Rekomendacje

13 czerwca 2017

Lata

Annie Ernaux   Lata Przełożyli Magdalena Budzińska i Krzysztof Jarosz Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2022 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Konspekt babci, czyli jak być perfekcyjnym dziadersem… Non, rien de rienNon, je ne regrette rien (…) początek piosenki Dumonta/Vaucaire’a,zapamiętanej dzięki nieśmiertelnemu wykonaniu Edith Piaf Staranność… Pierwsze słowo, jakie przychodzi mi na myśl po lekturze „Lat”. A drugie słowo to „kontekst” – definiowane jako potrzeba rozumienia czasu, wyczucie lokalizacyjnych koordynatów geograficznych i emocjonalnych oraz znajomość lokalnych (w gruncie rzeczy etnograficznych) osobliwości plemion, klimatów, pejzaży i dekoracji – sztucznych, ale „jak prawdziwe”. Trzecie słowo po tej lekturze to „powściągliwość” – przechodząca w oszczędność, graniczącą ze skąpstwem, a nawet ascezą. I to jest powściągliwość nie intelektualna, ani emocjonalna – lecz w dziedzinie słów i związków frazeologicznych. Tam, gdzie Standardowy Pisarz Polski roztoczyłby pawi ogon swego bogatego skądinąd wokabularza i obfitości metafor (ma się ten styl, co nie?), Annie Ernaux zachowuje podziwu godną skromność i wstrzemięźliwość wzorowej przeoryszy klauzurowego zgromadzenia mniszek, kultywujących cnotę (i śluby) milczenia. No i czwarte słowo – „surówka”… Tak – mam na myśli półprodukt procesu hutniczego, w postaci byle jak odlanych „gąsek” czy sztabek wytopionego żelaza do dalszego przerobu. Bez dbałości o formę na razie, bo na wszystko jeszcze przyjdzie czas… Tę…

Posted in polecam, proza autobiograficzna, proza obca | Tagged | Leave a comment

Joga

Emmanuel Carrère   Joga Przełożyła Magdalena Kamińska-Maurugeon Wydawnictwo Literackie, Kraków 2021 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Wdech/wydech, wdech/wydech… Joga – w sensie holistycznie pojmowanego intelektualno-fizykalnego stylu życia – nie jest dla każdego. Praktykowanie jogi jako pewnego specyficznego sposobu pojmowania świata, w połączeniu z nieustannym ćwiczeniem wszystkich anatomicznych elementów, z których składa się człowiek (łącznie z lingamem i yoni…), dyscyplinowaniem i umartwianiem – w celu osiągnięcia równowagi ciała i umysłu (po co?) – jest zajęciem odpowiednim wyłącznie dla zdeklarowanych narcyzów, egoistów i socjopatów, z całym spektrum nerwicy natręctw, tudzież nieuleczalnych perfekcjonistów. Czego francuski pisarz Emmanuel Carrère niniejszym niezbicie dowiódł. Niezbicie, chociaż zapewne niechcący… Opowiadają ze zgrozą – ale zapewne zaprawioną nutką może podziwu, może dekadenckiego ambiwalentnego cynizmu – o grupce Europejczyków (podobno w większości niemieckojęzycznych Szwajcarów, co już samo z siebie sporo tłumaczy…) praktykujących joginistyczną medytację na wyższym poziomie sublimacji (ergo: odpowiednio wycenioną w walucie wymienialnej) w pewnej szkole ajurwedy na Cejlonie. Akurat w czasie bożonarodzeniowych urlopów. Akurat w 2004 roku. Akurat gdy 26 grudnia zatrzęsło się pod dnem oceanu, w okolicy Sumatry. Te parę tysięcy kilometrów do Sri Lanki woda pokonała bez przeszkód; fala wdarła się na dwa kilometry od brzegu. Ale tak się złożyło, że hotelik ajurwedyków ocalał; woda podpłynęła…

