Rekomendacje

13 czerwca 2017

Słowo honoru

Marek Krajewski  Słowo honoru Wydawnictwo Znak, Kraków 2024 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Długie pożegnanie… Czy natolińczycy z puławianami wdali się tylko w spór ideologiczny, owocujący tu i ówdzie (ale ubocznie…) jakimiś konsekwencjami materialnymi i ofiarami personalnymi? Czy prowadzili pełnoskalową wojnę o władzę i wpływy w państwie – wojnę brutalną, w której jeńców nie brano, a wroga (jeśli się go dopadło ze spuszczonymi portkami) wypalano do trzecich pokoleń wstecz i naprzód, aż do gołej ziemi? Wiele wskazuje, że raczej to drugie – ale kogo to dzisiaj obchodzi? Poza historykami oczywiście. I to nie wszystkimi – zainteresowanych tym fragmentem dziejów jest może kilku, a i tak połowa z nich to funkcjonariusze policji historycznej spod sztandarów IPN. A poza wszystkim – wszystko wiadomo – kto z kim, przeciw komu i dlaczego. Wielu tajemnic w tym już nie ma. I zapewne ani jednej takiej, której warto byłoby poświęcić czas i środki śledcze tudzież wszelkie inne. Ale co komu szkodzi spróbować? Zwłaszcza w literaturze, która na ogół karmi się fikcją i zmyśleniem (nawet jeśli sięga po zdarzenia prawdziwe i „fakty autentyczne”), bo taka jest jej natura. Ważne dla urody oraz sugestywności samego procesu jednak jest, by robiła to elegancko – z poczuciem realizmu i…

Posted in polecam, thriller sensacyjny | Tagged | Leave a comment

Pandemia populistów

Wojciech Sadurski  Pandemia populistów Przełożyła z angielskiego Anna Wójcik Wydawnictwo Znak, Kraków 2024 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Gęby za lud krzyczące… Gdy podaż głupoty i kłamstwa w przestrzeni publicznej rośnie – jak zachowuje się popyt? No cóż, nie maleje… Wprost przeciwnie: też rośnie, nadążając za rozkwitającą podażą – często nawet takową wyprzedzając. Głupota i kłamstwo są bowiem wydajnym paliwem, napędzającym tzw. stosunki międzyludzkie i międzyplemienne w życiu publicznym. Im bardzie takowe gęstnieją, tym więcej potrzeba źródeł energii, wprawiającej tę antropomorficzną melasę w ruch… Głupota i kłamstwo mają się dobrze, cieszą się ze sprzyjającej koniunktury. Ba, nieustannie zyskują wspólników i nowych towarzyszy drogi. Bo są smaczne i pożywne. Brutalne chamstwo, knucie i snucie intryg, hejt nasz powszedni, rękoczyny i inne ekstremalne ekscesy… Ale przede wszystkim: bezinteresowna zawiść, a nawet w zasadzie nienawiść bez żadnej racjonalnej przyczyny. To najważniejsza klientela głupoty i kłamstwa. Razem tworzą agregat „intelektualny” nie do pokonania. To znaczy: nie głupota ani kłamstwo, ani nienawiść same w sobie. To tylko byty abstrakcyjne. Ich nosicielami są ludzie – konkretni, łatwi do zdefiniowania i wylegitymowania w razie potrzeby, ale póki co anonimowi, gniewni i zjednoczeni. Jednym z największych, stale zyskującym na znaczeniu i realnych wpływach na bieg spraw publicznych, „zjednoczeń…

Posted in esej polityczny, globalna instrukcja obsługi myśli, polecam | Tagged | Leave a comment

