Głosy nocy
kryminał , polecam / 5 sierpnia 2022

Andrea Camilleri  Głosy nocy Przełożyła Monika Woźniak Oficyna Literacka Noir sur Blanc, Warszawa 2022 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Rekolekcje sycylijskie Napisane i wydane dziesięć lat temu „Una voce di notte” są widomym, niezbitym dowodem, że pisarski finisz Camilleriego (zmarł w 2019 roku; więc wydawnictwu zostało jeszcze chyba z osiem powieści do przetłumaczenia…) to był naprawdę długi bieg o narastającym tempie i wzmagającej się elegancji, bez śladów zmęczenia – przynajmniej na tym okrążeniu stadionu, podczas którego pisał wspomniane „Głosy nocy”. I bez utraty słuchu, która pisarzom w pewnym wieku i z pewnym dorobkiem zawsze grozi; wielu z nich radzi sobie, zastępując słuch rutyną, ale Camilleri nie musiał. Jego słuch społeczny i uczuciowy nie doznał żadnego uszczerbku w miarę upływu lat, a nawet wyostrzył się nieco. Może nawet ponad potrzeby dobrego opowiadania (Ockham macha brzytewką z oddali!), co przenosi ciężar fabuły z intrygi kryminalnej na trochę rozwlekłą historyjkę obyczajową, w której szczegóły przypadkiem zaimprowizowanej uczty z udziałem wyśmienitego królika po myśliwsku walczą o uwagę czytelnika na równi z opisami zwyczajów służbowych i pragmatyki postępowania sycylijskiej policji. Oczywiście, pisanie historyjek kryminalnych, dziejących się na Sycylii, jeśli nie ma być epizodem heroicznie szczerym (a przez to jednorazowym w sensie najzupełniej ścisłym), musi być…

Zełenski. Biografia
biografistyka , polecam / 17 lipca 2022

Wojciech Rogacin  Zełenski. Biografia Wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2022 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Sługa narodu Gdybym był ukraińskim propagandystą, już od dawna miałbym przygotowane (i w sposób ciągły aktualizowane) do natychmiastowego użycia wielojęzyczne pakiety zawierające „gotowce” do sporządzenia atrakcyjnej biografii, zajmującej w lekturze i objaśniającej wszystkie (które da się objaśnić, bez unikania tych trudnych i trudniejszych…) aspekty osobowości tudzież kariery mego ukochanego przywódcy. Nie wykluczam zatem, że ukraińscy propagandyści mają takie coś na wyposażeniu – bo sam bym tak postąpił na ich miejscu. A przecież nie roszczę sobie pretensji do jakiejś szczególnej pomysłowości tudzież przenikliwości. Teraz należałoby znaleźć tylko w różnych krajach gromadkę zblatowanych, zaprzyjaźnionych fachowców (ale niekoniecznie ostentacyjnie nam sprzyjających) pióra, odpowiednio takowych zmotywować i czekać na rezultaty. Podkreślam: nie wiem, czy taka akcja miała miejsce – nie jestem ukraińskim propagandystą. Ale gdybym był… Ostatecznie to jednak nieistotne, jak powstawała biografia Wołodymyra Zełeńskiego – na zamówienie, w trybie przetargu, czy z woli własnej autora. Rezultat się liczy. A w tej kwestii powiedzieć można, że dla osiągnięcia tegoż rezultatu na najwyższym możliwym poziomie Wojciech Rogacin dołożył należytej staranności. Jest-ci on bowiem rzemieślnikiem porządnym w miarę i doświadczonym, a jego bliskich związków z obajtkową firmą „Polska Press” (gdzieś do tej…

