Rekomendacje

13 czerwca 2017

Ziemia przeklęta

Phillip Lewis Ziemia przeklęta Przełożyła Ewa Kleszcz Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2018 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 4/5 Rodzina nie cieszy, nie cieszy, gdy jest… Amerykańska literatura żywi się – albo zgoła reanimuje z pokolenia na pokolenie – pragnieniem sagi. Przy czym monumentalizm formy niekoniecznie musi odpowiadać równie masywnej treści. To może być saga przez małe es, malutkie a i mikroskopijne gie… Nieważne. Chodzi przecież tylko o te tytuły w kulturalnych magazynach, zachwyty w recenzjach i zgrabne metafory w opiniach luminarzy literatury i krytyki. „Tak dobra powieść to rzadkość. Elegijna i ponadczasowa „Ziemia przeklęta” to niezapomniana ewokacja mrocznej amerykańskiej sagi”… Albo tak: „…to jedno z najwspanialszych odkryć tego roku. Ten kunsztownie osadzony w miejscu i czasie debiut zadziwi was…” I tak dalej. Pragnienie sagi przyćmiewa nawet zdrowy rozsadek i potrzebę posiłkowania się tradycyjną ostrożnością w szafowaniu komplementami. Tymczasem lektura „Ziemi przeklętej”jest jedną głośną prośbą o powściągliwość… Ani to bowiem wytęskniona saga, ani literackie wydarzenie roku. Ot, po prostu dobrze napisana powieść (choć może nieco konwencjonalna i zachowawcza…) młodego debiutanta, który w nią włożył wszystko, czego dotychczas dowiedział się o świecie (plus to, czego nie wiedział, ale przeczuwał…). Przeto na marginesie dobra rada dla tzw. recenzentów: zanim zaczniecie szafować komplementami, na…

Posted in polecam, proza obca | Leave a comment

Shinrin-yoku. Sztuka i teoria kąpieli leśnych

Qing Li Shinrin-yoku. Sztuka i teoria kąpieli leśnych Przełożyła Olga Siara Wydawnictwo Insignis, Kraków 2018 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 4/5 Życie leśnych ludzi czyli dyskretna woń szyszki… W drugiej połowie lat 50. zgrzebne, ascetyczne (i co tu ukrywać: śmierdzące…) okowy życia codziennego na socjalistyczną modłę, praktykowanego w robotniczym mieście znacznej wielkości, zaczęły powoli puszczać… Wyczuwalnym sygnałem jakościowych zmian były nowe zapachy w przestrzeni komunalnej: świeżo zmielonej prawdziwej kawy w delikatesach, a w drogeriach – intensywna woń żelatynowych szyszek kąpielowych, wypełnionych esencją o ostrej, intensywnej nucie jodłopodobnej, wypierającej podejrzany zapaszek szarego mydła, dla zmyłki zwanego „biały jeleń”. W świeżo oddanej wtedy do użytku klasy robotniczej z łódzkiej dzielnicy Chojny łaźni miejskiej przy Rzgowskiej aura przynoszonych przez klientów jodłowych szyszek zmagała się z wonią eau de Javel, którą funkcjonariusze kąpielowi obficie szafowali do dezynfekcji… Razem te zapachy tworzyły węchowy bukiet, któremu czoła stawić mogli (bez uszczerbku na zdrowiu i tzw. zdrowych zmysłach) tylko wytrawni, znieczuleni pasażerowie tramwajów w godzinach szczytu, do tego pracujący w ówczesnych (czyli de facto wciąż XIX-wiecznych…) farbiarniach i apreturowniach branży bawełnianej… Te dziecięce wrażenia węchowe przypomniały mi się, gdy dostałem od wydawcy (serdeczne dzięki…) „Shinrin-yoku”, czyli księgę o kąpielach leśnych doktora Qing Li (z nazwiska sądząc, raczej Chińczyka…

