Rekomendacje

13 czerwca 2017

Stolica

Robert Menasse  Stolica Przełożył Jacek St. Buras Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2019 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Jak pięknie się wszystko wokół brukseli… Dziesięć milionów świńskich uszu to za mało, by negocjować dobry kontrakt. Tyle to pekiński handlowiec kupuje rano, idąc z koszyczkiem na targ… Ale jakby tak mieć ofertę na sto milionów świńskich kłapciatych aparatów słuchowych, precyzyjnie oddzielonych od łbów, ładnie zapakowanych i zamrożonych? I jako bonusik pięćdziesiąt milionów równie ładnie spreparowanych świńskich ogonów? To byłaby inna rozmowa… Ale na takim poziomie abstrakcji negocjacji nie może prowadzić żaden kraj Unii Europejskiej z osobna; Unia mogłaby razem, ale tu pech: Unia akurat nie prowadzi żadnej wspólnej eksportowej polityki świńskiej. Centrala nawet nie próbuje się porozumieć ad hoc. Europejscy hodowcy świń – zrzeszeni i oczywiście ostro lobbujący w swych świńskich interesach – pełni są najczarniejszych myśli: Chińczycy to wygrają. Albo Niemcy zawrą kontrakt osobno… Tymczasem na ulicach Brukseli widuje się tu i ówdzie biegającą dorodną świnię – jak to one – różową, tłustą i bezceremonialną. Może nawet kpiarsko uśmiechniętą… A po drugie – jedna z dykasterii tego biurokratycznego molocha, jakim jest Komisja Europejska, czyli Dyrekcja Generalna ds. Kultury i Edukacji (praktycznie bez znaczenia, z niewielkim stosunkowo budżetem i powszechnie lekceważona…

Posted in polecam, proza obca | Tagged | Leave a comment

Doczesne szczątki

Donna Leon Doczesne szczątki Przełożył Marek FedyszakWydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2020 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Czy już sami siebie sprzątnęliśmy z Ziemi? Wydaje się, że nie… Niebo nadal bywa niebieskie – trawa wciąż zielona, chmary ptactwa unoszą się nad wodami, jeże w liściach szeleszczą. Ale to pozór tylko – gdzieś tam, w głębinach sączące się kropelki kwasu nieubłaganie odmierzają czas do przesilenia. Niewiele już go nam zostało. A na Lagunie Weneckiej nawet mniej niż gdziekolwiek… Niestrudzona Donna Leon tym razem nie penetruje weneckich kanałów, nie tropi pokrętnych losów obywateli Serenissimy, nie śledzi tamecznych afer, zbrodni i przekrętów… W zamian zanurza się w mętne wody laguny, z dala od miasta i na bagiennych żuławach szuka śladów ludzkiej nieprawości. Te bowiem, jak wiadomo, są wszędzie i żadne pustkowie nie jest od nich wolne. Co tu ukrywać – to zło, nasze zło, wygrało wyścig – pierwsze spenetrowało planetę. Tym razem commissario Brunetti w środku upalnego lata podjął osobliwą interwencję… Gdy podczas przesłuchania jego młodszy kolega był o włos od złamania sobie kariery, zbyt otwarcie sygnalizując zamiar zdzielenia przesłuchiwanego (młodego, aroganckiego i ustosunkowanego prawnika) w pysk, komisarz Guido podjął udaną próbę symulowania ataku serca, czym przerwał groźną akcję. W rezultacie jednak trafił…

