Rekomendacje

13 czerwca 2017

Wyrwa

Wojciech Chmielarz Wyrwa Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2020 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Tajemnica tajemnic, czyli zajefajne zabijanie? Zewsząd dobiegają entuzjastyczne okrzyki, z których sensu niezbicie wynika, że Wojciech Chmielarz wielkim pisarzem jest – i basta. Wszędy go pełno było – w gazetach i na telewizorze, ale jakoś ta frenetyczna ruchawka mnie nie wciągnęła. Pracowity autor kryminałów i thrillerów pozostawał poza światem mej czytelniczej świadomości, a gdy Canal+ pochwalił się serialem „Żmijowisko” wedle jego prozy, już po dwóch odcinkach długotrwały i silny odruch wymiotny odrzucił mnie od ekranu. Choć wszyscy bardzo się starali, żeby nie… Ale nie umieli zejść z mielizny, na którą wpakował ich Chmielarz. Tak bywa, gdy continuum tuzinkowej (ale trzymającej się w granicach przyzwoitości) intrygi dobrze się czyta, lecz nie da się go zagrać masywnie i wielopoziomowo – w obrazkach, z aktorami, pejzażami, rekwizytami, w kostiumach i z charakteryzacją – by było przekonujące… Wszelako w sumie ponad dziesięć poważnych tekstów wydanych, z sukcesem sprzedanych (jeden sfilmowany) to dorobek godzien szacunku. Wiec może coś jest w tym Chmielarzu? Ale co? By to ustalić definitywnie (na własny użytek; nie zgłaszam pretensji do uprawiania profesjonalnej krytyki literackiej), w czas posuchy na rynku wydawniczym (spowodowanej przez wiadomego wirusa…) pozwoliłem sobie nabyć „Wyrwę”…

Posted in polecam, proza polska, thriller psychologiczny | Tagged | Leave a comment

Pomocnik kata

Marek Krajewski  Pomocnik kata Wydawnictwo Znak, Kraków 2020 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 Pieriepały z Razwieduprem Po raz pierwszy, odkąd mam do czynienia z Krajewskim i jego twórczością, osobną i wysokie zajmującą miejsce w mojej prywatnej hierarchii i historii krajowej literatury współczesnej, nader powściągliwe namawiam (a właściwie: nie namawiam) do lektury jego najnowszego dzieła, czyli „Pomocnika kata”. Rekomendacja „niekoniecznie, ale gdy czasu nie szkoda…” – aczkolwiek sformułowana ostrożnie, w istocie przecież może znaczyć: dajcie spokój, słabizna! W istocie… Przykro mi to pisać, ale amicus Plato… Nowy „krajewski” to kontynuacja rozpoczętego niedawno szpiegowskiego wątku przygód podkomisarza lwowskiej policji Edwarda Popielskiego – długoletniego (jak ten czas leci; to już dziewiąty „popielski”!) równoległego „towarzysza” nieco większego, sławniejszego i… lepszego cyklu o Eberhardzie Mocku, policjancie z Breslau. Jest już dziesięć „mocków”, znanych, tłumaczonych na liczne języki obce (podobno ktoś kupił nawet prawa do sfilmowania „mocków”). Pierwszy sensacyjno-szpiegowski „popielski” to była wydana jakoś tak rok temu „Dziewczyna o czterech palcach” (rekomendowałem ją – pozytywnie, niemal entuzjastycznie – w tym blogu 16 maja 2019 roku…) – o tajnej (ale nieustępliwej i krwawej…) wojnie na pograniczu toczonej przez polski kontrwywiad, policję i KOP, z sowieckim Razwieduprem (razwiedywatielnoje uprawlienie – zarząd wywiadowczy, oddział sztabu generalnego Armii Czerwonej, od…

