Rekomendacje

13 czerwca 2017

Mieczysław F. Rakowski. Biografia polityczna

Michał Przeperski  Mieczysław F. Rakowski. Biografia polityczna Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2021 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Gra z wiatrem i pod wiatr… Zdumiewająca historia… Książka, o której tu i teraz piszę, jest rzetelna, uczciwa, szczera i powściągliwa, warsztatowo prawie (ale to prawie akurat nie robi wielkiej różnicy) perfekcyjna, intelektualnie zborna i metodologicznie poprawna; nic też (lub niewiele kwestii nieistotnych…) nie można zarzucić jej wnioskom, zaś emocjonalnie (tak, tak – praca ze stemplem „naukowej” też może być pasjami targana – a nawet powinna – mimo i obok obowiązku zachowania obiektywizmu) jest umiarkowana, wręcz zdyscyplinowana. No i co w tym dziwnego? W zasadzie nic – takimi pochlebnymi epitetami obdarzałem już wielokrotnie zawartość książek rozmaitych autorów, na różne tematy i różnej doprawdy rangi w naszym publicznym życiu umysłowym. Mniemam, że sprawiedliwie i zasłużenie. Więc skąd moje zdumienie? Bo po raz pierwszy (i nie wykluczam, że ostatni…) robię to wobec produktu firmowanego przez Instytut Pamięci Narodowej. Nie jest to wydawca godzien dobrej wiary i stosowania wobec niego klauzuli najwyższego zaufania (czyli takiego, jakim obdarza się innych wydawców na rynku). A jako byt życia publicznego jest to klasyczny przypadek orwellowskiego dwójmyślenia, czyli definiowania jakiegoś konstruktu słowami normalnie opisującymi byty dokładnie przeciwstawne. Ani to zatem…

Posted in biografistyka, naukowa monografia, polecam | Tagged | Leave a comment

Interwencje 2020

Michel Houellebecq Interwencje 2020 Przełożyła Beata Geppert Wydawnictwo Literackie, Kraków 2021 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 Podtrzymując radosne pozory trwania pochodu… Ze sporą ostrożnością, ograniczonym zaufaniem i dającym o sobie znać gdzieś z tyłu głowy przeświadczeniem, że oto ktoś mnie tu bezkarnie (bezkarność bierze się z mniemania, że skoro mam rzecz w ręku, to najprawdopodobniej ją kupiłem – a przecież o to przede wszystkim chodziło – n’est ce pas?) nabija w butelkę, biorę się za książkę, o której wiem, że jest produktem osobliwej manipulacji wydawniczej – być może nawet niezbyt chwalebnej. Oto wyobraźmy sobie, że jesteśmy książkowym edytorem i mamy w swej „stajni” autora wielce poczytnego, jak trzeba – kontrowersyjnego, gotowego na dowolnego rodzaju umiarkowany skandalik, nie stroniącego od intelektualnych burd. Wyobraźmy sobie nadto, że już kiedyś wydaliśmy tom z jego (tego autora naszego znaczy…) esejami, felietonami, przedmowami, recenzjami, innymi tekstami ulotnymi, pozbieranymi z sieci i gazet, z polemikami, połajankami, ironicznymi kpinami i obrazoburczymi penetracjami świata kultury, polityki, religii i w ogóle życia publicznego. I to był rynkowy sukces. Zarobiliśmy. A nasz autor zaczął budować wizerunek guru, intelektualnego przewodnika, męża opatrznościowego krytyki literackiej, wreszcie przenikliwego profety. Nowy status naszego autora to nowe zobowiązania – spotkania autorskie, obowiązki jurorskie w licznych…

