Mapy Kosmosu
nauka – popularyzacja / 20 grudnia 2017

Priyamvada Natarajan Mapy Kosmosu Przekład: Bogumił Bieniok i Ewa L. Łokas Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2017 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Dlaczego w nocy jest ciemno? To była dobrze przygotowana prowokacja. Nie ukrywam, że nie wymyśliłbym jej, ani nie przeprowadziłbym pomyślnie, gdyby nie pilna lektura mojego ukochanego w latach 60. miesięcznika „Młody Technik”, który w znacznej mierze odpowiada za uformowanie zrębów mojego światopoglądu, w tym także kosmologicznej jego części – po dziś dzień zresztą… We wczesnych latach 60. bowiem – w klasie jedenastej licealnej (czyli tuż przed maturą) – była w programie nauczania (osobno…) astronomia, w wymiarze jednej godziny lekcyjnej tygodniowo; oprócz fizyki – ma się rozumieć. W moim liceum astronomię i fizykę wykładał profesor Tadeusz Lis, który nie był zwykłym nauczycielem fizyki – był fizykiem. Powiecie – co za różnica? Zbyt subtelna, by się nad nią zastanawiać? Ależ żadną miarą! Profesor był fizykiem dobrze poinformowanym (o tyle, o ile wtedy pozwalała na to niewidzialna, ale prawie zupełnie szczelna bariera Żelaznej Kurtyny…). Nauczał nas wedle programu, a w tym programie dominowała teoria stanu stacjonarnego Wszechświata – jednorodnego, niezmiennego w czasie i przestrzeni tworu kosmicznego, nieskończonego we wszystkich kierunkach, wypełnionego nieskończoną ilością obiektów emitujących światło (w tym w zakresie fal…

Rzecz o ptakach
nauka – popularyzacja / 22 kwietnia 2017

Noah Strycker  Rzecz o ptakach Przekład: Michał Radziszewski Wydawnictwo Muza SA, Warszawa 2017 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 4/5 Ptaszkowie niebiescy, jak wy to robicie? Chyba jakoś tak w 1955 roku ojciec przyniósł do domu sporą i bogato ilustrowaną czarno-białymi zdjęciami księgę Włodzimierza Puchalskiego „Wśród trzcin i wód”. Od tego się dla mnie zaczęła znajomość (nadal, mimo upływu tylu lat, niedostatecznie pogłębiona…) z ptactwem, awifauną – mówiąc naukawo… W 1958 roku przybyła reedycja fundamentalnego, dwutomowego dzieła „Ptaki ziem polskich” Jana Sokołowskiego; przedwojenne wydanie zaginęło podczas nieobecności rodziny w domu, spowodowanej przymusowym wysiedleniem po przyłączeniu Łodzi do Okręgu Warty w III Rzeszy… To te dwie lektury – ulubione, zaczytane – osobliwie po każdym powrocie z wakacji (trzeba było skonfrontować zapamiętane wrażenia z naukowymi objaśnieniami…), a nawet po spacerach w parku – uformowały moje ptasie doświadczenie. Później zarzucone, więc w zasadzie dziś amatorskie, powierzchowne. Ale i tak większość z tego, co lata (i nie jest owadem…) potrafię odróżnić od innych obiektów latających i nazwać. A poza tym lubię swego celestrona 80 postawić na koronie zapory zbiornika Jeziorsko i zerknąć w dal, by sprawdzić, co porabiają czaple, perkozy, mewy, rybitwy i ten błotniak stawowy kołujący nad sygnaturką kościółka św. Marka w Siedlątkowie… Lubię sikory…