Rekomendacje

13 czerwca 2017

Literatura od podszewki. Teorie pisania

Michał Rusinek  Literatura od podszewki. Teorie pisania Wydawnictwo Znak, Kraków 2026 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Milion małp uczy się pisać… Czy można nauczyć się pisać prozę? Albo poezję czy może dramat? I to przychodząc z ulicy – na tak zwanym surowym korzeniu? Nie można – jestem o tym (najgłębiej jak się da) przekonany. Wydaje się jednak, iż przeczą temu przekonaniu tysiące rozsianych po całym globie szkół kreatywnego pisania (na ogół na poziomie uniwersyteckim), które pracowicie, z komercyjnymi sukcesami, we wszystkich językach i kulturach wtłaczają w mózgi niezliczonych pokoleń adeptów rzekome umiejętności takiej werbalizacji myśli, tworzenia słów, zdań, akapitów i dłuższych form wypowiedzi – upodobnionych do funkcjonujących tu i owdzie wzorców kulturowych – ogólnie, zbiorczo zwanych literaturą. Innymi słowy: istnieje rozbudowana gałąź szkolnictwa powszechnie dostępnego (chociaż najczęściej płatnego – i to wysoko), nauczająca tworzenia wyrobów literaturopodobnych, dopasowujących się w miarę bezkonfliktowo do zbioru już istniejących tekstów definiowanych jako proza, poezja lub dramat sceniczny. Skoro to działa już czas jakiś z powodzeniem, to wygląda na to, że działa również skutecznie – znaczy: można przyjąć, iż nauka twórczego pisania (elegancko mawiają: kreatywnego) daje rezultaty oczekiwane przez nauczycieli i uczniów. Zapewne – ale czy przez czytelników? Wątpię. Jestem bowiem (najgłębiej jak się da)…

Posted in naukowa monografia, podręcznik zawodowy, polecam | Tagged | Leave a comment

Pierwszy Dżentelmen

Bill Clinton, James Patterson   Pierwszy Dżentelmen Przełożył Maciej Szymański Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2026 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Z otchłani Białego Domu Wychwalałem już w tym miejscu talent literacki Williama Jeffersona Clintona, 42. prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej – a to za dwa popularne thrillery polityczne: „Gdzie jest prezydent?” (opisany w tym blogu 6 lutego 2019 roku) i „Córka prezydenta” (rekomendacja z 26 września 2022 roku). Oba napisane wspólnie z zawodowym pisarzem, mistrzem gatunku literatury sensacyjnej Jamesem Pattersonem – oba dobrze przyjęte na rynku tudzież naprawdę zgrabne i dorzeczne. Nie ulegało dla mnie zatem wątpliwości, że chłopaki zrobią to jeszcze raz. Bo czemu nie? Gwarancja, że za trzecim razem pójdzie równie dobrze, jak za pierwszymi dwoma, nie była wprawdzie stuprocentowa, ale blisko tej liczby – zaprawdę! No i poszło… Poszło jeszcze lepiej, niż można było się spodziewać. Duet Clinton-Patterson ma bowiem wyposażenie intelektualne, rozłożone w idealnych proporcjach wedle potrzeby uprawiania literatury… Patterson jest jednym z kilku tylko obecnych na rynku amerykańskim opowiadaczy historii najwyższej próby, majstrem fabuły tudzież intrygi (wystarczy przywołać serię książek i scenariuszy z Alexem Crossem). A Bill Clinton? No cóż – to zaskakująco inteligentny „chodzący zasobnik” wiedzy tajemnej o amerykańskich mechanizmach władzy (nie tylko na szczeblu…

Posted in polecam, political fiction, thriller sensacyjny | Tagged , | Leave a comment