Posted in kryminał, polecam, proza obca | Tagged | Leave a comment

Pokrzyk

Katarzyna Puzyńska  Pokrzyk Wydawnictwo Prószyński Media Sp. z o.o., Warszawa 2019 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 Gdzie jest wyjście awaryjne? Właściwie cały tekst rekomendacji poprzedniej książki Puzyńskiej w tym blogu (Rodzanice” – 26 02 2019), poświęciłem namawianiu autorki do… przeprowadzki. I co? I nic… Jeśli przeczytała, to z rady nie skorzystała. Bo co jej tam jakiś upierdliwy staruszek będzie truł za uszami… Ona ma swój fanklub, swoje zmyślone Lipowo w prześlicznych okolicznościach przyrody wedle Brodnicy, swoją „stawkę” bohaterów pieczołowicie polepionych, ma swoją narrację sfastrygowaną z intryg coraz bardziej dziwacznych. Ma też swoją sprolongowaną wieczyście umowę z wydawcą… I mniema, że to dla niej dobrze. Ale czy dobrze dla literatury, którą uprawia? To jest właśnie to pytanie, na które domagam się natychmiastowej odpowiedzi od autorki. Nie chcę bowiem poprzestawać na własnym mniemaniu, opartym tylko na egzegezie tekstu. A z niej wyłania się odpowiedź, że to dla literatury źle, bardzo źle… Źle, bo uporczywie tkwiąca w niewielkim kraiku naddrwęcańskim literatura staje się (mimo woli autorki) procederem nudnym i przewidywalnym. A wieś Pokrzydowo – zdaniem fanklubu Puzyńskiej najbardziej prawdopodobny pierwowzór „Lipowa”, realnie istniejący w terenie – staje się karykaturą samej siebie i swego literackiego alter ego. Nie słyszałem, aby jej mieszkańcy mocno i…

Posted in kryminał, polecam, proza polska | Tagged | Leave a comment

Wszystkie kroniki wina

Marek Bieńczyk Wszystkie kroniki winaWydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2018 Rekomendacja: 5/7Ocena okładki: 5/5 Między ustami a brzegiem pucharu Przez przypadek wpadła mi ta okazała (dobre 700 stron, jakieś półtora kilograma żywej wagi, nadgarstki wyrywa przy czytaniu…) księga w ręce. Nie metaforycznie – lecz całkiem dosłownie… W przedświątecznym, ogarniętym szałem zakupów tłumie (tylko wtedy w księgarniach bywają zbiegowiska…), przeciskając się obok stoiska-gondoli oznaczonej szyldem „poradniki” (czyli tego, przy którym normalnie nie zatrzymuję się nawet na sekundę), z dolnej półeczki końcem laski przypadkiem strąciłem na podłogę spory buch z grzbietem w burgundowym kolorze. Tylko rozmiar księgi i ten kolor odnotowałem w pierwszej chwili; potem patrzę, podnosząc księgę z podłogi: reszta okładek biała, nazwisko autora znajome. I ten graficzny znak: niedomknięty okrąg koloru winnego (po czerwonym bez dwóch zdań…), ślad, jaki stopka kieliszka zostawia na obrusie, kieliszka często napełnianego i dopełnianego szczodrze, z którego czary spływają krople niedoprowadzone precyzyjnie do ust. Innymi słowy: roboczy ślad kieliszka, który jest narzędziem, a nie obiektem ceremonialnej celebracji… Ta okładka naprawdę mnie urzekła – o tym, co między okładkami, mówi wszystko. Ale bez chucpiarskiej krzykliwości, bez ostentacji – tylko dyskretnie, cicho, ale zarazem profesjonalnie. Panie Łukaszu (mam na myśli grafika Łukasza Piskorka) – chapeau bas… Co do…