Posted in polecam, proza autobiograficzna, proza obca | Tagged | Leave a comment

Demon i mroczna toń

Stuart Turton   Demon i mroczna toń Przełożył Jacek Żuławnik Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2021 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Na tropie Latającego Holendra? Jakieś sto lat po przełomowym rejsie eskadry Cristofora Colombo – genueńskiego awanturnika, nawigatora i wizjonera w służbie Izabeli, królowej hiszpańskiej Kastylii – wyglądało na to, że sytuacja polityczna odkrytych lądów i tych znanych od dawna, ale do tej pory z powodów technicznych niedostępnych, jest oczywista i ustabilizowana. Traktatami w Tordesillas i Saragossie podzielono znaną i nieznaną jeszcze powierzchnię planety na strefę dominacji hiszpańskiej i strefę przynależną do Portugalii; Nabierające sił królestwa Anglii i Francji nie miały zamiaru uznawać tych układów za wiążące, więc ufne w sprawność swych flot oraz artylerii same z dobrym skutkiem wykrawały terytoria dla siebie. Nazwiska Drake’a, Raleigha, Frobishera, Cabota czy Cartiera w krainach latynoamerykańskich i luzytańskich raczej budziły trwogę. A tu jeszcze w dwóch ostatnich dekadach XVI stulecia do konfliktów o terytoria zamorskie dołączyła kolejna, nowa potęga europejska – republika Zjednoczonych Prowincji (we Francji zwana Pays-Bas, a w ich własnym języku flamandzkim Nederlanden), która po pozbyciu się dominacji hiszpańskich Habsburgów zaczęła rozglądać się za odpowiednim ujściem dla swego kapitału, siły i ponadprzeciętnej aktywności. Nie ma co dodawać, że i oni mieli w głębokim poważaniu…

Posted in polecam, powieść detektywistyczna, thriller historyczny | Tagged | Leave a comment

Pakuję walizkę

Title: Pakuję walizkę Author: Marcin Król Genre: esej polityczny Publisher: Wydawnictwo Iskry, Wrszawa Release Date: 24 12 2021 Pages: 231 Marcin Król  Pakuję walizkę Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2021 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Filozof o drogę nie pyta… W przypadku krytycznej analizy i takiegoż opisu dzieła historyka idei, czyli badacza zaprzeszłych produktów myśli ludzkiej (nie każdej myśli oczywiście – o czym za chwilę…) wydaje się niezbędna pewna dwoistość spojrzenia. Przyglądamy się zatem, jakimże to dawnym i niedawnym ideom nasz historyk poświęcił (a właściwie poświęcał) najwięcej uwagi w ciągu swego procesu badawczego (odnotowując też te idee, którym czasu poświęcał mniej…). Zidentyfikowanie obszaru głównych zainteresowań wiele mówi. Jeżeli nasz badacz idei całe życie zajmował się transcendentalną legitymizacją władzy monarszej, a habilitował się z tennoizmu (po półrocznym stypendium w Kioto) – możemy sobie darować dalsze dociekania. Lecz jeśli na przykład tkwił w nurcie opisywania demokratycznych fundamentów władzy w państwie prawa (nawet jeśli czynił to w czystym duchu Kelsenowskim) – zasługuje na baczniejszą uwagę i lekturę (jeśli publikował). Bo zapewne ma to związek (bliższy niż myślicie) z praktyką polityki dnia powszedniego. W bezmiarze dorobku myśli ludzkiej – tylko tym wypowiedzianym, jakoś sformułowanym, zapamiętanym, zapisanym, rozpowszechnionym, skodyfikowanym – idee, którymi chce zajmować się historyk, wyróżniają…

