Żadnych trupów

Alicia Gimenez-Bartlett  Żadnych trupów Przełożyła Maria Mróz Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2022 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Życiorys intymny policjantki przez nią samą własnoręcznie i skrycie spisany Koncept fabularny nad wyraz osobliwy… A w każdym razie niezwykle rzadko stosowany przez autorów powieści kryminalnych (w innych gatunkach prozy odnaleźć można podobne zabiegi, ale na pewno nie z taką wyrazistością zaaplikowane). Cóż się bowiem takiego stało? Oto autorka powieści kryminalnych wykreowała postać głównej bohaterki swych opowiedzianych intryg – stworzyła figurę kompetentnej policjantki, z detektywistycznymi sukcesami, twardej, nieustępliwej – ale do tego kobiecej nad wyraz, standardowo empatycznej i miłej. Innymi słowy: kreacja, jakich wiele w literaturze kryminalnej. W zasadzie bowiem twórcy płci obojga w tym gatunku, jeśli już wpada im do głów koncept seryjnego bohatera lub bohaterki, poruszają się w obrębie dwóch w gruncie rzeczy przeciwstawnych nurtów narracyjnych. W pierwszym z nich zza zabiegów urabiania literackiego tworzywa wyłania się osobnik (płci dowolnej) inteligentny (do granic geniuszu z fenomenalnym IQ), przenikliwy, bystry, sympatyczny i miły, choć bywa czasem obarczony jakimś niewielkim natręctwem, malutką idiosynkrazją czy wadą psychofizyczną w nieznacznym stopniu. Na tyle, by nie zaburzyć wizerunku supergwiazdy profesji śledczej. W drugim nurcie pozytywnie nakręcony/nakręcona supermen/supermenka znika – w zamian pojawia się postać ponura,…

Kawiarnia pełna marzeń
powieść obyczajowa , proza polska / 11 grudnia 2021

Agnieszka Lis   Kawiarnia pełna marzeń Wydawnictwo Skarpa Warszawska, Warszawa 2021 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 Wycieczka samopas do równoległego świata literatury+ Jak zwykle – raz do roku przed Bożym Narodzeniem włączam do listy rekomendowanych lektur jakiś tekst obyczajowo-romansowy, przypadkowo wybrany ze stosu (wirtualnego; papierowego przegrzebać by się nie dało…) tego typu literatury, która pod koniec roku ma swoje żniwa. Wydawcy – każdy na własną rękę; żadnej zmowy tu nie ma – gromadzą zapasy teksów okołoświątecznych, zasadnie licząc, że znajdą zbyt. W rezultacie oczopląs i mózgopląs to „najniższy wymiar kary” dla każdego, kto zechciałby choćby punktowo zgłębić pokłady romansowej literatury. By uniknąć serii bolesnych zastrzyków, zdaję się na los (w rodzaju ciągnienia przez papugę lub rzutu monetą), aby sprostać dorocznemu wyzwaniu-zobowiązaniu. Więc w taki sposób dziś padło na Agnieszkę Lis i jej najnowszy, osiemnasty w dorobku życiowym produkt literaturopodobny, ukryty w postaci książkopodobnej. Po lekturze jestem wdzięczny losowi za takie rozstrzygnięcie. „Kawiarnia pełna marzeń” w wielce istotny i wymowny sposób poszerzyła bowiem spektrum moich doświadczeń z literaturą – a także współczesną astrofizyką. Lektura tego dzieła tak bowiem jest sugestywna, że umożliwia zerknięcie poza horyzont zdarzeń, spojrzenie poza zakrzywioną czasoprzestrzeń… Niemożliwe? To Einstein i Hawking tak twierdzili. A pani Lis wykracza…