Trzy zagadki dla Organizacji

Eduardo Mendoza  Trzy zagadki dla Organizacji Przełożył Tomasz Pindel Wydawnictwo Znak litera nova, Kraków 2026 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Tajemnice Barcelony Kto nigdy nie czytał żadnego Mendozy, sam sobie wyrządza krzywdę… Autora tego bowiem znać trzeba i wypada – a to z uwagi na jego osobność (a zarazem osobliwość) w literaturze hiszpańskojęzycznej. Ekstrawagancja to drugie imię tego hiszpańskiego nestora (osiemdziesiąt trzy lata – nie byle co…) bezpretensjonalnej prozy. I bardzo dobrze – bo na wielkim światowym terytorium języka castellano (z jego iberyjskimi tudzież amerykańskimi odmianami, dialektami, „mniejszymi braćmi”, obocznościami oraz lokalnymi przeciwieństwami – chcąc nie chcąc) ekstrawagancja i bezpretensjonalność ulokowały się wszędzie (sprawdźcie na rozległych, tak zwanych domenach latynoamerykańskich), za to w okolicach kastylijskiego rdzenia językowego obecnie panuje (może asekuracyjnie powiedzmy, że ma przewagę…) pewna taka sztywność formy, języka, ideologii tudzież pogarda dla dowcipu w formule fabularnej. Czemu to przypisać? Historii najnowszej zapewne. Zdaniem wielu piszących, leczenie literaturą traum epoki post-frankistowskiej (ciągle niezakończone, jak się wydaje) wymaga pewnego quantum powagi i ekspiacyjnego nastrojenia, czemu luz językowy i narracyjny mógłby przeszkadzać. Społeczność piszących powątpiewa w satyrę jako narzędzie detraumatyzacji społecznej. A to przecież błąd pierwszorzędny. Jest bowiem czas powagi i rzetelnej roboty, oraz czas, by się z tego napięcia porządnie…

Posted in humoreska, polecam, powieść detektywistyczna | Tagged | Leave a comment

Cienie Turynu

Carlo Fruttero & Franco Lucentini  Cienie TurynuPrzełożyła Barbara SosnowskaWydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2026 Rekomendacja: 4/7Ocena okładki: 3/5 Terror kamiennego fiuta Konwencjonalne i w gruncie rzeczy trochę zbyt proste (ale na szczęście nie prostackie), tudzież uroczo staroświeckie. No cóż – tekst obyczajowo-kryminalnej powieści „La donna della domenica” Fruttera i Lucentiniego – dwóch piemonckich (czyli turyńskich w istocie rzeczy) dziennikarzy, pisarzy i redaktorów sławnego wydawnictwa Mondadori – ukazał się drukiem (oczywiście u Mondadoriego) ponad pół wieku temu (dokładnie 1972). Więc nic dziwnego nie ma w tej jego stylistyce, języku i formule intelektualnej. A poza tym… Mondadori Editore nie było (i nadal nie jest) znane ze szczególnie wyrafinowanego gustu literackiego – w końcu to tam wymyślono (i doskonale na niej zarabiano…) literaturę giallo (czyli żółtą – od koloru okładek): sensacyjno-obyczajowo-kryminalną powieść nieco niższych lotów umysłowych, dla mniej wymagającego czytelnika; to Mondadori wprowadzał na rynek europejski kanadyjskiego z urodzenia Harlequina, a prezesem wydawnictwa jest córka Silvia Berlusconiego i sztandar „dziedzictwa intelektualnego” tatusia (prezesa-premiera i telewizyjnego celebryty) wysoko dzierży w łapkach… Toteż ukryć się nie da, iż Fruttero & Lucentini z nawyknienia trzymali się (na szczęście tylko w ogólnym zarysie – ma się rozumieć) wzorców i regulaminów obowiązujących w „filozofii edytorskiej” firmy Mondadori. Ale…

