Gra pozorów
kryminał / 16 czerwca 2017

Donna Leon  Gra pozorów Przekład: Małgorzata Kaczarowska Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2017 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 4/7 Dopóki Serenissima nad poziomem morza się trzyma… Zaczyna się od obrazka iście apokaliptycznego: policyjna motorówka z komisarzem Brunettim na pokładzie wpływa na wody Canale Grande w okolicy Piazza San Marco – wprost pod rufę gigantycznego wycieczkowca z trudem manewrującego po niewielkim w istocie bacino… Z pokładu na dziesiątym piętrze kolosa międzynarodowa hałastra snobistycznych włóczęgów i obszczymurów gapi się z góry na kopuły bazyliki i dzwonnicę, na dachy pałaców, a fale, wzniecane przez kadłub i turbiny, wściekle łomoczą w dębowe fundamenty miasta, zalewają, spłukują i dewastują kamienne płyty Riva degli Schiavoni… (Swoją drogą – tych skurwysynów, którzy na horror ów zezwalają lub patrzą przez palce, należałoby przywiązać do pasiastych gondolierskich pali cumowniczych przy Punta della Dogana, pod najpiękniejszą świątynią Wenecji – bazyliką Santa Maria della Salute – po szyję w wodzie; niechby sobie poczekali na acqua alta…). Brunetti płynie na Dorsoduro, bo w Bibliotece Merula przy kanale Giudecca stwierdzono istną rzeź wśród starodruków: jakiś wandal wyrżnął z cennych ksiąg podróżniczych kilkanaście stron, głównie ilustracyjnych, z mapami, rycinami itepe… Naturalnym podejrzanym jest ostatni użytkownik okaleczonych ksiąg – okazało się, że to niejaki Nickerson, doktor…

Złote jajo
kryminał / 8 lipca 2016

Donna Leon  Złote jajo przekład: Małgorzata Kaczarowska Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2016 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Zbrodnia to niesłychana nad kanałem zmajstrowana Intryga kryminalna, mimo wysiłków autorki, jest raczej naskórkowa, niezbyt zajmująca, byle jak poprowadzona (wymyśliła zagadkę odpowiednią nie dla poważnego komisarza policji państwowej z miejskiej kwestury z jego mocarnym intelektualnym wyposażeniem, ale dla umiarkowanie bystrego posterunkowego policji wiejskiej…), z góry skazana na zdemaskowanie przez czytelnika jeszcze w pierwszej połowie lektury. Finezji brak, tylko toporne zabójstwo z niskich pobudek – statystycznie typowe tudzież ubogie w atrakcyjne kryminalistyczne didaskalia. To zresztą nie zarzut: dokładnie taka jest większość zbrodni w aktach policyjnych – prymitywna, bezsensowna i głupia, a ich wykrywalność zależy tylko od tego, czy policja (systemowo i indywidualnie) na czas jakiś przezwycięży swą genetyczną skłonność do niechlujstwa, nieróbstwa oraz zasłaniania się procedurami. Czy ruszy tyłki i mózgi – innymi słowy. No bo tak: głuchoniemy i zapewne upośledzony umysłowo pomagier w pewnej pralni umiera po zażyciu jakichś pigułek. Nikogo to nie obchodzi – wygląda na to, że z ludzkiej pamięci domniemany samobójca zniknie jak topniejący śnieg; zresztą i tak mało kto zauważał go za życia, wiedział, jak się nazywa i był świadom, że ktoś taki w ogóle istnieje… Tej próżni…