Rekomendacje

13 czerwca 2017

Witajcie w księgarni Hyunam-dong

Hwang Bo-reum  Witajcie w księgarni Hyunam-dongPrzełożyła Dominika Chybowska-Jang Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2024 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Przeciw kulturze zapierdolu Układanie słów w zdania jest umiejętnością przesądzającą o znajomości języka. Można znać – powiedzmy, z dziesięć tysięcy słów z zasobu wokabularzowego jakiegoś języka, rozumieć ich sensy – pojedyncze i parukrotne (czyli zależne od kontekstu) – ale to nie będzie równoznaczne ze znajomością języka. Ta bowiem polega wyłącznie na zdolności układania zdań, czyli wypowiedzi bardziej złożonej – w mowie w postaci dźwięków jednakowo pojmowanych przez słuchających – lub na piśmie, czyli w formie ciągów znaków graficznych, narysowanych ręcznie lub powielonych maszynowo na jakimś nośniku – na tyle trwałym, by ciąg znaków dało się dostrzec, przetworzyć i pojąć – znaków jednolicie akceptowanych i rozumianych przez użytkowników tego akurat języka. Innymi słowy: znajomość języka to nie tylko potencjalna, ale i faktyczna możność formułowania choćby tylko minimalnie złożonych komunikatów – indykatywnych, czyli oznajmujących cośkolwiek, a nadto pytających, przypuszczających, rozkazujących i innych. Zdania są komunikatami, funkcjonującymi nie tylko w czasie rzeczywistym (czyli rozpoznawanymi w trakcie ich formułowania w mowie – na przykład w dialogu face to face – lub zapamiętanymi), ale – jeśli zostały utrwalone i umieszczone w przestrzeni publicznej, społecznej, możliwe są do zrozumienia…

Posted in polecam, proza obca | Tagged | Leave a comment

Stramerowie

Mikołaj Łoziński  Stramerowie Wydawnictwo Literackie, Kraków 2023 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 4/5 Historia dobrze opowiedziana To jest książka z rzędu tych, które musiały zostać napisane, a przymus miał charakter zgoła metafizyczny. No bo jak mogło być inaczej, skoro pod koniec poprzedniej sagi o podobnym tytule (tylko w liczbie pojedynczej), praktycznie wszyscy główni bohaterowie pozostają przy życiu i w dobrym zdrowiu (przynajmniej na razie), wychylają swe figury pytająco i zarazem sugestywnie spomiędzy stron owej książki – to co innego stać się może, niż nasz ulubiony ciąg dalszy? Aczkolwiek poprowadzony w skrajnie niebezpiecznych dla życia okolicznościach (II wojna światowa, Zagłada, wielki post-wojenny chaos…), to jednak możliwy i oczekiwany. Przecież jawnym marnotrawstwem byłoby porzucenie takiej obiecującej fabuły (z jakichkolwiek pobudek) pod naciskiem brutalnej Historii. Przeciwnie – jej opowiedzenie do końca to realizacja zaciągniętego wobec czytelników zobowiązania. I „pogróżka”. Dobrą intrygę mam i nie zawaham się jej użyć… W tym miejscu rodzi się pytanie: co jest ważniejsze – sama historia, czy styl, w jakim została opowiedziana? Na ogół tak postawione pytanie można by uznać za prowokacyjne, a w przypadku historii stabuizowanych – za obraźliwe, kryminalne zgoła. Ale w tym przypadku dociekliwość jest uzasadniona. A styl? Czasami bywa równie ważny jak historia, która dzięki niemu…

Posted in polecam, proza polska | Tagged | Leave a comment

Pokój czy wojna?