Nadchodząca fala

Mustafa Suleyman, Michael Bhaskar  Nadchodząca fala Przełożył Justyn Hunia Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2024 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Chatbot je ciastko Przewiduję, że niebawem w zglobalizowanym świecie będzie musiała powstać całkiem nowa, chroniona ściśle przed penetracją (a z powodu reżimów tej ochrony – w pewnym sensie autarkiczna), międzynarodowa organizacja pożytku publicznego, którą powinno się nazwać Brygadą Śledczą imienia Alana Turinga… Obiór patrona dobrze poinformowanym wskazuje, o co chodzi. Alan Turing – genialny brytyjski matematyk – w czasie II wojny światowej kierował odkodowaniem niemieckiego szyfru Enigma (wedle koncepcji polskich kryptologów Rejewskiego, Zygalskiego i Różyckiego), a potem zajął się budowaniem i projektowaniem oprogramowania dla elektronicznych maszyn cyfrowych (dziś nazywamy je komputerami); jednym z ubocznych (ale, jak się okazało, ważnych na zawsze) projektów naukowej aktywności matematyka był tzw. test Turinga – eksperyment pozwalający ustalić, czy „rozmówca” eksperymentatora jest człowiekiem, czy maszyną. Taki test był i jest kluczowym elementem badań nad tzw. sztuczną inteligencją… Przy czym Turingowi wcale nie chodziło o narzędzie sposobne do demaskowania, czy rozmówca eksperymentatora-arbitra jest maszyną. Intencją Turinga było, by kiedyś w przyszłości (możliwie nieodległej) maszyna zdała jego test i wyprowadziła w pole człowieka, który uznałby, że rozmawia z drugim człowiekiem. Innymi słowy – chodziło o osiągnięcie stanu, w którym…

Posted in esej cywilizacyjny, nauka – popularyzacja, polecam | Tagged , | Leave a comment

Alfabet polifoniczny

Tomasz Jastrun Alfabet polifoniczny Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2024 Rekomendacja: 5/7Ocena okładki: 2/5 Pępizm nasz niepowszedni Lubię takie książki… W miarę bezczelne, minoderyjne (popatrzcie na okładkę tej książeczki!), narcystyczne, kabotyńskie, plotkarskie ponad przyzwolenie (naciągnięte, bo formuła tzw. alfabetu – twórczo sprokurowana przez Urbana – na to pozwala…), ale przede wszystkim skrywające potężne kompleksy, fobie, natręctwa i manie pod pikarejską peleryną samozadowolenia. Życie okazuje się fajne, nieprawdaż? Zwłaszcza gdy można komuś z towarzystwa, elity (nie jakiemuś jednemu – wielu „komuś”) przypierdolić zawiesiście, po staropolsku… Do tego trochę liryki, trochę aforyzmów – z tych mniej popularnych (żeby nie było, że wtórne); na koniec pamiętać, żeby hołdy oddać komu tam trza i skrupulatnie jeszcze raz przebadać listę pominiętych – to jest bowiem źródło prawdziwej satysfakcji cynicznego manipulatora. Tomasz Jastrun osiągnął w tej branży mistrzostwo – mimo przeszkód osobistych, o których zresztą pisze szczerze i obszernie. Ale jest to mistrzostwo całkowicie uprawnione, ze wszech miar usprawiedliwione, zasłużone – a z tym wszystkim wartościowe intelektualnie. Nie wiedzieć czemu… Nawet jak się dokona rozbioru. Może dlatego, że Tomasz Jastrun przede wszystkim jest poetą. A czym jest poezja? Tego to już zupełnie nie wiadomo. Zresztą spróbujcie sami zdefiniować – wyjdzie jakiś potworek epistemologiczny. Niezależnie od tego, ile w…

Posted in alfabet biograficzny, autobiografia, polecam | Tagged | Leave a comment