Posted in kryminał, polecam, powieść obyczajowa | Tagged | Leave a comment

Żywa i martwa

Zadie Smith  Żywa i martwa Przełożył Justyn Hunia Wydawnictwo Znak, Kraków 2026 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 4/5 Cóżeś ty najlepszego uczynił, Michale z Montaigne? Sztuka (i przymus) zajmującego pisania esejów nieprędko zniknie za horyzontem intelektualnym ludzkości. Nawet w epoce krótkich tweetów w mediach społecznościowych i w nadchodzącym wieku ciemnym panoszenia się tzw. sztucznej inteligencji i jej tz algorytmów (z cyfrowego piekła rodem) umiejętność tudzież ochota pisania zwartych, większych form intelektualnej ekspresji pozostanie żywa. Aczkolwiek zapewne mocno ograniczona w sensie ilościowym i poznawczym. Uprawianie eseju zejdzie na margines, albowiem zajmować się tym będą ludzie, którym nie zależy na popularności, zasięgach i natychmiastowej rozpoznawalności. A takich przecież podobno nie ma. No, prawie… W każdym razie mniemam, iż eseistyka pozostanie dyscypliną twórczą wielce przydatną w życiu indywidualnym i zbiorowym ludzi pióra. Tak długo, jak dominować będzie chęć eksponowania swego ego za pośrednictwem słowa drukowanego. Nie wiem, jak długo ta epoka jeszcze potrwa. Gdy obserwuję (z rosnącym zadziwieniem i niesmakiem pewnym takim) radosny pochód griotów, influencerów, vlogerów, standuperów, youtuberów, „rolkarzy” i innych wszelkiej maści opowiadaczy świata – to przekonania nabieram, że drukowanie i czytanie znikną szybciej niż znikają z dnia na dzień masy globalnego„kontentu”, przemielone w jakimś wielkim intelektualnym zderzaczu hadronów. Żywię tylko nadzieję,…

Posted in esej literacki, esej w sensie ścislym, polecam | Tagged | Leave a comment

Zjazd do zajezdni

Jerzy Illg  Zjazd do zajezdni Wydawnictwo Znak, Kraków 2026 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 4/5 Przypadki i gadki pokątnego fabrykanta książek Każdego jako tako obytego ze słowem i technologią pisania raz w życiu (raczej u schyłku niż na początku) nawiedza chęć przemożna spreparowania – pod hasłem: „może teraz ja!” – księgi egzystencjalnej, summy eksperiencyjnej, listy chwały i przewag intelektualnych, towarzyskich bądź emocjonalnych. Z aktywnego żywota odejść bez skomplementowania samego siebie – to poważny błąd. Fundamentalny zgoła. Dlatego wszyscy piszą: dyrektory, redaktory, tłumacze, drukarze, maszynistki, korektorki, gońcy i ciecie (ci ostatni mają osobliwie wiele do powiedzenia – co spełniałoby się ustawicznie, gdyby nie przyrodzony wstyd autorów i obawy przed posądzeniem o współudział). Szczęśliwym zbiegiem okoliczności nie wszyscy wydają – i dobrze bardzo. Ale dyrektor i prezes? Jego buch solennym jest dziełem – o wadze zbliżonej do kilograma i mocy zdolnej wykręcać dłonie w nadgarstkach podczas lektury. Co do zawartości – wypowiem się szczegółowo w tak zwanym ciągu dalszym. Na wstępie wszakże zaznaczyć należy, iż z uwagi choćby na sam indeks nazwisk, które znalazły się w obrocie, dzieło ma wymiar pomnikowy. Tak, jakbyśmy odczytywali epitafia w jakiejś monstrualnej alei zasłużonych Krainy Wiecznych Łowów, kompletowanej przez pół wieku wśród liderów światowej i krajowej literatury……