Michaił Szyszkin  Pokój czy wojna? Przełożyła (z niemieckiego) Magdalena Jatowska Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2023 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Moskwa zdemaskowana, czyli rosyjska dusza pędzi na golasa… Nie ujezżaj, ty moj gołubczik,Pieczalno żyt’ mi biez tiebia.Daj na proszczanije obieszczanije,Czto nie zabudiesz ty mienia!Pierwsza zwrotka starego rosyjskiego romansu na gitarę i głos solo: męski (bas ew. baryton) lub żeński (koniecznie alt) – zależnie od fantazji wokalnej i pobranych do organizmu środków dopingujących… Bezsprzecznie – mamy do czynienia z fenomenem. W sensie, że nie ma na całym świecie niczego podobnego (nie licząc kilku „obiektów” jeszcze gorszych, ale o dużo mniejszych rozmiarach i też zdecydowanie mniejszym znaczeniu). Mam tu na myśli Rosję – ze wszystkim co jej, czyli ze wszystkim co rosyjskie: terytorium, narodem, władzą, językiem, kulturą, historią, zasobami i paroma imponderabiliami, które (aczkolwiek prawie niewidoczne, trudne do zidentyfikowania i zdefiniowania) razem ze wszystkim tym wymienionym są „statutowymi” komponentami „rosyjskości”. Z powodu tego niepodobieństwa do czegokolwiek innego opisywanie Rosji i rosyjskości (zwanej poufale, ale z pewną taką trwogą, russkim mirem…) jest wyzwaniem ambitnym. Sam nie wiem, skąd się to niepodobieństwo bierze i na czym dokładnie polega – ale ono jest i nie podlega dyskusji. Jest bowiem założeniem pierwotnym i arbitralnym. Od…

Posted in esej historyczny, esej polityczny, polecam | Tagged | Leave a comment

Biały szum

Don DeLillo  Biały szum Przełożył Radosław Zubek Wydawnictwo Noir sur Blanc,Warszawa 2023 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Masz paragon? Jeszcze żyjesz… DeLillo jest żartownisiem. Okrutny chichot to jego znak firmowy, wyrafinowany symbol pewnej postawy intelektualnej, znanej jako „a pocałujcież wy mnie wszyscy w dupę!” – co tym razem był łaskaw zamanifestować iście szatańskim, prowokacyjnym pomysłem narracyjnym. DeLillo jest bowiem mistrzem gry umysłowo-emocjonalnej, polegającej na spiętrzeniu absurdów, groteskowych kontaminacji i uskrajnionych przez wyobraźnię sytuacji tudzież prowokacji fabularnych. W rezultacie tej gry realistyczny pejzaż z wiarygodnymi, znanymi każdemu z osobistych doświadczeń dekoracjami, zmienia się (nie tracąc nic ze swych fizycznych właściwości) w karykaturalną arenę akcji zrodzonej w wyobraźni autora – akcji będącej sekwencją (a właściwie kilkoma równoległymi sekwencjami) nadnaturalnych, niekonwencjonalnych zdarzeń, kroniką wypadków nieoczywistych, awanturą, w której zaangażowani uczestnicy nieoczekiwanie dla siebie samych stają się figurami pozbawionymi cech indywidualnych, w zamian zyskując znaczenia symboliczne. Zwykły kawałek amerykańskiej prowincji,z jego zwykłymi lokatorami staje się laboratorium dyskretnego starcia (dyskretnego – albowiem jego uczestnicy są powściągliwymi ofiarami pedagogiki poprawności) kodów tudzież imponderabiliów kulturowych. Co z tego wyniknie? A cholera wie… Ale, ale… Co z tym pomysłem narracyjnym? No cóż – psikus w wykonaniu DeLillo polega na odwołaniu się wprost, na żywca i przewrotnie zarazem do…