Posted in eseistyka kulturalna, polecam, styl życia | Tagged | Leave a comment

Najpierw Polska. Rzecz o Józefie Becku

Jerzy Chociłowski Najpierw Polska. Rzecz o Józefie Becku Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2019 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Nonszalancja na równoważni… Mission impossible – w latach 30. ubiegłego wieku ustrzec Polskę od wojny, załatwić żelazne, niewzruszalne sojusze, gwarancje i pokój. Opozycja endecka mniemała, że ma na to sposób – niech no tylko dorwie się ona do władzy, to dogada się z Sowietami i utrzyma na dystans Hitlera (albo odwrotnie…). Jak to zrobi? Siłą woli zapewne… Sanacyjni piłsudczycy zaś żyli w przeświadczeniu, że Marszałek przed śmiercią pozałatwiał polskie ważne sprawy, a ich bieg codzienny powierzył wiernym, fachowym rękom następców i uczniów. Wszyscy zaś pokładali nadzieję w czymś lub kimś: a to w niezwyciężonej polskiej armii i jej marszałku Śmigłym arcydzielnym, a to we Francji (choć przecież ci, co znali język – a było ich niemało – dokładnie słyszeli i rozumieli, co wygadywali politycy i publicyści nad Sekwaną…), a to w Anglii (to już zupełnie nie wiadomo, dlaczego…). W tej sytuacji posada ministra spraw zagranicznych w polskim rządzie (łącznie z reprezentacyjnym gabinetem w pałacu Brühla na Wierzbowej i możliwością egzotycznych podróży) była atrakcyjna tylko dla zdesperowanego amatora, który uważał, że dylemat kwadratury koła rozwiązać może… szarża baterii artylerii konnej – „prawosławnych” armat 75…

Posted in biografistyka, esej historyczny, polecam | Tagged | Leave a comment

Śmierć z ogłoszenia

Grzegorz Kalinowski  Śmierć z ogłoszenia Wydawnictwo Muza SA, Warszawa 2019 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Wszystko wolno, byle było stylowo… Rekonstruowanie błyskawicznie stało się najpopularniejszym sposobem uprawiania literatury sensacyjno-kryminalnej. Dlaczego? Nie wiem – przypuszczam wszelako, że nie ma jednego powodu rozkwitu kryminału historycznego. Jednego dobrego powodu. Poza tym, że literatura jest wolna i może robić, co chce… A rekonstrukcja jest techniką pisarską uprawianą przez literaturę z kręgu cywilizacji śródziemnomorskiej od początku. „Iliada” i „Odyseja” – eposy sensacyjno-heroiczne – rekonstruują wydarzenia i świat sprzed kilkuset lat przed ich napisaniem co najmniej. Ten Homer – lub ktokolwiek nim był (ja podejrzewam, że to cały kolektyw twórczy aojdów…) – w trakcie wędrówek po achajskim uniwersum zebrał relacje, nadal im wierszowaną heksametryczną formę, zapamiętał (przez nieustanne powtarzanie przy kolejnych wieczerzach w kolejnych miastach) i w końcu zapisał. Mniejsza z tym wszakże – od samego początku literatura zna wiele sposobów radzenia sobie z czasem: od walki do miłosnej afirmacji jego upływu. Jako się rzekło – literatura jest wolna i może z czasem robić, co jej się żywnie podoba (jak ze wszystkim, nawet z logiką). Co zaś się zasad tego tyczy, jedna wydaje się tu nieprzekraczalna: to odporność intelektualna czytelnika. Jeśli zatem rzeczony czytelnik nie nadąża…

Posted in kryminał, polecam, proza polska | Tagged | Leave a comment

Upiory spacerują nad Wartą

Ryszard Ćwirlej  Upiory spacerują nad Wartą Wydawnictwo Muza, Warszawa 2019 Rekomendacja: 3/7Ocena okładki: 3/5 Śledztwo Skarambełusza – wina trabanta… Niebywała sprawa z tym Ćwirlejem. Rozpędza się, jakby mu tyłek wpadł do Wielkiego Zderzacza Hadronów – wydał już w tym roku „Ostrą jazdę”, dokonał reedycji swego książkowego debiutu z 2007 roku (było to w wydawnictwie Replika…) – „Upiory spacerują nad Wartą” oraz dorzucił czwartą księgę z cyklu o przedwojennym komisarzu policji państwowej Fischerze – „Pójdę twoim śladem”. Może do końca roku jeszcze coś wrzuci na rynek. Imponujące… Nie jest to oczywiście nawet ćwierć wydajności osławionego Mroza, ale idzie w tę samą stronę. I nic w tym nie ma złego. Ale i dobrego niewiele… Już w „Upiorach…” autor Ćwirlej objawił, że istotą jego „kryminalnej” prozy nie jest i nie będzie rozwiązywanie kryminalnych zagadek. Owszem – takowe pojawiają się. I to chwackie. Zwłoki młodych kobiet bez głów (głowy osobno…) wyławiane z rzeki Warty to przecież nie byle co! W końcu mamy rok 1985, nad miastem wisi groza antyustrojowych demonstracji w kolejną rocznicę Czerwca, wszystkie siły bezpieczniacko-milicyjne trzeba rzucić na odcinek tropienia zawziętych opozycjonistów i środowisk wrogich socjalizmowi – a tu taki szpas… Dwa gołe trupy młodych kobiet w rzece; to może być gorsze…