Posted in esej polityczny, polecam, zapiski | Tagged | Leave a comment

Anomalia

Hervé Le Tellier  Anomalia Przełożyła Beata Geppert Wydawnictwo Filtry, Warszawa 2021 Rekomendacja: 6/7 Ocena okładki: 4/5 Anatomia czasoprzestrzeni literatury Po co nam literatura? Dlaczego jedni ją piszą, a drudzy czytają? Czy pisanie i czytanie to akty tożsame – ale takie jak przód i tył, awers i rewers, awangarda i ariergarda, jak odbicie w lustrze? Czy może jednak nie – pisanie to akt twórczy, a nawet, głębiej idąc – stwórczy, a czytanie to tylko obróbka ad usum meum? Czy pisanie i czytanie to zabawa, czy może praca: zawodowa tudzież zarobkowa? A może nie jest to alternatywa albo – albo, lecz jedno i drugie zarazem? Czy dzisiejszy stan uprawiania i konsumowania literatury jest tylko pochodną działalności usługowej dla ludności, polegającej na opowiadaniu historii (z czasem nawet odpłatnym, w formie garnka piwa i kęsa jeleniego udźca…) przy wieczornym ognisku, by czas prędzej zleciał, a myśli nie krążyły tylko wokół tego, co czai się za plecami? Czy też może to wysublimowana formuła świadomości, istnienia i ekspresji umysłu, niezależna od wymagań socjalizacji, czyli życia w grupie? I wreszcie dylemat last but not least – czy piszący literaturę i czytający literaturę to jeden zbiór, pod względem emocjonalnym, intelektualnym i psychicznym nieomal tożsamy, aczkolwiek bez powszechnej wymienności…

Posted in polecam, proza obca | Tagged | Leave a comment

Znajdź mnie

Anne Frasier  Znajdź mnie Przełożyła Grażyna Woźniak Wydawnictwo Muza, Warszawa 2021 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Życie i zabijanie w Dolinie Śmierci Thriller „Znajdź mnie” to bardzo ciekawa konstrukcja fabularna. Ma wszelkie atrybuty kryminalnego dreszczowca: seryjny zabójca, uporczywie niestrudzony detektyw, żmudne poszukiwanie ofiar tegoż seryjnego… Klasyka. Ale poza tym nurtem, nazwijmy go „zbrodniczym”, jest to tzw. romans poszukiwawczy – struktura wzięta w pewnym sensie z innego porządku opowiadania. Istota romansu poszukiwawczego zasadza się na spotkaniu (przypadkowym lub nie…) dwojga silnych osobowości, owładniętych w mocno angażującej skali jednym (lub bardzo podobnym) pragnieniem – odkryć, odnaleźć coś dla każdego z nich z osobna niezwykle ważnego, lecz w rzeczywistości tożsamego – egzystencjalnie istotnego, często decydującego o dalszym życiu – jego trwaniu i jakości… ). Ona i on (bo taki to z reguły układ) od początku nie przepadają za sobą, nie ufają sobie, utrzymują dystans i profesjonalny chłodek – ale pod wpływem emocjonujących przygód ten wstępny status znajomości się zmienia… No i tak jest – akapit po akapicie, rozdział po rozdziale (a są pięćdziesiąt dwa rozdziały…). Po ostatnie zdanie, które też o tym mówi (z nadzieją na nasz ulubiony ciąg dalszy), więc wcale nie o zagadce kryminalnej, która już przestała być istotna dla związku…