Posted in polecam, proza obca | Tagged | Leave a comment

Zmierzch filozofii

Jan Hartman Zmierzch filozofii Wydawnictwo Austeria, Kraków-Budapeszt-Syrakuzy 2023 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Primum edere? Prawda to, czy tylko ładnie brzmiący autoreklamiarski paradoks? Wiele wskazuje na to, że prawda, ale być może przedwcześnie ogłoszona (wyścig po palmę pierwszeństwa?), zanim wyczerpane zostały wszystkie możliwości przeprowadzenia uczciwego dowodu. Bo gdy filozof patentowany ogłasza tezę taką, to o co mu chodzić może? Azaliż o prawdę, tylko prawdę, samą prawdę? Nie wiem. No, może niezupełnie nie wiem. Mam bowiem swoje podejrzenia. Jan Hartman przyznaje się bowiem do sui generis narcyzmu – a ten, jak wiadomo, może objawiać się w postaci nietypowych, idących ostro pod prąd manifestacji intelektualnych. Może zatem idzie o przywłaszczenie sobie palmy pierwszeństwa na wypadek, gdyby doszło kiedyś do sporu – kto pierwszy dzwonem donośnym obwieścił koniec filozofii. Więc tak na wszelki wypadek napiszmy już teraz, by zaklepać koszulkę lidera. A Hartman zadatki na lidera ma – potencjał intelektualny na odpowiednim poziomie, umiejętność dyskursu i sporu wzbogaconą polemicznym temperamentem, urok i wdzięk osobisty, a przede wszystkim rzadką u filozofów z uniwersyteckim zapleczem i pochodzeniem umiejętność posługiwania się językiem zrozumiałym w sferze życia publicznego (bez aparatury krytyczno-naukowej, bez hermetycznego słownictwa, bez maniery nadużywania wywodów matematycznych i logicznych – z wzorami…). Dla niego felieton…

Posted in filozofia, globalna instrukcja obsługi myśli, polecam, traktat filozoficzny | Tagged | Leave a comment

Doskonała próżnia

Stanisław Lem Doskonała próżnia Wydawnictwo Literackie, Kraków 2023 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Zderzenie równoległe? Koncept przewrotny i dostępny tylko wyrafinowanym umysłom: zrecenzować książki nienapisane. A do tego, co wydaje się założeniem potwornie utrudniającym cały proceder – nieistniejących autorów. Bo to trzeba wprzódy książki takie wymyślić – co najmniej naszkicować, by się w procesie odczytywania znaczeń i ich recenzowania nie zagubić. A po wtóre – utrzymać dyscyplinę wywodu na trwałym poziomie, nie dopuszczając do powstania wrażenia, że recenzujemy coś, czego nie przeczytaliśmy. Przypadłość wypowiadania się, a w szczytowym ujęciu – pisania o tekstach, których się nie przeczytało, jest ostatnio dość typowa wśród tzw. recenzentów; natykam się na jej rezultaty co i rusz. Ale to temat doprawdy godzien osobnego opowiedzenia… Natomiast w trzeciej kwestii – wykreowania przy okazji nieistniejących autorów – wydaje się, że nasz autor zastosował podejście dwojakiego rodzaju. W pierwszym przypadku – gdy stwarza wrażenie, że autorami „recenzowanych” książek nieistniejących są autorzy mało znani, niszowi czy zgoła debiutujący – i wtedy „dookreśla” ich osobowości, by tym łacniej wywodzić i argumentować tezy zawarte w „recenzji”. To podejście patronackie. W drugim – gdy mamy odnieść wrażenie, że autorami są gwiazdy literatury w tamtym równoległym obiegu, osoby znane powszechnie, obdarzone autorytetem, obciążone…

Posted in polecam, traktat filozoficzny | Tagged | Leave a comment

Historia Partii Umiarkowanego Postępu (w Granicach Prawa)

