O piciu
polecam , proza obca / 16 września 2020

Charles Bukowski O piciu Przełożyli Krzysztof Obłucki, Marek Fedyszak, Piotr Madej, Lesław Ludwig, Jacek Lachowski, Michał Przybysz, Robert Sudół, Jan Krzysztof Kelus, Leszek Engelking, Michał Kłobukowski, Teresa Tyszowiecka-Tarkowska Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2020 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Życie umiera z pragnienia Panie i Panowie – tego nie da się przeczytać zupełnie na sucho… Zaleca się odrobinę winka lub szklaneczkę whisky – tak na dwa palce – jako konieczne uzupełnienie lektury. Pijący normalnie – czyli niewiele w celach rozrywkowych, w okolicznościach towarzyskich lub „dla zdrowotności” – którzy nie wpadli jeszcze (obiektywnie!) w szpony nałogu, mogą czytać Bukowskiego bez obaw, a nawet powinni. Bo te teksty mają właściwości profetyczne… Alkoholicy – osobliwie zaś ci, który nie wiedzą albo nie wierzą, że nimi są – mogą się oddać czytaniu ze zrozumieniem. Mają bowiem odpowiedni podkład ideowy tudzież emocjonalny i wszystkie potrzebne narzędzia, by przepracować teksty Bukowskiego poprzez swoją własną alkoholową eksperiencję. Abstynenci zaś… No cóż, nie jest ich zbyt wielu, by na serio martwić się ich samopoczuciem podczas ewentualnej lektury Bukowskiego. W każdym razie abstynenci o silniejszej kompleksji moralnej po tej lekturze na pewno utwierdzą się w postanowieniu, by z alkoholem w jakiejkolwiek postaci nie mieć nic wspólnego. Natomiast moralnie słabsi…

Uśmiech Angeliki
kryminał , proza obca / 23 lipca 2020

Andrea Camilleri  Uśmiech Angeliki Przełożył Maciej A. Brzozowski Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2020 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Kryzys wieku średniego? Gdy Camilleri pisał w 2010 roku „Il sorriso di Angelica”, miał 85 lat. Ale potrzebował wiedzieć, co znaczy właściwie pojęcie egzystencjalne – kryzys wieku średniego u osobnika płci męskiej. Sięgnął do własnej pamięci (lecz wiele mu ona nie podpowiedziała…) przeprowadził stosowne prace badawcze, dokonał szeregu rozpytań. I wyszło mu niezbicie, że męski kryzys wieku średniego to kobieta. Tak zwana kobieta niemożliwa – pragnienie, senna wizja, mokra legenda każdego mężczyzny – ale nieistniejąca w przyrodzie. Może się jednak zdarzyć spotkanie egzemplarza o daleko posuniętym podobieństwie do ideału (niemal identyczności). I wtedy na ogół dochodzi do ekscesów natury moralnej, zawodowej, rodzinnej, honorowej; zdarza się, że i finansowej (a ten aspekt bywa dotkliwy). Zakłócenia normalnego trybu rzeczy i spraw bywają gorzkie, rozległe i destrukcyjne – osobliwie w delikatnej kwestii reputacji… Przeto doszedłszy do takiego przekonania, obmyślił Camilleri dla swego bohatera zabójczą pułapkę. Wykreował mianowicie figurę dojrzałej trzydziestolatki o posągowych kształtach Moniki Bellucci („Miała na sobie czarne spodnie, równie obcisłe co bluzka, a możliwość oglądania jej z tyłu była prawdziwym darem bożym”), ale dla odmiany z długimi włosami blond (z jakiegoś bliżej…

