Grody, garnki i uczeni

Agnieszka Krzemińska Grody, garnki i uczeni Wydawnictwo Literackie, Kraków 2022 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 4/5 Skąd nas tu przygnało, czyli skarby z latryny Dość odważna ta trawestacja klasycznego tytułu… „Grody, garnki i uczeni” – wszak to brzmi prawie dokładnie jak „Bogowie, groby i uczeni” – czyli tytuł wielkiej pracy popularnonaukowej wydanej u Rowohlta w 1949 roku o początkach archeologii, rozkwicie i największych sukcesach. Jej autor – niemiecki pisarz, wydawca i dziennikarz Kurt Wilhelm Marek – pseudonim C. W. Ceram przybrał dla zatarcia niemiłego epizodu życiowego, jakim była wojenna praca w „oddziałach literackich” ministerium propagandy doktora Goebbelsa, gdzie herr Marek robił karierę jako autor seryjnych opowiastek (coś w rodzaju popularnych u nas w latach 50. i 60. „tygrysów”) mitotwórczych ku pokrzepieniu serc i patriotyczno-militarnego entuzjazmu cywilów (z naciskiem na młodzież nieletnią, zrzeszoną w Hitlerjugend) – o przewagach niemieckiego oręża i bohaterskich tegoż oręża nosicielach z Wehrmachtu, Kriegsmarine i Luftwaffe… Zabieg zamaskowania niechlubnej przeszłości powiódł się herr Markowi z nadwyżką, gdy zainteresował się archeologią, korzystając z lekka tylko nadpalonych w rezultacie wojny, przebogatych archiwów licznych niemieckich instytutów zajmujących się od połowy XIX wieku odkopywaniem przeszłości i gromadzeniem (dodajmy, że raczej rabunkowym – wedle dzisiejszych norm etycznych) zbiorów artefaktów. „Bogowie, groby i uczeni”…

Tatuaż z tryzubem
esej podróżniczy , polecam , reportaż / 10 maja 2022

Ziemowit Szczerek  Tatuaż z tryzubem Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2022 – wydanie III Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 2/5 Russkij wajennyj karabl’ – idi nachuj! Z ciężkim sercem i pewną taką ostrożnością – niepewnie rekomenduję lekturę tego „szczerka”. Autora – Ziemowita Szczerka (rocznik 1978; jest akurat w wieku mojego syna…) – dziennikarza, publicystę, wędrownego reportera i prozaika – lubię, poważam i zaliczam do ścisłej czołówki najtęższych (figuralnie, nie w sensie ścisłym) piór, jakie się przytrafiły Polsce w jego pokoleniu. „Siódemka” i „Międzymorze” Szczerka to dwie książki o podstawowym znaczeniu – jeśli ktoś chce zrozumieć współczesną Polskę i ten świata wyimek dookoła Polski. Ba, pozwalam sobie śmiało postawić tezę, że w kwestii zrozumienia tego „wyimka świata dookoła Polski” (ergo: Bałkania z omastą i przyległościami…) Szczerek dogonił klasyka Stasiuka, a może nawet ździebko przeskoczył. „Międzymorze” to zaś naprawdę dzieło fundamentalne (i demaskatorskie) w sensie ścisłym. Owszem – pisze Szczerek w stylu zwanym gonzo, niekoniecznie powszechnie akceptowanym w kręgach wysoce zintelektualizowanych. Mnie wszelako nie przeszkadza awanturnicze zuchwalstwo, wielce osobista nuta i pikarejska w istocie natura jego narzędzi, którymi lepi słowa w zdania. Co więcej – mniemam, iż styl gonzo ma dodatkowo właściwości terapeutyczne… Chorym na nadciśnienie, migotanie i inne przypadłości sercowo-krwionośne znany jest zbawienny wpływ…

