Do nielicznego grona szczęśliwych
esej polityczny / 3 stycznia 2019

Marcin Król Do nielicznego grona szczęśliwych Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2018 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Elito, trzymajmy się razem, bo nie wiemy, co nas czeka… Wszystko jest płynne, a czasy niepewne. Zmiana jest słowem o największej frekwencji w języku polityki, publicystyki i filozofii. Nie ma już Zygmunta Baumana, by objaśniał, co się dzieje. Został Król… Ha, trudno. Ale i tak w sumie nieźle, gdyż nie jesteśmy wydani na pastwę błądzenia w odmętach i oparach współczesnej myśli. Ba, wydaje nam się, że paradoksy, aberracje i banialuki współczesnej myśli jakoś ogarniamy. Ale nie ogarniamy. Są dowody… Marcin Król jest kompetentnym przewodnikiem i ich dostarcza. Zaczyna z wysokiego pułapu, bo od Szekspira – a konkretnie od wielkiej, sławnej, retorycznie bezbłędnej, emocjonalnie sugestywnej, mobilizującej i przekonującej królewskiej mowy Henryka V przed bitwą pod Azincourt (1415, w dniu świętego Kryspina, czyli 25 października) w angielsko-francuskiej wojnie stuletniej. Nie wiadomo dokładnie, czy Henryk z Monmouth (od dwóch lat panujący w Anglii jako Henryk V z dynastii Lancasterów), zwrócił się do gromadki swych żołnierzy (głównie fenomenalnych łuczników walijskich) z mową odwołującą się do patriotycznych cnót. Z kronik wiadomo, że raczej otwarcie, prosto i szczerze (żołnierską prozą!) rekomendował im ostrą walkę do końca, bowiem szlachetnie (w tym on…

Lepiej już było
esej polityczny / 2 lipca 2016

Marcin Król     Lepiej już było Wydawnictwo Czerwone i Czarne Sp. z o.o., Warszawa 2016 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Głos wolny wolność uświadamiający Esej profesora Marcina Króla – historyka idei (jak sam siebie definiuje; ewentualnie może być historyk myśli człowieczej…) – ma być ostrzeżeniem przed końcem Europy, jaką znamy, pamiętamy (jeśli pamiętamy) i sobie wyobrażamy. Profesor uważa bowiem, że mamy wolność, lecz nie wiemy, po co ją mamy, że mamy historię, lecz nie mamy pamięci, że wartości wspólne, że kultura – owszem: ale wyzbyliśmy się ich w stopniu znacznym (odciskającym się na przebiegu naszych wspólnych spraw…). Wprawdzie jednolite europejskie wartości nadal istnieją, ale na sposób prawdziwie wolny myśleć o nich mogą (ba, posługiwać się i szermować nimi nieskrępowanie…) jedynie ci, którzy mają dość inteligencji, pieniędzy i czasu. Elity znaczy… Zwykłemu obywatelowi, wolnemu wprawdzie, lecz niekorzystającemu (a nadto gotowemu sprzedać to coś za pięćset…) bezinteresowność (w sensie: niepodległość) myślenia zwisa luźno. Bo on nie myśli. Zwykły obywatel ciągłości duchowej nijakiej nie czuje sam z siebie, nawet gdy zbliża się do ołtarza podczas religijnych obrządków. „Introibo ad altare Dei” to atrybut i obowiązek kapłana; obywatel tylko się przygląda i baczy, by inni go widzieli, a obecność odnotowali… Gdy każą mu…