M. Syn stulecia

Antonio Scurati M. Syn stuleciaPrzełożyła Alina Pawłowska-Zampino Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2020 Rekomendacja: 5/7Ocena okładki: 4/5 Pięść jest syntezą teorii, czyli krzepkie narodziny faszyzmu… Gdy 29 kwietnia 1945 roku grupa specjalna włoskiego ruchu oporu (włoski ruch oporu – wydaje się wam, że to oksymoron, ale w tym przypadku na pewno nie; to była masowa i zdeterminowana akcja ludowa…) o zabarwieniu raczej komunistycznym przywiozła do Mediolanu z nieodległej wioski Giulino di Mezzegra zwłoki rozstrzelanego dzień wcześniej Benita Mussoliniego i towarzyszącej mu w nieudanej ucieczce do Szwajcarii kochanki Claretty Petacci – postanowiono definitywnie i spektakularnie zakończyć epokę faszystowską, wystawiając ciała na widok publiczny, by dać obywatelom czytelny i widoczny sygnał kierunku i siły nadchodzącej zmiany. Zwłoki powieszono – za nogi – na ażurowym zadaszeniu stacji benzynowej (bodajże koncernu Esso) na Piazzale Loreto. Mediolańczycy, którzy kilka dni przedtem owacyjnie oklaskiwali swego wodza podczas histerycznego przemówienia (ostatniego w karierze i życiu…) w Teatro Lirico, szukając nadziei i otuchy w jego „ojcowskich” patriotycznych sloganach, teraz dawali wyraz swemu słusznemu oburzeniu i niekontrolowanej radości z powodu końca epoki – niekontrolowanej do tego stopnia, że powieszone na pokaz zwłoki prędko trzeba było usunąć w obawie przed dzikimi ekscesami profanacyjnymi, niegodnymi w tak cywilizowanym mieście… No cóż –…

Król przyjmuje
proza obca / 26 kwietnia 2020

Eduardo Mendoza  Król przyjmuje Przełożył Tomasz Pindel Wydawnictwo Znak, Kraków 2019 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 4/5 Dynamika korka na fali… Koncept ten jest eksploatowany w literaturze tzw. Zachodu (w sensie cywilizacyjnym) od dawna: gdzieś w lodowatych pustkowiach rusko-tatarskiej Północy, a właściwie Północo-Wschodu, poza granicami oswojonego świata – ubi leones (jak pisano na starożytnych mapach) – leży sobie kraina osobliwa, idealnie dopasowana do dowolnych wyobrażeń wyobrażającego sobie. Raz jest to barbaria kompletna, krwawa satrapia i absurdalna dyktatura. Jakaś Krymtataria czy ugrofińska hiperborea. Albo lodowate królestwo trolli-kanibali… Innym zaś razem to sielankowa szlarafia, utopijna kraina intensywnej szczęśliwości, zarządzana przez Rozum i Miłość w tandemie, wielce oświecona i demokratyczna (albo absolutystyczna – wedle potrzeb…). Nawet gdy realnie istniejące w tamtych rejonach wyobraźni dziedziny odkryto, zdobyto i opisano, nadal funkcjonowały one jako fabularne dekoracje dla najdzikszych harców imaginacji. Ba, funkcjonują w tej roli do dzisiaj, choć to, co się tam wydarzyło i wciąż zdarza naprawdę, o ileż bardziej nadaje się jako tworzywo literackie… Eduardo Mendoza wśród eksploratorów hiperborejskiego mitu wyróżnił się osobliwym… lenistwem. Ten hiszpański pisarz (a właściwie kataloński, aczkolwiek w wojence Barcelony z Madrytem zajmuje stanowisko neutralnie ambiwalentne) nawet nie pofatygował się w głąb hiperborejskich krain, tylko po prostu został nad Bałtykiem. Nad…