Żadnych trupów

Alicia Gimenez-Bartlett  Żadnych trupów Przełożyła Maria Mróz Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2022 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Życiorys intymny policjantki przez nią samą własnoręcznie i skrycie spisany Koncept fabularny nad wyraz osobliwy… A w każdym razie niezwykle rzadko stosowany przez autorów powieści kryminalnych (w innych gatunkach prozy odnaleźć można podobne zabiegi, ale na pewno nie z taką wyrazistością zaaplikowane). Cóż się bowiem takiego stało? Oto autorka powieści kryminalnych wykreowała postać głównej bohaterki swych opowiedzianych intryg – stworzyła figurę kompetentnej policjantki, z detektywistycznymi sukcesami, twardej, nieustępliwej – ale do tego kobiecej nad wyraz, standardowo empatycznej i miłej. Innymi słowy: kreacja, jakich wiele w literaturze kryminalnej. W zasadzie bowiem twórcy płci obojga w tym gatunku, jeśli już wpada im do głów koncept seryjnego bohatera lub bohaterki, poruszają się w obrębie dwóch w gruncie rzeczy przeciwstawnych nurtów narracyjnych. W pierwszym z nich zza zabiegów urabiania literackiego tworzywa wyłania się osobnik (płci dowolnej) inteligentny (do granic geniuszu z fenomenalnym IQ), przenikliwy, bystry, sympatyczny i miły, choć bywa czasem obarczony jakimś niewielkim natręctwem, malutką idiosynkrazją czy wadą psychofizyczną w nieznacznym stopniu. Na tyle, by nie zaburzyć wizerunku supergwiazdy profesji śledczej. W drugim nurcie pozytywnie nakręcony/nakręcona supermen/supermenka znika – w zamian pojawia się postać ponura,…

Zderzacz
kryminał , polecam , thriller naukowy / 30 kwietnia 2022

Joanna Łopusińska  Zderzacz Grupa Wydawnicza Foksal – wydawnictwo wab, Warszawa 2022 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Nie ma przypadków, czyli Fibonacci kontra Higgs Ktoś znajomy prosił, bym rzucił okiem na „Zderzacza” – jakoby nowa miała być to jakość w gatunku literatury sensacyjnej. Fabuła w istocie rzeczy kryminalna typowo: podejrzenie zbrodni jest, a w ślad za nim profesjonalne i wartkie policyjne śledztwo. Ale ta scenografia, didaskalia, materia intelektualna intrygi, obsada personalna (dyplom MIT lub doktorat z fizyki to minimum…) oraz inne konstytutywne imponderabilia całej tej historii nakazują skłonić się gatunkowemu zaliczeniu jej w poczet intensywnie rozrastającej się rodziny thrillerów naukowych – i to bynajmniej nie tzw. science fiction. Główny bohater tego dreszczowca – niewątpliwie twór Matki Natury, aczkolwiek podobno niewidzialny, prawie niepoliczalny i niemal doskonale efemeryczny – ma na imię Bozon (jak klown Bozo…) i nosi (w celu rozpoznania i odróżnienia) nazwisko swego „ojca teoretycznego” (który tylko przewidział możliwość jego istnienia, co jeszcze wypadałoby potwierdzić eksperymentalnie) – noblisty Petera Higgsa. Innymi słowy: panie i panowie – oto bozon Higgsa. Żyje tak krótko (dla zainteresowanych śledczych: 1,6 razy dziesięć do minus dwudziestej drugiej potęgi sekund…), że nikt nie zdążył go zobaczyć; pomierzono tylko jego ślady, które zostawił w jedynym miejscu na świecie,…

Planeta Piołun
esej literacki , polecam / 25 kwietnia 2022

Oksana Zabużko Planeta Piołun Przełożyły Katarzyna Kotyńska, Joanna Majewska, Anna Łazar Wydawnictwo Agora, Warszawa 2022 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Szcze ne wmerła Ukraina! Nie umarła i nie umrze (to pewnik, nie hipotetyczna nadzieja…). Ale jak się narodziła, skąd się wzięła taka, jaka jest i dlaczego? Dziś, gdy między ukrainofilią (sam do ukrainofilów się zaliczam) a ukrainofobią (którą pogardzam) nie zostało nic miejsca na niuanse, na jakąkolwiek dysputę z użyciem argumentów sine ira et studio, gdy nie powinno się (w obliczu moralnego wyzwania dziejącej się i powiększającej z dnia na dzień wojny – tragedii) stawiać jakichkolwiek pytań – trudno cokolwiek ustalić. Inna rzecz, że już dawno powinniśmy wszystko mieć utrwalone, przegadane i ku pożytkowi publicznemu opowiedziane. Ale nie mamy. Pytanie – czy kiedykolwiek w ogóle próbowaliśmy na serio usiąść i przegadać Ukrainę z Polską, Polskę z Ukrainą? Podejrzewam, że nie. W sensie ścisłym. Bo akty strzeliste i wyznania nikczemne w tym rachunku się nie liczą. A co mogłoby się liczyć? Bo ja wiem – może poważny, uczciwy wspólny podręcznik wspólnej historii, może więcej tłumaczonej literatury, więcej rozmowy (a jest o czym rozmawiać). W każdym razie jakiś konsensus, wypracowany w dialogu, przy którym opowiadają się obie strony – niezależnie od aktualnych…

