Polityka. Władza i nadzieja
esej polityczny , polecam / 11 stycznia 2018

Jan Hartman Polityka. Władza i nadzieja Wydawnictwo Agora, Warszawa 2017 Rekomendacja; 5/7 Ocena okładki: 4/5 Nie interesuj się polityką – polityka zainteresuje się tobą! Gdy ktoś mówi (a coraz częściej zdarza mi się to słyszeć…), że polityką się nie interesuje, bo go ona brzydzi, bo jest brudna i niemoralna, brutalna i cyniczna, zabójcza i kłamliwa – a wszyscy politycy kradną, to pobudza moje zainteresowanie. Jedną kwestią. Skąd nagle tylu higienistów w naszej społeczności, tylu czyścioszków, moralistów, zdegustowanych, niezbrukanych, prostolinijnych, demonstrujących wrogość wobec polityki, tych, co ją empirycznie uprawiają, a nawet tych, co ją rozumieją i próbują tylko objaśniać. No skąd? Dobre pytanie… Ale o odpowiedź niełatwo. Prawdopodobnie tkwi ona głęboko w ludzkiej naturze. I nie jest jednoznaczna… Najliczniejsza chyba jest grupa politycznych analfabetów, którzy niczego trochę bardziej skomplikowanego od przekazu disco polo („przez twe oczy, te oczy zielone oszalałem…”) nie rozumieją, a w życiu publicznym szukają odpowiedzi na jedno pytanie: będą dawać czy zabierać? Niemniej liczni obywatele uznają, że nic od nich i tak nie zależy. To znaczy nie zależy od każdego z osobna, bo nijakiej grupowej ani klasowej (fi donc!) świadomości nie mają… A skoro nie zależy, to po kiego interesować się polityką? Lepiej zająć się własnymi sprawami… Obie…

Międzymorze
esej polityczny , polecam , reportaż / 8 grudnia 2017

Ziemowit Szczerek Międzymorze Wydawnictwo Agora, Warszawa 2017 – Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2017 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/7 My wsie Jewropiejcy, czyli mitologia środka… Czasem wydaje mi się, że to nie twarda rzeczywistość – że Europa to tylko taka gra, którą steruje uszkodzony algorytm, generujący wyłącznie chaos, zapętlony i rozmyty, specjalnie tak zafiksowany, by nikogo na wyższy poziom nie wpuszczać. Kłopot – bo rozmyte wartości, przenicowane hierarchie, barachło na wierzchu (jak to po rozbiórce…), wyprzedaż tradycji, tysiące słów szukających sensu (nowego albo starego), autostrady bez ostrzeżenia przechodzące w pasterskie percie… Ale to nie dotyczy tzw. Zachodu Europy – starej, zwalistej, okrzepłej konstrukcji społecznej, politycznej i wszelkiej innej. Widzieliście kiedyś normandzkie opactwo Mont Saint-Michel albo wyspę Reichenau na Jeziorze Bodeńskim, piliście espresso doppio (koniecznie senza zucchero…) na Piazza Navona albo taliskera na Canongate w Edynburgu? To jest TA Europa. Ale TAMTA dla nas. Nasza Europa to Mitteleuropa – coś tak jakby przed Rosją. Krainy dzikie, trudne do pojęcia, brzydkie, nienazwane, żywiołowe, nieprzewidywalne, niebezpieczne. Jedyna z nich korzyść dla tamtej EUROPY taka jest, że ją oddzielają od Rosji. A tej się boją, tę podziwiają, tę pragną oswoić i z nią pohandlować. Bo przecież biznes jest istotą cywilizacji, czyż nie? Tej rdzennej, korzennej Europie…