Zimowa droga

Leonid Józefowicz Zimowa droga Przełożył Henryk Chłystowski Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2020 Rekomendacja: 4/7Ocena okładki: 3/5 Pa dikim stiepiam Zabajkalia… Na tęsknym przekazie tej katorżniczej pieśni przeważnie zaczyna i kończy się potoczna, powierzchowna wiedza średniostarszego pokolenia Polaków o dziejach Syberii. Jeszcze z lekcji historii majaczą się jakieś opowieści-legendy o dzielnych powstańcach-zesłańcach (sam Piłsudski podobno na Syberii kiblował…), jakieś gawędy o polskich uczonych i eksploratorach. Ale to wszystko za cara… Potem – nic. Czarna dziura. Tylko ostatnio – łagry, Kołyma, ropa, gaz, złoto, diamenty, futra i chciwość doszczętnie skorumpowanych oligarchów, pozwalających za milionowe łapówki Chińczykom rżnąć tysiącletnią tajgę na pałeczki do ryżu… Czasem mignie w telewizorze oskarżycielski reportażyk o zimie w bloku z wielkiej płyty w Irkucku, udekorowanym fantazyjnie spiętrzonymi soplami lodu, a tabloidy obleci historyjka o tęgim chłopie znad Angary, który z niedźwiedziem wziął się za bary. I odgryzł mu ucho. Poza przekazem na poły legendarnym, w zasadzie niewiele lub zgoła nic nie wiemy o prawdziwych dziejach Syberii i krain przyległych – niezależne od epoki historycznej. Nawet syberyjski wiek XX to w naszym, środkowoeuropejskim kanonie wiedzy historycznej biała plama. Oddziałek hobbystów-badaczy wojny rosyjsko-japońskiej jest tak nieliczny, że szkoda gadać. Admirałem Kołczakiem i jego odyseją nie zajmuje się nikt; nazwiska…

Drugi sen
proza obca / 31 marca 2020

Robert Harris Drugi sen Przełożył Andrzej Szulc Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2020 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Jesień Średniowiecza? „Wiara, która nie może znieść świadectwa prawdy,nie jest warta tego, by ją zachować.” wielebny Christopher Fairfax, dopiero co wyświęcony alumn diecezjalnego seminarium duchownego w Exeter Typową dominantą pejzażu angielskiej prowincji są kościelne wieże z szarego kamienia, na ogół klockowate, na planie kwadratu, rozmaitej objętości i wysokości, zwieńczone pinaklami lub ostrymi wieżyczkami (w guście miniaturowych minaretów…) w czterech rogach wieżowej bryły. Na górnym pięterku oczywiście dzwon. Standardowa angielska parafia wiejska ma swój kościół z taką właśnie wieżą w stylu gotyckim lub neogotyckim, gdyż w XIX wieku chętnie naśladowano pospolity, klasyczny styl wiejskiej architektury sakralnej – trochę spatynowany, wpływał korzystnie na wizerunek okolicy (i ceny nieruchomości). Solidne przysadziste prostopadłościenne wieże (od 40 do maksymalnie 60 stóp) dominują w sielskim pejzażu, są drogowskazami i punktami orientacyjnymi – a poza tym wiadomo, że jeśli widać kościelną wieżę, to obok na pewno jest jakiś starożytny pub, gdzie można liczyć na łyk piwa i proste, niewyszukane przekąski w umiarkowanej cenie, jak dla swoich… Taki pejzaż, tyle że bardziej dziki, pusty, zmoczony ulewnym deszczem, zamaskowany mgłą znad wrzosowisk i wzgórz krainy zwanej Wessex – korka zamykającego…

