To, co zostaje
kryminał / 31 marca 2019

Tim Weaver To, co zostaje Przełożył Lech Z. Żołędziowski Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2019 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Jak dopaść fabrykanta zbrodni? Prywatny detektyw, specjalizujący się w poszukiwaniu osób zaginionych, to niegłupi pomysł na bohatera serii kryminalnej – stwarza duże i różnorodne możliwości kreacyjne oraz interesujące obszary penetracji, wymykające się poza granice kryminalnego horrorothrillera w stylu noir, klasycznej opowieści „proceduralnej” czy detektywistycznej opowieści retro, a nawet komedii kryminalnej z gatunku „zabili go i uciekł”… Klasyczny kryminał to pewien rygor intelektualny, narzucony przez standardowy schemat narracji: sprawca – zbrodnia – ścigający – akcja – kulminacja. Poza ten ciąg technologiczny w zasadzie nie wypada wykraczać; to kwestia ambicji i czystości gatunku. Publiczność kryminalna zgoła nie lubi autorów nadmiernie dygresyjnych (których ja dzielę na krajoznawców i psychologów); nie ufa im, gdy intrygę rozcieńczają pejzażami, historyjkami czy „profilami”… Co innego, gdy ludzie nagle bezśladowo znikają. W epoce kamer podglądających świat na każdej ulicy, kręcących się na okrągło przez 24 godziny kanałów informacyjnych TV, mediów społecznościowych zasilanych przez miliony „oczek” w naszych smartfonach? Samo takie „udane” zniknięcie to już jest początek niezłej historii do opowiedzenia. Ileż takich równolegle poprowadzonych narracji można wysnuć z każdego niemal przypadku rozpłynięcia się człowieka we mgle tajemnic,…

Bardzo złe miejsce
kryminał / 1 września 2018

Tim Weaver Bardzo złe miejsce Przełożył Robert Waliś Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2018 Rekomendacja 3/7 Ocena okładki: 1/5 Na szlaku pękniętych serc Dobra zabawa – z elementami grozy, a nawet pewnego takiego okrucieństwa, z inteligentnymi zagadkami i jakże typowymi dla kryminału z tamtej strony La Manche (lepszej czy gorszej; nierozstrzygnięty definitywnie spór trwa…) – rozterkami moralnymi, elementami odwiecznej walki Dobra ze Złem, tudzież boskiej równowagi między intuicją a logiką, między emocją a intelektem… Innymi słowy: kryminał modelowy. Produkt o niezłej jakości, ale o trochę w stosunku do tej jakości wygórowanej cenie i bardzo kiepsko, niechlujnie opakowany (obrazek z pierwszej strony to jawna kpina i fałszerstwo – kto odkryje, dlaczego tak sądzę?) Ale to mniej istotne. Ważne, co (i kogo) Weaver postanowił wykreować… Nie policjanta z wydziału zabójstw – na ten koncept wpadają wszyscy; istotna jest tylko kwestia wyboru płci bohatera oraz oplecenie go siatką wystarczająco atrakcyjnych problemów osobowościowych, dewiacji, nawyków, paskudnych cech charakteru, nadnaturalnej upierdliwości, osobliwych przyzwyczajeń i nałogów, czasem jakimś hobby, znamionującym odpowiedni poziom intelektualny… Weaver na aż taką ostentacyjną łatwiznę nie poszedł… Wybrał drugą pod względem częstotliwości pojawiania się figurę – prywatnego detektywa. Tradycje literackie ogromne (ba – Holmes, Poirot…), możliwości kreacyjne zapewne nawet większe niż…