Posted in polecam, proza polska, thriller szpiegowski | Tagged | Leave a comment

Stramer

Mikołaj Łoziński Stramer Wydawnictwo Literackie, Kraków 2019 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Kadisz dla cieni… Tarnów przed wojną żadną miarą nie był klasycznym żydowskim sztetlem z orientalnym klimatem handlowego rejwachu kontrapunktowanym szabasowym odrętwieniem. To było galicyjskie miasto średniej wielkości – diecezjalnym ozdobione biretem, przemysłowe (państwowe zakłady chemiczne w branży azotowej), kupieckie, rzemieślnicze i garnizonowe. Miało nieco ponad 50 tysięcy mieszkańców (według ostatniego przed wojną spisu powszechnego w 1938 roku: 55 642…), z czego 45 procent stanowili Żydzi. Ale Tarnów nie był konserwatywno-klerykalną, zatęchłą mieściną. Przeciwnie: aktywni byli i znaczne wpływy mieli postępowi socjaliści z PPS i Bundu, a próby wywoływania w latach 30. pogromów antyżydowskich spotykały się ze zdecydowanym odporem. W sumie miasto przekształcało się w nowoczesne, zamożne i przyjazne dla swych obywateli środowisko do życia… Jak to się skończyło, dlaczego się przerwało – to w zasadzie temat na osobne opowiadanie (aczkolwiek nie całkiem…). Ostatecznie „Stramer” Łozińskiego też jest opowieścią o wymuszonym końcu pewnej cywilizacji, która ze stanu absolutnie, obiecująco żywego przeszła nagle w stan kopalny… Z faktu, że tarnowska kamieniczka, w której Rywka i Nathan Stramerowie z sześciorgiem przychówku – Rudkiem, Reną, Salkiem, Hesiem, Welą i Nuskiem oraz psem Suchardem (taka czekolada kiedyś była…) zajmowali pokój z kuchnią na…

Posted in polecam, proza polska | Tagged | Leave a comment

Król przyjmuje

Eduardo Mendoza  Król przyjmuje Przełożył Tomasz Pindel Wydawnictwo Znak, Kraków 2019 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 4/5 Dynamika korka na fali… Koncept ten jest eksploatowany w literaturze tzw. Zachodu (w sensie cywilizacyjnym) od dawna: gdzieś w lodowatych pustkowiach rusko-tatarskiej Północy, a właściwie Północo-Wschodu, poza granicami oswojonego świata – ubi leones (jak pisano na starożytnych mapach) – leży sobie kraina osobliwa, idealnie dopasowana do dowolnych wyobrażeń wyobrażającego sobie. Raz jest to barbaria kompletna, krwawa satrapia i absurdalna dyktatura. Jakaś Krymtataria czy ugrofińska hiperborea. Albo lodowate królestwo trolli-kanibali… Innym zaś razem to sielankowa szlarafia, utopijna kraina intensywnej szczęśliwości, zarządzana przez Rozum i Miłość w tandemie, wielce oświecona i demokratyczna (albo absolutystyczna – wedle potrzeb…). Nawet gdy realnie istniejące w tamtych rejonach wyobraźni dziedziny odkryto, zdobyto i opisano, nadal funkcjonowały one jako fabularne dekoracje dla najdzikszych harców imaginacji. Ba, funkcjonują w tej roli do dzisiaj, choć to, co się tam wydarzyło i wciąż zdarza naprawdę, o ileż bardziej nadaje się jako tworzywo literackie… Eduardo Mendoza wśród eksploratorów hiperborejskiego mitu wyróżnił się osobliwym… lenistwem. Ten hiszpański pisarz (a właściwie kataloński, aczkolwiek w wojence Barcelony z Madrytem zajmuje stanowisko neutralnie ambiwalentne) nawet nie pofatygował się w głąb hiperborejskich krain, tylko po prostu został nad Bałtykiem. Nad…