Posted in nauka – popularyzacja, styl życia | Tagged | Leave a comment

Znajdź mnie

J.S. Monroe (Jon Stock) Znajdź mnie Przełożyła Agnieszka Walulik Grupa Wydawnicza Foksal Sp. z o.o. Rekomendacja 3/7 Ocena okładki: 2/5 Pochwała wytrwałego tropienia Thriller sensacyjny – ściślej: szpiegowski – to nie jest gatunek prozy popularnej, który byłby łatwy i przyjemny (w uprawianiu) dla jego autorów. Przeciwnie: wymagający jest jak cholera, a błędów, nonszalancji i dezynwoltury nie wybacza. Słabych demaskuje z szyderczym upodobaniem i eliminuje z rynku, zanim zdążą się nacieszyć pachnącymi farbą drukarską, lakierem i klejem introligatorskim autorskimi egzemplarzami swego debiutu. Brutalna bezwzględność tego gatunku literackiego jest powszechnie znana, ale mimo to tłumy adeptów (i ich wydawców) gromadzą się w cieniu bezwzględnej gilotyny, by z pokorą poddać się wyrokom krytyki i szturmującej księgarnie („szturmującej” weźcie w cudzysłów i dołóżcie jakiś ironiczny akcencik…) publiczności. Żarty żartami, ale w przypadku literatury sensacyjnej tort do podziału bywa osobliwie tłusty: nakłady idące w miliony, tłumaczenia na wszystkie języki świata, sprzedawane na pniu i za miliony opcje do adaptacji filmowych i telewizyjnych – to tylko najważniejsze ze spodziewanych pożytków… Więc w czym problem – wystarczy mieć dobry towar, który się na chłonnym rynku wybroni z mniejszą lub większą bidą… Ba, rzecz w tym, kto zamawia towar, kto ustanawia reguły gry, wzorce i standardy. Literatura sensacyjna…

Posted in sensacja, thriller psychologiczny | Tagged | Leave a comment

Detoks

Krzysztof Domaradzki Detoks Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Porąbańcy tropią porąbańców w mieście meneli… Kocham swoje miasto. Są dowody w postaci licznych deklaracji na piśmie. Ale przecież nie bezkrytycznie, miłością kibolsko-patriotyczną… Wiec nie obrażam się, gdy ktoś jest przeciwnego zdania, gdy wyolbrzymia, przeczernia, wykrzywia, demonizuje, wystawia fałszywe świadectwo. Mam argumenty przeciw każdemu z tych bezczelnych kłamstw i nie zawaham się ich użyć, ale nie z byle jakiego, błahego powodu. Gdybym reagował na każdą zaczepkę, nieustanne tkwiłbym w stanie wojny ze wszystkimi. Miasto moje bowiem, które kocham, nie cieszy się ani dobrą opinią, ani nie ma zbyt wielu przyjaciół. Pewien znany aktor nazwał je zasranym miastem meneli, słuszne wywołując oburzenie i prowokując spontaniczne akcje protestacyjne Nie ma miasto szczęścia do kapitałów, inwestycji, planów i pomysłów. Nie ma szczęścia do ludzi. Lepsi, ambitniejsi, niespokojni, ciekawscy i twórczy od dawna „słoikują” w Warszawie. Potrafię to zrozumieć, ale nie dam wiary, że dla zachowania mimikry mogliby zacząć kibicować Legii, a nie ŁKS-owi czy Widzewowi… Młodociany (rocznik 1989 – cóż to za wiek?) autor „Detoksu” należy do emigrantów intelektualno-egzystencjalnych, którzy w moim mieście nie znaleźli szans. Nie dlatego, że nie chciało się im szukać – dlatego, że ich nie ma,…

