Shinrin-yoku. Sztuka i teoria kąpieli leśnych
nauka – popularyzacja , styl życia / 17 kwietnia 2018

Qing Li Shinrin-yoku. Sztuka i teoria kąpieli leśnych Przełożyła Olga Siara Wydawnictwo Insignis, Kraków 2018 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 4/5 Życie leśnych ludzi czyli dyskretna woń szyszki… W drugiej połowie lat 50. zgrzebne, ascetyczne (i co tu ukrywać: śmierdzące…) okowy życia codziennego na socjalistyczną modłę, praktykowanego w robotniczym mieście znacznej wielkości, zaczęły powoli puszczać… Wyczuwalnym sygnałem jakościowych zmian były nowe zapachy w przestrzeni komunalnej: świeżo zmielonej prawdziwej kawy w delikatesach, a w drogeriach – intensywna woń żelatynowych szyszek kąpielowych, wypełnionych esencją o ostrej, intensywnej nucie jodłopodobnej, wypierającej podejrzany zapaszek szarego mydła, dla zmyłki zwanego „biały jeleń”. W świeżo oddanej wtedy do użytku klasy robotniczej z łódzkiej dzielnicy Chojny łaźni miejskiej przy Rzgowskiej aura przynoszonych przez klientów jodłowych szyszek zmagała się z wonią eau de Javel, którą funkcjonariusze kąpielowi obficie szafowali do dezynfekcji… Razem te zapachy tworzyły węchowy bukiet, któremu czoła stawić mogli (bez uszczerbku na zdrowiu i tzw. zdrowych zmysłach) tylko wytrawni, znieczuleni pasażerowie tramwajów w godzinach szczytu, do tego pracujący w ówczesnych (czyli de facto wciąż XIX-wiecznych…) farbiarniach i apreturowniach branży bawełnianej… Te dziecięce wrażenia węchowe przypomniały mi się, gdy dostałem od wydawcy (serdeczne dzięki…) „Shinrin-yoku”, czyli księgę o kąpielach leśnych doktora Qing Li (z nazwiska sądząc, raczej Chińczyka…

Podziemne życie
nauka – popularyzacja , reportaż / 5 kwietnia 2018

Tullis C. Onstott Podziemne życie Przełożył Andrzej Hołdys Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2018 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/7 Szukajcie, a znajdziecie – bakterie we Wszechświecie… Chodzimy po tej naszej Pramatce Ziemi, chodzimy – i oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że naszym krokom trwożnie (albo zgoła obojętnie…) przysłuchują się mieszkańcy cienkiej warstewki naszej planetarnej skorupki, dla których nie zawsze jesteśmy miłymi, nieszkodliwymi sąsiadami. Takie dżdżownice, choć pracowicie, pożytecznie i bezinteresownie spulchniają glebę, poddawane są masowej eksterminacji, by skończyć jako przynęta na wędkarskim haczyku. Mrówkom i kretom wydajemy bezlitosne wojny. Bakterie polewamy wybielaczem. Grzyby zjadamy… No i w ogóle depczemy, wykopujemy, zalewamy betonem. Nie żyjemy w pokoju z naszymi sąsiadami spod ziemi, oj nie. Podobnie zresztą jak i z tymi co w wodzie, w powietrzu i na ziemi. Z drugiej wszelako strony pewien odłam niespokojnych, analitycznych i dociekliwych umysłów ludzkiej populacji zżerać poczęła ciekawość – jak też „oni” tam żyją w tych skrajnie nieprzyjaznych warunkach – w skałach, piaskach, żwirach, iłach, mułach, zamarzniętych na kość błotach, w gorących źródłach, zasolonych, zakwaszonych jeziorkach podziemnych, podmorskich gejzerach i wulkanach – a w ogóle byle gdzie, nawet w kosmosie… Ci niespokojni to oczywiście uczeni: doktorzy nauk wszelakich, ambitni doktoranci,magistranci, profesorowie polujący na wolne…

Mapy Kosmosu
nauka – popularyzacja / 20 grudnia 2017

Priyamvada Natarajan Mapy Kosmosu Przekład: Bogumił Bieniok i Ewa L. Łokas Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2017 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Dlaczego w nocy jest ciemno? To była dobrze przygotowana prowokacja. Nie ukrywam, że nie wymyśliłbym jej, ani nie przeprowadziłbym pomyślnie, gdyby nie pilna lektura mojego ukochanego w latach 60. miesięcznika „Młody Technik”, który w znacznej mierze odpowiada za uformowanie zrębów mojego światopoglądu, w tym także kosmologicznej jego części – po dziś dzień zresztą… We wczesnych latach 60. bowiem – w klasie jedenastej licealnej (czyli tuż przed maturą) – była w programie nauczania (osobno…) astronomia, w wymiarze jednej godziny lekcyjnej tygodniowo; oprócz fizyki – ma się rozumieć. W moim liceum astronomię i fizykę wykładał profesor Tadeusz Lis, który nie był zwykłym nauczycielem fizyki – był fizykiem. Powiecie – co za różnica? Zbyt subtelna, by się nad nią zastanawiać? Ależ żadną miarą! Profesor był fizykiem dobrze poinformowanym (o tyle, o ile wtedy pozwalała na to niewidzialna, ale prawie zupełnie szczelna bariera Żelaznej Kurtyny…). Nauczał nas wedle programu, a w tym programie dominowała teoria stanu stacjonarnego Wszechświata – jednorodnego, niezmiennego w czasie i przestrzeni tworu kosmicznego, nieskończonego we wszystkich kierunkach, wypełnionego nieskończoną ilością obiektów emitujących światło (w tym w zakresie fal…

Rzecz o ptakach
nauka – popularyzacja / 22 kwietnia 2017

Noah Strycker  Rzecz o ptakach Przekład: Michał Radziszewski Wydawnictwo Muza SA, Warszawa 2017 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 4/5 Ptaszkowie niebiescy, jak wy to robicie? Chyba jakoś tak w 1955 roku ojciec przyniósł do domu sporą i bogato ilustrowaną czarno-białymi zdjęciami księgę Włodzimierza Puchalskiego „Wśród trzcin i wód”. Od tego się dla mnie zaczęła znajomość (nadal, mimo upływu tylu lat, niedostatecznie pogłębiona…) z ptactwem, awifauną – mówiąc naukawo… W 1958 roku przybyła reedycja fundamentalnego, dwutomowego dzieła „Ptaki ziem polskich” Jana Sokołowskiego; przedwojenne wydanie zaginęło podczas nieobecności rodziny w domu, spowodowanej przymusowym wysiedleniem po przyłączeniu Łodzi do Okręgu Warty w III Rzeszy… To te dwie lektury – ulubione, zaczytane – osobliwie po każdym powrocie z wakacji (trzeba było skonfrontować zapamiętane wrażenia z naukowymi objaśnieniami…), a nawet po spacerach w parku – uformowały moje ptasie doświadczenie. Później zarzucone, więc w zasadzie dziś amatorskie, powierzchowne. Ale i tak większość z tego, co lata (i nie jest owadem…) potrafię odróżnić od innych obiektów latających i nazwać. A poza tym lubię swego celestrona 80 postawić na koronie zapory zbiornika Jeziorsko i zerknąć w dal, by sprawdzić, co porabiają czaple, perkozy, mewy, rybitwy i ten błotniak stawowy kołujący nad sygnaturką kościółka św. Marka w Siedlątkowie… Lubię sikory…