Dziki Wschód. Transformacja po polsku 1986 – 1993

Michał Przeperski Dziki Wschód. Transformacja po polsku 1986 – 1993 Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024 Rekomendacja: 5/7Ocena okładki: 4/5 Gdzie drwa rąbią… Doktor Michał Przeperski, historyk z PAN, autor fenomenalnej biografii Mieczysława F. Rakowskiego, badacz dziejów najnowszych, nie przestaje mnie zadziwiać. Rozmachem, zasięgiem perspektywy badawczej i – last but not least – odwagą. Bo tak jak pewnej dozy odwagi wymagało sporządzenie w miarę uczciwej biografii naczelnego redaktora „Polityki”, premiera i ostatniego pierwszego sekretarza Partii rządzącej (a wszystko wbrew krzykliwej propagandzie funkcjonariuszy policji historycznej z IPN) – tak i przygotowanie odcedzonego ze „słusznej” ideologii obrazu polskiej transformacji ustrojowo-mentalnej zapewne nie było wolne od dylematów, które pokonać można było tylko dzięki naukowej rzetelności tudzież śmiałości pewnej takiej – we współczesnych warunkach „ciśnienia” wywieranego przez rozmaite środowiska historyków – śmiałości graniczącej z heroizmem… Przeperski sam urodził się w roku 1986, a więc pierwszym, od którego zakreśla ramy czasowe swej „monografii”, więc w sposób oczywisty sam świadomie nie przeżył (jako uczestnik czy choćby tylko świadomy rzeczy obserwator) ani jednego dnia z tych dwu i pół tysiąca dni, o których pisze. Co oznacza, że wykonał gigantyczną reserczerską robotę, bo własnej pamięci nie miał, a odwoływanie się do rodzinnej mitologii familii Przeperskich to jednak zbyt mało. No…

Posted in esej społeczny, grand-reportaż, naukowa monografia, polecam, reportaż historyczny | Tagged | Leave a comment

Rok szarańczy

Terry Hayes Rok szarańczy Przełożył Maciej Szymański Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2024 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Arrhenius z Filadelfii Overkill… Termin znany tzw. polemologom (polemologia – tak się nazywa teoria wojny, nauka o wojnie), używany też w kryminologii i kryminalistyce. W zasadzie można przetłumaczyć po prostu: nadzabijanie – czyli użycie nadmiernych sił i środków, ponad potrzebę (innymi słowy: brzytwa Ockhama) zabicia. Sytuacja typowa – zabija już pierwszy pocisk, ale sprawca wywala cały magazynek, bo drugi strzał dla pewności – to dla niego za mało. Overkill to, między innymi znaczeniami, znana i badaczom, i strategom z lat zimnej wojny sytuacja, gdy obie strony potencjalnego konfliktu nagromadziły tyle broni jądrowej, że wystarczyłoby na kilkakrotne unicestwienie przeciwnika. Oraz nawzajem… Innymi słowy to przesada albo nadmiar… Tak po prostu. Pojęcia „nadzabijanie” sam używam czasem w robocie krytycznoliterackiej – gdy przytrafi się sytuacja Ockhamowska, czyli mnożenie bytów ponad potrzebę. Opowiadanie historii jest bowiem profesją, która winna zalecać się kultywowaniem umiaru – ba, nawet pewnego skąpstwa, gdy chodzi o użycie stosownych środków wyrazu, chwytów formalnych i konceptów fabularnych. Innymi słowy: dyscyplina intelektualna – ot co… Jeśli zamierzoną historię można atrakcyjnie opowiedzieć tak po prostu i po kolei, jak się działa, to po cholerę angażować do…