Posted in kryminał, proza polska | Tagged | Leave a comment

Oficer i szpieg

Robert Harris Oficer i szpiegPrzełożył Andrzej NiewiadomskiWydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2019 Rekomendacja: 5/7Ocena okładki: 3/5 Cień Dreyfusa nad Europą 2 września 1870 roku pod Sedanem – niewielkim miasteczkiem we Francji nad Mozą w Ardenach – definitywnie i nieodwołalnie dobiegły końca dwie legendy. Jedna z nich to legenda Wielkiej Francji – dziedzictwa Napoleona Bonapartego, legenda podtrzymywana nieudolnie i dość niefortunnie przez bratanka cesarza – Karola Ludwika Bonaparte, który w 1852 roku obwołał się Napoleonem Trzecim, cesarzem Francuzów – wzorem swego wielkiego wujaszka. Ale to temat na inne opowiadanie; godzi się tylko zauważyć, że sami Francuzi długo nie doceniali swego Drugiego Cesarstwa i jego władcy (przyznajmy: umiarkowanie mądrego i nieco – hm, operetkowego…). W końcu wojnę przerżnęli koncertowo: armia utraciła zdolność działania, Niemcy zajęli dwie bogate prowincje – Alzację i Lotaryngię, a na Francję nałożyli gigantyczną kontrybucję – pięć miliardów franków w złocie. Cesarz – głównodowodzący trafił do niewoli… Ale ostatnio historycy, niektórzy politycy i publicyści próbują trochę rehabilitować tamto cesarstwo i samego cesarza. Nie idzie im łatwo – za mało pozytywnych przesłanek. Ale to ich zmartwienie… Druga skończona pod Sedanem legenda to mit Wielkiej Armii – wyrosłej z ducha rewolucji, praktycznie niezwyciężonej… Owszem: ponoszącej klęski w polu (bywało, że…

Posted in polecam, proza obca, thriller szpiegowski | Tagged | Leave a comment

Tylko raz w roku

Agnieszka Lingas-Łoniewska  Tylko raz w roku Wydawnictwo Burda Książki, Warszawa 2019 Rekomendacja: 1/7 Ocena okładki: 2/5 Romans Stulecia O tej mniej więcej porze, jak co roku, sięgam na chybił-trafił (słowo daję: bez patrzenia, bez przebierania i zastanawiania się – automatycznie…) do ławicy ksiąg specjalnego przeznaczenia, którą w pewnej księgarni w starym stylu (jeszcze ze dwie takie zostały w mieście ponad sześćsettysięcznym, uważającym się za kulturalne, choć poniekąd robotnicze…) o tej porze roku usypuje personel, by klientki miały całą ofertę pod ręką i mogły do woli grzebać, kartkować, przymierzać, porównywać, zerknąć w lustro… No nie, z tym lustrem się zagalopowałem – chociaż… Może któraś księgarnia wystawi zwierciadło; skoro książka bywa składnikiem wystroju, kompozycji wizerunku, elementem scenografii – warto byłoby sprawdzić w odbiciu, czy pasuje do reszty tzw. looku. Na stercie leżą oczywiście romanse. Najchętniej w nich grzebię, gdy mają jakieś świąteczne akcenty. Tradycyjne, polskie – z choinką, kolędami, karpiem, siankiem pod przekazywanym z pokolenia na pokolenie paradnym obrusem, opłatkiem, figlarnym śnieżkiem (chyba że akcja gdzieś na obczyźnie – ale wtedy obowiązkowo musi być fragment arcybiałych, sentymentalnych wspomnień…), z prezentami (lub jakże zasmucającym brakiem takowych), światełkami, produktami cukierniczymi z istotnym udziałem maku (ale o moich ulubionych makiełkach – sam je przyrządzam! –…