Posted in kryminał, thriller psychologiczny | Tagged | Leave a comment

Mordercza rozgrywka

Title: Mordercza rozgrywka Author: Ryszard Ćwirlej Genre: kryminał Publisher: Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA Release Date: 20 10 2021 Pages: 384 Ryszard Ćwirlej  Mordercza rozgrywka Wydawnictwo Muza, Warszawa 2021 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Akcja ewakuacja? – Jeszcze się tam żagiel bieli, chłopców, którzy odpłynęli… – gitarzysta klezmerskiego zespoliku na dansingu w poznańskim hotelu Polonez czule frazował podrabianym tenorem powszechnie znany refren piosenki w zasadzie należącej do Alicji Majewskiej (muzyka: Korcz, słowa: Młynarski), ale śpiewanej masowo po knajpach – tym razem wszakże w nagłym zastępstwie, bo etatowa piosenkarka zespołu gdzieś się zawieruszyła podczas regulaminowej przerwy. To znaczy wiadomo, co się stało – miała bowiem w zwyczaju wyskoczyć z jakimś bojkiem z importu na szybki numerek za sto papierów; ale gdzie tu jej szukać w takim molochowatym hoteliszczu-burdeliszczu? Więc chłopcy odpływali sami, improwizując na dużym przydechu, gdy na środek parkietu wtargnęła goła zjawa okręcona zakrwawionym prześcieradłem i padła jak ścięta – z raną postrzałową na środku efektownego biustowia… Zguba klezmerów się odnalazła. Ale nie skomunikowała się słowem ani gestem ze zszokowanym otoczeniem, więc nie miała szansy wskazania sprawcy… Na szczęście dla jakości i dynamiki śledztwa tego akurat wieczoru na dansingu bawił się (w cywilu, w czasie wolnym, z panienką o dość…

Posted in kryminał | Tagged | Leave a comment

Polska bez cudów. Historia dla dorosłych

Maciej Górny  Polska bez cudów. Historia dla dorosłych Wydawnictwo Agora, Warszawa 2021 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 I ni z tego, ni z owego, będzie Polska na pierwszego Fragment piosenki legionowej, w zasadzie gorzko-ironicznej, choć z założenia zuchowato optymistycznej, nad wyraz lapidarnie i trafnie syntetyzuje myśl historiozoficzną autora – w roku tysięcznym dziewięćsetnym i osiemnastym Polska odrodziła się (jeżeli odrodzenie to jest właściwe słowo; ale na razie na nim poprzestańmy) bez nadmiaru martyrologii, bez bohaterskich czynów, bez zdarzeń nadprzyrodzonych, bez heroicznych, krwawych znojów i bojów. Ot, korzystny zbieg wydarzeń geopolitycznych – niejako przy okazji rozstrzygnięcia wielkiego, pankontynentalnego konfliktu. Gigantyczne starcie dwóch koalicji zakończyło się klęską jednej z nich – akurat tej, w której członkostwo dzierżyły dwa mocarstwa, które przeszło wiek wcześniej dokonywały ostatecznej likwidacji polskiej samodzielnej państwowości. Trzeci z likwidatorów, który od początku brał udział w tej zwycięskiej koalicji, nie dotrwał do jej sukcesu. Dotknął go wewnętrzny kolaps ( w terminologii przyjętej w środowisku historyków nazywany rewolucją) i wypadł z ostatecznej rozgrywki. A zatem zbieg okoliczności, którego nie dało się nie wykorzystać. Przyznać jednak należy, gwoli historycznej prawdy, że do tych trzech upadków żadne, ale to dosłownie żadne siły polskie nie przyczyniły się w najmniejszej mierze – no, z jednym…

Posted in esej historyczny, polecam | Tagged | Leave a comment

Kawiarnia pełna marzeń

Agnieszka Lis   Kawiarnia pełna marzeń Wydawnictwo Skarpa Warszawska, Warszawa 2021 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 Wycieczka samopas do równoległego świata literatury+ Jak zwykle – raz do roku przed Bożym Narodzeniem włączam do listy rekomendowanych lektur jakiś tekst obyczajowo-romansowy, przypadkowo wybrany ze stosu (wirtualnego; papierowego przegrzebać by się nie dało…) tego typu literatury, która pod koniec roku ma swoje żniwa. Wydawcy – każdy na własną rękę; żadnej zmowy tu nie ma – gromadzą zapasy teksów okołoświątecznych, zasadnie licząc, że znajdą zbyt. W rezultacie oczopląs i mózgopląs to „najniższy wymiar kary” dla każdego, kto zechciałby choćby punktowo zgłębić pokłady romansowej literatury. By uniknąć serii bolesnych zastrzyków, zdaję się na los (w rodzaju ciągnienia przez papugę lub rzutu monetą), aby sprostać dorocznemu wyzwaniu-zobowiązaniu. Więc w taki sposób dziś padło na Agnieszkę Lis i jej najnowszy, osiemnasty w dorobku życiowym produkt literaturopodobny, ukryty w postaci książkopodobnej. Po lekturze jestem wdzięczny losowi za takie rozstrzygnięcie. „Kawiarnia pełna marzeń” w wielce istotny i wymowny sposób poszerzyła bowiem spektrum moich doświadczeń z literaturą – a także współczesną astrofizyką. Lektura tego dzieła tak bowiem jest sugestywna, że umożliwia zerknięcie poza horyzont zdarzeń, spojrzenie poza zakrzywioną czasoprzestrzeń… Niemożliwe? To Einstein i Hawking tak twierdzili. A pani Lis wykracza…