Kłamstwo smoleńskie?
esej polityczny , polecam , wywiad-rzeka / 7 lipca 2022

Maciej Lasek, Grzegorz Rzeczkowski  Kłamstwo smoleńskie? Wydawnictwo Znak Horyzont, Kraków 2022 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 2/5 Prawda nie obroniła się sama… Na Macieja Laska zwróciłem baczniejszą (niż to zazwyczaj czynię wobec „gadających głów” w telewizorze…) uwagę, gdy w jakiejś rozmowie na ekranie – zapewne w TVN – powtórzył, po wyczerpaniu całego argumentarium przeciw tezom oszołomów i cynicznych graczy o smoleńskim zamachu, sławne słowa Marcina Lutra. – Tu stoję, inaczej nie mogę – odrzekł wielki reformator, poproszony przez cesarza Karola V w 1521 roku na sejmie Rzeszy w Wormacji, by odwołał swoje nauczanie. No i nie odwołał… Bardzo to było emocjonalne, ekstremalne oświadczenie – i tamto Lutra, i to Laska – choć przecież nieporównywalne. Tamto dotykało kwestii fundamentalnej, transcendentalnej, bo reformy definiującej na nowo zasady wiary w Boga i ewangeliczny porządek wspólnoty odmienionego kościoła. To – tylko przyczyn katastrofy lotniczej, samej w sobie dość banalnej (bo bez ingerencji sił przyrody – a z technicznego punktu widzenia bezusterkowej, składającej się wyłącznie z sumy wielu błędów ludzkich), podobnej do wielu innych. Fakt, że Maciej Lasek zdecydował się przywołać tego rodzaju ultima ratio, jak respons Lutra, przesądził, że uznałem go za człowieka jednoznacznie wiarygodnego i prawego. Tylko pewny swego profesjonalista, uzbrojony w wiedzę i…

Adopcja
kryminał , polecam , proza obca / 28 czerwca 2022

Title: Adopcja Series: Commissario Brunetti Author: Donna Leon Genre: kryminał Publisher: Wydawnictwo Literackie Release Date: 22 06 2022 Format: 125 x 175 mm Pages: 340 Donna Leon Adopcja Przełożył Marek Fedyszak Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2022 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 4/5 Życie i śmierć znów w Wenecji… Prawo rodzinne republiki włoskiej, podobnie zresztą jak nasz kodeks rodzinny i opiekuńczy z 1964 roku, wielokrotnie nowelizowany i ujednolicany – wymaga, by w przypadku adopcji dokonywanej przez osobę pozostającą w związku małżeńskim (jeśli nie jest to przysposobienie wspólne, czyli dokonywane jednocześnie przez małżonków, w trybie jednej czynności prawnej), koniecznym elementem samego aktu przysposobienia była uprzednia zgoda drugiego małżonka, pod rygorem nieważności samej adopcji. Zasada ta dotyczy zarówno nieletnich, jak i pełnoletnich – prawo włoskie bowiem przewiduje możliwość przysposobienia osoby dorosłej. Polskie prawo tak dalece liberalne nie jest – u nas przysposobionym może być tylko osoba małoletnia (i tylko dla jej dobra – art. 114 § 1 wspomnianego kodeksu). A to oznacza, że Donna Leon nie mogłaby napisać swej „Adopcji” na naszym gruncie; intryga byłaby bezprzedmiotowa… Ale w Wenecji? To oczywista oczywistość, choć pełna wątpliwości natury moralnej. Adoptio jest instytucją prawną, funkcjonującą w prawie rzymskim od zawsze (a to w związku z szczególnym…

Niewidzialne biblioteki
polecam , proza polska / 26 czerwca 2022

Jacek Dehnel  Niewidzialne biblioteki Wydawnictwo Literackie, Kraków 2022 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 4/5 Zwodniczy urok księgozbiorów Niech nikogo nie zwiedzie rządek nazwisk rzekomych autorów na okładce… Jedynym twórcą tych „Niewidzialnych bibliotek”, autorem każdego słowa – od pierwszej, graficznie wypieszczonej strony okładki po frontyspis i kolofon (i wszystkiego w środku, pomiędzy tekturą okładek, ma się rozumieć…) – jest pan Jacek Dehnel. I tylko on. Oczywiście mogę się mylić i chętnie przyjmę dowody na istnienie Lawrence’a Lianga, Moniki James, Danisha Sheikha, Amy Trautwein i Innych. Ale doświadczenie plus intuicja mówią mi, że raczej (bez nacisku na raczej) się nie mylę… Zabiegi apokryficzne pana Dehnela zwieść mogą „ciągnący ulicami tłum, wódkę w parku wypitą albo zachód słońca…„ I o to chodzi. Mamy tu bowiem do czynienia z zabawą literacką, jakich było już wiele. Opisywanie nieistniejących czy zgoła niewidzialnych księgozbiorów to jeden z wariantów tej gry. Poza tym recenzowano nieistniejące, nigdy nienapisane książki. Pisano przedmowy (albo posłowia) do książek, których też nigdy nie było. Preparowano katalogi nieistniejących bibliotek – z pełnymi metryczkami edytorskimi i krótkimi streszczeniami – a co! Jak zabawa to zabawa. I tak dalej… Właśnie podczas pisania tego akapitu wpadł mi do głowy koncept założenia Warsztatu Tytułów Gotowych Oraz Robionych Na Zamówienie…