Posted in polecam, proza obca | Tagged | Leave a comment

Katastrofa posmoleńska. Kto rozbił Polskę

Grzegorz Rzeczkowski  Katastrofa posmoleńska. Kto rozbił Polskę Wydawnictwo Tarcza Sp. z o.o., Warszawa 2020 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Kto to bude platit’? Napomknienie o każdym bajzlu, rozgardiaszu i rozpiździaju, czynionym niefrasobliwie (acz w imię najwyższych idei…) przez pleno titulo polityków polskich – pijanych władzą, zaczadzonych najmojszą racją, wzdętych godnością, szalonych duchem – przywodzi mi na myśl to pytanie. U nas nieznane (albo zbywane wzruszeniem ramion), za to często stawiane przez trzeźwych, racjonalnych i konkretnych do bólu braci Słowian za południową granicą… Zawsze, gdy sam je zadaję – w dowolnych skądinąd okolicznościach, znam odpowiedź – ja, ty, oni… Innymi słowy: my wszyscy płacimy lub zapłacimy za awantury naszych przedstawicieli, zresztą poniekąd legalnie przez nas samych wybranych. Tak stanowi prawo od rzymskich czasów – culpa in eligendo (wina za błędny wybór osoby) to podstawa do roszczenia wobec wybierającego, gdy działania lub zaniechania wybranego wyrządzają szkodę…Wybrałeś idiotę, cynicznego bandytę, łachmytę bez sumienia – prędzej czy później za niego zapłacisz. Katastrofa lotnicza, która wydarzyła się o późnym poranku 10 kwietnia 2010 roku w strefie dolotu, w zasadzie w obrębie lotniska (lotniska – to może trochę za dużo powiedziane, raczej dość prymitywnego i w zasadzie porzuconego lądowiska…) Smoleńsk Siewiernyj w Rosji, nie była zdarzeniem…

Posted in esej polityczny, polecam | Tagged | Leave a comment

Zatruty ogród

Alex Marwood Zatruty ogród Przełożyła Anna Dobrzańska Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o.,Warszawa 2020 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Jutro przyjdzie koniec świata? Przekonanie, że nasz świat dobiegnie końca nieoczekiwanie i w sposób gwałtowny, nie jest niczym nowym w dziejach cywilizacji i tzw. myśli ludzkiej. Z przekonania owego wynikło mniemanie – jakże typowe dla rozpowszechnionego wewnątrz gatunku ludzkiego poczucia wyższości – że na gwałtowny koniec należy być przygotowanym, że uda się w ten sposób oszukać siły natury lub wręcz bogów. I przetrwać… Po co? Tego już twórcy doktryn przetrwaniowych nie rozważają. A warto, skoro siły natury lub wszechmocny bóg jakowyś już nas skreślili ze swego porządku. To czemu się upieramy przy istnieniu na przekór nim? Czy to wyraz buntu, połączonego z pychą, czy może pokorna prośba o łaskę? O drugą szansę? Osobliwej akceleracji doznało to przekonanie zapewne wraz z postępami religii chrześcijańskich. Otóż oparte są one na wierze w paruzję, czyli ponowne przyjście boga na świat, na wierze w Apokalipsę, czyli gwałtowny koniec rodzaju ludzkiego w płomieniach i wstrząsach (czyżby to miało być zacieranie śladów po nieudanym eksperymencie?), oraz wierze w sąd ostateczny, czyli definitywne oddzielenie dobra od zła, prawdy od kłamstwa, wiary od nihilizmu… Przeto przez te dwa tysiąclecia trwania…