Jaroslav Hašek Historia Partii Umiarkowanego Postępu (w Granicach Prawa) Przełożył Jacek Baluch Wydawnictwo Literackie, Kraków 2023 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 2/5 O pożytkach picia piwa ksiąg kilkoro… Formalnie to jest jakby urzędowy segregator, wciągnięty do kolekcji Czeskiego Archiwum Narodowego (tyle że pod fałszywą sygnaturą) – zawierający protokoły własne, listy, rachunki (niepopłacone – ma się rozumieć), programy wyborcze, materiały agitacyjne (w tym brudnopisy przemówień członków zarządu, zapisywane na podstawkach pod kufle), sprawozdania, raporty policyjne i donosy… Czyli wszystko, co tylko mogło zaistnieć na piśmie wobec i wokół przeciętnej partii politycznej w Czechach roku pańskiego 1911, gdy tylko postanowiła ona wkroczyć odważniej do czeskiego życia publicznego, wystawiając mianowicie kandydatów w wyborach. Przyznacie niewątpliwie, że każda uczciwa policja polityczna – nawet w państwie na wskroś demokratycznym, republikańskim i liberalnym, nie tylko w oświeconej monarchii absolutnej – zgromadziłaby wszelkie dostępne akta. Nawet jeśli organizacja nazywałaby się Partią Umiarkowanego Postępu (w Granicach Prawa)… Już samo przeczytanie tej nazwy wywołuje mimowolny uśmiech i w ślad za nim jakieś niejasne podejrzenie, że to na pewno wyrafinowany persyflaż – że chodzi tu po prostu o dowcip. A teraz spróbujcie to samo powiedzieć z kamienną twarzą, na serio i ze stosownym zaangażowaniem emocjonalnym – tyle że po czesku. Strana…

Posted in opowiadania - zbiór, polecam, proza obca | Tagged | Leave a comment

Jeśli przecięto cię na pół

Łukasz Barys  Jeśli przecięto cię na pół Wydawnictwo Cyranka, Warszawa 2022 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 Test drugiego podejścia, czyli zmarłych obcowanie we wsi Sromutka Już na wstępie biegnę zapewnić, że test drugiego podejścia Barys zdał! Ale zdał bez przesady – dostatecznie z plusem. A może – gdyby rzecz potraktować nieco wyrozumialej niż zazwyczaj: na dobry z minusem. Czemu? Bo się nie oderwał, nie wykonał płodozmianu. Albowiem chłopak z niego iście po pabianicku oszczędny. Zobaczył, że zebrało mu się tworzywa na dwie historie, więc ulepił dwie historie – jedną po drugiej. Lecz zombistyczna opowiastka o dziadkowym kadawerze, chowającym się w domowym kufrze, by czasem wyjść, napić się bimbru i namieszać w familijnych sprawkach, nie ma już tej urody, co miłosny w gruncie rzeczy dialog z przedwojennym pomnikiem fabrykanckiej córeczki na pabianickim cmentarzu (przypomnijcie sobie tegoż Barysa „Kości, które nosisz w kieszeni”). Zmarły dziadek-zombie jako persona dramatu nie broni się – jak prawie każda powtórka resztą… Na szczęście Łukasz Barys jest bystrym i pamiętliwym obserwatorem, więc nagromadził zapas opowieści do opowiedzenia – nadających się doskonale albo tylko tak sobie (zawsze jednak w granicach przyzwoitości narracyjnej…). Autor nie odważył się przejść choćby na literaturę rówieśną samemu sobie – pozostał przy dziecięctwie, w…

Posted in proza polska | Tagged | Leave a comment

Smutki wszelkiej maści

Mariana Leky  Smutki wszelkiej maści Przełożyła Agnieszka Walczy Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2023 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Czy szczęście może być smutne? Poprzednia wydana u nas książka Mariany Leky, czyli „Sen o okapi” – fenomenalne studium emocjonalnej, oniryczno-magicznej egzystencji małej, zamknięto-otwartej społeczności wiejskiej gdzieś w głuszy na skraju heskiej krainy Westerwald (upamiętnionej w znanej, wesołej, marszowej pieśni Wehrmachtu „Oh, du schöner Westerwald/Über deine höhen pfeift der Wind so kalt”) – spodobała mi się bardzo. Niezwykle rzadko bowiem udaje się trafić (a już w literaturze niemieckiej wcale!) na dzieło tak całkowicie i z premedytacją pozbawione ciężaru, ale zarazem ewidentnie mądre, istotne, pełne usprawiedliwionej czułości tudzież nieskrywanej sympatii wobec wykreowanego universum. No cóż, spotkałem autorkę, która lubi swój świat i swoje figury (łącznie z wariatuńciem Friedhelmem) – i nawet gdy niektóre musi skrzywdzić, to nie przykłada się zbytnio do obmyślonej przez siebie traumy… Jej bohaterowie mogą polegać na swojej autorce – ona zaś opiekuje się nimi i dba, by nie cierpieli ponad miarę… Gdy zatem na rynku pojawiła się nowa książka Mariany Leky, spodziewałem się powrotu tamtego klimatu onirycznej fabuły z leśnych ostępów Westerwaldu, inkrustowanej dylematami ich osobliwych mieszkańców. Na szczęście nic z tego – tylko o wiele, wiele więcej – mimo…

