Rekomendacje

13 czerwca 2017

Umiera się tylko raz

Robert Dugoni Umiera się tylko raz Przełożył Lech Z. Żołędziowski Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2019 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Jak wyjść z pułapki na kraby? Kurt Schill miał nową czternastostopową aluminiową łódź i w związku z tym nabytkiem nieco długów. Miał rozeznane wydajne łowisko krabów w cichym zakątku, odosobnionym akweniku cieśniny Puget i determinację, by postawić pułapkę, choć trwał jeszcze okres ochronny – ale właściciele restauracji dobrze płacili gotówką z ręki do ręki. A on miał potrzeby – jak to szesnastolatek z liceum – o których z ojcem przecież nie było co gadać… Dlatego jeszcze przed świtem zepchnął swą łódź na wodę i popłynął podebrać połów z kosza-pułapki… Ale tego ranka nie miał szczęścia. Nie tylko przypadkiem wyciągnął nie swój kosz z dna, ale jego zawartością musiał zainteresować policję w Seattle, by nie ściągnąć sobie na głowę większych kłopotów… Zawartość pułapki na kraby to wyzwanie dla Sekcji Ciężkich Przestępstw Kryminalnych – młoda kobieta przed trzydziestką, zastrzelona (precyzyjnie – w głowę…) i upakowana w koszu na kraby najwyżej przed kilkoma dniami, ze śladami zabiegu chirurgicznego zmieniającego rysy twarzy (numery seryjne na implantach pomogą w identyfikacji…). Ale dlaczego trafiła na łowisko krabów w cieśninie Puget i kto jej w…

Posted in kryminał | Tagged | Leave a comment

Wyższa lojalność. Prawda, kłamstwa i przywództwo

James Comey Wyższa lojalność. Prawda, kłamstwa i przywództwo Przełożył Andrzej Wojtasik Wydawnictwo Insignis, Kraków 2019 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Alicja (policja?) w Krainie Czarów Dyrektor Federalnego Biura Śledczego (czyli po prostu FBI) to – zważywszy na ustawowe uprawnienia Biura – niezwykle ważna postać, wręcz kluczowa, zarówno w formalnej, jak i nieformalnej strukturze systemu sprawowania władzy w USA… Od epoki wszechpotężnego Johna Edgara Hoovera minęło już wprawdzie sporo czasu i żaden z jego następców nawet nie zbliżył się do pozycji tamtego „inżyniera kadr” i „kolekcjonera haków”, ale zawszeć dyrektor FBI to ktoś de facto ważniejszy, niżby na to wskazywała jego pozycja na drabince formalnej hierarchii urzędowej w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej… To niby tylko szef jednej z agencji federalnych, czyli formacji o charakterze policyjnym, tyle że powołanej (już w 1908 roku) do ścigania najpoważniejszych przestępstw. Potem to sformalizowano do tzw. przestępstw federalnych (ich katalog ustawowy to fragment „twardego rdzenia” podstawowej wiedzy prawniczej w USA – tamtejsze prawo jest pod tym względem niezwykle skomplikowane…). Biuro pełni też funkcje kontrwywiadu, nadzoru nad rezerwatami Indian oraz policji etycznej, czyli strażnika moralności dla funkcjonariuszy najwyższych władz państwa, prezydenta nie pomijając. Więc taki koleś to jest ktoś… Powołuje go prezydent na jedną dziesięcioletnią kadencję za…

Posted in biografistyka, esej polityczny, komentarz polityczny, polecam | Tagged | Leave a comment