Posted in polecam, thriller | Tagged | Leave a comment

Polska Ludowa. Postscriptum

Andrzej Werblan Polska Ludowa. Postscriptum Rozmawia Robert Walenciak Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2019 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Na tropie prawdy… Po tym, jak Robert Walenciak spisał wiernie przyjacielsko-konfrontacyjno-nostalgiczny dialog (przy herbacie albo i czymś więcej…) pierwszorzędnego opozycjonisty PRL z nieco może mniej pierwszorzędnym, ale też ważnym prominentem partyjnego establishmentu tejże PRL(Karol Modzelewski, Andrzej Werblan „Polska Ludowa”, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2017; rekomendowany w tym blogu 8 lipca 2017 roku…), ten drugi i ten trzeci uznali, że jest jeszcze nieco miejsca (i nieco czasu, choć tego akurat coraz mniej), by na osobności pogawędzić o sprawach, które główny nurt współczesnej myśli historycznej i inne nurciki mniejszego kalibru skrzętnie i ostrożnie (jakby bały się pokalać…) pomijają i na niebyt skazują. A konkretnie – o Polsce Ludowej, oficjalnie nieistniejącej, opisywanej jako mordercza smuta, od początku (1947-48) do końca (1989) stalinowska czarna dziura, prostacka jak decha nabijana gwoździami. Trzeba świadectw – prawdomównych i bezkompromisowych, głębokich i szczerych (nawet jeśli będą nieco emocjonalne i niewyważone…). Prawda gdzieś tam jest. Bardziej tam niż w marnych ipeenowskich referatach, donosach i proskrypcyjnych denuncjacjach… Bo Polski Ludowej tak zwyczajnie zapomnieć się nie da, wygumkować i spuścić do śmieci. To pamięć dwóch, może nawet trzech pokoleń, to data i miejsce urodzenia milionów…

Posted in biografistyka, historia, polecam, wywiad-rzeka | Tagged | Leave a comment

Zimowa droga

Leonid Józefowicz Zimowa droga Przełożył Henryk Chłystowski Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2020 Rekomendacja: 4/7Ocena okładki: 3/5 Pa dikim stiepiam Zabajkalia… Na tęsknym przekazie tej katorżniczej pieśni przeważnie zaczyna i kończy się potoczna, powierzchowna wiedza średniostarszego pokolenia Polaków o dziejach Syberii. Jeszcze z lekcji historii majaczą się jakieś opowieści-legendy o dzielnych powstańcach-zesłańcach (sam Piłsudski podobno na Syberii kiblował…), jakieś gawędy o polskich uczonych i eksploratorach. Ale to wszystko za cara… Potem – nic. Czarna dziura. Tylko ostatnio – łagry, Kołyma, ropa, gaz, złoto, diamenty, futra i chciwość doszczętnie skorumpowanych oligarchów, pozwalających za milionowe łapówki Chińczykom rżnąć tysiącletnią tajgę na pałeczki do ryżu… Czasem mignie w telewizorze oskarżycielski reportażyk o zimie w bloku z wielkiej płyty w Irkucku, udekorowanym fantazyjnie spiętrzonymi soplami lodu, a tabloidy obleci historyjka o tęgim chłopie znad Angary, który z niedźwiedziem wziął się za bary. I odgryzł mu ucho. Poza przekazem na poły legendarnym, w zasadzie niewiele lub zgoła nic nie wiemy o prawdziwych dziejach Syberii i krain przyległych – niezależne od epoki historycznej. Nawet syberyjski wiek XX to w naszym, środkowoeuropejskim kanonie wiedzy historycznej biała plama. Oddziałek hobbystów-badaczy wojny rosyjsko-japońskiej jest tak nieliczny, że szkoda gadać. Admirałem Kołczakiem i jego odyseją nie zajmuje się nikt; nazwiska…

Posted in esej historyczny, polecam, proza obca, reportaż historyczny | Tagged | Leave a comment

