Make Life Harder. Przewodnik po polityce
felietonistyka , rozrywka, satyra / 3 grudnia 2016

Lucjan & Maciej  Make Life Harder. Przewodnik po polityce Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2016 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Granat w szambie, ale niewypał Kupa śmiechu – jak zwykle… Eksperci medialni Maciej i Lucjan (kolejność obojętna, bo i tak są nie do odróżnienia, jak hipsterzy spadający po nieudanej próbie zrobienia selfika w odmętach Wodogrzmotów Mickiewicza) – blogerzy, którym nadojeło… Że są niedoceniani. Chociaż na dobrą ocenę zasługują. Napisali drugą w życiu książkę (i pierwszą, którą być może przeczytali – bo gdyby przeczytali pierwszą, którą napisali, nie zabraliby się za drugą; raczej wyemigrowaliby na Ziemię Franciszka Józefa i założyliby szkołę tanga dla tamtejszej populacji misiów polarnych…). No dobra – żarty żartami, ale bądźmy poważni choć przez chwilę. Drugie „Make Life Harder” oczywiście unosi się na fali popularności pierwszego, które było dziełkiem dokładnie o niczym, czyli o nas: o każdym Januszu i Sebie, Karinie i Andżeli. O naszym życiu, obyczajach, modach, priwyczkach, lękach, o klaustrofobii ścieśnionej między Bugiem a Łużycką Nysą. Napisanym w formie horoskopu skojarzonego z kalendarzem włościańskim na rok pański 1912 (nakładem Wydawnictwa Pszczółka, Sztrosbauer & Naftali Cukierman w Zaleszczykach, złożonym i odbitym w manufakturze Gebr. Percyków w Gródku Jagiellońskim). Powiedzieć, że strasznie śmieszne to dziełko jest – to…

Korponinja
rozrywka, satyra / 21 sierpnia 2016

Lars Berge Korponinja Przekład: Natalia Kołaczek Grupa Wydawnicza Foksal – Wydawnictwo WAB, Warszawa 2016 Rekomendacja: 1/7 Ocena okładki: 3/5 Troll sikający do kawy w ołpenspejsie Korporacja biznesowa (branży dowolnej) – z jej strukturą, formalizmem, osobliwym językiem (kiedyś na taki półprofesjonalny, acz zwulgaryzowany dialekt mówiono kmina…), obyczajami, rytuałami, hierarchią, skrywanymi tajemnicami, subkulturą (podobną do więziennego „drugiego życia”, zwanego czasem niezbyt fortunnie i precyzyjnie grypserą) tudzież życiem erotycznym – jest, jak się wydaje, arcywydajnym tworzywem literackim, wręcz wymarzonym źródłem sukcesu na niwie twórczej. Wystarczy wejść do środka, szeroko otworzyć oczy i uszy, mieć dobrych informatorów (znudzonych, zniechęconych, wreszcie oburzonych – w żadnym razie nie trywialnych zadowolonych…), gapić się i opisywać… Opisywać! Korporacyjnym świeżym mięskiem (choć czasem trudno je odróżnić od padliny…) żywi się literatura, kino, telewizja. Ba, satyra nawet! I właśnie z tą ostatnią jest kłopot… Bo raczej nie ma się z czego śmiać. Korpoklimaty nadają się idealnie do kryminału; zadowoleni byliby też kontynuatorzy dzieła Kafki, Dostojewskiego, Schulza; może też mistrz King i legion naśladowców jego uszczknąłby surowca dla korpohorroru. Może nawet być obyczajówka z pełnym spektrum wariacji i dewiacji seksualnych. Ale humor? I to w szwedzkim wydaniu? No nie, to już po prostu niemożliwe… Każdemu, kto pokładałby jakowąś nadzieję w tzw….