To, co zostaje

Tim Weaver To, co zostaje Przełożył Lech Z. Żołędziowski Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2019 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Jak dopaść fabrykanta zbrodni? Prywatny detektyw, specjalizujący się w poszukiwaniu osób zaginionych, to niegłupi pomysł na bohatera serii kryminalnej – stwarza duże i różnorodne możliwości kreacyjne oraz interesujące obszary penetracji, wymykające się poza granice kryminalnego horrorothrillera w stylu noir, klasycznej opowieści „proceduralnej” czy detektywistycznej opowieści retro, a nawet komedii kryminalnej z gatunku „zabili go i uciekł”… Klasyczny kryminał to pewien rygor intelektualny, narzucony przez standardowy schemat narracji: sprawca – zbrodnia – ścigający – akcja – kulminacja. Poza ten ciąg technologiczny w zasadzie nie wypada wykraczać; to kwestia ambicji i czystości gatunku. Publiczność kryminalna zgoła nie lubi autorów nadmiernie dygresyjnych (których ja dzielę na krajoznawców i psychologów); nie ufa im, gdy intrygę rozcieńczają pejzażami, historyjkami czy „profilami”… Co innego, gdy ludzie nagle bezśladowo znikają. W epoce kamer podglądających świat na każdej ulicy, kręcących się na okrągło przez 24 godziny kanałów informacyjnych TV, mediów społecznościowych zasilanych przez miliony „oczek” w naszych smartfonach? Samo takie „udane” zniknięcie to już jest początek niezłej historii do opowiedzenia. Ileż takich równolegle poprowadzonych narracji można wysnuć z każdego niemal przypadku rozpłynięcia się człowieka we mgle tajemnic,…

Posted in kryminał | Tagged | Leave a comment

Przed końcem zimy

Bernard MacLaverty Przed końcem zimy Przełożył Jarek Westermark Wydawnictwo Agora, Warszawa 2019 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Psychodrama w Amsterdamie czyli ryk osła z oddali… Zimą do Amsterdamu nie polecam. Chyba że ktoś musi, bo inaczej się udusi – jeśli nie nabucha się zioła w którejś z dowolnych spelunek nad dowolnym grachtem. Ale czego nad zimowymi kanałami w strugach rytualnego (pada ze 200 dni w roku) deszczu szukać może stare dobre irlandzkie małżeństwo? Zaspokojenia? Konfrontacji? Ugody? Rozliczenia? Pamięci? Nowego początku? Czegokolwiek by nie szukali, czas wybrali dobry. Turystyczny gwałt maleje i nie rozprasza uwagi, muzea oblężone umiarkowanie, w barach i kawiarniach są nawet wolne stoliki. Słowem: zima w Amsterdamie to dobry moment, by zająć się sobą i dobrze wykorzystać czas – nawet marnując trochę na głupstwa… Więc Stella i Gerry Gilmore zapakowali się do samolotu z Glasgow na Schiphol, by wylądować w umiarkowanie wykwintnym hotelu Theo w centrum Amsterdamu. Z Glasgow – bo choć oboje są Irlandczykami, katolikami z Belfastu, od lat mieszkają w Szkocji. Do przeniesienia się na drugi brzeg Morza Irlandzkiego i zatoki Firth of Clyde skłoniły ich wypadki, typowe dla ulic i innych miejsc publicznych Belfastu w latach siedemdziesiątych, czyli swobodne i chaotyczne przemieszczanie się pocisków wystrzelonych…