Drugi sen

Robert Harris Drugi sen Przełożył Andrzej Szulc Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2020 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Jesień Średniowiecza? „Wiara, która nie może znieść świadectwa prawdy,nie jest warta tego, by ją zachować.” wielebny Christopher Fairfax, dopiero co wyświęcony alumn diecezjalnego seminarium duchownego w Exeter Typową dominantą pejzażu angielskiej prowincji są kościelne wieże z szarego kamienia, na ogół klockowate, na planie kwadratu, rozmaitej objętości i wysokości, zwieńczone pinaklami lub ostrymi wieżyczkami (w guście miniaturowych minaretów…) w czterech rogach wieżowej bryły. Na górnym pięterku oczywiście dzwon. Standardowa angielska parafia wiejska ma swój kościół z taką właśnie wieżą w stylu gotyckim lub neogotyckim, gdyż w XIX wieku chętnie naśladowano pospolity, klasyczny styl wiejskiej architektury sakralnej – trochę spatynowany, wpływał korzystnie na wizerunek okolicy (i ceny nieruchomości). Solidne przysadziste prostopadłościenne wieże (od 40 do maksymalnie 60 stóp) dominują w sielskim pejzażu, są drogowskazami i punktami orientacyjnymi – a poza tym wiadomo, że jeśli widać kościelną wieżę, to obok na pewno jest jakiś starożytny pub, gdzie można liczyć na łyk piwa i proste, niewyszukane przekąski w umiarkowanej cenie, jak dla swoich… Taki pejzaż, tyle że bardziej dziki, pusty, zmoczony ulewnym deszczem, zamaskowany mgłą znad wrzosowisk i wzgórz krainy zwanej Wessex – korka zamykającego…

Posted in polecam, proza obca | Tagged | Leave a comment

Opiłki i okruszki

Tomasz Jastrun Opiłki i okruszki Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2020 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Przeciw grawitacji Kapitalny pomysł: sprowadzić całe ludzkie życie do pojedynczych, migawkowych (ale znaczących, niekiedy wręcz przełomowych) epizodzików. Dosłownie – jeden na każdy rok życia. Jedno zdarzenie, ale reprezentujące cały rok, opowiadające cały rok, odpowiadające za cały rok, definiujące cały rok, skrywające cały rok, rozgrzeszające cały rok, magazynujące cały rok. Jedno – w zasięgu pamięci, w zasięgu słów, w zasięgu horyzontu, w zasięgu wyobraźni. Osobliwy koncept, bardzo poetycki, metaforyczny jak cholera… Jak dla mnie – czyniący Jastruna na powrót wierszokletą. Tęgim – zasługującym na wieniec laureatusa poetą życia codziennego. Piewcą poszukiwania (i znajdowania) osobliwości w zwyczajności. Poczułem się raźniej – to ja tam jestem, w tych opiłkach i okruszkach. W końcu jestem starszy od autora ledwie o dwa lata bez trzech dni. Na podwórku w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku to byłaby różnica – ale teraz? Rówieśnictwo, ot co… No i te tytułowe opiłki i okruszki… Kosmiczna, cudowna metafora! Drobinki materii – tak różniące się pochodzeniem i strukturą morfologiczną – zjawiają się w zasięgu naszego wzroku i możliwości poznania, gdyż (po oderwaniu się od macierzystej bryły; pomińmy na razie kwestię – z jakiego powodu…) ich wywołany prawem…

Posted in proza polska | Tagged | Leave a comment

Migracje i nietolerancja

  Umberto Eco Migracje i nietolerancja Przełożył Krzysztof Żaboklicki Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2020 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Lektura na czas zarazy…   La Nave di Teseo Editore – włoskie szacowne wydawnictwo (przy okazji dla pani prezes Elisabetty Sgarbi wyrazy najgłębszego szacunku…) z Mediolanu z dorobku swego nieodżałowanego założyciela i autora Umberta Eco wybrało i wydało cztery króciutkie eseje, teksty ulotne i stenogramy publicznych mów, powstałe w ciągu piętnastu lat (od 1997 do 2012 roku) i poświęcone w zasadzie czekającym nas (mam tu na myśli Europejczyków) zmianom kulturowym czy wręcz cywilizacyjnym. Zbyt wysoko cenię sobie dorobek intelektualny Eco, by zlekceważyć te ledwie trzydzieści stroniczek druku, co w epoce autorów i edytorów, ścigających się, by wypuszczać na rynek księgi tysiącstronicowe bez mała, a każda po dwa (albo lepiej trzy…) kilogramy wagi – wydaje się arogancką prowokacją. To ważne teksty – osobliwego nabierające znaczenia właśnie teraz, w czas zarazy. Stan bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia, pojawiający się i utrzymujący masowo, globalnie, skłania do zachowań dysocjacyjnych. Instynkt samozachowawczy z jednej, a pobudki racjonalne (na przykład odpowiedzialność…) z drugiej strony znacznie redukują nasz przyrodzony apetitus societatis – w zamian wzmagając potrzebę izolacji, zerwania więzi. Wyostrzają odruchy obronne i w ostateczności prowadzić mogą…