Fakty muszą zatańczyć

Mariusz Szczygieł  Fakty muszą zatańczyć Wydawnictwo Dowody na Istnienie, Warszawa 2022 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 My nie dansiory… Fakty niech lepiej nie tańczą. Znacznie bardziej wolę, gdy stoją na baczność (może być na „spocznij”, ale nie na „rozejść się”), odpowiedzialnie i niewzruszenie. Fakty to rdzeń, oś dziennikarstwa. Gdy wpadają w pląs (czasem nawet w pląsawicę), od razu coś złego dzieje się z prawdą. Wizja tańczących faktów natychmiast i nawet mimo woli (dobrej woli) wywołuje w mej jaźni proste skojarzenie – tańczą tak, jak im zagrają… A kto gra? Czy sam reporter solo na fujarce czy tam okarynie (albo może tak mu się tylko zdaje), czy towarzyszy faktom jakaś niewidzialna orkiestra za kulisami bądź zgoła w orkiestronie pod podłogą? I kto trzyma batutę? Wizja tańczących faktów troszkę mnie odstręcza, troszkę śmieszy i wcale niemało… przeraża. Życie faktów to nie tramblanka, nie flamenco, nie łabędzie pas de quatre, nie haka i nie hula, ani gawot, nie taniec duchów na prerii ani danse macabre czy taka, powiedzmy, milonga. A może wygibasy na rurze. Fakty bywają szorstkie, zmęczone, zarobione na śmierć, znudzone i niewyspane; czasem udają, że są inne niż są; bywa, że kochają, ranią i zabijają. Ale lepiej niech nie tańczą. Dlaczego?…

Królik po islandzku
polecam , proza polska , rozrywka, satyra / 15 czerwca 2022

Grzegorz Kasdepke, Hubert Klimko-Dobrzaniecki  Królik po islandzku Wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2022 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Przepisy na wielkie żarcie, czyli schabowy po koszalińsku Uwielbiam sytuacje, gdy dwa względnie stare chłopy (względem sumy życiowej eksperiencji i wagi tzw. bagażu doświadczeń) robią sobie jaja i uprawiają prozę w celu ewidentnie zabawowym (przy czym celu zarobkowego się nie wyklucza) – korzystając z odwiecznego chłopackiego przywileju podsmradzania (symbolicznego tymczasem – ma się rozumieć; jak kiedyś robiło się kopciucha ze starej kliszy celuloidowej, by „uświetnić” na przykład rekolekcje lub akademię z okazji dnia milicjanta) oficjalnej celebry (by nikogo nie urazić…) fenomenu, zwanego życiem codziennym warstw wyższych, średnich i niższych. Nasze życie codzienne bowiem – osobliwie to w wersji publicznej – wydaje się być solenne i sztywniackie jak dekiel od trumny. Każdy zatem, kto potrafi sztywność ową zmiękczyć, obśmiewając to i owo, wart jest tyle złota, ile sam waży. Chociaż dalece nie wszyscy celebransi sztywniactwa gotowi byliby cenę tę zapłacić… Ale z tym mniejsza – ważne, że ciągle są tacy dojrzali chłopcy, gotowi do pikarejskiej w swej istocie rozróby literackiej, choćby miała ona tylko polegać na eksploatacji złoża wspomnień heroicznych – i wielce przez to wesołych, nawet może dla gawiedzi zabawnych, z własnego zapasu…