Posted in polecam, proza obca | Tagged | Leave a comment

Nad Śnieżnymi Kotłami

Krzysztof Koziołek Nad Śnieżnymi Kotłami Wydawnictwo Akurat (Muza SA), Warszawa 2019 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 Coraz więcej ofiar Liczyrzepy… Najnowszą produkcję Krzysztofa Koziołka niezwykle trudno sklasyfikować w sposób powszechnie stosowany w badaniach literatury. Formalnie bowiem to tak zwany kryminał retro, czyli wiodący kryminalną intrygę w starych dekoracjach, realiach z minionych epok. Zabieg modny, często stosowany, mający dowieść rękodzielniczego, rekonstruktorskiego mistrzostwa autora. No, niech tam… Ale gęstwina didaskaliów i technologia ich opisu pozwala też równolegle potraktować „Nad Śnieżnymi Kotłami” jak… przewodnik turystyczny, nieco chaotyczny i powierzchowny, wydawany masowo przez Riesengebirgsverein. Ale – po przetłumaczeniu i przepisaniu danych z mapy na polski – może to być publikacja sponsorowana przez PTT-K, a w każdym razie kawał komercyjnego zabiegu reklamowego – tzw. product placement (może z udziałem miasta Szklarska Poręba?). Nie, nie – nie podejrzewamy Koziołka o jakieś wątpliwe geszefty promocyjne. Ale gdyby nawet – to co? Liczy się tylko to, czy produkt został porządnie zrobiony. A dotąd w przypadku rekonstrukcyjnych przedsięwzięć Koziołka na przyzwoitą jakość samej zagadki i towarzyszącej jej narracji można było liczyć… Tym razem nie jest inaczej, ale do połowy… Intrygę bowiem wymyślił Koziołek niebanalną. Oto znany nam młody Kriminalassistent Anton Habicht został przeniesiony z Glogau (Głogowa) do Hirschbergu (Jeleniej…

Posted in kryminał | Tagged | Leave a comment

Milczenie krużganków

Alicia Giménez-Bartlett Milczenie krużganków Przełożyła Maria Raczkiewicz-Śledziewska Oficyna Literacka Noir sur Blanc, Warszawa 2019 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Mumia brata Asercio nie powinna się wygadać… Mord za klasztorną furtą to fascynujący temat i solidne, zobowiązujące wyzwanie dla ambitnych autorów fabuł kryminalnych, Myli się bowiem ten, kto sądzi, że mury zakonnych zgromadzeń są wystarczającą ochroną przed niskimi, świeckimi motywacjami, przed emocjonalnymi pobudkami i namiętnościami. Zło nic sobie nie robi z surowych reguł zakonnego życia, ochronnej bariery modlitwy oraz innych gestów umartwienia ciała i ducha. Cokolwiek wiecie o motywach wstępowania do zakonów, pamiętajcie: klasztor jest więzieniem. A tylko człowiek wolny może podjąć trud przeciwstawienia się Złu; do niewolnego ma ono przystęp nieograniczony… Więc jeśli w klasztorze sióstr sercanek znalezione zostaną zwłoki mężczyzny grzmotniętego w czaszkę przedmiotem tępokrawędziastym, sprawa robi się poważna, a siły dramatu wcale nie osłabia fakt, że nie jest to mężczyzna cywilny i świecki, jeno brat Cristóbal z zakonu cystersów, mąż uczony wielce i wyspecjalizowany w umiejętności konserwacji zabytków. W przyklasztornym kościele sercanek zajmował się on odnawianiem średniowiecznego sarkofagu wraz z zawartością, czyli nad podziw dobrze zachowanymi, zmumifikowanymi doczesnymi szczątkami (z XV wieku!) błogosławionego brata Asercia de Montcada. Wspominanie zaś o tym, że w momencie pojawienia się zwłok brata…

Posted in kryminał | Tagged | Leave a comment

Villas

Iza Michalewicz, Jerzy Danilewicz Villas Wydawnictwo WAB, Warszawa 2019 – wydanie drugie zmienione i uzupełnione Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Śpiewająca fantasmagoria alla polacca… Gdyby w 1938 roku w klinice położniczej w Heusy koło Liege w Belgii nie przyszła na świat Czesia, córeczka Janiny i Bolesława Cieślaków, historia polskiego życia artystycznego, towarzyskiego i uczuciowego byłaby uboższa i bardziej szara, niż na to zasługiwała… Pater familias był górnikiem z Zagłębia, z Dąbrowy Górniczej – od czterech lat na emigracji zarobkowej w Belgii. Bywało podobno, że na jednej szychcie pracował z kolegą Edkiem Gierkiem. W 1946 roku Cieślakowie wrócili do Polski i osiedli w Lewinie Kłodzkim – miasteczku obok Kudowy Zdroju, na samej granicy czeskiej. Dom dostali poniemiecki, na skraju miasteczka – nawet trochę mebli zostało, choć fortepian padł łupem sprytnych szabrowników… Tam, w Lewinie, zaczęła się (i wiele lat później skończyła…) historia bajkowego wzlotu i spektakularnego upadku największego rzekomo talentu wokalnego, jaki zaszczycił polskie i światowe estrady w drugiej połowie dwudziestego wieku… Słówka „rzekomo” używam z ostrożności, albowiem talent – rzecz ocenna… Skalę głosu można wprawdzie pomierzyć (cztery oktawy – koloraturowy sopran po głęboki kontralt, a może więcej…), ale tego, co właściciel Głosu potrafi z nim robić – już się nie…