Posted in esej literacki, felietonistyka, polecam | Tagged | Leave a comment

Zabawa w chowanego

Guillaume Musso  Zabawa w chowanego Przełożyła Joanna Prądzyńska Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2021 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Życie pisarza na szwank kto naraża… Czy młody stosunkowo autor osiemnastu powieści popularnych (w sensie ścisłym, gdy idzie o nakłady i przekłady – oraz w sensie ogólniejszym, gdyż z całą pewnością należą do literatury z gatunku pop) – spisanych w nader nowoczesnym stylu narracji kryminało-obyczajówek z elementami fantastyki, tudzież przede wszystkim modnych – zarazem może być dupkiem? Jakby tu powiedzieć? Nie powinien, ale może, niestety… A wszystko dlatego, że postanowił zgłębić tajemnice pisarstwa – a w tym zdobyć świętego Graala całej literatury – nie tylko popularnej, czyli posiąść istotę duchowej (i innej takoż) koniunkcji pisarza z jego bohaterem. Musso zakłada, Musso przeczuwa, że długotrwałe akty spirytualnego obcowania twórcy z tworzywem inicjują coś w rodzaju znanego z dociekań cybernetycznych i innych dotyczących teorii działania systemów – na przykład inteligencji (nie tylko sztucznej) – sprzężenia zwrotnego. Zjawisko to, znane obecnie pod krótszą i lepiej brzmiącą z angielska nazwą feedback, pojawia się w procesie twórczym wtedy, gdy produkt końcowy (znaczy bohater) osiąga taką gęstość (psychiczną przede wszystkim), że sam zaczyna „nadawać” sygnały zwrotne w kierunku początkowym procesu twórczego, jakby inicjując czy wybierając, preferując określone, konkretne sposoby…

Posted in polecam, proza obca, thriller psychologiczny | Tagged | Leave a comment

Dybuk mniemany

Andrzej Bart  Dybuk mniemany Wydawnictwo Literackie, Kraków 2021 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Szelmostwa ducha czasów Jak to szczęśliwie się złożyło, że Andrzej Bart wrócił na dobre (i nie na złe, szczęśliwie nie!) do zajęcia, na którym zna się najlepiej i najlepiej mu ono wychodzi – czyli do pisania. Po nieszczególnie udanym epizodzie teatralnym, gdy odgrywał z rozmaitym skutkiem rolę antreprenera, pojął, że nie tamtędy droga, przysiadł fałdów i napisał powieść. Nietuzinkową – po pierwsze zważywszy na szczególną czasoprzestrzeń literackiej penetracji, oraz po drugie – zważywszy na zastosowaną formułę gatunkową. Jest to bowiem ni mniej, ni więcej, tylko o Zagładzie powieść… pikarejska. A tak! Tekstów o Zagładzie powstało wiele w wielu językach świata; rząd wielkości to zapewne dziesiątki, jeśli nie setki już tysięcy. A nowe codziennie przyrastają w postępie geometrycznym. Samo ich skatalogowanie byłoby zamiarem tytanicznym. Zresztą Bart już wziął udział w budowie tej werbalnej piramidy – i to na najwyższym poziomie; jego „Fabryka muchołapek” to tekst arcydzielny i znaczący, pierwszorzędny zgoła. Literatura Zagłady (odejmując wszelako od tego zbioru tysiące tekstów ewidentnie grafomańskich i nadużywających holokaustowych afiliacji w celach koniunkturalno-komercyjnych) przeważnie zaznacza swą sui generis odrębność pewnym poziomem patosu, akcentem żałoby, widomym udziałem martyrologii. Zaznacza też swą odrębność pewną powściągliwością…