Kwantechizm 2.0, czyli klatka na ludzi
nauka – popularyzacja , polecam / 16 kwietnia 2022

Andrzej Dragan  Kwantechizm 2.0, czyli klatka na ludzi Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2022 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Dlaczego w nocy jest ciemno? Pytanie to w tytule postawione tak śmiało, roku pańskiego tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego i piątego, o ile pamiętam – wczesną jesienią – sprawiło, że zyskałem pierwszy „murowany” stopień na świadectwie maturalnym, chociaż do samej matury było jeszcze wiele miesięcy, prawie cały rok szkolny 1965/66. Przedmiot nie należał do ważnych ani kluczowych w ówczesnym systemie edukacji ogólnokształcącej, był nauczany w wymiarze jednej godziny lekcyjnej tygodniowo, tylko w klasie jedenastej (czyli ostatniej), najczęściej przez wykładowców fizyki lub geografii, i nazywał się nieskromnie: astronomia. W moim dziewiątym liceum uczeniem (uczeniem – to chyba zbyt śmiałe twierdzenie, zważywszy na ubóstwo i zacofanie ówczesnej podstawy programowej; bardziej pasowałoby wklepywanie…) astronomii zajmował się fizyk, wykładowca genialny i budzący zasłużony respekt – profesor Tadeusz Lis. Astronomia wtedy wykładana wedle jakiegoś rutyniarskiego podręcznika doktrynalnie tkwiła w prostej, sprawdzonej epoce kopernikańsko-newtonowsko-galileuszowskiej. Odbyły się już pierwsze loty w kosmos. Ale w podręczniku nie było żadnego Einsteina ani Heisenberga, żadnego Wielkiego Wybuchu, żadnego promieniowania Penziasa/Wilsona, żadnych czarnych dziur ani tym bardziej – horribile dictu! – kwantów. Wyłożone było ex cathedra, że Wszechświat jest strukturą hieratyczną i hierarchiczną, zabudowaną jednostajnie i…

Anarchia
esej historyczny , polecam / 10 kwietnia 2022

William Dalrymple  Anarchia Przełożył Krzysztof Obłucki Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2022 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Wielkie żarcie… To ciężka lektura – i nie dlatego, że waży grubo ponad kilogram, więc niezgrabnie i z wysiłkiem się nią manipuluje. I nie tylko dlatego, że puchnie od dat, miejsc, zdarzeń i innych faktów, a także od nazwisk. Frekwencja tych ostatnich sprawia, że „Anarchia” czasem przypomina hinduską książkę telefoniczną średniej wielkości… Ale to nie problem – w trakcie uważnej lektury wszystkie te utrudnienia słabną, znikają, a w każdym razie przestają uwierać. Atrakcyjna potoczystość narracji zdaje się brać górę nad niedostatkiem walorów funkcjonalnych. Zresztą – co tu kombinować… Przeciw niedogodnościom poznawczym wystarczy uwagę wzmóc, a na dolegliwości fizykalne – wystarczy zastosować jedno z cudownych mazideł przeciwbólowo-przeciwzapalnych, reklamowanych w mediach. W inwazji „żółtych maści z apteki” mam swoją francuską faworytę (zresztą niereklamowaną w telewizji…), ale nazwy nie wymieniam – bo to nie arena promocji, nie lokowanie produktu; blog krytycznoliteracki nie jest (a przynajmniej nie powinien być) artykułem sponsorowanym… Ciężaru i trudności lekturze przydaje teza Dalrymple’a – zawarta zresztą w jednowyrazowym tytule – „Anarchia”. Dalrymple bowiem dość wąsko i pierwotnie definiuje samo pojęcie anarchii – zgodnie z podstawowym znaczeniem tego słowa w starożytnej, klasycznej grece:…