Posted in biografistyka, polecam | Tagged , | Leave a comment

Internat

Internat Serhij Żadan Przełożył Michał Petryk Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2019 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Regulamin taktyki cywilnej przydatny na czas działań zbrojnych w terenie zabudowanym i gęsto zaludnionym… Świadomość wojny za granicą z bezpośrednim naszym sąsiadem – podobno zaprzyjaźnionym, choć szorstka to przyjaźń i czasem brutalna – jest w Polsce bliska zeru. Przecież to tak daleko; jakiś Ługańsk, Donieck – gdzie to w ogóle jest? Jakby grady zaczęły nawalać z Gródka Jagiellońskiego, a czołgi wyszły z lasu pod Rawą Ruską… A, to inna rozmowa. Niedużo czasu zostałoby, by się spakować i spierdalać. Ale skoro Rawa z Gródkiem wolne, słoneczne i ciche, to co nam jakaś tam wojna? No niby nic. Każdemu napomknieniu, że jednak w tym Donbasie dzieje się coś groźnego, strasznego – w rozleglejszej perspektywie groźnego i strasznego również dla nas, odpowiada wzruszenie ramion. Czasem podparte przeżutym grubszym słowem albo komentarzem – że dobrze im tak, pierdolonym banderowcom… Komu dobrze? Na wojnie? Na wojnie nikomu dobrze nie jest – ani tym, którzy strzelają, ani tym, do których strzelają, ani tym, którzy wbrew faktom uparcie twierdzą, że ich to nie dotyczy, ani nawet tym naiwnie zakładającym, że ich nie zabiją, bo nie ma za co… Nie ma za co?…

Posted in polecam, proza obca | Tagged | Leave a comment

Rodzanice

Katarzyna Puzyńska Rodzanice Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2019 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Przeciągnięcie… Przeciągnięcie to termin lotniczy – z zakresu bezpośredniej obsługi statków powietrznych – oznaczający utratę siły nośnej na skutek ekstremalnego przekroczenia kąta natarcia skrzydła. Wystarczy drążek sterowy pociągnąć na siebie, by gwałtownie zmienić kąt natarcia, utracić prędkość i możliwość sterowania. Oddanie drążka od siebie spowoduje powrót do normalnej prędkości i odzyskanie możliwości manewru. Ot, aerodynamika… I to się właśnie przydarzyło Puzyńskiej – przeciągnięcie. Drążek sterowy na siebie… Ale nie wyszła z tego figura akrobacji powietrznej, znana jako kobra Pugaczowa. Wyszedł niekontrolowany korkociąg. Z płaskim przyklapnięciem na tyłek… „Rodzanice” to już dziesiąta historia kryminalna Puzyńskiej, zakotwiczona w pięknych okolicznościach przyrody tzw. Pojezierza Brodnickiego, gdzieś w okolicach uroczego jeziora Bachotek, w gminnej osadzie Lipowo – namalowanej brawurowo i realistycznie, aczkolwiek całkowicie fikcyjnej. Wierni czytelnicy rozszyfrowali, która z okolicznych wsi najlepiej odpowiada wizerunkowi Lipowa (Pokrzydowo!) – i nawet odbywają tam coroczne zloty fanów… I ta dziesiąta historia jest najbardziej odjechana. Wiem, co mówię – śledzę Puzyńską od debiutu, co w archiwum działu promocji wydawnictwa Prószyński i Spółka łacno można potwierdzić… (choć ostatnio zerwali tropy, nie odpowiadają na maile…). Ale odjazd nie oznacza, że to zła proza jest. Przeciwnie. W…