Posted in kryminał | Tagged | Leave a comment

Zła pora roku

Antonio Manzini Zła pora roku Przełożył Paweł Bravo Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA, Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Pies w clarksach tropi mafię w śniegu i błocie Dobra wiadomość: szurnięty dyscyplinarnie z rzymskiej policji, skazany na banicję w podalpejskiej Dolinie Aosty vicequestore Rocco Schiavone przetrwał górską zimę, chociaż uparcie biegał po śniegu w kapciach typu clarks, zużywając jedenaście par… Te clarksy, buty par excellence wiosenno-letnie, co tu gadać: dość szmaciane i niezbyt odporne na wodę, to objaw trawiącej wicekwestora nerwicy natręctw – ubzdurał on sobie, że sapogi w sam raz na Rzym chronią go przed psychiczną akceptacją banicji; gdyby przyodział zimowo-śniegowe górskie buciory, masowo używane w terenie przez autochtonów z Aosty, oznaczałoby to kapitulację, zadomowienie, przyzwyczajenie do krzywdy. A clarksy w roztopach to dla dumnego, twardego rzymianina symbol nieugiętej niepodległości, cichego buntu, niezgody na upokorzenie… Mimo tej niedogodności perypatetycznej (zaprawdę, nie próbujcie po mokrym śniegu hasać w clarksach…) Schiavone daje sobie radę w skrajnie nieżyczliwym środowisku podalpejskiej prowincji. Ma sukcesy śledcze (tudzież towarzyskie, dokładniej: damsko-męskie)), co budzi powściągliwy, ale jednak niekłamany szacunek zwierzchników i podwładnych. Ten typ tak ma… Lubią go, niezależnie od miejsca akcji. Manzini wykreował sympatyczną postać, od pierwszego kontaktu budzącą zaufanie. Na pozór upierdliwy sztywniak,…

Posted in kryminał | Tagged | Leave a comment

Podziemne życie

Tullis C. Onstott Podziemne życie Przełożył Andrzej Hołdys Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2018 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/7 Szukajcie, a znajdziecie – bakterie we Wszechświecie… Chodzimy po tej naszej Pramatce Ziemi, chodzimy – i oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że naszym krokom trwożnie (albo zgoła obojętnie…) przysłuchują się mieszkańcy cienkiej warstewki naszej planetarnej skorupki, dla których nie zawsze jesteśmy miłymi, nieszkodliwymi sąsiadami. Takie dżdżownice, choć pracowicie, pożytecznie i bezinteresownie spulchniają glebę, poddawane są masowej eksterminacji, by skończyć jako przynęta na wędkarskim haczyku. Mrówkom i kretom wydajemy bezlitosne wojny. Bakterie polewamy wybielaczem. Grzyby zjadamy… No i w ogóle depczemy, wykopujemy, zalewamy betonem. Nie żyjemy w pokoju z naszymi sąsiadami spod ziemi, oj nie. Podobnie zresztą jak i z tymi co w wodzie, w powietrzu i na ziemi. Z drugiej wszelako strony pewien odłam niespokojnych, analitycznych i dociekliwych umysłów ludzkiej populacji zżerać poczęła ciekawość – jak też „oni” tam żyją w tych skrajnie nieprzyjaznych warunkach – w skałach, piaskach, żwirach, iłach, mułach, zamarzniętych na kość błotach, w gorących źródłach, zasolonych, zakwaszonych jeziorkach podziemnych, podmorskich gejzerach i wulkanach – a w ogóle byle gdzie, nawet w kosmosie… Ci niespokojni to oczywiście uczeni: doktorzy nauk wszelakich, ambitni doktoranci,magistranci, profesorowie polujący na wolne…