Życie i los
proza obca / 12 marca 2020

Wasilij Grossman Życie i losPrzełożył Jerzy CzechWydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2020 Rekomendacja: 6/7Ocena okładki: 4/5 Grossman vs. ZSRR, czyli słuszna sprawa? Skażi-ka, diadia, wied’ nie daromMaskwa, spalionnaja pożarom,Francuzu otdana? Michaił Lermontow, „Borodino” Każda epoka w dziejach Rosji (i nie tylko jej – ale chwilowo właśnie w Imperium jesteśmy…) ma swoją wielką wojnę, rewolucję czy inne totalne „trzęsienie ziemi”. Każda wielka wojna, rewolucja etc. ma swojego pisarza – piewcę lub krytyka (to różnie bywa…) – ale wielkiego. Z wielką wojną 1812 roku nierozerwalnie związał się hrabia Lew Nikołajewicz Tołstoj – geniusz literatury w skali globalnej, autor czterotomowej epopei „Wojna i pokój”. (Notabene jeden z epizodycznych bohaterów „Życia i losu”, dowodzący w obronie Stalingradu dywizją niezbyt lotny, ale twardy generał Gurjew nie mógł uwierzyć, że Tołstoj nie uczestniczył w tej wojnie, bo go na świecie jeszcze nie było, a powieść napisał dobre pięćdziesiąt lat później. Przecież tak dobrze wszystko napisał, bo sam brał udział, sam walczył.„- Nie było na świecie? (…) Jak to nie było? No to kto za niego pisał, jeśli nie było go na świecie? Co? Jak myślicie?” – indyczył się generał, pijąc wódkę w punkcie dowodzenia w wygaszonym piecu martenowskim huty „Czerwony Październik” na pierwszej linii…) Wojna światowa…

Przełęcz Diatłowa. Tajemnica dziewięciorga

Anna Matwiejewa Przełęcz Diatłowa. Tajemnica dziewięciorga Przełożyła Magda Dolińska-RydzekWydawnictwo Kobiece – MOVA, Białystok 2020 Rekomendacja: 4/7Ocena okładki: 3/5 Rassija – matuszka siekrietow Tajemnica… Rosja lubi, szanuje, pielęgnuje oraz intensywnie wytwarza tajemnice. Tajemnica jest magicznym słowem-kluczem założycielskim każdej rosyjskiej formacji państwowej (bez względu na ideologię) – od monarchii Iwana Groźnego począwszy po współczesną satrapię pułkownika KGB Putina. Klauzulę tajemnicy państwowej wykuli czynownicy Piotra Pierwszego i potem już płynnie poszło. Kto nie widział odbitej na papierach wielkiej czerwonej pieczęci w tłustej ramce z napisem „sowierszenno sekretno” (czasem z wykrzyknikiem dla wzmocnienia) – ten nic w Rosji nie widział. W Rosji bowiem tajemnica państwowa była i jest opoką imperium, fundamentem struktur władzy, czarodziejskim zaklęciem – przecinającym spory, kończącym dyskusję sygnałem ostrzegawczym, uruchamiającym mechanizmy instynktu samozachowawczego. Wielopokoleniowa tresura policyjno-łagrowa zrobiła swoje – plemię łamaczy tajemnic nigdy nie urosło w siłę, a dziś znowu wydaje się być na wymarciu… A tu tyle tajemnic do odkrycia – lub przynajmniej napoczęcia, nazwania, choćby wstępnego zdefiniowania… Jak Rosja (z przyległościami) długa i szeroka, tajemnice się płożą i srożą za płotami z czerwonych bukw. Trochę z nich udało się otworzyć, spopularyzować – ale przecież nie wyjaśnić. Ot, najwyżej rozgrzebać, dorzucić do puli wszechzwiązkowych tajemnic, podkarmić teorie spiskowe (i nakarmić…