Posted in kryminał, thriller psychologiczny | Tagged | Leave a comment

Koh-i-noor. Historia najsłynniejszego diamentu świata

William Dalrymple, Anita Anand Koh-i-noor. Historia najsłynniejszego diamentu świata Przełożył Krzysztof Obłucki Oficyna Literacka Noir sur Blanc, Warszawa 2019 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Diamenty – nasi najlepsi przyjaciele… Nazwę Koh-i-noor pamiętam z wczesnego dzieciństwa… W pierwszej połowie lat 50. (chyba jeszcze przed śmiercią Stalina) ojciec przywiózł z dziennikarskiego wypadu do Pragi (tej czeskiej naturalnie…) dla młodszego brata i dla mnie wielką niebieską pluszową małpę-przytulankę (nazwaną Fifa…) i okazałe płaskie blaszane pudło z kompletem 144 (wtedy namacalnie nauczyłem się co znaczy tuzin i gros…) różnokolorowych, egzotycznie pachnących kredek. Wszystkie na drewnianej obsadce wytłoczone miały napis (złoconymi literami): Koh-i-noor Hardtmuth Ceske Budejovice. Zanim się zużyły (a trwało to kilka lat…), nazwa wryła mi się w pamięć, a jej składniki – dzięki objaśnieniom ojca oraz encyklopedii Trzaski, Everta i Michalskiego – miałem dokładnie rozpracowane… Zwłaszcza ten Koh-i-Noor – brylant koronny Imperium Brytyjskiego, obciążony historią krwawą, pełną wojennego zgiełku, zbrodni i wszelakiej nikczemności, jednym przynoszący szczęście, innym wieczną klątwę i śmierć – to działało na wyobraźnię. Zagadki, władza, pożądanie, terror – czemu ta krystaliczna postać węgla ma taką moc (i cenę)? Dobre pytanie… A dobra odpowiedź? – Bo ładnie wygląda, jak nic innego na świecie? Bo nie ma jej zbyt wiele? Bo rozbudza…

Posted in esej historyczny, esej polityczny, polecam, reportaż historyczny | Tagged , | Leave a comment

Gdzie jest prezydent

Bill Clinton, James Patterson Gdzie jest prezydent Przełożyła Karolina Rybicka Wydawnictwo Znak, Kraków 2019 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Nie bądź taki szybki, Bill… Bill Clinton ma pomysł fabularny zręcznej intrygi sensacyjnej i ogromną, praktycznie nikomu innemu niedostępną wiedzę (dwie kadencje w Białym Domu!) o sprawowaniu władzy. Ale nie w kwestii tzw. know how – czyli jak z tego sklecić opowiastkę, która miałaby ręce i nogi, a przede wszystkim magiczny walor skłaniający potencjalnego czytelnika do sięgnięcia po kartę płatniczą czy wejścia na stronę sklepiku Amazona… Samo nazwisko Clinton ma wprawdzie ogromną wartość rynkową, ale może nie wystarczyć… Poza tym – inaczej się pisze autobiografię czy esej polityczny, a inaczej – beletrystykę sensacyjną w stylu Grishama, Le Carre’a, Ludluma czy choćby Toma (drugoligowca!) Clancy’ego… Nie da rady – trzeba zatrudnić, dokooptować do drużyny fachowca z najwyższej półki. I to wyposażonego w specyficzne cechy osobowości – nie tylko talent kreacyjny najczystszej próby… Oczywiście założyć trzeba, że autor pierwszej gildii nie zechce pełnić roli anonimowego ghost writera. On, ze swym nazwiskiem, zapragnie na pewno dopisać się na okładce. To nieprzezwyciężalna (żadną kwotą!) kwestia ego… Z drugiej wszakże strony, zważywszy na nazwisko i osobowość figuranta, taki widmowy współautor liczyć się musi z tym, że…