Posted in polecam, proza polska | Tagged | Leave a comment

Billy Summers

Stephen King  Billy Summers Przełożył Tomasz Wilusz Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2021 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Niełatwo zostać emerytem, czyli SNAFU działa! Situation normal, all fucked up, czyli SNAFU – w akronimicznym wojskowym języku sytuacyjnym oznacza meldunek, że „sytuacja w porządku – wszystko spieprzone”. Zamiast detalicznie opowiadać, co poszło nie tak, wystarczy rzucić w eter SNAFU – i wszystko jasne. Militarna wersja cywilnego i ogólnocywilizacyjnego prawa Murphy’ego (jeżeli coś może się nie udać, wykopyrtnie się na pewno…) ma zastosowanie w nowej powieści Stephena Kinga „Billy Summers”; w zasadzie książka ta mogłaby mieć ten właśnie tytuł – SNAFU… Oś intrygi sprowadza się do tego, iż tytułowy Billy Summers ma dość swego aktualnego zajęcia i rad przeszedłby na emeryturę… Billy z zawodu jest żołnierzem, odznaczanym parokrotnie weteranem z Iraku (pacyfikatorem Faludży między innymi), byłym członkiem korpusu piechoty morskiej (z tych, co to „Semper Fi!”) o elitarnej specjalności (strzelec wyborowy…). A po wyjściu z wojska założył i z powodzeniem prowadził jednoosobową działalność gospodarczą – czyli zabijanie na zlecenie. A więc spieniężył sprawności, w których wyszkolił go korpus. Oczywiście miał pewne problemy psychiczne – jak wszyscy weterani (bez wyjątku) – ale w stopniu doprawdy nieznacznym. Nic, co by wpływało na zdolności strzeleckie…

Posted in kryminał, polecam, thriller psychologiczny | Tagged | Leave a comment

Krzycz! Teraz!

Zbigniew Mentzel  Krzycz! Teraz! Wydawnictwo Znak, Kraków 2021 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 4/5 Autobiografia niewątpliwie tak, ale nie wszystko na sprzedaż… „Wszystko już było, rzekł ben Akiba. A gdy nie było, śniło się chyba.” Konstanty Ildefons Gałczyński Potomstwo powojennego wzmożenia towarzysko-familiarnego (a więc też postępującego za nim wyżu demograficznego) jeszcze nie całkiem wypisało się ze swych zapamiętań, traum, koszmarów i egzystencjalnych wyborów. Świadectwem tej niezupełności jest powieść Zbigniewa Mentzla pod dramatycznym, zapowiadającym nie byle jakie emocje tytułem „Krzycz! Teraz!” Skoro taki autor (rocznik 1951; jak dla mnie – młodziak…) uznał za istotne sporządzić powieść w zasadzie autobiograficzną, to oznaczałoby, że w jego mniemaniu nie wszystko o czasach i ludziach zostało powiedziane. Bo że nie zostało powiedziane o nim samym – to oczywista oczywistość… Ale świadectwo świadkowania Historii? Czyli Mentzel na tle Epoki? Bo choć bohater tekstu Mentzla ma na imię Miłosz (aczkolwiek ojciec chciał mu dać Zbigniew…), to dziesiątki tropów prowadzą wprost do prawdziwego życiorysu Mentzla – nawet to, co ze środka jego prawdziwej egzystencji zostało wydarte i w tej autobiograficznej prozie się nie znalazło. Znawcy przedmiotu i środowiska wiedzą, o jaki mniej więcej epizod chodzi… Taaak – jak się pisze powieść z kluczem i podtyka się czytelnikowi pęk wyciągniętych…