Posted in esej antropologiczny, filozofia | Tagged | Leave a comment

Kult

Łukasz Orbitowski KultWydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2019 Rekomendacja: 4/7Ocena okładki: 3/5 Jacy jesteśmy, czyli spiritus flat ubi vult… W tradycyjnej polskiej religii ludowej (z poważnymi obawami i zastrzeżeniami można by ją było nazwać katolicyzmem) znane są na ogół dwa sposoby objawień, czyli manifestowania prób nawiązania komunikacji (niekoniecznie werbalnej) istoty wyższej z populacją wiernych wyznawców. Pierwszy z nich to tzw. demonstracja, drugi zaś to wniknięcie… Demonstracja z kolei dzieli się na tzw. przedstawienie ikoniczne oraz mobilny akt metafizyczny. Przedstawienie ikoniczne to klasyka. Oto bystrzejszy od innych obserwator dostrzega w zwyczajnym elemencie scenografii sąsiedzkiego habitatu – na dachu, na szybie okiennej, pniu drzewa itp. – ikoniczne przedstawienie postaci objętej kultem; na ogół są to Jezus Chrystus lub Matka Boska – dwie figury powszechnie rozpoznawalne i znane (w sensie graficznego odwzorowania…). Jeżeli odkrywca odpowiednio sugestywnie opisze swe omamy wzrokowe, grono wpółwidzących powiększy się szybko… Drugi ze sposobów demonstracji – akt ruchomy – najczęściej ma postać hydrauliczną: łzy spływające po portrecie, krople krwi sączące się z posągu… Klasycznym aktem tego typu jest coroczne upłynnianie się zawartości ampułki z krwią świętego Januarego z Benewentu – patrona Neapolu. Demonstracje – aczkolwiek spektakularne i sugestywne – mają ograniczone możliwości komunikowania istotnych treści; można je interpretować jako napomnienia,…

Posted in proza polska | Tagged | Leave a comment

Życie i los

Wasilij Grossman Życie i losPrzełożył Jerzy CzechWydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2020 Rekomendacja: 6/7Ocena okładki: 4/5 Grossman vs. ZSRR, czyli słuszna sprawa? Skażi-ka, diadia, wied’ nie daromMaskwa, spalionnaja pożarom,Francuzu otdana? Michaił Lermontow, „Borodino” Każda epoka w dziejach Rosji (i nie tylko jej – ale chwilowo właśnie w Imperium jesteśmy…) ma swoją wielką wojnę, rewolucję czy inne totalne „trzęsienie ziemi”. Każda wielka wojna, rewolucja etc. ma swojego pisarza – piewcę lub krytyka (to różnie bywa…) – ale wielkiego. Z wielką wojną 1812 roku nierozerwalnie związał się hrabia Lew Nikołajewicz Tołstoj – geniusz literatury w skali globalnej, autor czterotomowej epopei „Wojna i pokój”. (Notabene jeden z epizodycznych bohaterów „Życia i losu”, dowodzący w obronie Stalingradu dywizją niezbyt lotny, ale twardy generał Gurjew nie mógł uwierzyć, że Tołstoj nie uczestniczył w tej wojnie, bo go na świecie jeszcze nie było, a powieść napisał dobre pięćdziesiąt lat później. Przecież tak dobrze wszystko napisał, bo sam brał udział, sam walczył.„- Nie było na świecie? (…) Jak to nie było? No to kto za niego pisał, jeśli nie było go na świecie? Co? Jak myślicie?” – indyczył się generał, pijąc wódkę w punkcie dowodzenia w wygaszonym piecu martenowskim huty „Czerwony Październik” na pierwszej linii…) Wojna światowa…