Posted in polecam, thriller sensacyjny | Tagged | Leave a comment

Wszystko płynie

Wasilij Grossman  Wszystko płynie Przełożyła Wiera Bieńkowska Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2024 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Dziesięć metrów… Jakoś tak na początku marca pięćdziesiątego trzeciego nad całym sowieckim Zapolariem – krainą śmierci, ruskim Hadesem – wydajnie i jednostajnie przemieniającym żywych w umarłych – zaświeciły nieśmiało nieliczne wciąż (ale jednak prawdziwe) promyki słońca. Nie żeby zaraz jakaś nadzieja, odwilż, zmiana klimatu albo co. Ale coś zawisło w powietrzu. Co? Mieszkańcy tej krainy, odgrodzeni od reszty świata milionami kilometrów kolczastego drutu, nie wiedzieli, nie mieli pojęcia. Nawet lepiej poinformowani strażnicy tego zadrutowanego imperium nie wiedzieli, co jest grane. A sami lokatorzy przewiewnych barakowatych „pensjonatów” – od Wysp Sołowieckich, od Workuty i Syktywkaru, z tajgi nadangarskiej, leńskiej tundry, po wieczną zmarzlinę wzgórz Kołymy i Magadanu? Im było wsio rawno – zajmowali się dylematami codziennej egzystencji, czyli jak wyrobić normę, żeby się nie czepiali, racyjkę chleba wydali i pozwolili przeżyć do jutra. Co im tam, że akurat 5 marca 1953 roku w daczy na podmoskiewskim Kuncewie zdechł Josif Wissarionowicz. Święta nie było – znaczy u nich, w łagrze. Ale po paru dniach z Moskwy, za pośrednictwem Gławnowo Uprawlienija Łagieriej, zaczęły przychodzić rozkazy: zwalniać, wypuszczać, oddawać manatki z depozytu, dawać bilety na kolej!…

Posted in esej w sensie ścislym, polecam, proza obca | Tagged | Leave a comment

Cud w Dolinie Poskoków

Ante Tomić  Cud w Dolinie Poskoków Przełożyła Dorota Jovanka Ćirlić Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2024 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Stara miłość nie rdzewieje – po chorwacku Donoszą akurat teraz w mediach rozmaitych, że w Chorwacji intensywnie rozmnażają się żmije i dochodzi do coraz częstszych ataków tych wrednych gadzin na ludzi – na razie na prawowiernych lokalsów – rdzennych Chorwatów, ale sezon turystyczny w tej pięknej bałkańskiej republice dopiero się rozkręca… Zęby jadowe zatopione w mięsisto-piwnej łydzie grubego Szwaba czy otłuszczonego mięśniaka-Polaka to widok piękny i pożądany. Z punktu widzenia żmijowego plemienia. Ale nie tylko… Czemu akurat teraz tak się porobiło z tymi żmijami? Wiele znaków na niebie i ziemi wskazuje, że to wina Ante Tomicia – autora „Cudu w Dolinie Poskoków”. Poskok bowiem to nie tylko rodowe nazwisko bohatera tej groteskowej opowiastki – twardego dalmatyńskiego górala Jozy – i jego czterech synów: Kreszimira, Branimira, Zvonimira i Domagoja. Zresztą powiedzieć o Poskokach, że twarde z nich chłopy, to nic nie powiedzieć. Ich struktura fizyczna i umysłowa podobna jest do skał krasowych, aczkolwiek pobudowana na strawie zdominowanej przez kaszkowatą, sraczkowatą mamałygę. Ludność okoliczna z Gór Dynarskich pospolicie poskokami nazywa pewien gatunek jadowitego gada – żmiję nosorogą (Vipera ammodytes) – sporą…

Posted in polecam, proza obca, rozrywka, satyra | Tagged | Leave a comment

Klucz do Kaczyńskiego

Robert Krasowski Klucz do Kaczyńskiego Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2024 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Pasówka czy wytrych? Klucz – a klucznik jest jeden jedyny na świecie… Dobrze się domyślacie, to sam imć Robert Krasowski, najlepszy samozwańczy (acz nie bez powodu – przeciwnie!) specjalista kaczorologii, czyli wiedzy opisującej, analizującej i prognozującej (zresztą co tu prognozować – szybko i oby jak najszybciej zrobi to za nas nieubłagany czas wespół z regułami ewolucji tudzież biologii humanoidów…) ewolucję mentalną pewnego inteligenta z Żoliborza – pod wieloma względami interesującego niezwykle obiektu badawczego. Pojedynczego i tak osobliwego, że aż nie dającego się objąć standardowymi środkami opisu, analizy i wnioskowania. W każdym razie uśrednione narzędzia, pochodzące z arsenału właściwego dla badań grupowych w socjologii i politologii, do zastosowania w kaczorologii nie nadają się, bo nie pasują. Ci, którzy to mimo wszystko robią, otrzymują błędne wyniki, mylne formułują wnioski i podejmują fałszywe decyzje. Jedynie pan Robert Krasowski właściwie zrozumiał wyzwanie i zaprojektował zindywidualizowany garnitur naukowego oprzyrządowania do definitywnego, rozstrzygającego zbadania fenomenu hegemona Jarosława Kaczyńskiego… Postawiony w tytule niniejszej rozprawki dylemat ślusarski to właśnie pytanie o metody, temperament, zdolności psychiczne tudzież kwalifikacje badawcze rzeczonego imćpana Roberta Krasowskiego. Pasówka to – jak fachowcom wiadomo – technika pokonania zabezpieczeń…

