Wzgórze Piastów
kryminał / 29 czerwca 2018

Krzysztof Koziołek Wzgórze Piastów Wydawnictwo Akurat, Warszawa 2018 Rekomendacja: 1/7 Ocena okładki: 3/5 Zielonogórskie klimaty w wehikule czasu Jeżeli ktokolwiek z jakichkolwiek powodów lubi spokojne, ciche, prowincjonalne miasteczko Zielona Góra, germańską stolicę starodawnej piastowskiej dziedziny – Lubuszy – to lektura nowego Koziołka jest dlań obowiązkowa… Innych racjonalnych przyczyn sięgnięcia po „Wzgórze Piastów” nie ma. Poza zgłębianiem dziejów niegdysiejszego centrum uprawy winorośli (wraz z produkcją wina), pędzenia innych alkoholi, budowy wagonów kolejowych i konstrukcji mostowych. Osobliwie zaś intryga kryminalno-szpiegowska, obmyślona przez Koziołka, nie jest godna czytelniczej uwagi… Czterdziestoletni Krzysztof Koziołek – dziennikarz, politolog i coś tam jeszcze – jest nieznanym bliżej w szerokich kręgach czytelniczych specjalistą od teorii spiskowych, dramatów sensacyjno-politycznych i awanturniczych; ma też dodatkowe hobby: jest rekonstruktorem kryminalnym, poruszającym się po tym samych ścieżkach, co Krajewski, Wroński, Szwechłowicz… I to poruszającym się zgrabnie i całkiem udolnie. W poprzedniej swej powieści – „Góra Synaj” – dał nawet popis mistrzostwa rekonstruktorskiego, budując sugestywny, plastyczny i szczegółowy (przez co wiarygodny, jak się wydaje…) pejzaż, klimat zbrodni w nadodrzańskich miasteczkach Glogau i Neusalz. Oczywiście Koziołek nie dysponuje nawet w połowie warsztatem takim jak Krajewski czy Wroński, nie jest tak literacko sprawny jak tamci dwaj. Niezręcznie maskowane, kiepsko zatarte są ślady jego lektur uzupełniających:…

Góra Synaj
kryminał / 15 czerwca 2017

Krzysztof Koziołek  Góra Synaj Wydawnictwo Akurat, Warszawa 2017 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 Zbrodnia nabrzmiewa między Glogau a Neusalz, czyli cierpienia rekonstruktora Przyznaję, że istnienie Krzysztofa Koziołka na rynku powieści sensacyjno-kryminalnej jakoś dotąd wymykało się mojej uwadze. Ten niewytłumaczalny i niewybaczalny błąd usprawiedliwiająco przypisuję niedoskonałościom własnej mej percepcji, lenistwu intelektualnemu i niechętnemu poszerzaniu dostępu do informacji… Inną okolicznością łagodzącą może (a nawet powinna…) być konstatacja, że i kaliber Koziołka przesadnie wielki nie jest, co przeoczenie moje czyni i bardziej prawdopodobnym, i niemniej pospolitym. Prowincjonalny (co go w niczym nie umniejsza, tylko sytuuje…) i dość płodny autor kryminalny tudzież sensacyjny (specjalność: duża polityka aktualna – spiski, lobbing, życie intymne przedstawicieli narodu i jego urzędników, tajne biesiady przy ośmiorniczkach, polityka personalna w spółkach Skarbu Państwa, przekręty i temuż podobne …) Koziołek penetruje i eksploatuje na ogół (acz nie tylko, i chwała mu z to…) regiony środkowego Nadodrza: na południe od ujścia Warty (czyli jądro Ziemi Lubuskiej) i na północ od metropolii Breslau (czyli Nowosolszczyznę, Głogowszczyznę i Bory Dolnośląskie). No cóż, terytorium jak terytorium – z wszystkimi zapewne atrybutami statystycznej średniości. Jeśli zna się realia topograficzne i dopasuje odpowiednie zagadki kryminalne – to czemu nie? Ale autor zadaje sobie nieco więcej trudu; on…