Posted in polecam, political fiction, thriller polityczny | Tagged , | Leave a comment

Sześć dni w grudniu

Jordi Sierra i Fabra Sześć dni w grudniu Przełożyła (z katalońskiego) Rozalya Sasor Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2019 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Uliczkę znam w Barcelonie… Gdy 20 grudnia 1973 roku potężna eksplozja na madryckiej uliczce – calle Claudio Coello (stare miasto, równoległa do ulicy Serrano…) wyrzuciła (po prawidłowej paraboli…) dwutonową, opancerzoną limuzynę Dodge Dart na 25 metrów w górę, dokładnie nad pięciokondygnacyjnym budynkiem kolegium jezuickiego, wprost na klasztorny krużganek nad patio na wysokości pierwszego piętra, nikt nie sądził, że to otwarcie nowej epoki… Kierowca i ochroniarz zginęli od razu w wybuchu, natomiast pasażer limuzyny przeżył eksplozję i wymuszony lot nad dachami Madrytu, ale zmarł po chwili na miejscu zdarzenia; obrażenia były zbyt poważne. Pasażerem był 69-letni admirał Luis Carrero Blanco, od dziewięciu miesięcy premier rządu Hiszpanii – twardy, okrutny i nieprzejednany funkcjonariusz państwa frankistowskiego. Został premierem, bo jego ukochany caudillo nie mógł już rządzić „na pełny etat” z powodu postępującej choroby Parkinsona, a w zasadzie kombinacji kilku poważnych schorzeń. Blanco gwarantował, że nic się nie zmieni, ale jego schorowany pryncypał i tak go przeżył. Admirał nie dotrzymał zobowiązania za sprawą trzech terrorystów-separatystów z baskijskiej organizacji ETA, którzy łatwo ustalili jego niedzielną, od lat niezmienną marszrutę (msza…

Posted in kryminał, polecam | Tagged | Leave a comment

Czas przeszły

Lee Child Czas przeszły Przełożył Jan Kraśko Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2019 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Nie pożywisz się tam kotku, gdzie poluje myszołów włochaty… Emerytowany major żandarmerii wojskowej US Army Jack Reacher należy do czołówki frekwencyjnej mieszkańców krainy wyobraźni, stworzonej (i tworzonej nadal…) przez liczne grono pisarzy rozmaitego autoramentu w branży literatury rozrywkowej, sensacyjnej, kryminalnej – no, w każdym razie tzw. lżejszego autoramentu, zapewniającego czytelnikom dobrą zabawę, dreszczyk emocji, intelektualną rozrywkę (współudział w rozwiązywaniu zagadek…), albo zgoła przygodę z marzeniami… Krainę tę, zaludnioną przez bohaterów literatury sensacyjnej, na własny użytek nazywam Terytorium Superaków… Kraj ten, z konieczności (miejmyż wzgląd na bezpieczeństwo publiczności…) ogrodzony płotem pod napięciem, ma w centrum swoje miasto występku – osobliwą mieszaninę slumsów Los Angeles, Detroit i faveli z kolumbijsko-meksykańskich central narkobiznesu… A wokół dziewicze, niedostępne lasy, mordercze pustynie i góry nieprzebyte, tudzież sporo cieków wodnych i takichże oczek. Może być też autostrada i kolej żelazna. W sumie: idealny biotop dla fantasmagorycznych kreatur literackich, obdarzonych nadnaturalnymi przymiotami ciała i ducha. Oczywiście Terytorium Superaków nie jest tworem jednolitym – każdy autor ma swoje, każdy czytelnik też. Struktura, wyposażenie (osobliwie w efekty specjalne: owe jebnięcia, wybuchy, płomienne eksplozje, strzelaniny – od pistoletowych po artyleryjskie, kraksy,…