O Michniku
esej polityczny , polecam / 7 kwietnia 2022

Robert Krasowski  O Michniku Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2022 Rekomendacja:5/7 Ocena okładki: 4/5 Co za kłopot z tym Adasiem… Rok temu mniej więcej w tym blogu (a dokładnie 2 kwietnia 2021 roku) rekomendując (niechętnie i bez czytelniczego entuzjazmu…) „Demiurga” Romana Graczyka, czyli obszerną (choć poza tą szczegółowością niewiele mającą zalet) biografię Adama Michnika, wyraziłem pogląd, że teraz kolejni kandydaci na biografów tegoż Michnika wezmą na wstrzymanie i pozwolą publiczności ochłonąć. Założyłem bowiem, że długo potrwa, zanim ktokolwiek coś sensownego i szczegółowego o Michniku napisze. Graczyk bowiem odstręcza skutecznie – jak smrodliwa maść na szczury. Ale nie miałem racji. Widać Michnik to atrakcyjny temat – na tyle, by zwały usypane przez Graczyka zutylizować, odgarnąć, dotknąć istoty „kwestii Michnika”. Roboty podjął się Robert Krasowski, ale jej rezultatem żadną miarą nie jest ponowna biografia – ani postawiona obok, ani w kontrze do Graczyka, ani neutralna, ani polemiczna. Po prostu to inna gatunkowo książka, na dużo wyższym poziomie refleksji intelektualnej, na poziomie nieosiągniętym (bo przecież skądinąd nieosiągalnym) dla i przez prostego biografa – Graczyka. „O Michniku” autorstwa Krasowskiego to wyrafinowana próba (jak się wydaje, wielce udana) rzetelnej analizy politycznej, krytycznego przetworzenia wszystkiego, co Michnik mówił, pisał i zdziałał na scenie publicznej i w…

Strzęp
polecam , proza autobiograficzna / 31 marca 2022

Title: Strzęp Author: Philippe Lançon Genre: proza autobiograficzna Publisher: Noir sur Blanc, Warszawa Release Date: 23 03 2022 Pages: 416 Philippe Lançon  Strzęp Przełożył Jan Maria Kłoczowski Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2022 Rekomendacja: 6/7 Ocena okładki: 4/5 Jestem Charlie! Najważniejsza książka roku? Kto wie, kto wie… W zasadzie nie szafuję takimi nominacjami zbyt pochopnie, ani pod wpływem chwilowych (i przemijających) emocji. Raczej skłonny jestem pomijać niż promować w ten sposób wydawnicze nowości na rynku. A poza tym już zbyt wiele widziałem i czytałem, by poddawać się okazjonalnym nastrojom i wyrokować spontanicznie, bez dłużej trwającego namysłu. Wszelako osobliwy przypadek „Strzępu” każe mi zaryzykować – chociaż pod rygorem nieważności, gdyby okazało się, że to błąd epistemologiczny, albo że w tzw. ciągu dalszym dziejów tegorocznych ukaże się coś jeszcze bardziej ekscytującego… Ryzykuję zatem, lecz coś mi mówi (doświadczenie?), że ryzyko jest niewielkie. Dlaczego? Bo to jest proza autobiograficzna w stanie czystym, laboratoryjnie sterylnym – „preparatowym” zgoła. Precyzyjna, dokładnie i wszechstronnie zdefiniowana, zapisana bez narcystycznej minoderii. Lançon poddał się próbie ostatecznej, z czego zresztą zdawał sobie sprawę – próbie profesjonalizmu. Oto bowiem stał się reporterem własnej sprawy, własnego życia. Stanął obok (co nie znaczy, że z boku…) i podjął zadanie sprawozdania tego, co…

Amazonia

Patrick Deville  Amazonia Przełożył Jan Maria Kłoczowski Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2022 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Świat jest rzeką, rzeka jest światem… Każdy – wyłączywszy może z tej populacji Beduinów i Tuaregów (a i to zapewne nie wszystkich) – ma swoją rzekę. Większą, średnią, całkiem malutką. Jedni mają Orinoko, inni Dniepr, jeszcze inni – Limpopo. Ja miałem (i chyba wciąż mam) rzeczkę nazywaną Moszczenica (dopływ Bzury; prawy, gdyby ktoś chciał szczegółów). Płynęła jakieś osiemdziesiąt metrów za zagrodą dziadka we wsi Rogóźno – z tym że najpierw za stodołą był warzywnik mamy, potem sadek brzoskwiniowo-śliwkowy, potem rabata hortensji, dalej dziadkowy staw, obrośnięty wierzbami i olszyną, wedle stawu grobla, obsadzona morwami (dziadek – niepowstrzymany eksperymentator agrarny, miał w życiu długą fazę… jedwabnika; z dużym zacięciem siał też len, mak, konopie i fasolę na skalę przemysłową), potem splątane kolczaste chaszcze ze znacznym udziałem pokrzywy zwyczajnej (Urtica dioica L.), co czyniło je niemal nieprzebytymi (dla kilkulatka zwłaszcza)… I wreszcie nurt – niespieszny, ale i nieleniwy, niegłęboki (circa pół metra najwyżej) pominąwszy oczywiście tzw. doły – ulubione ostoje raków. Woda przeczysta, dno piaszczyste, ławice cierników – rybek poufale zwanych przez nas żgajkami. Nieżeglowna – wyjąwszy może spływy w starych dętkach samochodowych; brzegi niewysokie,…