Posted in esej polityczny | Tagged | Leave a comment

Dintojra

Sylwia Chutnik  Dintojra Wydawnictwo Znak litera nova, Kraków 2024 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 4/5 Tere-fere-kuku, strzela baba z łuku… Klasyczny chwyt marketingowy – zebrać do kupy coś, co się już raz opublikowało (i pieniążki wzięło…). Żeby nie było – nie mam nic przeciw temu; w pewnym sensie (a nawet wielu sensach) pochwalam. Lubię wprawdzie gazetową czy magazynową ulotność, zwłaszcza gdy jest rozproszona po jakichś niszach wydawniczych; co za radość, gdy się trafi na mocną perełkę prozatorską w ideologicznym, sztywnym (i nudnym jak śmierć w domu starców w niedzielne popołudnie) pisemku anarchistów, libków, lewaków czy sufrażystek… Ale jak się takie okruszki zbierze do kupy i ulepi tom poważnej prozy – radość tym większa jest, bo może tzw. krytyka (odpowiednio zmotywowana przez wydawcę i tzw. środowisko) się ruszy (znaczy oderwie tyłki sprzed narcystycznych luster i ze stołków w snobistycznych kawiarniach, serwujących litrami sojowe latte, choć większej obrzydliwości na świecie nie było, nie ma i zapewne już nie będzie…) – zaczem wyda z siebie dobrze opłacone jęki zachwytu. Z tą nową prozą Chutnik tak właśnie było – apiat’, once more, noch einmal… Powtórka z rozrywki. Ale to ani zarzut, ani problem. Jeśli proza jest z powodów ogólnych dobra, to okoliczności jej złożenia do…

Posted in polecam, proza polska | Tagged | 2 komentarze

Widzimy się w sierpniu

Gabriel Garcia Marquez  Widzimy się w sierpniu Przełożył Carlos Marrodán Casas Warszawskie Wydawnictwo LiterackieMuza SA, Warszawa 2024 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Funkcja życiowa Rozpruty sejf; skok na kasę – tak można skwitować ten wydawniczy ewenement. Tata–noblista wyraźnie objawił swą wolę, by ostatniego tekstu, nad którym pracował, nie upubliczniać. Ba, nakazał wszystko, łącznie z odrzuconymi, budzącymi autorskie wątpliwości wersjami, notatkami i zapisem elektronicznym, fizycznie unicestwić. Synowie się sprzeniewierzyli… Fakt – nie od razu; odczekali dziesięć lat od śmierci ojca (zmarł dokładnie dekadę temu: 17 kwietnia 2014 roku). Taka karencja w oczach spadkobierców wydaje się dostatecznie usprawiedliwiać ich akt „rodzinnej zdrady”. Emocje wygasają, histeria zmienia się w historię (literatury, żeby nie było…). Zatem tyle hałasu o nic? Czy jednak o c o ś? Z czysto merytorycznego punktu widzenia „Widzimy się w sierpniu” to bagatelka bez większego znaczenia – jeśli popatrzeć na tę mikropowiastkę choćby tylko w obrębie twórczości Marqueza. Gdzie jej tam do „Stu lat samotności” czy „Jesieni patriarchy” lub nawet „Rzeczy o mych smutnych dziwkach” (przedostatniej roboty literackiej Marqueza). Wszelako nie w tym – słabsze czy nie – tkwi dylemat. Ale i w kwestii domniemanego synowskiego sprzeniewierzenia też dylematu nie ma… Pozostawmy zatem na boku wszelkie rozważania tej kategorii. Dylematem…