Posted in esej biograficzny, polecam, wspomnienia | Tagged | Leave a comment

Gdy odnajdziemy drogę

Laura Barrow  Gdy odnajdziemy drogęPrzełożyła Joanna SugieroWydawnictwo Literackie, Kraków 2026 Rekomendacja: 3/7Ocena okładki: 3/5 Wakacje z duchami Lekkiej i optymistycznej powieści obyczajowej na lato poszukiwałem (może nawet z zabarwieniem romansowo-erotycznym) – a tu nic z tego. Trafiłem na moralitet o skrzywieniu transcendentalnym, a na domiar wszystkiego napisany tak sprawnie i zajmująco, że nie ma się do czego przyczepić. Więc, drogie panie (panowie zresztą też), znieść będziecie musiały (musieli) lekturę z poważnym udziałem pierwiastka spirytualnego (w sensie duchowym – nie zaś C₂H₅OH). Zasada fabularna jest prosta: oto jeden z głównych protagonistów dowolnej opowieści, skleconej w tym – nomen omen – duchu, po jakimś traumatycznym, ekstremalnym epizodzie egzystencjalnym, z którego ledwo co się wywinął, wymykając się ze strefy tzw. śmierci klinicznej (czyli odwracalnego stanu ustania krążenia, możliwego do przywrócenia w rezultacie akcji reanimacyjnej; stan ten nie może w zasadzie trwać dłużej niż kilka minut…), nabywa umiejętności kontaktu ze światem „po drugiej stronie”. Relacje ludzi, którzy przeżyli tę śmierć kliniczną, są pełne opisów świetlistych wędrówek, tuneli świetlnych i zetknięć z niewyraźnymi, ale również rozświetlonymi postaciami i temuż podobnych doznań spirytualnych. To doskonały background dla wyobraźni kreacyjnej pisarzy, którzy postanowili wzmocnić swój talent narracyjny historiami spoza strefy realizmu – no, mówiąc wprost: bezczelnie transcendentalnymi….

Posted in romans obyczajowy | Tagged | Leave a comment

Lato z Don Kichotem

William Marx  Lato z Don Kichotem Przełożyła Agata Kozak Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2026 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Powiększanie wyobraźni Jeśli macie już w osobistym dorobku czytelniczym bliskie spotkanie z bohaterem arcydzieła (numer jeden na wszechglobalnej liście wszech czasów) Cervantesa (to pytanie retoryczne; powinniście mieć od dawna!), książeczka Marxa będzie jak ostra punktowa latarka, wydobywająca z mroku kształty wprawdzie znane i oczekiwane – ale pod nieoczywistymi kątami, z zaskakujących perspektyw i długości fal świetlnych. Czyli klasyczny imagineskop – według teorii Jeremiasza Apollona Hytza (spisanej i krytycznie spreparowanej przez Śledzia Otrembusa-Podgrobelskiego) – przyrząd do powiększania wyobraźni. Wprawdzie teoria imagineskopii wedle myśli Hytza i Podgrobelskiego w swej części poświęconej narzędziom zajmuje się imagineskopami w sensie czysto mechanicznym, czyli realnie istniejącymi przyrządami o naturze fizykalnej – od prostego przeziernika Jabcona po wielce wyrafinowany poliimagineskop Dyszkina – ale niżej podpisany pozwala sobie niniejszym poszerzyć namacalny zasięg teorii Hytza, wprowadzając pojęcie imagineskopu intelektualnego, którym być może każde zwerbalizowane przedstawienie idei, legitymujące się dowiedzionym i zweryfikowanym wpływem na tryb, zasięg i jakość procesów myślowych u swych odbiorców. Bezprzyrządowe, czysto spekulatywne poszerzanie wyobraźni jest skądinąd przecież podstawowym przeznaczeniem literatury – ba, posłannictwem nieledwie, a co do zasady: jej znakiem szczególnym albo przynajmniej chwalebnym zobowiązaniem. Są…

Posted in esej literacki, polecam | Tagged | Leave a comment

Ostatnie cięcie

Andrea Camilleri  Ostatnie cięcie Przełożyła Lucyna Rodziewicz-Doktór Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2026 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Intymne życie jednej czarującej krawcowej Gdy od wielu tygodni co noc w twoim porcie przy kejach cumują jednostki pływające (powiedzmy, że to kategoria umowna – większość to jednostki tonące…) wypełnione setkami imigrantów z rozmaitych, przeciwległych i raczej odległych zakątków Morza Śródziemnego, a ty masz kategoryczny rozkaz z wysoka, by jakoś ogarnąć tę apokalipsę siłami własnymi (byle się nie przypieprzyły media) – to na rozwikłanie zagadki „zwykłego” morderstwa możesz już nie mieć siły ani ochoty. Chyba że… Chyba że dzięki temu „zwykłemu” morderstwu uda ci się uciec od koszmarów portowych nocy. Ale to nie takie łatwe. Przede wszystkim dlatego, że mało nas, mało nas – i zwierzchnicy, mający na karkach rozwrzeszczane media – nie popuszczą. Po drugie – nocne lądowania kryp wszelkiego rodzaju wypełnionych imigrantami to nie tylko uciążliwy problem porządku publicznego; w tym nieustającym bałaganie nader często zdarzają się ekscesy przestępcze znacznych kalibrów – gwałty, zabójstwa, rabunki, przemyt niedozwolonych substancji, akty terroru – i co tam jeszcze wyobraźnia ludzka zdoła wykoncypować. Więc solidna robota śledcza też jest potrzebna – nie tylko smętne, mechaniczne wymachiwanie pałą i gazem pieprzowym. Komisarz Montalbano, choć stary…