Posted in nauka – popularyzacja, polecam, reportaż | Tagged | Leave a comment

Całe miasto o tym mówi

Fannie Flagg Całe miasto o tym mówi Przełożyła Dorota Dziewońska Wydawnictwo Literackie, Kraków 2018 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 4/5 Cmentarne ploteczki Koncept literacki dość stary, ale nie nadużywany: oddać głos umarłym… Mistrzowskim, szczytowym osiągnięciem realizacji tego pomysłu jest oczywiście jest zbiór epickich epitafiów amerykańskiego poety Edgara Lee Mastersa, z jednej strony obnażających małomiasteczkową hipokryzję i obskurantyzm, a jednocześnie zaskakująco lirycznych, sentymentalnych i namiętnych – poemat „Umarli ze Spoon River” (1915). To wielka poezja; wydany 50 lat temu przez nieodżałowany, zmieciony przez transformację ustrojową „niesłuszny” PIW (w niezapomnianej, cudownej serii „celofanowej”) tomik w przekładach Leszka Elektorowicza, Jana Prokopa, Michała Sprusińskiego, Jerzego Niemojowskiego i Marka Skwarnickiego trzymam w bibliotece jak jaki skarb… A przy okazji: mówią, że Państwowy Instytut Wydawniczy podobno zmartwychwstał – jako tzw. państwowa instytucja kultury podległa ministrowi-wicepremierowi Glińskiemu (co i tak dobrze nie wróży…). Fannie Flagg nie jest ani genialną poetką, ani monumentalną prozaiczką… Co najwyżej porządny z niej rzemieślnik. Wyrobnica pierwszorzędnej literatury rozrywkowej z nutą liryczną; dość wspomnieć „Smażone, zielone pomidory” – o kobiecej przyjaźni, znakomicie sfilmowane przez Jona Avneta – z Jessicą Tandy, Mary Stuart Masterson, Kathy Bates i Mary Louise Parker… Amerykańskie kluby książki (potęga na tamtejszym rynku wydawniczym!) cenią i promują ten typ literatury –…

Posted in proza obca | Tagged | Leave a comment

Wyspa

Sigríđur Hagalìn Björnsdóttir Wyspa Przełożył Jacek Godek Wydawnictwo Literackie, Kraków 2018 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Czy się pozabijamy, jeśli zostaniemy sami? Całkiem niedawno Islandia w trakcie ogólnoświatowego kryzysu finansowego 2008 roku przeżyła swój własny armageddon w postaci załamania się systemu bankowego, Dobrze prosperujące banki komercyjne z dnia na dzień przestały obsługiwać krótkoterminowe zobowiązania, albowiem klienci ich zagranicznych oddziałów (w zasadzie wielokrotnie większych niż macierzyste centrale na wyspie) masowo wycofali depozyty, a fundusz gwarancyjny nie miał pokrycia (bo banki nie wpłacały obowiązkowych danin…). Wybuchła panika, a islandzki bank centralny musiał przejąć aktywa zagrożonych banków, wystarać się o kredyty na regulację zobowiązań wobec banków brytyjskich i holenderskich, które spłaciły depozytariuszy. Banki likwidowano i przekształcano, zawieszono kredytowanie i obsługę funduszy emerytalnych, wartość waluty krajowej znacznie spadła, wzrosła inflacja i dług publiczny… Przywracanie równowagi trwało cztery lata… Sytuacja wróciła do normy, Islandia ostrożniej postępuje na międzynarodowych rynkach, ale w sumie prosperuje niezgorzej. Lecz nieoczekiwany kryzys wywołał skutki trudne do zniwelowania (a w zasadzie niemożliwe do przezwyciężenia…) w skali zapewne kilku pokoleń wyspiarzy. Po prostu odebrał im poczucie bezpieczeństwa, islandzką narodową dumę (odbudowaną trochę dopiero dzięki sukcesom reprezentacji piłkarskiej na Euro 2016; doszli do ćwierćfinału i po drodze wyrzucili za burtę Anglię!) i pewność…

Posted in polecam, political fiction, proza obca | Tagged | Leave a comment

Apartament w Paryżu

Michelle Gable Apartament w Paryżu Przełożyła Urszula Gardner Grupa Wydawnicza Foksal, Wydawnictwo WAB, Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Romans w starych dekoracjach Stare meble mają duszę, proweniencję i historię. A dzięki temu – wartość. Nie tylko w sensie symbolicznym czy emocjonalnym. Wartość wymierną – w walutach wymienialnych… Tej istotnej okoliczności (i znajomości rzeczy…) April Vogt zawdzięcza całkiem lukratywną posadę ekspertki, wyceniającej stolarskie arcydziełka dla domu aukcyjnego Sotheby’s w Nowym Jorku. Doświadczenie i wiedzę ekspercką zdobyła w Paryżu, ale wyszła za mąż za Troya Vogta III – maklera z Wall Street, majętnego rozwodnika z dwoma nastoletnimi córeczkami. Szacowanie meblarskich łupów z amerykańskich domostw, rezydencji i penthouse’ów przestało być ekscytujące, a i w małżeństwie pojawiły się rysy – między innymi ewidentna zdrada Troya… April w kryzysie, graniczącym z depresją, nagle została postawiona do pionu – szef wysłał ją na delegację do ukochanego Paryża, gdzie koledzy z lokalnego biura Sotheby’s nie mogli uporać się ze zinwentaryzowaniem, zidentyfikowaniem, oceną i wyceną mebli w siedmiopokojowym apartamencie w IX dzielnicy, obok Opery, niezamieszkanym od siedemdziesięciu lat. Lepsze lekarstwo na jej problemy nie mogło się trafić… Nietknięte przez siedem dekad, eksplorowane przez rzeczoznawców mieszkanie okazało się prawdziwą kapsułą czasu i skarbnicą rzemieślniczych perełek – od…