Posted in polecam, proza polska | Tagged | Leave a comment

Nie w humorze

Fran Lebowitz  Nie w humorze Przełożył Łukasz Witczak Wydawnictwo Znak litera nova, Kraków 2021 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Nowy Jork? To musi boleć… Nie dajcie się nabrać! Autorka tomu felietonów „Nie w humorze” nader często i przy każdej okazji przedstawia się jako patentowany leniwiec pierwszej wielkości, kapłanka kultu nicnierobienia, mistrzyni prokrastynacji, guru marzeń sennych i wybitna praktykantka snu jako takiego tudzież wynalazczyni tysiąca sposobów skutecznego unikania zobowiązań. Po raz wtóry powtarzam – nie dajcie się nabrać. Nikt taki jak leniwa Fran Lebowitz nie istnieje… To persyflażowa maskarada, cyniczna kreacja na użytek gawiedzi, kamuflaż maskujący prawdziwą istotę osobowości pisarki, kostium w pewnym sensie błazeński, umożliwiający dyskretne funkcjonowanie bez konieczności seryjnego odpowiadania na głupie pytania. To jest Nowy Jork, taki jest Nowy Jork… Każdy, kto choć trochę zna to miasto, wie (i odebrał tę naukę boleśnie zazwyczaj – na własnej skórze), że aby się w nim utrzymać na powierzchni, trzeba zapieprzać na okrągło z całych sił, bez udawania i przestojów. Chyba że jest się dziedzicem fortuny Rockefellerów, Warrena Buffeta czy świeżo rozwiedzioną małżonką Jeffa Bezosa. Jeśli nie – toniesz. Leniwym Nowy Jork nie daje szans. Toteż w rzeczywistości madame Fran Lebowitz jest zapracowaną, ścibolącą dolary mrówencją. Bo przecież po rodzicach, skromnej…

Posted in felietonistyka, polecam | Tagged | Leave a comment

Wszystkie barwy marzeń

Natascha Lusenti  Wszystkie barwy marzeń Przełożyła Monika Woźniak Wydawnictwo Literackie, Kraków 2021 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Kamienica złamanych serc To jest fenomenalna lektura… A ta kamienica stoi gdzieś w Mediolanie (ale nie wiem tego na pewno; w każdym razie w mieście z tramwajami, więc może być też Turyn albo na przykład Bolonia) i ma srebrzystozielone framugi okien. I pięć pięter. Więc gdy taką zobaczycie… Ale w celu ostatecznej identyfikacji trzeba jeszcze zerknąć na tablicę ogłoszeń przy schodach. Czemu? Bo to jedyna w mieście tablica z inseratami wspólnoty mieszkaniowej, dotknięta rąbkiem peplosu którejś z apollińskich Muz. Która z nich zajmuje się felietonem-przypowiastką filozoficzną? Ten gatunek literatury chyba mieści się w kompetencjach Kalliope… Ingerencja Muzy (przyjmijmy, że to istotnie była wspomniana Kalliope) w materię zawartości tablicy ogłoszeń w kamienicy ze srebrzystozielonymi framugami miała miejsce dlatego, że Lisa, przyjaciółka Emilii, wyjechała na rok do Teksasu, ale mieszkanie, które wynajmowała w rzeczonej kamienicy ze srebrzystozielonymi framugami, miała już opłacone na rok z góry, z mocną opcją prolongaty umowy. Więc po co miałoby stać puste? Z kolei Emilia, przyjaciółka Lisy, zaliczyła mały życiowy sztorm, straciła posadę w firmie badań rynku i zerwała się z kotwicy spokojnej egzystencji; fala wyrzuciła ją – bezrobotną i bez…