Posted in kryminał, powieść detektywistyczna | Tagged | Leave a comment

To za dużo dla mnie

Darko Cvijetić  To za dużo dla mnie Przełożyła Dorota Jovanka Cirlić Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2026 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 4/5 Jak rekrutuje Zło? Mam problem z tym dziełkiem Cvijetica – i nie chodzi tu o trudność czy zgoła niemożliwość lektury – to raczej problem z definicją, usytuowaniem gatunkowym, przyporządkowaniem do zbioru tekstów o podobnej proweniencji czy wyczuwalnych zmysłowo tudzież rozumowo parametrach. Ale właściwie dlaczego? Czy każdy produkt literacki sporządzony prozą musi nosić etykietkę (mniej lub bardziej szczegółową) archiwizującą, określającą nazwę i miejsce w tworzonej nieustannie hierarchii tekstów? Nie musi. Gatunek – rzecz względna. Ale czy zbędna? W tym miejscu już nie bywam ekstremalnie kategoryczny. Nie jestem wprawdzie zwolennikiem porządku (ani żadnej rzeczy, która jego jest) – lecz kilka niewielkich rygorów species mogę zaakceptować – z ukłonami dla klubu miłośników życia uregulowanego, wymusztrowanego i przewidywalnego. Nie cierpię takowych, ale nie odbieram im praw do egzystowania na własną modłę. A zatem – w sytuacji wymuszonej potrzeby definiowania i konieczności funkcjonowania w jakimś Ordnungu literackim – niepoddający się normalnym próbom klasyfikowania najnowszy produkt Darka Cvijeticia zmuszony nazwać jestem nie wedle rygorów intelektualnych, lecz opisowych. No, po prostu to jest skoroszyt – kawał złożonej na pół tektury ze zmyślną maszynką z dźwignią…

Posted in polecam, reportaż, zapiski | Tagged | 2 komentarze

Czynnik alchemiczny

Tomasz Stawiszyński  Czynnik alchemiczny Wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2026 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Wyspa Heisenberga Gdziekolwiek w świecie bywałem (już nie bywam – szlaban zdrowotny…), starałem się uzupełniać zapotrzebowanie organizmu na pokarm, niezbędny do podtrzymania procesów życiowych – wyłącznie korzystając z lokalnych zasobów, produktów i ofert tubylczej gastronomii. Programowo więc żadnych „europejskich śniadań”, żadnych burgerów i zafoliowanych kanapek (wyjąwszy może „przymusową” ofertę linii lotniczych; na dziesięciu tysiącach metrów nie da się zmienić lokalu…). Dzięki temu kolekcja moich wrażeń smakowo-estetycznych przetrwała w pamięci jako bogata i nie do wymazania, na zawsze powiązana z konkretnymi koordynatami topograficznymi… Jak te fenomenalne escargots w paryskim bistro „Cheval noir” na rue des Mathurins przy Operze Garniera. Jak owoce morza, którymi dożywiałem się wieczorami w Seulu – w rozstawianych na chodnikach improwizowanych knajpkach-namiocikach na wyspie Yoido. Jak poranna kawa z tygielka na skwerku przy bulwarze Rustawelego w Tbilisi. Jak ostrygi serwowane półtuzinami prosto z wody (z drobną obróbką) w Fort William. Jak pielmieni z kwaśną śmietaną w budce na bazarze Besarabskim w Kijowie. Jak grecka zupa rybna (de facto rosół z labraksa) w knajpce na nabrzeżu portu w Nauplion. I wiele, wiele innych, dobrze zapamiętanych doznań. W sumie nic wykwintnego – żadne micheliny, żadne gaulty&millau’y….