Posted in thriller | Tagged | Leave a comment

Kod Kathariny

Jørn Lier Horst Kod Kathariny Przełożyła (z norweskiego) Milena Skoczko Wydawnictwo Smak Słowa, Sopot 2019 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Autostrada zagadek… Z kryminologicznego punktu widzenia, do tego w porównaniu z resztą Europy, taka Norwegia to kraina jałowa… I nudna. Owszem, przydarzył się im Breivik, lecz to zbrodnia innego gatunku – osobliwa i niepospolita, z pewnym takim ładunkiem polityki… Ale przestęptwa motywowane seksem, pieniędzmi, krwawą zemstą, potrzebą przemocy nie wypełniają po brzegi tamtejszych kronik kryminalnych. Przeciwnie: ich treść to wykroczenia drogowe (na ogół po pijaku; tamtejsi obywatele tankują niezgorzej, ale łby, jak na potomków wikingów, mają słabe…), awantury domowe i knajpiane, przemoc w rodzinie, ekscesy narkotykowe, chuligańskie rozróby i drobne kradzieże… Owszem, litewscy murarze i polscy hydraulicy robią co mogą, by ten bilans uaktywnić i uatrakcyjnić. Ale co oni tam mogą – więcej wypić, mocniej bić, sprytniej kraść? A nawet niechby – zabić pod wpływem? Pewnie mogą – tyle że fabularnie to całkiem bez wartości. Zbrodnia „do książki” musi mieć w sobie jakąś wyrafinowaną zagadkę (czasem problem społeczny…), motyw niepospolity, pokrajcowany modus operandi czy sprawcę na krawędzi normy lub poza nią – jakiegoś socjopatę, schizola, maniaka, perfekcyjnego czyściciela, samozwańczego wysłannika piekieł… Gdzie? W Norwegii? To przecież najnudniejszy kraj świata… Jeden…

Posted in kryminał | Tagged | Leave a comment

Karuzela

Paulina Świst Karuzela Wydawnictwo Akurat (Muza SA), Warszawa 2018 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 2/5 Dlaczego nie zostałem – głupek jeden – gwiazdą palestry? „Fabryka Świst” znów nastukała wyrób książkopodobny. „Karuzela” – ozdobiona starym sloganem firmowym: „Ostry seks. Ostry język. Ostra jazda.” ma być jakoby początkiem nowej serii. Zaczyna się w sferach palestranckich, ale czort znajet, dokąd nas „Świst” doprowadzi dalej… Zresztą w sferach palestranckich też jest ciekawie. Znaczy – zdaniem „fabryki Świst”, ale to zdanie interesujące. Zresztą na razie innego nie mamy, by porównać… Zdaniem „Fabryki Świst” życie codzienne adwokatury krajowej składa się z ostrego rżnięcia na przemian z machinalnym bzykaniem, imprezowania z koksem i „łychą” (dla pań mojito…), kręcenia lodów, kombinowania przewałów (wykorzystywanie luk w prawie stanowionym to przecież podstawowa umiejętność nabywana podczas aplikacji…), mataczenia na potęgę… Od czasu do czasu hedonistyczną orgietkę państwa mecenasostwa płci obojga przerywają trywialne konieczności sprostania wymaganiom dnia powszedniego: trzeba pokonferować z klientami, czyli albo nieudacznymi durniami, albo cwaniakami z gangów, trzeba poużerać się z głupiutkimi prokuratorami (gdyby byli mądrzy, staliby po naszej stronie…); czasem nawet trzeba przyodziać paradny strój i stawić się przed obliczem sądu wysokiego (nuda; bez kreski nie razbieriosz). Swoją drogą, gdybym wiedział, że tak w tej adwokaturze jest, jak to…

Posted in kryminał | Tagged | Leave a comment

Brak komentarzy