Churchill. Opowieść o przegranym zwycięzcy
biografistyka , polecam / 18 marca 2022

Nina Smolar  Churchill. Opowieść o przegranym zwycięzcy Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2022 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Samotność wojownika Co takiego czai się w przebiegu życia i służby (przyznajmy, że pod każdym względem niezwykłym, fascynującym tudzież zniewalającym…) dwudziestowiecznego brytyjskiego żołnierza, polityka, pisarza last but not least (literacki Nobel ’53 był może trochę kurtuazyjny, ale bez przesady…)? Coś czaić się musi, skoro za napisanie tej biografii (którejś z kolei w dziejach i zapewne nie ostatniej) bierze się polska… doktor biochemii, komandoska (nie w sensie wyszkolenia militarnego, ale polityczna, z epoki Marcowej), redaktorka pism emigracyjnych, wieloletnia wydawczyni takiejże literatury. Czyli z punktu widzenia środowisk naukowych i pisarskich, wielkopańsko i „wyższościowo” przywłaszczających sobie wszelkie prawa do „biografowania” kogokolwiek znanego i ważnego – amatorka, bez „dyplomowanej” wiedzy historycznej, bez certyfikowanego środowiskowo wykształcenia, bez wyszlifowanego w pracowniach uznanych mistrzów warsztatu metodologicznego… Innymi słowy: bezprizornyj chuligan, kłusownik i uzurpator. Tak bywa – ale co począć, gdy w wielu, wielu uniwersyteckich katedrach historii i literatury, instytutach badawczych dziejów lub słowa pisanego tudzież na konwentyklach dywizjonów krytyków przeważa pogląd o wyższości zaświadczenia nad doświadczeniem. Innymi słowy: doktoratu nad iskrą bożą, talentem znaczy… Tymczasem dorobek wielu epok udowadnia niezbicie, że gdy kto talent ma i nie zawaha się go użyć…

Anatomia władzy i nowa prawica

Aleksander Hall  Anatomia władzy i nowa prawica Wydawnictwo Znak, Kraków 2021 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 2/5 Ballada o suchym pysku Sprawowanie władzy w sensie czysto ludzkich doznań, w sensie emocjonalnym – czym właściwie jest? Bo przecież nie obowiązkiem, nie obywatelską posługą ani profesjonalnym ciężarem… Długo już się nad tym zastanawiam, analizuję rozmaite obserwacje, czytam i słucham – i dochodzę do wniosku, że tradycyjnie podnoszone szlachetne motywacje, górnolotne manifesty tudzież pełne wszelakiego dobra obietnice – to wszystko o kant dupy potłuc. Naprawdę – cynicznie i brutalnie kwestię traktując – chodzi o frajdę, wieloaspektową radochę z rządzenia. I prawie o nic więcej. Bo o ile wolność jest możnością niczym nieskrępowanego stanowienia o sobie, o tyle władza to takaż możność nieskrępowanego niczym stanowienia o innych… Oczywiście – przyzwoite motywacje w dążeniu do zdobycia i sprawowania władzy zdarzają się – choćby takie jak pragnienie czynienia dobra czy walka ze złem. Podobnie jak inne motywy altruistyczne – na przykład zamiar urządzenia świata na nowo (by był lepszy niż ten obecny i każdy inny – oczywiście) w oparciu o silne przeświadczenie, że tylko JA wiem, jak to zrobić, bowiem posiadłem PRAWDĘ. Częste bywają również pobudki metafizyczne – wtedy aplikant do zdobycia władzy sytuuje się jako uświadomiony…