Posted in powieść obyczajowa, proza polska | Tagged | Leave a comment

Mistrzyni

Manuela Gretkowska   Mistrzyni Wydawnictwo Znak litera nova, Kraków 2021 Rekomendacja: 2/5 Ocena okładki: 4/5 Przez żołądek do serca? Kto mniemał, że Manuela Gretkowska po nieszczególnie udanej próbie zwrotu ku historii (mam tu na myśli „Faworyty” z epoki wczesnego króla Stanisława Augusta) porzuci zuchwały zamysł przegrzebywania archiwaliów w poszukiwaniu aferek i awanturek z udziałem starożytnych Polaków (i nie tylko Polaków) płci obojga, srodze się zawiódł i w mylnym pozostał błędzie. Nie porzuciła… Ale niech nikt nie sądzi, że mam jej to za złe – lub w ogóle jestem przeciw tego rodzaju archeologii obyczajowej. W żadnym wypadku – przeciwnie: uważam, że nic nikomu do tego, skąd autor prozy czerpie inspirację, jak (i do jakich) się do źródeł odnosi. I w ogóle – co ma na myśli. Niech sobie ma, co zechce. Idzie tylko o to, jak to jest napisane – dobrze czy źle! W uprawianiu literatury bowiem nie ma stref zakazanych. Owszem – bywają dorozumiane umowy, iżby tego lub owego nie tykać, bywają tematy tabu, bywają normy, zasady i zakazy honorowe, moralne, religijne, kulturowe, obyczajowe, polityczne – niekiedy wzmacniane przepisami ustaw karnych lub prawa cywilnego. Jak choćby ta ogólna i bezwzględna w swym sensie reguła: kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę,…

Posted in polecam, powieść historyczna, proza polska | Tagged | Leave a comment

Nigdy

Ken Follett  Nigdy Przełożył Janusz Ochab Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2021 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Ćwiczenie z wyobraźni, czyli anatomia eskalacji Przez liczne dekady swej pisarskiej posługi na niwie literatury sensacyjnej (z historyczną jest nieco inaczej, a taką też uprawia…) Ken Follett przyzwyczaił nas do pewnej takiej powagi, sierioznej misji, która sam narzuca swej thrillerowej (więc z natury rzeczy pewnie rozrywkowej) prozie. Jak każdy prominentny przedstawiciel małego narodu (jest Walijczykiem) każe się traktować poważnie i nigdy nie pozwoliłby sobie dopuścić do sytuacji, w której posądzono by go o luzik jakiś nadmierny, poczucie humoru (uchowaj nas, Panie!) czy abnegację w kwestii wartości, zasad moralnych tudzież imponderabiliów patriotyczno-narodowo-ojczyźnianych. Ale co to za misja? No cóż, gdyby odwołać się do poetyki interviews z kandydatkami na Miss Universum, chodzi po prostu o pokój na świecie… Innymi słowy: nasz człowiek wygrywa ekstremalne starcie z ich człowiekiem, a kody startowe – z westchnieniem ulgi – są usuwane z komputerów wyrzutni, No i pięknie… W jednym pakiecie otrzymujemy ostrzeżenie i wybawienie, z serią mordobić w sensie ścisłym i symbolicznym takoż, plus odrobina konwencjonalnego seksu (jeżeli 72-letni autor cokolwiek o tej aktywności człowieczej pamięta). Follett jet majstrem tego rodzaju literatury – 100 milionów nakładów to nie byle co….