Posted in polecam, proza obca, romans obyczajowy | Tagged | Leave a comment

Miejski grunt

Rafał Matyja  Miejski grunt Wydawnictwo Karakter, Kraków 2021 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Jestem z miasta… Dlaczego miasto? Jednolitej, uogólnionej odpowiedzi nie ma. Nie mam natomiast wątpliwości, że powody, dla których zarówno osiadłe społeczności rolnicze, jak i wędrowni myśliwi i pasterze zaczęli się urbanizować, w pierwszej kolejności były ekonomiczne, a potem – polityczne. Jak prawie wszystko, co się zmieniało w naszej cywilizacji… W sposób racjonalny; zostawmy bowiem margines niewielki, łączkę intelektualną na powody metafizyczne, pozaumysłowe urbanizacji – takie jak na przykład, że podobaliśmy się sobie nawzajem i chcieliśmy tę „podobność” wspólnie konsumować. Ale w istocie proces zaczął się w momencie, gdy funkcjonujące w pobliżu siebie pierwotne molekuły strukturalne (najczęściej chodzi tu o hordę-rodzinę) – czy to społeczności uprawiające ziemię, czy to wędrowne gromady pastersko-łowieckie – zaczęły produkować więcej żywności niż potrzebowały i potrafiły zjeść. Słowo „nadwyżka” w sposób istotny, zgoła fundamentalny, koreluje z miastem, z procesem urbanizacji cywilizacji. Więc gdy pojawiły się nadwyżki nie do przejedzenia, w ślad za nimi przyszły problemy – gromadzenia, przechowywania, pilnowania w razie czego (zagrożenia przez OBCYCH zwłaszcza), dzielenia, gdyby było trzeba. Wolni „molekularni” i w zasadzie autarkiczni wytwórcy w obliczu dylematu nadwyżkowego prędko doszli do wniosku, że racjonalizowanie kosztów obracania niespodziewanym przypływem bogactwa wymaga…

Posted in naukowa monografia | Tagged | Leave a comment

Świetlne ostrze

Andrea Camilleri  Świetlne ostrze Przełożył Maciej A. Brzozowski Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2021 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Zbyt wiele kobiet Gdy wiemy, że nasz ulubiony autor ulubionych kryminałów już nie żyje, ale pozostała nam lektura jeszcze dobrego tuzina jego książek (bo proces translacji nie postępuje zbyt szybko), trochę inaczej, z innym – nazwijmy to uczucie nastawieniem – zabieramy się do czytania. Jakaś taka dystansująca mgiełka się pojawia, jakaś drobina metafizycznego żalu, trochę szacunku dla majestatu odejścia na drugą stronę, nieco powściągliwości tudzież ostrożności. Aut nihil, aut bene… No dobra… Ale w przypadku Andrei Camilleriego to zastrzeżenie nie musi funkcjonować – i nie powinno. Wstrzemięźliwość mu nie przysługuje – nawet teraz. Camilleri przez swe długoletnie i nader częste z nami obcowanie dorobił się statusu kumpla. Z tych, co to im można nawtykać, troszkę się nawet naigrawając. Bo obie strony wiedzą, że to z życzliwości – nie z niczego innego. Oddajmy się zatem lekturze tak, jak gdyby się nic nie stało. Bez filtrów uprzejmej poprawności i łagodnego, wyrozumiałego tolerowania słabości. Zresztą Camilleri byłby z takiego podejścia zadowolony. W końcu w swym pierwszym wcieleniu był człowiekiem teatru – reżyserem, inscenizatorem, teoretykiem i wykładowcą akademickim, zwolennikiem awangardy i teatru absurdu – pionierem…

Posted in kryminał | Tagged | Leave a comment

Agent w terenie

John le Carre  Agent w terenie Przełożył Jan Rybicki Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2021 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Miała baba szpiega, lecz to był lebiega… To już ostatnia szpiegowska historia le Carre’a na rynku. Ostatnia (choć podobno został jeszcze do przetłumaczenia jakiś kryminał…), bo John le Carre zmarł w grudniu 2020 roku. I w ten sposób dobiegła końca epoka pewnego osobliwego gatunku anglosaskiej powieści sensacyjno-szpiegowskiej. Zaś osobliwość ta zasadzała się na proweniencji autorów. W swej znakomitej większości (jeśli nie wszyscy, ale to wiedza nadal tajna…) byli oni w swym życiu przed-twórczym czynnymi… agentami wywiadu lub innych pokrewnych służb Ich Królewskich Mości. Pisać zaczęli na emeryturze, za przyzwoleniem Firmy (która określała warunki brzegowe…) – bo takowa nigdy nie gardziła okazją do dobrego pi-aru. W granicach zdrowego rozsądku i dyskrecji oczywiście. Klasyk gatunku, niejaki Ian Fleming – najlepiej znany jako twórca mitologicznej wręcz kreacji w obrębie tegoż gatunku, czyli komandora Jamesa Bonda – tkwił w służbach dłużej, niż trwała jego kariera pisarsko-celebrycko-milionerska. Frederick Forsyth (autor „Dnia Szakala”, „Akt Odessy”, „Psów wojny” i „Czwartego protokołu” między innymi) przez dekady łączył karierę dziennikarza w BBC z operacyjną aktywnością w wywiadzie MI6; do czego pozwolono mu się przyznać całkiem niedawno… Historyk i pisarz Ben…

