Wezwanie
proza obca , thriller prawniczy / 23 września 2019

John Grisham Wezwanie Przełożył Andrzej Leszczyński Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2019 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Czemu Kain zabił Abla? Dobre pytanie. Bo opowiadał przeterminowane dowcipy? Bo wyżerał lepsze kąski ze wspólnej miski? Być może… Ale prawdziwy powód był inny. Obaj byli narcystycznymi egoistami, obaj planowali to samo – tylko jeden okazał się szybszy od drugiego. I bardziej bezwzględny. A może był po prostu lepiej lepiej przystosowany do wymagań świata tego? Historia, wykorzystana przez Grishama w „Wezwaniu”, jest w istocie modyfikacją braterskiej zwady (o to, czyja ofiara lepsza była i milsza Bogu…) Adamowych potomków, choć nie kończy się zbrodnią jak pierwowzór. Ba – nie da się bezspornie ustalić, który z dwóch synów prowincjonalnego sędziego Reubena Atlee z Missisipi – Ray czy Forrest – byłby w tej historii Kainem, a który Ablem… A historia braci Atlee ma w tle trzy miliony dolarów w gotówce, porządnie spakowane w kartonach po materiałach biurowych, ukrytych w starożytnej komodzie w gabinecie taty-sędziego, który nie poczekał na wezwanych pilnie do domu synów. Powodem wezwania potomków przed oblicze tatusia (słusznie przewidującego swe rychłe odejście z tego świata) było oczywiście spadkobranie, a ściślej: nieformalna i może niespecjalnie legalna część tzw. masy, czyli wzmiankowane trzy miliony, porządnie…

Wyspa Camino
thriller prawniczy / 4 czerwca 2019

John Grisham Wyspa CaminoPrzełożył Jan KraśkoWydawnictwo Albatros, Warszawa 2019 Rekomendacja: 3/7Ocena okładki: 3/5 Habent sua fata libelli… Antykwaryczny rynek książek jest pod każdym niemal względem ubogim krewnym rynku dzieł sztuki i starych rzemieślniczych przedmiotów użytkowych… Rękopiśmiennych zwojów starożytnych, kamiennych płyt z inskrypcjami wykonanymi bustrofedonem czy ksiąg przepisywanych i iluminowanych w ciszy średniowiecznych klasztornych skryptoriów na rynku praktycznie nie ma – nie ma prawie niczego sprzed epoki Gutenberga. Ostatnio tylko pojawiły się zrabowane podczas wojen na Bliskim Wschodzie (ale i tak w sumie nielicznie…) gliniane tabliczki z różnymi rodzajami zapisów sporządzonych rozmaitymi wariantami pisma klinowego – nawet najstarsze sumeryjskie czy akadyjskie. O zabytkach piśmiennictwa spoza kręgu cywilizacji śródziemnomorskiej w ogóle nie ma mowy na rynku antykwarycznym; nie da się kupić zwoju sznurków kipu (andyjskiego pisma węzełkowego) czy kamienia ze staroskandynawskimi runami. Rynek inkunabułów też pusty – rzadko zjawia się egzemplarz Biblii Gutenberga (na ogół skradziony albo sfałszowany, albo jedno i drugie…). Dopiero produkty edytorstwa nowożytnego, liczonego od początku XVI wieku, bywają obecne w obrocie; na ogół trafiają do handlu (głównie na aukcje) po rozproszeniu starodawnych, wielopokoleniowych prywatnych kolekcji i bibliotek. Gdy na przykład grono spadkobierców woli brzęczącą monetę niż żmudne dzielenie się takim zbiorem… Z niejakim powodzeniem funkcjonuje też specjalistyczny rynek…

Demaskator
sensacja / 2 kwietnia 2017

John Grisham Demaskator Przekład: Andrzej Szulc, Anna Dobrzańska Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o. Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Firma wciąż ma klienta, choć pelikany odleciały śladem samotnego wilka na górę bezprawia… Firma „John Grisham Incorporated” od 1988 roku kręci na wysokich obrotach jak dobrze posmarowana taśma produkcyjna; wypluła już 36 tomów kryminalno-sensacyjno-prawniczego opus magnum, co daje wysoką średnią: mniej więcej jeden i ćwierć tomu rocznie. Dość, by utrzymać renomę… Więcej – to już zatrącałoby o narcystyczną grafomanię. Mniej – o lenistwo i rentierskie odcinanie kuponów. Więc firma Grisham Inc. zasuwa regularnie, by nie wzbudzać podejrzeń. Bo z czasem do polityki produkcyjnej firmy Grisham Inc. byłoby można dostosować anegdotkę z epoki wielkich budów socjalizmu, gdy to na widok biegających po długich pochylniach z desek chłoporobotników z taczkami zafascynowany reporter podsuwa sitko majstrowi z pytaniem: – Ale tempo, nie? Na co majster: – No; tak zapierdalamy, że nie ma czasu taczek załadować! No więc firma Grisham Inc. ostatnimi czasy tak właśnie wygląda – ruch jest, ale taczki puste… O ile „Czas zabijania”, „Raport Pelikana”, „Zaklinacz deszczu”, „Firma” i „Klient” to arcydzieła gatunku – o tyle nowsze produkty już nie zalecają się ani taką fantazją, ani takim mistrzostwem snucia intrygi i opowiadania, ani…