Trzynaśc13
kryminał , proza obca / 23 lutego 2020

Steve Cavanagh  Trzynaśc13 Przełożył Janusz Ochab Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2020 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Zbrodnia bez granic… Od początku wiemy, kto zabija (choć nie tak łatwo go zidentyfikować…) i mniej więcej domyślamy się też – dlaczego… Więc dwa podstawowe elementy suspence’u na wstępie odpadają. Pozostaje trzeci. Czyli – jak on to robi? Innymi słowy: anatomia morderstwa. Bardzo wyrafinowanego morderstwa. Wielu bardzo wyrafinowanych morderstw. W tych okolicznościach narracyjnych pojawia się zasadne skądinąd pytanie – czy warto śledzić samą technologię zabójcy, gdy jego tożsamość i motywy, aczkolwiek są podmiotami śledztwa, prowadzonego gdzieś w tle, na drugim planie, dla czytelnika odsłaniają się po prostu. Dzięki udziałowi głównego sprawcy w przeprowadzonym przez autora procesie opowiadania. Morderca nie jest wprawdzie „podmiotem lirycznym” narracji, ale opis jego działań symultanicznie wypełnia jedną z dwu głównych linii konstrukcyjnych całej intrygi. Opis beznamiętnie szczegółowy i nad wyraz precyzyjny – spisany tak, jakby autor miał ambicję sporządzić raport behawioralno-sytuacyjny i nie obawiał się, że ktokolwiek zechciałby zostać naśladowcą sprawcy. Choćby dlatego, że nadmiar szczegółów i stopień ich zagmatwania wykluczałby przeciętnego człowieka z grona podejrzanych. Z powodu niedostatku kwalifikacji intelektualnych do ogarnięcia całego zbrodniczego zamierzenia. To zadanie dla niepospolitego geniusza mordowania… No i Cavanagh wykreował sobie takiego…

Stolica
proza obca / 16 lutego 2020

Robert Menasse  Stolica Przełożył Jacek St. Buras Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2019 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Jak pięknie się wszystko wokół brukseli… Dziesięć milionów świńskich uszu to za mało, by negocjować dobry kontrakt. Tyle to pekiński handlowiec kupuje rano, idąc z koszyczkiem na targ… Ale jakby tak mieć ofertę na sto milionów świńskich kłapciatych aparatów słuchowych, precyzyjnie oddzielonych od łbów, ładnie zapakowanych i zamrożonych? I jako bonusik pięćdziesiąt milionów równie ładnie spreparowanych świńskich ogonów? To byłaby inna rozmowa… Ale na takim poziomie abstrakcji negocjacji nie może prowadzić żaden kraj Unii Europejskiej z osobna; Unia mogłaby razem, ale tu pech: Unia akurat nie prowadzi żadnej wspólnej eksportowej polityki świńskiej. Centrala nawet nie próbuje się porozumieć ad hoc. Europejscy hodowcy świń – zrzeszeni i oczywiście ostro lobbujący w swych świńskich interesach – pełni są najczarniejszych myśli: Chińczycy to wygrają. Albo Niemcy zawrą kontrakt osobno… Tymczasem na ulicach Brukseli widuje się tu i ówdzie biegającą dorodną świnię – jak to one – różową, tłustą i bezceremonialną. Może nawet kpiarsko uśmiechniętą… A po drugie – jedna z dykasterii tego biurokratycznego molocha, jakim jest Komisja Europejska, czyli Dyrekcja Generalna ds. Kultury i Edukacji (praktycznie bez znaczenia, z niewielkim stosunkowo budżetem i powszechnie lekceważona…

Doczesne szczątki
kryminał , proza obca / 7 lutego 2020

Donna Leon Doczesne szczątki Przełożył Marek FedyszakWydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2020 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Czy już sami siebie sprzątnęliśmy z Ziemi? Wydaje się, że nie… Niebo nadal bywa niebieskie – trawa wciąż zielona, chmary ptactwa unoszą się nad wodami, jeże w liściach szeleszczą. Ale to pozór tylko – gdzieś tam, w głębinach sączące się kropelki kwasu nieubłaganie odmierzają czas do przesilenia. Niewiele już go nam zostało. A na Lagunie Weneckiej nawet mniej niż gdziekolwiek… Niestrudzona Donna Leon tym razem nie penetruje weneckich kanałów, nie tropi pokrętnych losów obywateli Serenissimy, nie śledzi tamecznych afer, zbrodni i przekrętów… W zamian zanurza się w mętne wody laguny, z dala od miasta i na bagiennych żuławach szuka śladów ludzkiej nieprawości. Te bowiem, jak wiadomo, są wszędzie i żadne pustkowie nie jest od nich wolne. Co tu ukrywać – to zło, nasze zło, wygrało wyścig – pierwsze spenetrowało planetę. Tym razem commissario Brunetti w środku upalnego lata podjął osobliwą interwencję… Gdy podczas przesłuchania jego młodszy kolega był o włos od złamania sobie kariery, zbyt otwarcie sygnalizując zamiar zdzielenia przesłuchiwanego (młodego, aroganckiego i ustosunkowanego prawnika) w pysk, komisarz Guido podjął udaną próbę symulowania ataku serca, czym przerwał groźną akcję. W rezultacie jednak trafił…