Posted in romans obyczajowy | Tagged | Leave a comment

Zapiski z wygnania

Sabina Baral Zapiski z wygnania Wydawnictwo Austeria, Kraków – Budapeszt 2018 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 2/5 Bez usprawiedliwiania, bez wybaczania, bez wyrzucania z pamięci… To niewielka książeczka… Góra dwie – trzy godziny lektury, z przerwami na uspokojenie się i ewentualne otarcie łez. Jeśli do tej pory tego nie zrobiliście (a były już trzy wydania…), teraz przeczytajcie koniecznie. I nie tylko z powodów ceremonialnych, z okazji 50. rocznicy Marca ’68. Przede wszystkim dlatego, że to prawda. Cała i tylko prawda… Nie szukajcie jej u heroldów i strażników tzw. pamięci narodowej, bo to cyniczni fałszerze pierwszej wody, załgani „marcowi docenci” i ich nieodrodne „potomstwo”. Tylko świadectwa bezpośrednich uczestników zdarzeń, jeśli nie są emocjonalną odpłatą za krzywdy, są cokolwiek warte… Sabina Baral na pewno jest świadkiem rzetelnym; jej relacja jest wprawdzie niezwykle osobista, prywatna do kości, ale pozbawiona złości, nienawiści, pretensji… To tylko reakcja na pewną Historię – reakcja, która paradoksalnie staje się nieodłączną tej Historii częścią. Sabina Baral musiała napisać to, co napisała, bo to było coś w rodzaju zobowiązania wobec współuczestników wypędzenia. Napisała prosto, bez emocji, bez angażowania wielkich słów i wielkich kwantyfikatorów. Tylko o sobie i swoich najbliższych, typowych wygnańcach pomarcowych. Zwykłymi słowami, bez widocznych objawów wzruszenia ani innych emocji,…

Posted in biografistyka, polecam, wspomnienia | Tagged | Leave a comment

Remedium 111

Marek Boszko-Rudnicki Remedium 111 Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA, Warszawa 2018 Rekomendacja: -1/7 Ocena okładki: 2/5 UFO, Hitler, al-Kaida – rozum na nic się nie przyda… Dobrą, współczesną powieść sensacyjną napisać – to ambitne wyzwanie, nad wyraz rzadko doznające szczęśliwego, owocnego i satysfakcjonującego spełnienia. Kluczem do tego spełnienia jest słówko „dobra”. Dobra powieść… Przecież każdego sezonu piszą ich (i niestety wydają…) tysiące. Ale najwyżej kilka (a najczęściej jedna, i to z bidą…) ma w sobie wszystko, co mieć należy: pomysł fabularny, intrygującą zagadkę, zagadkową intrygę, niebanalną tajemnicę (być może osadzoną w odmętach parahistorycznych fantazji lub paranauki – mogą być nawet kosmiczne, wyszmelcowane popłuczyny po Dänikenie…), wyrazistych bohaterów (zarówno pozytywnych, jak i czarnych…),- najlepiej perfekcyjnie wyszkolonych komandosów po przejściach (sprytny dociekliwy dziennikarz, obdarzony zniewalającym wdziękiem, też może być – autor wszak potrzebuje jakiegoś narracyjnego alter ego…), wiarygodne dekoracje, sugestywne rekwizyty (zwłaszcza strzelające…) i didaskalia (w rodzaju instruktażu skutecznego posługiwania się granatem obronnym F-1), fascynujące pejzaże, kobiety na poziomie i na miejscu, grozę zagłady wiszącej nad światem, szczyptę niewymuszonego dowcipu, dialogi jak brzytwa ostre, porcję erudycyjnych wiadomości historycznych i malowniczych opisów przyrody. Mało komu udaje się tej recepcie sprostać. Ale próby podejmują wciąż nowe legiony tzw. pisarzy… To, co leży przede mną,…