Posted in romans obyczajowy | Tagged | Leave a comment

Lato z Homerem

Sylvain Tesson Lato z Homerem Przełożyła Anna Michalska Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2019 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Szukajmy słońca, wiatru i morskiej fali, zanim zrobi się za późno, za ciemno… Nietypowy jest ten podróżnik, reporter i eseista francuski Sylvain Tesson… 47-letni geograf i obieżyświat znany był dotąd z niekonwencjonalnych pomysłów eksploracyjnych (w czasach, gdy wszystko niemal już odkryto, trzeba mieć ekstremalny pomysł, by zainteresować sponsorów, czytelników, telewidzów i wydawców). A to objechał rowerem świat dookoła, a to przetrawersował wzdłuż Himalaje (bagatelka: 5 tysięcy kilometrów od Bhutanu do Tadżykistanu), a to odtworzył trasę pieszej ucieczki pewnego Polaka z łagru koło Jakucka aż do Kalkuty w Indiach (i wyszło mu, że pan Rawicz musiał trochę podkoloryzować swą epopeję…), a to mieszkał samotnie pół roku w chatce nad brzegiem Bajkału, a to na motocyklu urał pojechał trasą rejterady Wielkiej Armii cesarza Francuzów z Moskwy przez Berezynę do Paryża. Hobby ma ten wagabunda też dość oryginalne: intensywnie wspinał się na… wieże i fasady francuskich gotyckich katedr; kilkanaście zdążył zaliczyć… Tesson jest bystrym obserwatorem, umiejętnie się kamuflującym, powstrzymującym się od pochopnych wniosków, szczerym i dociekliwym. I przy okazji z wielkim talentem, bez nadętego egocentryzmu przenoszącym swe obserwacje i przemyślenia na papier. Gdy zabrakło…

Posted in esej literacki, polecam | Tagged | Leave a comment

Świat według Clarksona. Jeśli mógłbym dokończyć…

Jeremy Clarkson  Świat według Clarksona. Jeśli mógłbym dokończyć… Przełożyli Michał Strąkow, Michał Jóźwiak, Olga Siara Wydawnictwo Insignis, Kraków 2019 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Skurczybyk popija rosé pod widmem brexitu… Wydawca kazał nam długo czekać na kolejny tom felietonów Jeremy’ego Clarksona, drukowanych z imperialną powagą w „Sunday Times”. Ale w końcu jest… 92 teksty, publikowane od marca 2015 do grudnia 2017 roku. Warto zerknąć, co miał wtedy do powiedzenia, albowiem i dla Clarksona to burzliwy okres był, i dla samej jego umiłowanej Brytanii niemniej. Clarkson stracił ukochaną pracę – BBC wylała go i zakazała prowadzić (ba, nawet zbliżać się doń na pięćdziesiąt yardów!) jego dziecię najmilejsze, czyli uwielbiany przez miliony na całym świecie magazyn „Top Gear”. No, ale jak się wydaje, chłopcy – już trochę znudzeni i oszołomieni globalnym sukcesem, zaczęli gwiazdorzyć nad miarę – sami trochę nabroili, nawygłupiali się na maxa (na gościnnych występach w Argentynie! – a to już gest samobójczy), czym walnie przyczynili się do takiego smutnego finału… A Brytania? No cóż… Brytania popełniła największe głupstwo w swej chwalebnej historii, i to dobrowolnie, nie przymuszona przez żadne ekstremalne okoliczności. Urządziła sobie i światu tak zwany brexit. Więcej tłumaczyć nie trzeba. Powiedzmy sobie od razu, że Clarkson jest…