No dno po prostu jest Polska

Adam Leszczyński No dno po prostu jest Polska Grupa Wydawnicza Foksal – Wydawnictwo WAB, Warszawa 2017 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Sorry, taki mamy klimat – przepraszam: charakter! Gdy przed laty mój redakcyjny kolega i następca na wysuniętym posterunku kierowniczym, łódzki socjolog (nieżyjący już, niestety…) Edmund Lewandowski napisał i wydał (w londyńskim „Aneksie”) „Charakter narodowy Polaków i innych”, zdumiałem się… Uważałem bowiem – i nadal tak uważam z jeszcze większym niż wtedy, przed dwudziestoma przeszło laty, przekonaniem – że nic takiego jak „charakter narodowy” nie istnieje. Mniemałem (i mniemam), że tzw. charakter narodowy to luźny, symboliczny raczej koncept publicystyczny, może także artystyczny – najpewniej literacki. Wierzę głęboko, jestem wręcz pewien, że nie ma żadnego obiektywnie funkcjonującego bytu – oczywiście nie materialnego, ale zakotwiczonego w sferze dorobku intelektualnego, teoretycznie zdefiniowanego, opisanego i zmierzonego, posegregowanego – który można by nazwać „charakterem narodowym”. Bo czymże to coś musiałoby być? To powinien być katalog porządnie, jednoznacznie nazwanych i zdefiniowanych cech charakteru, osobowości, które winny wystąpić u każdego (dosłownie: każdego…) osobnika płci obojga (to tak dla uproszczenia), którego nazwiemy Polką lub Polakiem, bądź takiego, który sam własnowolnie się tak określa. Czyli tym samym – odróżnia się od innych. To ważne – zapamiętajcie. Nie ulega jednak…

Kalijuga. Wiek waśni i sporów

William Dalrymple Kalijuga. Wiek waśni i sporów Przekład: Berenika Janczarska Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2017 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Wniosek o upadłość napisany dwadzieścia lat temu? Gdy w styczniu tego roku rekomendowałem w blogu esej historyczno-polityczno-podróżniczy Williama Dalrymple’a „Ze świętej góry”, nie miałem pojęcia, że Noir sur Blanc (wyrazy szacunku dla wydawcy – za poziom intelektualny oferty…) pod koniec roku ponownie uraczy czytelników Dalrymple’em… I że będzie to słynny zbiór esejów „The Age of Kali. Indian Travels and Encounters”. Czyli „Wiek Kali. Indyjskie podróże i spotkania”. Z tego oznajmującego, sprawozdawczego tytułu nasz wydawca zrobił coś bardziej podkręconego rynkowo, bardziej emocjonalnego. Wpierw użył obcego słowa „kalijuga”, wprowadzając tą drogą element pewnego egzotycznego niepokoju. Potem zastosował zwrot „waśnie i spory”, co zaetykietowało treść i skierowało uwagę czytelnika na aspekt „konfliktowy” – bardziej wszakże pożądany i poważany… Bo kto lubi czytać o czasach i miejscach, gdzie spokój unosi się nad ziemiami i wodami, gdzie nic się nie dzieje, a dzieje są pasmem nieustannego szczęścia i sukcesów? Dlatego „spory i waśnie” mówią więcej, znaczą lepiej, sugestywniej działają na wyobraźnię, obiecują więcej akcji niż neutralne znaczeniowo „podróże i spotkania”. Godzi się jednak w tym miejscu zauważyć, że słowniki języka polskiego słówko „waśń” objaśniają…

Lepiej już było
esej polityczny / 2 lipca 2016

Marcin Król     Lepiej już było Wydawnictwo Czerwone i Czarne Sp. z o.o., Warszawa 2016 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Głos wolny wolność uświadamiający Esej profesora Marcina Króla – historyka idei (jak sam siebie definiuje; ewentualnie może być historyk myśli człowieczej…) – ma być ostrzeżeniem przed końcem Europy, jaką znamy, pamiętamy (jeśli pamiętamy) i sobie wyobrażamy. Profesor uważa bowiem, że mamy wolność, lecz nie wiemy, po co ją mamy, że mamy historię, lecz nie mamy pamięci, że wartości wspólne, że kultura – owszem: ale wyzbyliśmy się ich w stopniu znacznym (odciskającym się na przebiegu naszych wspólnych spraw…). Wprawdzie jednolite europejskie wartości nadal istnieją, ale na sposób prawdziwie wolny myśleć o nich mogą (ba, posługiwać się i szermować nimi nieskrępowanie…) jedynie ci, którzy mają dość inteligencji, pieniędzy i czasu. Elity znaczy… Zwykłemu obywatelowi, wolnemu wprawdzie, lecz niekorzystającemu (a nadto gotowemu sprzedać to coś za pięćset…) bezinteresowność (w sensie: niepodległość) myślenia zwisa luźno. Bo on nie myśli. Zwykły obywatel ciągłości duchowej nijakiej nie czuje sam z siebie, nawet gdy zbliża się do ołtarza podczas religijnych obrządków. „Introibo ad altare Dei” to atrybut i obowiązek kapłana; obywatel tylko się przygląda i baczy, by inni go widzieli, a obecność odnotowali… Gdy każą mu…