Oficer i szpieg
proza obca , thriller szpiegowski / 16 grudnia 2019

Robert Harris Oficer i szpiegPrzełożył Andrzej NiewiadomskiWydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2019 Rekomendacja: 5/7Ocena okładki: 3/5 Cień Dreyfusa nad Europą 2 września 1870 roku pod Sedanem – niewielkim miasteczkiem we Francji nad Mozą w Ardenach – definitywnie i nieodwołalnie dobiegły końca dwie legendy. Jedna z nich to legenda Wielkiej Francji – dziedzictwa Napoleona Bonapartego, legenda podtrzymywana nieudolnie i dość niefortunnie przez bratanka cesarza – Karola Ludwika Bonaparte, który w 1852 roku obwołał się Napoleonem Trzecim, cesarzem Francuzów – wzorem swego wielkiego wujaszka. Ale to temat na inne opowiadanie; godzi się tylko zauważyć, że sami Francuzi długo nie doceniali swego Drugiego Cesarstwa i jego władcy (przyznajmy: umiarkowanie mądrego i nieco – hm, operetkowego megalomana…). W końcu wojnę przerżnęli koncertowo: armia utraciła zdolność działania, Niemcy zajęli dwie bogate prowincje – Alzację i Lotaryngię, a na Francję nałożyli gigantyczną kontrybucję – pięć miliardów franków w złocie. Cesarz – głównodowodzący trafił do niewoli… Ale ostatnio historycy, niektórzy politycy i publicyści próbują trochę rehabilitować tamto cesarstwo i samego cesarza. Nie idzie im łatwo – za mało pozytywnych przesłanek. Ale to ich zmartwienie… Druga skończona pod Sedanem legenda to mit Wielkiej Armii – wyrosłej z ducha rewolucji, praktycznie niezwyciężonej… Owszem: ponoszącej klęski w polu (bywało,…

Niezbity dowód
proza obca , sensacja , thriller / 10 października 2019

Peter James Niezbity dowód Przełożyła Izabela Matuszewska Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2019 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 2/5 AAADylemat transcendentalny rozwiążę definitywnie. Cena do uzgodnienia. Tel… Jest, czy też Go nie ma? Tak, o Boga chodzi. Centralną figurę (pod różnymi nazwami…) religii monoteistycznych – wszechmocnego, wszechwiedzącego, wszechobecnego, wszechdobrego, jedynego, na ogół bezpostaciowego inicjatora wszechrzeczy, sprawcy, mechanika i strażnika, regulatora porządku, prawodawcy, sędziego i obserwatora. Wyznawcy boskiego pochodzenia, boskiego źródła i boskiej natury wszechrzeczy, boskiej organizacji wszechświata nie potrzebują rozstrzygającego dowodu istnienia swego Boga. Ich Bóg JEST bez wątpienia, więc po co jeszcze jakieś dowody – spekulacje intelektualne czy też nawet materialne, fizycznie dotykalne, obserwowalne i poznawalne ślady. Wierzący nie zadają sobie pytania, czy Bóg istnieje. Bo ISTNIEJE. I ten proces internalizacji od samego początku (po narodzinach bądź konwersji) w umyśle każdego ze społeczności wierzących obywa się bez dowodów; takowe są niepotrzebne. Dowody są zastąpione przez układ nauczającego z nauczanym – konwencję o bezspornym istnieniu Boga. Z drugiej strony niewierzący w boską naturę porządku tego świata też żadnych dowodów nie potrzebują. Po co im one? Ich universum jest urządzone inaczej i burzyć go dowodami przeciwnymi nie zamierzają. Im potrzebne są raczej argumenty de non existentia Dei (jak w swoim traktacie o takimże tytule…