Posted in felietonistyka | Tagged | Leave a comment

Rozmyślania o fajce i tytoniu

Michał Morawski Rozmyślania o fajce i tytoniu Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2019 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 4/5 Pół wieku z dymkiem Ojciec palił fajkę. To znaczy, gdy sięgam pamięcią najdalej, jak potrafię – widzę go z papierosem. Kurzył odświętnie „belwedery” i „wawele”, a na co dzień – „wrocławskie”. Ale gdy pojawiły się pierwsze podejrzenia i objawy sclerosis multiplex, za radą opiekującego się nim wybitnego neurologa profesora Szapiry, tata przerzucił się na fajkę. Profesor Szapiro uważał, że dużo skomplikowanych manualnych czynności obsługowych przy paleniu fajki pomaga usprawniać funkcje dłoni (podobnie jak pisanie na maszynie), a jednocześnie sygnalizuje najszybciej postępy wyjątkowo wrednej choroby. Ojciec miał kilka fajek czeskich koh-i-noora, coś z Albanii, przemyską walatówkę i zacnego niemieckiego oldenkotta, używanego najintensywniej i nieustannie czyszczonego. Tytonie palił krajowe – przedni (o dziwo, bardzo dobry…) i najprzedniejszy (wbrew nazwie dość ordynarna machora…), a na specjalne okazje miał zapasik wonnej, aromatyzowanej chińskiej granulowanej (!) „pandy” w metalowych pudełkach i papierowych torebeczkach z „plisowanym” wierzchem. Nie skończyłem jeszcze piętnastu lat i nie miałem za sobą żadnych młodzieńczych doświadczeń i prób z papierosami (w sensie ścisłym – nie mam ich do dziś; ani razu w życiu papierosa w ustach nie miałem…), gdy postanowiłem popróbować fajki… Akurat nadarzyła się okazja…

Posted in esej literacki, polecam, styl życia | Tagged | Leave a comment

Sitwa

Paulina Świst  Sitwa Wydawnictwo Akurat – Muza SA, Warszawa 2019 Rekomendacja: -1/7 Ocena okładki: 2/5 Świst pizd Pani mecenas Paulina Świst – kimkolwiek ona jest naprawdę – wciąż w dobrej formie. Przy czym słowa „dobra forma” nie odnoszą się do uprawiania przez takową literatury. W żadnym razie… „Paulina Świst” to fabryka wyrobów książkopodobnych, fizycznie zdecydowanie podobnych do pierwowzorów; obiekty sygnowane mianem kolektywu twórczego „Paulina Świst” są wyposażone w okładki, zadrukowane kartki sklejone razem i ponumerowane, a czcionki są tak poskładane, że udatnie imitują zdania w języku polskim. Zdania są zgrabne, pełne odwagi, pewnej takiej zuchwałości, dezynwoltury i językowej kreatywności. Ale żadną miarą to nie jest literatura! Jeśli nie, to co to jest? Dobre pytanie… Czasem wydaje mi się, że znam prostą odpowiedź, ale nie bardzo mi się chce formułować takową na piśmie czy w jakikolwiek inny sposób publicznie i całkiem jawnie. A – z powodu wrodzonej dobroduszności, delikatności, bezgranicznej cierpliwości i pobłażliwości. B – z braku czasu i ochoty na proces o naruszenie dóbr osobistych, czci, dobrego imienia, o podważenie zaufania i zakwestionowanie profesjonalnych umiejętności literackich kolektywu twórczego „Paulina Świst”. Więc nic z tego. A co ja mogę? No cóż – mogę dokładnie przyjrzeć się tej „Sitwie”. Zobaczyć, na co…

