Czuły narrator
esej literacki , polecam / 29 grudnia 2020

Olga Tokarczuk  Czuły narrator Wydawnictwo Literackie, Kraków 2020 Rekomendacja: 6/7 Ocena okładki: 4/5 A może lepszy byłby spolegliwy opiekun? Czuły narrator… Prześladuje mnie od roku z hakiem ta figura retoryczna, symboliczna i teoretyczna, wywiedziona przez Olgę Tokarczuk w noblowskim wykładzie – który okazał się manifestem ideowym (jednym z wielu możliwych zresztą…) współczesnego powieściopisarstwa. Po co piszemy, jak piszemy, komu piszemy… I co w tym wszystkim naprawdę jest ważne. Bo co jest ważne w pisaniu? Słowo, każde słowo, którego użyjesz, by się skomunikować (z kimś naturalnie) lub zakomunikować. Coś komuś. Ale może to być słowo, którego użyłeś w piśmie, bez intencji nawiązania dialogu z kimkolwiek czy poinformowania o swych myślach, bez-myślach, uczynkach i bez-uczynkach. Słowo, którego użyłeś i które utrwaliłeś na piśmie (załóżmy dla uproszczenia, że pismo jest jedynym kanałem propagacji słów), nie musi być składnikiem logicznego wywodu ani dla odmiany chaotycznego strumienia werbalizujących się myśli – może być przypadkowym impulsem bez znaczenia – ani jawnego, ani ukrytego. I to bez-znaczenie też opisuje, definiuje ciebie jako piszącego. Dlaczego? Bo o pisaniu nie przesądza nic innego, jeno wola, chęć. Kto nie chce, nie pisze. No, chyba że pod wpływem choroby, środków psychoaktywnych czy tortur… I zapewne raczej się nie zdarza, że spragnieni…