Posted in felietonistyka, polecam, proza obca | Tagged | Leave a comment

Europa walczy 1939 – 1945

Norman Davies Europa walczy 1939 – 1945 Przełożyła Elżbieta Tabakowska Wydawnictwo Znak, Kraków 2023 (wyd. II) Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Lekcja uzgodnień i proporcji Jeżeli ktoś potrzebuje materialnego odpowiednika dla epitetu „monument”, książka Normana Daviesa nadaje się idealnie – podobnie jak paryski Łuk Triumfalny, gromadka chłodni kominowych elektrowni w Bełchatowie czy rakieta Starship Elona Muska – na platformie startowej… Bowiem „Europa walczy 1939 – 1945” spełnia z naddatkiem wszelkie możliwe i niemożliwe cechy monumentalizmu intelektualnego, czyli ambitnego przedsięwzięcia umysłowego, wysoko się plasującego na tej linii aktywności, której zwieńczeniem wydaje się być ogólna teoria wszystkiego. Bo księga profesora Daviesa realizuje właśnie taki zamiar i cel – oczywiście tylko wobec kwestii dziejów i znaczenia II wojny światowej. Ale – nawet jeśli założymy, że pomysł jednorazowego wszechogarnięcia ważnego wycinka dziejów wydaje nam się awanturniczy i megalomański – to nigdy nie ośmielimy się sformułować tego dylematu w postaci zarzutu. Że to naiwne i fałszywe – na przykład. Albo celowo oszukańcze w aspekcie wywiedzionych hipotez i wniosków. Albo subiektywnie jednostronne – gloryfikujące jednych, poniżające (albo zgoła wymazujące z dziejów) drugich. Nic z tych rzeczy. Bo profesor Davies nie ma ambicji potrząsającego kaduceuszem polihistora – jedynego sprawiedliwego w Sodomie historyków: krainie pełnej skłębionych namiętności, niemoralnych…

Posted in esej historyczny, historia, polecam | Tagged | Leave a comment

Florencja. Od Dantego do Galileusza

Paul Strathern  Florencja. Od Dantego do Galileusza Przełożyli Anna Dzierzgowska i Sławomir Królak Wydawnictwo Hi:story (Wydawnictwo Otwarte), Kraków 2023 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Genius loci… Nie ma drugiego takiego miasta na świecie, które możnaby z Florencją porównać, i które w wyniku takiego porównania dotrzymałoby na równi z Florencją choćby połowy użytych kryteriów komparatystycznych. Po prostu – to miasto nad miastami… A przecież u zarania dziejów nic takiej kariery nie wróżyło stosunkowo niewielkiej osadzie ludu Etrusków, chociaż lud to był niegłupi i robotny. Ale sąsiedni Rzymianie mieli więcej szczęścia niż rozumu… Dopiero Juliusz Cezar docenił urodę wzgórz nad płynącą z Apeninów bystrą rzeką Arno i na miejscu dogorywającej, zniszczonej w wojnach domowych mieściny ufundował kolonię dla weteranów swoich legionów. Emerytowani żołnierze z różnych krain rodzącego się Imperium okazali się trwałym i gospodarczo aktywnym, pożytecznym „czynnikiem miastotwórczym”. A gdy Zachodnie Imperium dobiegło kresu i całą Italię objęła smuta inwazji germańskich barbarzyńców, Florencja jakoś się uchowała w miarę bezpiecznie, absorbując i na własną korzyść obracając aktywność rozmaitych plemiennych hord najeźdźców. Gdy na progu drugiego tysiąclecia sytuacja polityczna w Italii zrobiła się w miarę stabilna (to znaczy skrystalizowały się i utrwaliły siły naprzemiennie oddziałujące na bieg spraw, osobliwie stronnictwa gibelinów i gwelfów), Florencja…