Posted in esej podróżniczy, gawęda, polecam | Tagged | Leave a comment

Bitwa na Morzu Koralowym

Michał A. PiegzikBitwa na Morzu KoralowymWydawnictwo Znak Horyzont, Kraków 2026 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Banzai, banzai, banzai!? Buntaicho za sterami kambaku… Chutai kanko szuka CV… MO Kido Butai wysyła meldunki kiboteki kansoku, a 5. Koku Sentai nie chce być dłużej mekake no ko… Bez specjalnego słownika lektura dzieła doktora Piegzika, profesora z Yokohamy, nie jest możliwa. Zagęszczenie japońskiej terminologii wymaga nieustannego konfrontowania tekstu z zestawieniami skrótów, nazw i definicji taktycznych Nippon Kaigun (zgadujecie, co to jest?). Na szczęście autor zamieszcza stosowne słowniczki i objaśnienia na początku i na końcu opasłego tomiska „Bitwy…” – co i tak sprawia fizyczny ból w trakcie lektury i wygląda nieco – hm, minoderyjnie. Doktor Piegzik szafuje bowiem swą znajomością języka nihongo bez umiarkowania i ponad potrzebę (jakby nigdy nie słyszał o Ockhamie i jego brzytwie). Nawet założenie (skądinąd zasadne i chwalebne), iż w swej monografii doktor Piegzik prezentuje głównie japoński punkt widzenia i wytworzone przez tamtejsze sztaby dokumenty, raporty oraz relacje uczestników, słabo usprawiedliwia językowe rozpasanie autora. I nie jest dowodem jakiegoś wtajemniczenia rzekomo wyższego rzędu, jeno przykładem dziarskiego… nieliczenia się z obciążeniami i przyzwyczajeniami czytelnika. Ale pominąwszy ten japoński zgrzyt językowy, zauważyć należy, iż mamy do czynienia z doskonałą monografią bitwy morskiej –…

Posted in monografia historyczna | Tagged | Leave a comment

Droga krwi

Marek Krajewski  Droga krwi Wydawnictwo Znak, Kraków 2026 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 4/5 Umowa promocyjna Mistrz wreszcie w formie! Odnalazł – jak się wydaje – właściwą ścieżkę i odpowiedni kierunek dla swej prozy. Niekwestionowany z niego lider kryminału rekonstrukcyjnego (a może lepiej nazwać: historycznego), klasyk gatunku, mistrz horroru i psychiatrycznego thrillera, wybitny twórca fenomenalnie zmajstrowanych postaci głównych bohaterów swych narracji – a przy tym pisarz zdumiewająco pracowity – od debiutu w 1999 roku wydał drukiem ponad trzydzieści pozycji, które można zaliczyć do pełnoprawnych dzieł w gatunku kryminalno-sensacyjnym. Kolekcja książek Krajewskiego (sam posiadam bodajże wszystkie) to zaiste must have każdego poważnego miłośnika i badacza tego typu literatury oraz wszystkich, których teksty takie cieszą i bawią. Ale nie roszczących sobie pretensji do naukowego niemalże znawstwa… Wielkość Krajewskiego nie polega tylko na samej umiejętności prowokowania, rozniecania dobrej zabawy literackiej – ani na mistrzowskiej, drobiazgowej i wiarygodnej rekonstrukcji historycznej. Wielkość Krajewskiego to zdolność kreowania kompletnych, pełnokrwistych bohaterów pierwszego planu narracyjnego (ale nie tylko; zdarzają mu się epizody wykoncypowane i wykonane ze starannością godną protagonistów pierwszorzędnych). Znakomita większość autorów powieści kryminalnych i thrillerów sensacyjnych polega na nośnym, dającym wielkie możliwości interpretacyjne pomyśle „seryjnego” (ale wcale nie zabójcy). Chodzi o bohatera, o „podmiot liryczny” fabularnych historii,…