Posted in polecam, thriller polityczny | Tagged | Leave a comment

M. Mąż opatrznościowy

Antonio Scurati  M. Mąż opatrznościowy Przełożyła Alina Pawłowska-Zampino Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2021 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Życie codzienne Benita Mussoliniego, jego partii Czarnych Koszul oraz reszty innych Włochów w pierwszych latach faszystowskiej ery Pierwszy tom szczegółowej, okazałej prozatorskiej biografii Benita Mussoliniego („Syn stulecia”) był dziełem doskonałym, wzbudzającym niekłamane zainteresowanie i szacunek dla autora – za talent i bezmiar dokumentacyjnej roboty „zainwestowanej” przez profesora Scuratiego. No i za odwagę – Scurati przełamał bowiem dorozumiane tylko, ale potężne tabu włoskiej historiografii – swoistą zmowę-umowę: o Mussolinim nie piszemy, bo to wstyd; wszyscy (z bardzo nielicznymi wyjątkami!) byliśmy w to faszystowskie gówno umoczeni. Lepiej zapomnieć. A każdy, kto zabrałby się za epokę Duce, mógł być posądzony o bezintencjonalną apologetykę co najmniej… Tylko nieliczni historycy i publicyści o bardzo lewicowej, antyfaszystowskiej proweniencji mieli swoistą „licencję na zabijanie”, ale nawet oni rzadko korzystali. Ciszej nad tą trumną… Trudno to sobie wyobrazić, ale drugi tom dzieła Scuratiego jest jeszcze lepszy od pierwszego. Dostatecznie mocnych komplementów już brakuje w moim wokabularzu. Autor – il professore Scurati jest Włochem ze wszystkimi tego konsekwencjami, więc nieokiełznane gadulstwo powinno być ozdobą katalogu jego cnót twórczych. I jest. Ale heroizm, z jakim stara się je powściągnąć, godzien jest najwyższego…

Posted in biografistyka, polecam, powieść dokumentalna, proza obca | Tagged | Leave a comment

Świat według Clarksona. Czy da się to przyspieszyć?

Jeremy Clarkson  Świat według Clarksona. Czy da się to przyspieszyć? Przełożyli Bożena Jóźwiak, Michał Jóźwiak Wydawnictwo Insignis, Kraków 2021 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Rozterki dojrzałego rolnika Lubię czytać Clarksona (bardziej niż lubiłem go oglądać…), choć nie jestem taką konserwatywno-liberalną, skandalizującą świnią jak on. Lubiłem nawet jego felietony motoryzacyjne, aczkolwiek ześwirowanym fanem pojazdów z silnikiem spalinowym nie jestem, raczej prostym użytkownikiem – z tych, co kombinują jak najszybciej, najtaniej i najwygodniej (przy okazji cicho – nie zwracając niczyjej uwagi, a zwłaszcza policji drogowej i jakiejkolwiek innej) z punktu A dostać się do punktu B. Samochodem, ma się rozumieć. Byle jakim – może być nawet fiat multipla lub którakolwiek ze skód lub dacii – nawet jeśli po podróży niektóre elementy wyposażenia zostaną mi w rękach… Osobliwie lubiłem te jego teksty z ocenami i opiniami po dokonywanych osobiście wygłupach, samochodowych testach i eksperymentach. Pamiętacie, jak wziął na warsztat poloneza? Naszego ukochanego poloneza? A nawet dwa i obtłukiwał je jeden o drugi, zawieszone na wysokich dźwigach – twierdząc, że do tego tylko się nadają? Barbarzyńca! Mniejsza z tym wszakże. Clarkson dowiódł wystarczająco dobitnie, że oprócz posiadania osobowości telewizyjnej – charakteru prawdziwego „zwierzaka” studia, kochanego przez kamery i publiczność – potrafi pisać. A przyznać…