Plac Senacki 6 PM
polecam , thriller szpiegowski / 12 czerwca 2022

Vincent V. Severski  Plac Senacki 6 PM Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2022 Rekomendacja: 4/5 Ocena okładki: 3/5 Pracowite Boże Narodzenie w Helsinkach Od lat lubię Severskiego – z paru powodów rozmaitych, wśród których niezbyt ważny, ale niezupełnie bez znaczenia jest ten, że w trybie pewnej szeroko zakrojonej aproksymacji buźki mamy do siebie nawzajem podobne; jakoś tak… Ale lubię przede wszystkim dlatego, że jest dobrze poinformowanym profesjonalistą, po wtóre – że jest do tego piekielnie utalentowany literacko (bowiem zakładam, że nie zatrudnia ghostwritera), a po trzecie – że z talentów swoich robi dobry użytek – tak się przynajmniej na pierwszy rzut oka wydaje… No i skromny jest, raczej mało transparentny tudzież umiarkowanie cyniczny. Ma wszelkie kwalifikacje, by go lubić jako pisarza, choć był (a może wciąż jest)… oficerem wywiadu (podobno w stopniu pułkownika). Ale to przecież talentowi nie szkodzi. Oczywiście – prawdziwemu talentowi nic nie szkodzi – nawet wysoki stopień wojskowy. Przeciwnie – to raczej zaleta, a w każdym razie certyfikat powściągliwości. Optymalne parametry i okoliczności przyrody w cichej służbie pozwalają nieomylnie odcedzić (czasem robi to sama Matka Natura…) „münchhausenów” i „scenarzystów”, którzy – po uwolnieniu się z okowów tajemnicy – zasilają swymi niepospolitymi osobowościami targowisko literatury cierpliwie (ale z trudem)…

Empuzjon
horror , polecam , proza polska / 7 czerwca 2022

Title: Empuzjon Author: Olga Tokarczuk Genre: horror Publisher: Wydawnictwo Literackie Release Date: 1 06 2022 Pages: 395 Olga Tokarczuk Empuzjon Wydawnictwo Literackie, Kraków 2022 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Czarodziejski Dół To jest pomysł – osobliwy, ale godzien oczekiwań (albo i nadziei zgoła…), jakie czytający świat ulokował w spodziewanej postnoblowskiej aktywności artystycznej laureatki. Tłumy kibiców nie wiadomo skąd wyrojonych (nie tylko życzliwych) ze znawstwem gapią się jej na ręce, grzebią w papierach, zadają dociekliwe pytania, coraz swobodniej (ma się rozumieć – anonimowo) hejtują – i wstecznie, i na zapas… A biedna (no, może niezupełnie) noblistka między podróżami, promocjami, wykładami, wywiadami usiłuje wykroić czas na pisanie, bo przecież musi (choć teoretycznie nic nie musi) czymś publiczność zaskoczyć, by dowieść, że Nobel to nie kredyt emerytalny. Pomysł, który w tym celu zmaterializowała – jako się rzekło: osobliwy i odrobinę nawet jakby łobuzerski, prowokacyjny, przewrotny – co do istoty jest jednak literaturą w stanie czystym, w tym osobnym stanie skupienia materii. Zarazem twardym jak skała i nieuchwytnym, płynnym, przeciekającym przez palce, rozłażącym się jak mgła. Bezwonnym i bezgłośnym – ale zarazem przesyconym na przykład jesiennoleśnym zapachem gór i na przykład akustyką wszechobecnej choroby. Koncept użyty przez Tokarczuk nie jest prozatorskim zamachem na wielką…

Bitwa o Midway

Title: Bitwa o Midway. Najważniejsza bitwa morska XX wieku Author: Craig L. Symonds Genre: naukowa monografia hstoryczna Publisher: Wydawnictwo Znak Horyzont Release Date: 26 05 2022 Pages: 512 Craig L. Symonds  Bitwa o Midway Przełożył Fabian Tryl Wydawnictwo Znak Horyzont, Kraków 2022 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 2/5 Nieudana poprawka Kidō Butai, Kidō Butai… Brzmi łagodnie – jak jakiś egzotyczny kwiat albo nazwa potrawy typu miseczka ryżu na słodko z sojowym mleczkiem. Takie to już są osobliwości języka japońskiego… Z samego brzmienia słów – poza nielicznymi wyjątkami – nie sposób niczego wywnioskować o ich ładunku emocjonalnym. Ale dajmy pokój lingwistycznym splątaniom – tym bardziej, że nie mają jakiegokolwiek znaczenia, poza zabawą (pamiętacie „Barwy ochronne” Zanussiego?). W japońskiej rzeczywistości epoki II wojny światowej, a zwłaszcza militarnej, nazwa Kidō Butai oznaczała wszystko, co najlepszego Dowództwo Połączonej Floty Cesarstwa Nipponu mogło wystawić do boju przeciw każdemu przeciwnikowi, którego łaskawie, kierując się wolą bogów i najwyższym rozumem, wskazałby cesarz. Dokładnie oznacza to „siła mobilna”, choć istotę rzeczy samej lepiej oddaje tłumaczenie „siła uderzeniowa”. Co to było? Zgodnie z doktryną wojenną floty (skądinąd dość świeżej daty), doktryną spersonalizowaną przez admirała Isoroku Yamamoto (dowódcę floty od 1 września 1939 roku…), ale wymyśloną głównie przez genialny „strategiczny mózg”…