Wezwanie
proza obca , thriller prawniczy / 23 września 2019

John Grisham Wezwanie Przełożył Andrzej Leszczyński Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2019 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Czemu Kain zabił Abla? Dobre pytanie. Bo opowiadał przeterminowane dowcipy? Bo wyżerał lepsze kąski ze wspólnej miski? Być może… Ale prawdziwy powód był inny. Obaj byli narcystycznymi egoistami, obaj planowali to samo – tylko jeden okazał się szybszy od drugiego. I bardziej bezwzględny. A może był po prostu lepiej lepiej przystosowany do wymagań świata tego? Historia, wykorzystana przez Grishama w „Wezwaniu”, jest w istocie modyfikacją braterskiej zwady (o to, czyja ofiara lepsza była i milsza Bogu…) Adamowych potomków, choć nie kończy się zbrodnią jak pierwowzór. Ba – nie da się bezspornie ustalić, który z dwóch synów prowincjonalnego sędziego Reubena Atlee z Missisipi – Ray czy Forrest – byłby w tej historii Kainem, a który Ablem… A historia braci Atlee ma w tle trzy miliony dolarów w gotówce, porządnie spakowane w kartonach po materiałach biurowych, ukrytych w starożytnej komodzie w gabinecie taty-sędziego, który nie poczekał na wezwanych pilnie do domu synów. Powodem wezwania potomków przed oblicze tatusia (słusznie przewidującego swe rychłe odejście z tego świata) było oczywiście spadkobranie, a ściślej: nieformalna i może niespecjalnie legalna część tzw. masy, czyli wzmiankowane trzy miliony, porządnie…

W złotej klatce
kryminał , proza obca / 27 sierpnia 2019

Rhys Bowen W złotej klatce Przełożyła Joanna Orłoś – Supeł Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2019 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Trutka na sufrażystki, czyli bez przesady z tymi kosmetykami! Kryminał retro, a w zasadzie rekonstrukcyjny, rozpycha się nie tylko na naszym krajowym rynku. Robi to wszędzie – od Rosji po RPA, Chile i Kanadę. Trend globalny, rzec by można. Ale czemu? To dobre pytanie, a odpowiedzi szukam od dawna. Na pewno nie dlatego, że pisze się łatwiej, bo jest wprost przeciwnie – kryminał rekonstrukcyjny, obok zwykłej staranności fabularnej w prowadzeniu intrygi, wymaga osobnego, drobiazgowego i wiarygodnego researchu historycznego – od zawartości gazet po ceny biletów kolejowych i szybkozmienne aspekty mody damskiej. Masa szczegółów, które trzeba wpleść do narracji, czyni rekonstrukcję zadaniem piekielnie trudnym, wymagającym precyzyjnego przygotowania i pisarskiej dokładności, zużytej na spreparowanie dekoracji, didaskaliów i… zaludniających ten świat postaci dramatu, drugoplanowych statystów i tłumu z tła. Tła, które musi pochodzić z epoki. Żadnej konfabulacji… No więc łatwiej się tego nie pisze. O co zatem chodzi? Taka moda? Więcej listków do wieńca pisarskiej chwały? Świadectwo i sprawdzian zawodowych, mistrzowskich zdolności? Objaw nostalgii za dawnymi, dobrymi czasy? Cóż, którakolwiek z tych przyczyn miałaby decydować, i tak istotny jest tylko rezultat. Czyli…