Posted in kryminał | Tagged | Leave a comment

Świąteczny dyżur

Adam Kay Świąteczny dyżur Przełożyła Katarzyna Dudzik Wydawnictwo Insignis, Kraków 2019 Rekomendacja: 4/7Ocena okładki: 4/5 Święty Mikołaj w parze z Ponurym Żniwiarzem… Jeśli ktoś jeszcze nie czytał mądrej, zabawnej i pouczającej książki Adama Kaya „Będzie bolało”, winien to zaniedbanie nadrobić czym prędzej. Gdyby jednak pojawiły się trudności realizacyjne, w tak zwanym międzyczasie można zaryzykować krótkie (dwie – trzy godzinki na lekturę wystarczą, z przerwą na herbatę…) spotkanie ze „Świątecznym dyżurem” – drugą książką Kaya, wydaną kilka tygodni temu, ponownie eksploatującą jego w sumie niedługi (siedem zaledwie lat!), ale owocny i niezwykle intensywny życiowy epizod w służbie dla medycyny, ściślej: publicznej służby zdrowia w Wielkiej Brytanii, w zawodzie ginekologa-położnika. Adam Kay porzucił medycynę, bo poczuł się wypalony, niepewny swych decyzji; zwątpił też w swe umiejętności rozmowy z pacjentami… Słowem: zaczął boleśnie odczuwać wszystkie skumulowane niedogodności długotrwałego… i pierwszorzędnego, pełnoobjawowego stresu bojowego – jak weteran ze starganymi nerwami po kilku turach na linii ognia w jakiejś pustynnej, uporczywej wojnie z dysponującymi imponującymi nadwyżkami amunicji partyzantami… Adam Kay jest dziś aktorem, komikiem estradowym w trudnej sztuce stand-upu, pisarzem, scenarzystą telewizyjnym, autorem tekstów piosenek (czasem ich wykonawcą), bywalcem (obficie nagradzanym) festiwalu Fringe w Edynburgu. No i… zdrajcą, odszczepieńcem, czarną owcą w medycznej rodzinie Kayów…

Posted in diarystyka, rozrywka, satyra, styl życia | Tagged | Leave a comment

Brat bez brata. Dokąd prowadzi Polskę Jarosław Kaczyński

Mariusz Janicki, Wiesław Władyka Brat bez brata. Dokąd prowadzi Polskę Jarosław Kaczyński Wydawnictwo Polityka, Warszawa 2019 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Nie sposób być prorokiem we własnym kraju… Tygodnik „Polityka” zebrał i wydał jeszcze przed wyborami najistotniejsze teksty duetu swych najlepszych publicystów politycznych (a skoro „Polityka” jest najlepszym pismem politycznym w kraju, ergo: ci dwaj są najlepszymi krajowymi publicystami politycznymi…) – Mariusza Janickiego i Wiesława Władyki. Teksty te mają w zasadzie charakter analityczno-profetyczny i są poświęcone badaniu oraz rozbiorowi myśli, idei tudzież krytycznemu opisaniu czynów jednego z ważnych polityków krajowych doby obecnej – Jarosława Kaczyńskiego. Decyzji wydawcy się nie dziwię: tekst w tygodniku (jak sama nazwa wskazuje) żyje tydzień; rzadko dłużej – gdy rozkręci się dyskusja czy polemika. A i tak już w połowie „akcji’ wszyscy zapominają, o co chodziło autorom i zajmują się narcystycznymi idiosynkrazjami nieudolnych polemistów. Publicystykę gazetową – z natury rzeczy ulotną, o krótkim terminie naturalnej świeżości i przydatności do spożycia – wydawać w trwalszej postaci solennych ksiąg warto z dwóch powodów. Pierwszy z nich ma znaczenie sentymentalne, trochę „upomnikowiające” tematy bądź autorów (popatrzcie, jacy byliśmy fajni i mądrzy już wtedy…). Drugi powód staje się ważny, gdy nagle odkrywamy, że stare teksty gazetowe znów stają się paląco…

Posted in esej polityczny, polecam | Tagged , | Leave a comment

Brak komentarzy