Posted in polecam, proza obca | Tagged | Leave a comment

M. Ostatnie dni Europy

Antonio Scurati  M. Ostatnie dni Europy Przełożyła Alina Pawłowska-Zampino Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2024 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Księga włoskiej schizofrenii Trzecia księga o Mussolinim (bo w sensie ścisłym nie jest to klasyczna, regularna biografia Duce) autorstwa Antonia Scuratiego, mediolańskiego profesora literatury i eseisty, mocno zmienia i myli tropy gatunkowe, do których przywykliśmy podczas lektury dwóch poprzednich tomów tetralogii – „Syna stulecia” i „Męża opatrznościowego”. Sam autor, jego najbliżsi i „zblatowani” krytycy używali nawet słowa „powieść” (przyznaję, że ostrożnie i z pewną taką nieśmiałością…), co oznaczałoby, że nie tylko dopuszczają udział fikcji w spektrum użytych w tekstach narzędzi i środków wyrazu (powiedzmy nawet, że ekspresji…), ale zakładają, iż opisywana materia wywodu nie musi być prawdziwa, czyli zgodna z rzeczywistością – ergo: dialogi mogą być spreparowane, emocje „dopisane” a fakty… Nie, fakty muszą pozostać prawdziwe. W każdym razie tekst zapisany przez Scuratiego to wielce nietypowa formuła narracji, realizującej pewien wymóg logicznej spójności (tak, by w ogóle dało się sens wywodu zrozumieć); ja na własny użytek nazwałem tę formę trochę pokrętnie – „dokubuła”. Najogólniej rzecz definiując – to fabuła wywiedziona z dokumentu przy pomocy „narzędzi lirycznych” i manipulacji emocjonalnych. Wychodzimy od cytatu z oficjalnego pisma, urzędowej notatki, fragmentu listu, wpisu w…

Posted in historia, polecam, reportaż historyczny | Tagged | Leave a comment

Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Żydach, ale za bardzo baliście się zapytać

Bartosz Węglarczyk, Jonny Daniels Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Żydach,ale za bardzo baliście się zapytać Wydawnictwo Czerwone i Czarne Sp. z o.o.,Warszawa 2024 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Dziękuję, nie mam pytań… Pierwszego kwietnia 2024 roku na drodze w Deir al-Balah w środkowej strefie Gazy pociski rakietowe hellfire, wystrzelone z kierowanego przez operatorów izraelskiego drona, trafiły po kolei trzy dobrze oznakowane samochody, którymi przemieszczali się wolontariusze światowej organizacji charytatywnej World Central Kitchen. Najpierw dostał czołowy pojazd konwoju – ranni wolontariusze przesiedli się do drugiego z kolei samochodu. Gdy i ten został trafiony, ewakuowali się do ostatniego pojazdu, ale ten został skutecznie zmieciony z drogi. Wszyscy zginęli: siedmiu wolontariuszy World Central Kitchen – wśród nich 36-letni Polak z Przemyśla, Damian Soból. Pierwsze ustalenia w dochodzeniu wskazują, że atak nie był przypadkowy. To celowe działanie, prowadzone konsekwentnie i do skutku. Izraelczycy mniemają, że pod wpływem pochopnej decyzji, będącej rezultatem błędu w rozpoznaniu… Ale to okoliczność bez znaczenia w obliczu wojennej tragedii. Oczywiście nie jest to śmierć ważniejsza od innych śmierci w tym konflikcie – mniej więcej trzydziestu tysięcy cywilów: dzieci, kobiet i mężczyzn w Strefie Gazy, żydowskich zakładników i ofiar szturmu Hamasu, żołnierzy izraelskiej armii oraz palestyńskich terrorystów. Każda śmierć jest dramatem….