Czas zdrajców
polecam , proza polska , sensacja / 18 maja 2022

Marek Krajewski  Czas zdrajców Wydawnictwo Znak, Kraków 2022 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Miłość ci wszystko wybaczy… …smutek zamieni ci w śmiech,miłość tak pięknie tłumaczyzdradę, i kłamstwo, i grzech.(piosenka Henryka Warsa ze słowami Juliana Tuwima;Hanka Ordonówna nagrała ją w 1933 roku do filmu„Szpieg w masce” Mieczysława Krawicza) Czwarty występ lwowskiego policjanta Edwarda Popielskiego w szarych barwach służb arcytajnych II Rzeczypospolitej – wedle enigmatycznych (zgodnie z zasadami budowania napięcia) napomknień zapowiednych autorsko-wydawniczych – miał być intrygą skomplikowaną, wirtuozerską grą na wielu (celowo fałszywie zestrojonych) instrumentach jednocześnie, intrygą przebiegłą zarazem i krwawą, rozsypującą się nieledwie pod ciężarem dylematów moralnych nie do zniesienia nawet dla cyników i twardzieli, zaprawionych w bojach na tajnym froncie. Miał być, ale czy jest? Dylemat poznawczy bowiem narodził się we mnie taki, iż cała ta intryga mogła zaistnieć i pobiec w dal tylko dzięki niedopuszczalnej i niewiarygodnej głupocie tudzież niefrasobliwości wysokich funkcjonariuszy Abwehry, Sicherheitsdienstu i innych służb policyjnych SS. Z końcówki mocno pogmatwanej i niespecjalnie prawdopodobnej intrygi „Miasta szpiegów” – poprzedniej (chronologicznie przede wszystkim, ma się rozumieć, bo z akcją od lata 1933 do jesieni 1934 roku) awantury z udziałem Popielskiego jako agenta Dwójki w Wolnym Mieście Gdańsku, wynikło, że nasz dzielny policjant lwowski jako funkcjonariusz wywiadu jest…

Planeta Piołun
esej literacki , polecam / 25 kwietnia 2022

Oksana Zabużko Planeta Piołun Przełożyły Katarzyna Kotyńska, Joanna Majewska, Anna Łazar Wydawnictwo Agora, Warszawa 2022 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Szcze ne wmerła Ukraina! Nie umarła i nie umrze (to pewnik, nie hipotetyczna nadzieja…). Ale jak się narodziła, skąd się wzięła taka, jaka jest i dlaczego? Dziś, gdy między ukrainofilią (sam do ukrainofilów się zaliczam) a ukrainofobią (którą pogardzam) nie zostało nic miejsca na niuanse, na jakąkolwiek dysputę z użyciem argumentów sine ira et studio, gdy nie powinno się (w obliczu moralnego wyzwania dziejącej się i powiększającej z dnia na dzień wojny – tragedii) stawiać jakichkolwiek pytań – trudno cokolwiek ustalić. Inna rzecz, że już dawno powinniśmy wszystko mieć utrwalone, przegadane i ku pożytkowi publicznemu opowiedziane. Ale nie mamy. Pytanie – czy kiedykolwiek w ogóle próbowaliśmy na serio usiąść i przegadać Ukrainę z Polską, Polskę z Ukrainą? Podejrzewam, że nie. W sensie ścisłym. Bo akty strzeliste i wyznania nikczemne w tym rachunku się nie liczą. A co mogłoby się liczyć? Bo ja wiem – może poważny, uczciwy wspólny podręcznik wspólnej historii, może więcej tłumaczonej literatury, więcej rozmowy (a jest o czym rozmawiać). W każdym razie jakiś konsensus, wypracowany w dialogu, przy którym opowiadają się obie strony – niezależnie od aktualnych…