Posted in kryminał rekonstrukcyjny, powieść detektywistyczna | Tagged | Leave a comment

W

Igor Štiks  W Przełożyła Dorota Jovanka Ćirlić Noir sur Blanc Rekomendacja: 4/7Ocena okładki: 3/5 Nowa Szecherezada bałkańska Koncept fabularny znany w kręgach twórców i odbiorców literatury sensacyjnej: nieuchwytny, atrakcyjny medialnie, legendarny terrorysta (albo zawodowy zabójca) – groźny i zarazem sympatyczny. A naprzeciw: zmęczony, nieustępliwy, obsesyjnie zmotywowany agent służb specjalnych. Anegdota w sam raz na warsztat Forsytha, Ludluma, le Carre’a, Clancy’ego, Seversky’ego, a nawet Kinga… I każdego innego z czołowej setki autorów światowego nurtu tej prozy. Czemu? Bo to dobry pomysł – obfitujący w setki wariantów poprowadzenia narracji, niosący nieograniczone wręcz możliwości kreacyjne postaci (nie tylko głównych antagonistów), niczym nie limitujący wyobraźni w konstruowaniu didaskaliów i dekoracji. Zresztą przypomnijcie sobie klasyczny „Dzień Szakala” Forsytha i wielką karierę tego tekstu. W gatunku sensacyjnego thrillera doprawdy nic lepszego nie wymyślono. Na szczęście próby dogonienia tamtego ideału trwają, autorzy się nie zniechęcają, dzięki czemu mamy co czytać z tego obficie i obiecująco plonującego gatunkowego poletka. Ale co aż tak atrakcyjnego tkwi w tym fabularnym schemaciku, iż sequele przyrastają mu w postępie dyktowanym co najmniej przez ciąg Fibonacciego (pamiętacie: każda kolejna liczba ciągu jest sumą dwóch poprzednich…)? No cóż – da się w tym upchnąć mnóstwo atrakcyjnego literacko towaru prozatorskiego – ze szczególnym uwzględnieniem profilowania…

Posted in thriller polityczny, thriller sensacyjny | Tagged | Leave a comment

Maj 1926. Zamach, którego miało nie być

Andrzej Chwalba  Maj 1926. Zamach, którego miało nie być Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2026 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 …w zwycięstwach zaprawione szable Dokumentalnie wiadomo wszystko. Kto, kiedy, gdzie i do kogo strzelał. Kto jaki rozkaz wydał, kto rozkazu nie wydał. Komu puściły nerwy, kto uniósł się honorem. Kto i co komu powiedział. Kto ofiary uszanował, kto przeprosił, kto z triumfem przesadził, kto się przyłączył, kto palnął sobie w łeb… Ale dlaczego? Motywy giną w chaosie, wrzasku, w polemicznych kawalkadach i szarżach, w subiektywnych – ba, narcystycznych zgoła – komentarzach i glosach. Znana od tysiącleci i gorzka co do swej istoty zasada, iż historię piszą zwycięzcy – i w tym przypadku dowiodła swej prawdziwej natury… Ale to tkwiące w przestrzeni publicznej celne i przenikliwe „dlaczego” wbiło się cierniem w całą historię tzw. zamachu majowego. Nie tylko ofiary zasługiwały na wyjaśnienia, nie tylko zwycięzcy chcieli wiedzieć, w czym właściwie brali udział i na czyją rzecz, nie tylko postronnym obywatelom należało się tłumaczenie – takie najprostsze: co się właściwie stało. To przede wszystkim Historia domagała się Prawdy, zaś Prawo oczekiwało skutecznej egzekucji (nie w sensie szubienic oraz plutonów szkolonych do strzelania salwami) – czyli wymuszenia poszanowania dla konstytucyjnych norm życia państwowego. Myślicie, że…

Posted in historia, monografia historyczna, polecam | Tagged | Leave a comment

Brak komentarzy