Posted in esej historyczny, nauka – popularyzacja, polecam | Tagged | Leave a comment

Rowerem przez Polskę Ludową

Bernard Newman  Rowerem przez Polskę Ludową Przełożyła Ewa Kochanowska Wydawnictwo Znak Horyzont, Kraków 2023 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Bond pedałuje po słowiańskiej głuszy… Od czasu gdy pisarz angielski Jerome Klapka Jerome wydał (w 1889 roku) książeczkę „Three Men in a Boat (To say nothing of the Dog)” – czyli fenomenalnych, wznawianych do dziś z sukcesami „Trzech panów w łódce (nie licząc psa)” – każdy kawałek prozy autorstwa dowolnego poddanego Brytyjskiej Korony (jeśli tytuł ma czytelne na pierwszy rzut oka konotacje wędrownicze) jest z góry podejrzewany o pokrewieństwo z dziełem tamtego genialnego humorysty. Polski tytuł książki Bernarda Newmana sugeruje takie gatunkowe podobieństwo (angielski nie – to „Portrait of Poland”), ale tylko dlatego, że jest kontynuacją dwóch poprzednich relacji Newmana, gdy to – zwłaszcza w czasie akcji tej pierwszej, w roku 1934 – istotnie jakoś tak poruszał się po drogach i bezdrożach Polski… „Rowerem przez II RP” naprawdę ma wiele autentycznych welocypedowych sekwencji. W roku 1945 już nie było tak łatwo, a w 1958 autor jeździł przeważnie koleją. Mimo to wydawca zdecydował się pozostawić nieszczęsny rower w tytułach (dla zachowania łączności całego cyklu), co sugeruje nieco lżejszy, może nawet przygodowo-humorystyczny aspekt główny zawartości dzieła. Ot, jowialny angielski gentleman w tweedowej marynarze…

Posted in esej podróżniczy, grand-reportaż | Tagged | Leave a comment

Nienacki. Skandalista od Pana Samochodzika

Jarosław Molenda  Nienacki. Skandalista od Pana Samochodzika Wydawnictwo Prószyński i S-ka., Warszawa 2023 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Łaskawość Kłobuka Mam poniekąd osobliwy stosunek do rezultatów roboty pana Molendy – bohatera tej biografii znałem osobiście przez dobrych lat parę, a nadto w niektórych opisywanych przez Molendę intrygach tudzież epizodach zdarzało mi się uczestniczyć bezpośrednio, więc osobą własną… Przeto trudniej mi o konieczny obiektywizm (choć w zasadzie to precz z obiektywizmem – tym koronnym składnikiem solennego nudziarstwa). Pan Zbyszek (byliśmy długo w familiarnych stosunkach, choć zawsze na „pan”) w zasadzie nie był osobnikiem łatwo nawiązującym i kultywującym znajomości, zwłaszcza gdy nie służyły bezpośrednio jego osobistym celom i zamiarom. Ale przecież nie o to chodzi – nie jesteśmy tu po to, by jakoweś sądy sprawować nad bliźnim. Idzie o to, by wspomnieć (dobrze czy tak sobie – byle po nazwisku…) ludzi, z którymi się mijaliśmy po drodze – i nie były to spotkania obojętne, bezobjawowe, lecz zetknięcia wywołujące wpływ (może być, iż minimalny, ale jednak…) na bieg naszych spraw. Jakieś osmotyczne zderzenie, jakiś emocjonalny bądź intelektualny wpływ, inspiracja (albo całkiem przeciwnie – abominacja…) – w każdym razie oddziaływanie. Mierzalne lub nie, ale dostrzegalne. Nienackiego poznałem (przelotnie, ale trwale – to nie paradoks)…