Posted in polecam, sensacja, thriller szpiegowski | Tagged | Leave a comment

Przewóz

Andrzej Stasiuk  Przewóz Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2021 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Na wodzie pisane, czyli gdzie jest Polska… Na lewym brzegu rozkładali się Niemcy. W sadzie pod jabłonkami zamaskowali baterię luf achtundachtzig – czort znajet po co, bo to przecież flak, a Ruscy nie latali za dużo, bo za bardzo nie mieli czym. W laskach, zagajach, po wsiach stały kompanie panzerkampfwagen drei, ciężarówki, tabory, wojsko kryło się po chałupach, stodołach, pod namiotami; nie hałasowali za bardzo, nie panoszyli się, jak to mieli w zwyczaju. Szykowali się do skoku. Na prawym brzegu Ruscy, ale niewiele ich było widać: jakieś patrole NKWD w niebieskich czapach, trochę krasnoarmiejców z klekoczącymi mosinami na sznurkach w wioskach – ale tak to cisza… Środkiem rzeka – za dnia pusta, tylko krowy czasem wodę piły z brzegu, w nocy trochę jakiegoś ruchu było, aż z obu brzegów profilaktycznie to jedni, to drudzy strzelili rakietę albo przeczesali wodę na ślepo serią z maxima lub maschinengewehra. Ta rzeka to w ów czas była jedyna Polska – cienka wstążeczka na sztabówce, ale autonomiczna, choć jak zwykle nieobliczalna i nieprzyjazna, nawet dla swoich… Jak to woda – nie ma rozumu ani pamięci, nie ma narodowości, z nikim się nie zakoleguje….

Posted in proza polska | Tagged | Leave a comment

Polskie wina. Przewodnik enoturystyczny 2021

Karolina Dylik Ostrowska, Ewa Rybak, Wojciech Bońkowski, Marek Kondrat, Maciej Nowicki, Tomasz Prange-Barczyński  Polskie wina. Przewodnik enoturystyczny 2021 Wydawnictwo Ferment sp. z o. o., Warszawa 2021 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Polska winna? Jeszcze jak! Format kieszonkowy… Czyli dokładnie odpowiadający, jak się wydaje – wbrew intencjom autorów i wydawcy – dylematom polskiego wina i winiarstwa. Mimo podziwu godnych wysiłków sporego (i wciąż rosnącego) grona entuzjastów, kieszonkowa to sprawa – zarówno na gruncie krajowym, jak i w Europie. Mała i na marginesie, poza głównym nurtem (w sensie symbolicznym i ścisłym zarazem…) produkcji oraz spożycia płynów zawierających alkohol. W krainie kartoflano-buraczano-żytniej, gdzie od wieków o lepsze konkurowały tylko dwa płynne polepszacze nastrojów: piwo i gorzałka, słowo „wino” do niedawna oznaczało tylko jedno nieszczęście. A w istocie pewien błąd epistemologiczny. Otóż słowa „wino” używano (i w zasadzie nadal się używa) powszechnie do nazywania produktu końcowego, rezultatu procesu fermentacji alkoholowej wszelkich płynów pozyskanych z tłoczenia, macerowania, wyciskania dowolnych owoców jadalnych – od porzeczki po pigwę – z mocnym polskim naciskiem na owoc drzew Malus domestica Borkh. – czyli jabłoni… Innymi słowy: uważano – i uważa się nadal, że soczek jabłkowy, który po fermentacji prowadzonej siłami natury uzyskuje wymagany przez normę udział alkoholu w ogólnej…