Posted in polecam, proza obca | Tagged | Leave a comment

Przełęcz Diatłowa. Tajemnica dziewięciorga

Anna Matwiejewa Przełęcz Diatłowa. Tajemnica dziewięciorga Przełożyła Magda Dolińska-RydzekWydawnictwo Kobiece – MOVA, Białystok 2020 Rekomendacja: 4/7Ocena okładki: 3/5 Rassija – matuszka siekrietow Tajemnica… Rosja lubi, szanuje, pielęgnuje oraz intensywnie wytwarza tajemnice. Tajemnica jest magicznym słowem-kluczem założycielskim każdej rosyjskiej formacji państwowej (bez względu na ideologię) – od monarchii Iwana Groźnego począwszy po współczesną satrapię pułkownika KGB Putina. Klauzulę tajemnicy państwowej wykuli czynownicy Piotra Pierwszego i potem już płynnie poszło. Kto nie widział odbitej na papierach wielkiej czerwonej pieczęci w tłustej ramce z napisem „sowierszenno sekretno” (czasem z wykrzyknikiem dla wzmocnienia) – ten nic w Rosji nie widział. W Rosji bowiem tajemnica państwowa była i jest opoką imperium, fundamentem struktur władzy, czarodziejskim zaklęciem – przecinającym spory, kończącym dyskusję sygnałem ostrzegawczym, uruchamiającym mechanizmy instynktu samozachowawczego. Wielopokoleniowa tresura policyjno-łagrowa zrobiła swoje – plemię łamaczy tajemnic nigdy nie urosło w siłę, a dziś znowu wydaje się być na wymarciu… A tu tyle tajemnic do odkrycia – lub przynajmniej napoczęcia, nazwania, choćby wstępnego zdefiniowania… Jak Rosja (z przyległościami) długa i szeroka, tajemnice się płożą i srożą za płotami z czerwonych bukw. Trochę z nich udało się otworzyć, spopularyzować – ale przecież nie wyjaśnić. Ot, najwyżej rozgrzebać, dorzucić do puli wszechzwiązkowych tajemnic, podkarmić teorie spiskowe (i nakarmić…

Posted in proza obca, reportaż historyczny | Tagged | Leave a comment

Nieradość

Paweł Sołtys Nieradość Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2019 Rekomendacja: 4/7Ocena okładki: 3/5 Bilet na rondo w pętli czasu Nieradość kojarzy się automatycznie. Ze starością. Starość – nie radość… Potoczne doświadczenie, wpisane na stałe w język. Ale i tak trochę się zdumiałem, gdy w tytule swej nowej książki, zbioru opowiadań skądinąd, słowa nieradość użył Paweł Sołtys, autor młody – zaledwie czterdziestolatek (rocznik 1978) – do tego w pełni sił, opromieniony sukcesami w branży muzycznej (Pablopavo kojarzycie?) i w ogóle na towarzyskim i artystycznym topie. Co on z tą starością? Dla niego starość to wciąż tylko ćwiczenie stylistyczne – i to, przyznajmy, nienajwyższego lotu. Oczywiście nie zamierzam sugerować, że o starości dozwalam pisać tylko tym, co przeżywają ten stan równolegle w rzeczywistości. No nie… Zostawcie starość starcom – takie hasło to byłaby przesada. I wedle surowych współczesnych kryteriów poprawności – dyskryminacja. Starość to doświadczenie uniwersalne, możliwe do poznania i przepracowania pisarsko „z drugiej ręki”. Gdyby ktoś chciał bardzo pilnie i nie mógł poczekać na własne przeżycie w tej mierze. Zresztą mógłby nie zdążyć spożytkować owoców poznania; mówiąc brutalnie: mógłby zejść w międzyczasie. Palce na klawiaturze mogłyby nie pogonić za świadomością… Więc proszę bardzo – można o starości z podglądania, nawet z wyobraźni; można…

Posted in proza polska | Tagged | Leave a comment

Brak komentarzy