Posted in sensacja | Tagged | Leave a comment

Coś z tą Polską. Przewodnik po rodakach

Zdzisław Pietrasik Coś z tą Polską. Przewodnik po rodakach Wydawnictwo POLITYKA sp. z o.o., Warszawa 2017 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/7 Testament zatroskanego inteligenta Przyjaciele z zespołu „Polityki” bezpretensjonalnie i mądrze uczcili pamięć swego zmarłego prawie dokładnie rok temu (25 kwietnia 2017) kolegi Zdzisława Pietrasika, wieloletniego kierownika działu kultury i recenzenta filmowego tudzież teatralnego. Zebrali w jednym tomie jego najlepsze teksty i wydali. Ale nie jest to zbiorek recenzji z kina czy sceny. To byłby głupi pomysł. Krytyczne, wnikliwe, błyskotliwe, a nawet ironiczne,wredne i złośliwe recenzje oczywiście wytrzymują próbę czasu. Można je edytować w zbiorach, bo po latach niczego ze swych walorów nie tracą – co więcej: nabierają mocy i wartości dokumentalnej. Choć takie niby ulotne… Ale wymagają osadzenia w kontekście, znajomości „okoliczności towarzyszących i towarzyskich”, odczytania imponderabiliów i znaków czasu. To jest dopiero prawdziwy kłopot! My wydamy, a rzesze zainteresowanych zaczną się zastanawiać: a dlaczego ten tekst a nie inny, co mieli na uwadze, przypominając akurat o tym zdarzeniu artystycznym, co się za tym kryje, jaki w tym mieli interes… Tak, recenzje przypomniane nawet po latach, to nie tylko niewinne pamiątki, to potencjalne zarzewie odnowy starych konfliktów, swarów, niesnasek, fochów… Po co to komu? Przyjaciele Pietrasika na lepszy wpadli…

Posted in esej polityczny, polecam | Tagged | Leave a comment

Pocałunek stali

Jeffery Deaver Pocałunek stali Przełożył Łukasz Praski Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocen okładki: 3/5 Uważajcie na kłapiące szczęki eskalatorów… Krwiożercze schody ruchome w centrum handlowym, eksplodująca kuchenka mikrofalowa, kuchnia gazowa z instynktem piromana, wybuchowe bezpieczniki elektryczne, obłąkane sterowniki ruchu na skrzyżowaniach… Każde urządzenie ma na koncie śmiertelną ofiarę. Ale to nie samoistny bunt maszyn. Wszystkie urządzenia miały wbudowany inteligentny sterownik uniwersalny tej samej firmy. Każdy sterownik był podatny na zhakowanie i zdalne przejęcie kontroli poza wiedzą użytkownika, a producent, choć rozesłał linki do łatek „cerujących” dziurę w systemie, to nie potraktował całej historii priorytetowo. Więc w taki wyrafinowany sposób nieznany sprawca, któremu policja nadała kryptonim NS 40, popełnił kilka zabójstw, przejmując kontrolę nad inteligentnymi sprzętami; choć gwoli prawdy zaznaczyć należy, że używał też… zwykłego młotka o kulistym zakończeniu obucha, co nad wyraz urozmaicało pracę śledczych i badaczy kryminalistycznych śladów… Deaver – twórca kultowej postaci wybitnego badacza kryminalistycznego Lincolna Rhyme’a – przykutego do wózka, dotkniętego ograniczonymi możliwościami komunikowania się z otoczeniem, za to cieszącego się niemal nadprzyrodzonymi walorami analitycznego umysłu – nadal w formie… Od czasu „Kolekcjonera kości” (1997), gdzie wykreował Rhyme’a i jego partnerkę, detektyw nowojorskiej policji Amelię Sachs, trzyma pewien artystyczny poziom: umiarkowane błyskotliwy, ale…