Posted in biografistyka | Tagged | Leave a comment

Opowieść błękitnego jeziora

Dorota Gąsiorowska Opowieść błękitnego jeziora Wydawnictwo Znak litera nova, Kraków 2023   Rekomendacja: 1/7 Ocena okładki: 2/5 Słodkości bardzo słodkie… Realizując oblig wytworzonej przez samego siebie tradycji, raz w roku w czasie i takiejże okolicy przedbożenarodzeniowej zanurzam rękę w stosie literatury (to może zbyt mocne słowo, jak na te termini) romansowej, by całkowicie losowo wyciągnąć tom do zarekomendowania. Tym razem – przysięgam, że stało się to randomowo – bez żadnej selekcji, bez namysłu. No i spadła z karuzeli losu „Opowieść błękitnego jeziora”. Lektura tej „Opowieści…” w zasadzie mnie ucieszyła – dzieło to bowiem obszerne, na kilku płaszczyznach czasowych rozpostarte, obfitujące w wątki obyczajowe, uczuciowe, w historie magiczne, baśniowe zgoła, pełne przy tym szlachetnych uczynków, z gruntu dobrych postaci, z akcją w fascynująco bukolicznych, wzorcowo naszkicowanych okolicznościach przyrody (niezależnie od pory roku), wypełnione spiętrzonymi zdarzeniami, które zawsze na dobre się obracają – a wszystko w godnych podziwu dekoracjach i z towarzyszeniem imponderabiliów o nieposzlakowanej sile moralnej… Innymi słowy: to kreacja świata – przedstawionego takim, jakim powinien (wedle wyobraźni autorki) być, nie zaś, jakim jest naprawdę. No i pięknie… Istota problemu sprowadza się zatem nie do tego, czy tekst ma jakąkolwiek wartość poznawczą, ale czy w ogóle da się przeczytać ze zrozumieniem,…

Posted in bajka, romans obyczajowy | Tagged | Leave a comment

Ostra

Marek Krajewski  Ostra Wydawnictwo Znak, Kraków 2023 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Tępa dzida Jakby debiut… W zasadzie ponowny, albowiem dopuścił się debiutowania autor wybitny, od lat najlepszy w krajowej branży kryminałów, thrillerów i sensacyjnych fabuł szpiegowskich – tyle że posadowionych w czasach skądinąd nieodległych, ale w sensie literackiej kategoryzacji – historycznych. „Najstarsze” z nich sięgają początków XX wieku (chronologicznie najwcześniejsze „mocki” sprzed I wojny czy krakowska „Demonomachia”). Marek Krajewski – wrocławski filolog klasyczny (wykładowca uniwersytecki, żeby nie było…) – z własnego wyboru został specem od rozrywkowej literatury sensacyjnej w historycznych dekoracjach. Jego profesjonalizm w tej mierze nie jest żadną uzurpacją – ma solidne podstawy na gruncie tzw. opinii publicznej. No, po prostu wszyscy uznają jego mistrzostwo niedościgłe… Więc skąd zwrot? Znudziło mu się? Chce się sprawdzić na cudzym boisku? Zmienia płeć? Nie swoją – swoich bohaterów – bo chce być bardziej trendy? Wpadł mu do głowy pomysł intrygi i nie chce tego zmarnować? Nieważne – pisarzowi wolno wszystko i nic komu do tego. Liczy się rezultat – a ten nie jest aż taki oczywisty, jak to zwykle w przypadku Krajewskiego bywa – i nie taki, do jakich przywykliśmy, odkładając po skończeniu lekturę „mocków” czy „popielskich”. Innymi słowy: mówiąc wprost…

Posted in kryminał | Tagged | Leave a comment

Brak komentarzy