Żywego ducha
polecam , proza polska / 11 lipca 2018

Jerzy Pilch Żywego ducha Wydawnictwo Literackie, Kraków 2018 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Samotność w sensie ścisłym, czyli czemu Ziemianie powyginali? „Kto z gwiazdozbioru Wega patrząc na Ziemię zgadnie, kto pierwszy był człowiekiem? Kto będzie nim ostatni?” Leszek Aleksander Moczulski „Korowód” – piosenka Marka Grechuty Jerzy Pilch rozstrzygnął arbitralnie na swą korzyść wyliczankę z „Korowodu” – on i tylko on będzie ostatnim człowiekiem na Ziemi. Co więcej: postanowił opisać wydarzenie zawczasu – to znaczy zanim Ziemia opustoszeje naprawdę. Teraz bowiem jest szansa, że ktoś jeszcze przeczyta przekaz Pilcha (póki książki wychodzą). A na tym zależy najbardziej autorowi – zawodowemu pisarzowi, podkreślającemu po wielokroć, że nic innego – krom pisania, golenia wódy i nawiązywania krótkotrwałych związków z kobietami w celach erotycznych – w życiu robić nie potrafił. To znaczy czasem próbował, ale tak dobrze, by się z tego utrzymać, mu nie wychodziło… Natomiast jakiż byłby sens pisania, gdyby zniknęli hurtem wszyscy czytelnicy? W sensie czysto logicznym – żaden. To jak spacer po ostrzu brzytwy. Brzytwy Ockhama – ma się rozumieć (nie mnóż bytów nad potrzebę…). Pilch znajduje sobie tłumaczenie: z jednej strony kompulsywne (bo bezcelowe, jak się wydaje) pisanie jest stanem umysłu, intelektualnym odpowiednikiem nałogu, instynktownym przedłużeniem bytu, protezą jestestwa, natręctwem….

Inne ochoty
biografistyka , wywiad-rzeka / 12 października 2017

Jerzy Pilch w rozmowach z Eweliną Pietrowiak Część 2. Inne ochoty Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Spod kapelusza w sensie ścisłym czyli lęki i pokusy luterskiego synka Druga część z Pilchem rozmowy-rzeki Eweliny Pietrowiak (w cywilu reżyserki scen polskich dramatycznych i muzycznych, niezbyt znanej, niezbyt popularnej; ale za to – w sensie istotnym dla tej rozmowy – jednej z kobiet Pilcha…). Druga – a właściwie taka, jakby pierwszej nie było. Albo wypadałoby co nieco z niej unieważnić. Istotna rolę bowiem w całej historii odegrał tak zwany międzyczas, czyli hipotetyczna konstrukcja temporalna, oznaczająca czas, jaki upłynął od jednego wydarzenia A do drugiego wydarzenia B, przy czym merytoryczny związek między oboma wydarzeniami może być ścisły, luźny bądź żaden; ważna jest tylko sekwencja – czyli, by zdarzenia następowały jedno po drugim… Ergo: ma je oddzielać czas jakiś, co do długości trwania niezdefinowany. To właśnie międzyczas. Wedle wyznawców logiki intertemporalnej sam czas w międzyczasie nie musi być jednostajny i upływać liniowo; może być rozciągliwy, zapętlony, potencjalnie zawracalny lub sam z siebie zawracający… Przy czym wedle reguł tej osobliwej logiki sam w sobie międzyczas nie jest istotny. To zaledwie rama; istotne dla logiki intertemporalnej jest bowiem to, co się w międzyczasie…

Portret młodej wenecjanki
proza polska / 5 lutego 2017

Jerzy Pilch Portret młodej wenecjanki Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Silva rerum w sensie ścisłym Osobliwa lektura przed wami… Upozowana na kilka sposobów, zalecająca się być a to romansem, a to dziennikiem intymnym, a to esejem de litteris et artibus, a to felietonem kpiarskim z „Tygodnika”, a to wyklejanką bezładną z resztek i okruszków po uczcie bogów, a to regestrem czynów i przewag zaprzeszłych, wielce przez to fantazyjnych tudzież z dnia na dzień piękniejących, a to skargą, trenem bez mała, za utraconą sposobnością Innego zgoła. Frunąć lekko będziecie nad kartami „Młodej wenecjanki” jakbyście na powrót całą prozę (felietonów gazetowych zwłaszcza nie pomijając) Pilcha czytali jednym nieprzerwanym ciągiem (przypominającym ciąg nałogowca zresztą…). Bo to Pilch jest w sensie ścisłym (że pozwolę sobie użyć ulubionej jak chroniczna czkawka frazy Pilchowej) – aczkolwiek zmontowany z remanentów, remontów, rekonstrukcji i renowacji. Przecież także Pilchowych… Formalnie to belle lettre – lekko nostalgiczna (ach, ta powracająca jak kosmiczne drgania smutna, przez co niewymownie heroiczna, fanfara starości…) relacja z romansu (jednego z wielu – a zarazem przykładnie wymownego, wręcz wzorowego) narratora z kobietą – realną i zarazem symboliczną. Pralina Pralinowicz, bałkańska piękność nadnaturalna, fizycznie i jednopostaciowo w życiu narratora obecna czas jakiś (za…