Posted in kryminał | Tagged | Leave a comment

Zbyt piękne

Olga Rudnicka Zbyt piękne Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Gadatliwa neurotyczka ma kłopoty… Oto znów Rudnicka w dobrym (to znaczy swoim…) stylu. Zerwała prawie z chmielewszczyzną. Nareszcie! Oczywiście nie definitywnie – jakieś resztki klimatów z dorobku mistrzyni jeszcze się tłuką po horyzoncie jak deszczowe chmurzyska, ale już nie zaciemniają obrazu zapożyczeniami i używanymi grepsami. Czy to oznacza, że młoda pisarka uwierzyła w siebie? Oczywiście nie… Pokusa pisania „chmielewską” jeszcze może się okazać zbyt silna. I rynkowo obiecująca. Ale krok w dobrą stronę, czyli powrót do samej siebie, jest sygnałem, aczkolwiek niezobowiązującym, artystycznego opamiętania… Oczywiście Rudnicka jest wierna swoim wypróbowanym schematom fabularnym i osobowościowym. Zwłaszcza tym drugim… Ale tym razem główna bohaterka (zawsze bohaterka…) nie jest ryczącą czterdziestką, jak niedawno wykreowana romansopisarka Emilia Przecinek. Tym razem to pyskata, aczkolwiek roztkliwiająca się (nad sobą, choć uważa, że tego nie robi..) trzydziestka Zuzanna Cieplik, naiwna jak trójkołowa hulajnoga księgowa, skotłowana psychicznie przez o mało co narzeczonego Cześka, który zwinął się bez opowiedzenia na trzyletni zagraniczny kontrakt. A zatem Zuzanna powzięła niezłomne postanowienie ignorowania płci męskiej, poszukała roboty daleko od rodzinnego miasta, sprzedała mieszkanie, wzięła kredyt i kupiła…. dom na prowincji, bo zachciało się jej mieć różaneczniki (rododendrony…

Posted in kryminał | Tagged | Leave a comment

Ogień i furia. Biały Dom Trumpa

Michael Wolff Ogień i furia. Biały Dom Trumpa Przekład: Magda Witkowska, Bartosz Salbut, Magdalena Moltzan-Małkowska Wydawnictwo Prószyński i S -ka, Warszawa 2018 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Idiota, półanalfabeta, narcyz, bezecny erotoman (niepotrzebne skreślić…) w Gabinecie Owalnym? (Ivanka Trump) ojca traktowała z pewną lekkością, a nawet ironią, w co najmniej jednym wywiadzie telewizyjnym naśmiewała się z jego fryzury. Znajomym często przedstawiała specyfikę tego uczesania: całkowicie pozbawiony włosów środek głowy – taka wysepka, wydzielona na skutek zabiegu chirurgicznego zmniejszenia łysiny – otoczony zewsząd bujnymi włosami, które są zaczesywane ku środkowi. A stamtąd ku tyłowi i utrwalane specjalnym sprayem. Żeby było zabawniej, podkreślała, że za kolor odpowiada produkt o nazwie Just for Men – im dłużej zostawi się go na włosach, tym bardziej ciemnieją. Brak cierpliwości Trumpa skutkował tym, że jego włosy nabierały pomarańczowej barwy. (Michael Wolff o wewnątrzfamilijnych stosunkach Trumpów – str. 129…) Granat w szambie… To „staropolskie” określenie idealnie pasuje do edycji „Ognia i furii” Wolffa. Ale wrażenie robi słabe… Gdyby książka amerykańskiego dziennikarza, komentatora i dokumentalisty była jedynym w przestrzeni publicznej sygnałem paranoi gromadzącej się przy 1600 Pennsylwania Avenue, Washington DC, wrażenie byłoby paraliżujące. Ale główny lokator Białego Domu i jego sztabowy personel sami z siebie są specjalistami w…

Posted in esej polityczny, polecam | Tagged | Leave a comment

Brak komentarzy