Posted in felietonistyka | Tagged | Leave a comment

Zadupia

António Lobo Antunes  Zadupia Przełożył Wojciech Charchalis Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2021 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Barowe zwierzenia czyli czyściec po luzytańsku Raz w roku około października portugalskie środowiska literackie (a osobliwie wydawcy i krytycy) ożywia nadzieja Nobla dla portugalskiego autora – a kandydatem tym (drugim współcześnie – po sukcesie José Saramago) od lat co najmniej kilkunastu jest António Lobo Antunes oczywiście. No niech tam… Niech nie tracą nadziei, chociaż powodu nie widzę. Ale mogę się mylić – jako żem sam maluczkim amatorem jest – bez pretensji do eksperckiego znawstwa, a spiritus flat ubi vult – czego prześwietny literacki komitet noblowski po wielokroć złożył dowody – mniej lub bardziej bulwersujące… Rzecz nie w tym, czy Antunes „ma papiery” na tę nagrodę – daleko ważniejsze jest, co ma do powiedzenia. A ma sporo… Przede wszystkim sporo osobistych, niekonwencjonalnych doświadczeń życiowych – w tym wojennych – i talent wystarczający, by je z powodzeniem przekształcić w prozę. Poza tym jest lekarzem – ze specjalizacji psychiatrą, z wojennego przymusu – chirurgiem pola walki (ale o przebiegu służby kompletnie niepodobnym do tego, co znamy choćby z brutalnie dosadnego, prześmiewczo zwariowanego filmu „M,A.S.H.” Roberta Altmana z 1970 roku, z Donaldem Sutherlandem i Elliottem Gouldem)….

Posted in proza autobiograficzna, proza obca | Tagged | Leave a comment

Wielkie Księstwo Groteski

Title: Wielkie Księstwo Groteski Author: Szczepan Twardoch Genre: zbiór felietonów Publisher: Wydawnictwo Literackie, Kraków Release Date: 26 10 2021 Szczepan Twardoch  Wielkie Księstwo Groteski Wydawnictwo Literackie, Kraków 2021 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Razem czy osobno? W przypadku pisarza Twardocha odpowiedź jest oczywista: osobno, zdecydowanie tak. Ale od czego? Od wszystkiego? Od wszystkiego nie. Gdyby był całkiem osobno, nikt nie wydawałby jego książek (gdyby je próbował pisać), a nawet gdyby się ukazywały, nikt by ich nie czytał (poza garstką posiadaczy języka śląskiego w mowie i piśmie). Ergo: nie byłyby źródłem utrzymania, fundamentem pisarskiego bytu. Osobność Twardocha jest zatem natury symbolicznej, metafizycznej zgoła; do tego sam pisarz ową osobność wspiera wolicjonalnie, po wielekroć powtarzając „bo ja tak chcę i gówno komu do tego – dlaczego”. Ale realnie? Realnie jest cząstką dookolnej przyrody ożywionej. Cząstką opisaną i skatalogowaną nie tylko jako tutejsza (mówiąc uczenie: autochtoniczna), ale przynależna bezapelacyjnie (w zasadzie na podstawie jednej tylko, ale w pewnym sensie przesądzającej cechy rozpoznawalnej „na słuch”, czyli rodzimego, ojczystego języka, jakim się posługuje od narodzin…) do zdefiniowanego szerokiego zbioru – powiedzmy, że polskiego lub jakiegoś innego – terytorialnego i zarazem osobowego. A priori – niezależnie od tego, co sama cząstka o tym sądzi… I niezależnie…

Posted in felietonistyka | Tagged | Leave a comment

Brak komentarzy