Posted in styl życia | Tagged , , , , , | Leave a comment

Siła rzeczy

Roma Ligocka  Siła rzeczy Wydawnictwo Literackie, Kraków 2021 Rekomendacja: 6/7 Ocena okładki: 4/5 Nicejski apokryf… Zuchwały pomysł i brawurowe wykonanie! Roma Ligocka, której pisarstwo śledzę od lat z narastającym ukontentowaniem, tym razem powzięła trud wybitnie niekonwencjonalny, który zaowocował rezultatem niezwykłej urody. Roma Ligocka urodziła się w 1938 roku w Krakowie – w znanej i szanowanej „na mieście” familii Abrahamerów; jej dziadek Dawid był piekarzem, twórcą polskiej adaptacji receptury słynnej dietetycznej bułki – grahamki (wieczna mu za nią chwała!); skądinąd smaczniejszej od amerykańskiego pierwowzoru. Rok po narodzinach Romy pewien austriacko-niemiecki psychopata i zbrodniarz (niech imię jego nie będzie zbyt często i bez potrzeby wspominane…), zawładnąwszy – przy udziale swych wspólników i biernej postawie, a w zasadzie akceptacji olbrzymiej większości obojga tych narodów – wielkim państwem w sercu Europy, rozpoczął wojnę, której rezultatem między innymi była planowa, mordercza Zagłada rodziny Abrahamerów i kilku milionów ich współplemieńców, współwyznawców na naszym kontynencie… Roma przeżyła Zagładę: wraz z matką uciekła z krakowskiego getta, potem ukrywała się u polskiej rodziny po aryjskiej stronie. Zresztą znacie ją – to ona była słynną dziewczynką w czerwonym płaszczyku w scenie z getta, odtworzonej w „Liście Schindlera” Spielberga… Po wojnie studiowała w ASP, malowała obrazy, projektowała kostiumy i scenografię w…

Posted in biografistyka, polecam, proza polska | Tagged | Leave a comment

No właź!

Charles Bukowski  No właź! Przełożył Michał Kłobukowski Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2021 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Idę, już idę – i szklaneczkę whisky mogę zaproponować… Uwaga, to są wiersze – uczciwe ostrzeżenie, a zarazem zachęta. No bo kto dziś czyta wiersze? Głupie pytanie – drogi mądralo… Kto chce, ten czyta. I nic nikomu do tego. Czyta ten, kto w dobrej metaforze szuka wsparcia, kto nie żywi złudzeń, ale potrzebuje wspólnoty. Jedności myśli i emocji, akceptacji dla wariacji, ucieczki od prozy, od konwencjonalnego życia. Kto szuka powrotu, bramy do krainy absurdu, ciepłego deszczu i zimnego piwa. Kto lata odmierza dojrzewaniem jabłek, niezmiennością uśmiechów dziewczyn i chłopaków, zapachem dymu z ziemniaczanych łęcin, brzękiem szkła, premierami w operze i podatkami do zapłacenia. Ten potrzebuje czytać wiersze, kto kupuje chleb, cebulę, książki i zgrzewkę mineralnej niegazowanej, kto firlejką bełta ciasto naleśnikowe i troskliwie podlewa surfinie na balkonie. Ten, komu wiatr niesie w twarz z daleka delikatną smużkę tytoniowego dymu z fajki, a on się lekko zaciąga… Kto wertuje dawnych filozofów i w kółko ogląda stare filmy – a już „Rio Bravo” (z kowbojską balladą Deana Martina), „Twistera” z latającą krową i „Działa Navarony” (jak już te kanony nawalone lecą lufami w dół…

Posted in autobiografia, poezja światowa | Tagged | Leave a comment

Brak komentarzy