostry Przekład: Lech Z. Żołędziowski Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o. Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Staromodna przyzwoitość kontra marketingowa postprawda Witajcie w ciężkich czasach, PT Recenzenci Literatury Sensacyjnej, Kryminalnej, Dreszczowców i Horrorów! Zasyłamy tą drogą wyrazy głębokiej troski o wasz los, albowiem wedle znaków w niebie i na ziemi grozi wam rychłe przejście w stan spoczynku. Wiecznego. Z powodu tego, co Japończycy nazywają karoshi – czyli śmierci z przepracowania… Światowa bowiem produkcja netto (w tej kwocie mieści się też produkcja krajowa brutto), czyli suma wydawanych ksiąg z tych gatunków nie podwaja się prostacko co sezon – ona rośnie w tempie znacznie subtelniejszym, przypominającym chyba tylko sekwencję kolejnych liczb w tzw. ciągu Fibonacciego. Nie wiecie, co to takiego? To ciąg liczb, w którym każda następna jest sumą dwóch poprzednich; gdyby to narysować, otrzymalibyśmy rozszerzającą się spiralę; gdyby na jednej osi pomierzyć odstępy między punktami przecięcia tychże kolejnych obrotów spirali, dałoby się je wyrazić stałą liczbą 1,6 (w przybliżeniu); to tzw. złota proporcja… Zresztą przyjrzyjcie się układowi… nasion słonecznika albo muszli morskiego ślimaka łodzika (nautilusa). Tak samo jest z księgami gatunku SKDiH. Produkcja netto zaś oznacza porcję dostępną w języku polskim po przetłumaczeniu z języków oryginałów (to jasne,…