Posted in globalna instrukcja obsługi myśli, polecam | Tagged , | Leave a comment

Szare pszczoły

Andriej Kurkow  Szare pszczoły Przełożyła Magdalena Hornung Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2023 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Tisze jediesz, dalsze budiesz… Pszczołom nie da się nic wytłumaczyć po dobremu… Kierują się tylko instynktem, genetycznie „od zawsze” zaprogramowanym na potrzeby roju. Są altruistyczne, skłonne do skrajnie bezgranicznych poświęceń i niesłychanie pracowite. Pszczoły mają swoje mapy, swoje kompasy i drogowskazy. Nie uznają linii demarkacyjnych, są transgraniczne z natury – ale trzymają się blisko domu. Znaczy ula. Rodzina jest dla nich wszystkim, a matka-królowa skarbem najcenniejszym, złotym ogniwem w łańcuchu podtrzymania gatunku, odnawialności roboczych pokoleń i gwarantem rosnącej pomyślności ula. Czyli obfitości miodu tudzież innych ingrediencji. A gdy przychodzi człowiek i rabuje tamte z trudem zdobyte dobra, pszczoły się nie buntują, nie zniechęcają, tylko natychmiast wylatują z ula w poszukiwaniu nowych pożytków – business as usual… Jedno jest pewne – wojny nie lubią, nie znoszą zakłóceń, dymu i ognia, a tektonika detonacji artyleryjskich wpływa dewastująco na ich dobrostan; niektórzy znawcy przedmiotu twierdzą, że po prostu tracą orientację, a aura strzelaniny im nie służy. Innymi słowy trują się i wymierają. Wojenny miód inny ma smak. Jeśli w ogóle uda się ten boski pokarm pszczołom podebrać, gdy dookoła strzelają… Siergiej Siergieicz – młody, bo…

Posted in powieść obyczajowa, proza obca | Tagged | Leave a comment

Polak

John Maxwell Coetzee Polak Przełożyła Aga Zano Wydawnictwo Znak, Kraków 2024 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 Walczykiewicz, bój się Boga! Jedna z tych książek, które zostały napisane (namacalnie istnieją, co niniejszym zaświadczam), ale równie dobrze mogłyby być nienapisane, pozostać na zawsze w otchłani potencjalnych możliwości literatury, wszelako bez materializacji. Innymi słowy: są czy nie są – wsio rawno… Jeszcze innymi słowy: ich wartość aksjologiczna tudzież epistemologiczna jest równa zeru (jeśli zgoła nie ma wartości ujemnej). Jeszcze innymi słowy: nieistotność… Wydaje się, że to przypadłość co najmniej kilkorga z żyjących literackich noblistów. Czyżby unoszący się swobodnie nad wodami jeziora Mälaren i cieśninofiordu Saltsjön nieśmiertelny duch wielkiego Alfreda był wampirem energetycznym? Nie da się wykluczyć… Zresztą popatrzmy na przednoblowski i postnoblowski dorobek naszej niedawnej (sześć lat temu – ledwie chwila…) laureatki. Widać różnicę? Ale chyba tak musi być – to normalna kolej rzeczy. W końcu to przed Noblem pisarz stara się być kimś, po Noblu już nie musi. Myśli o emeryturze. Włączają się automatycznie intelektualne i samozachowawcze hamulce. Na szczęście przeważnie to tylko krótkotrwałe epizody niemocy. Pełna sprawność powraca, a talent rozkwita na nowo – nawet błądząc w Sumerze, głęboko w to wierzę. „Polak” noblisty Coetzee’ego to jedna z tych post-laureackich pozycji-propozycji…

Posted in proza obca, romans obyczajowy | Tagged | Leave a comment

Brak komentarzy