Tatuaż z tryzubem

Ziemowit Szczerek  Tatuaż z tryzubem Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2022 – wydanie III Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 2/5 Russkij wajennyj karabl’ – idi nachuj! Z ciężkim sercem i pewną taką ostrożnością – niepewnie rekomenduję lekturę tego „szczerka”. Autora – Ziemowita Szczerka (rocznik 1978; jest akurat w wieku mojego syna…) – dziennikarza, publicystę, wędrownego reportera i prozaika – lubię, poważam i zaliczam do ścisłej czołówki najtęższych (metaforycznie, nie w sensie ścisłym) piór, jakie się przytrafiły Polsce w jego pokoleniu. „Siódemka” i „Międzymorze” Szczerka to dwie książki o podstawowym znaczeniu – jeśli ktoś chce zrozumieć współczesną Polskę i ten świata wyimek dookoła Polski. Ba, pozwalam sobie śmiało postawić tezę, że w kwestii zrozumienia tego „wyimka świata dookoła Polski” (ergo: Bałkania z omastą i przyległościami…) Szczerek dogonił klasyka Stasiuka, a może nawet ździebko przeskoczył. „Międzymorze” to zaś naprawdę dzieło fundamentalne (i demaskatorskie) w sensie ścisłym. Owszem – pisze Szczerek w stylu zwanym gonzo, niekoniecznie powszechnie akceptowanym w kręgach wysoce zintelektualizowanych. Mnie wszelako nie przeszkadza awanturnicze zuchwalstwo, wielce osobista nuta i pikarejska w istocie natura jego narzędzi, którymi lepi słowa w zdania. Co więcej – mniemam, iż styl gonzo ma dodatkowo właściwości terapeutyczne… Chorym na nadciśnienie, migotanie i inne przypadłości sercowo-krwionośne znany jest zbawienny wpływ…

Duch śniegów

Sylvain Tesson Duch śniegów Przełożyła Anna Michalska Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2021 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Irbis – miłosne zaklęcie francuskiego włóczykija… Pantera śnieżna (Panthera uncia), zwana też irbisem (słowo pochodzi zapewne z któregoś z języków turkijskich albo jednego z licznych dialektów tybetańskich; zważywszy na zbitkę -rb- stawiałbym raczej na pochodzenie turkijskie…) jest drapieżnikiem z rodu kotowatych, skrajnie zagrożonym wyginięciem. Tam, gdzie jest panter macierzysta kraina, czyli w Tybecie i górach otaczających ten płaskowyż, żyje ich nie więcej niż pięć tysięcy; w ogrodach zoologicznych nie więcej niż 200 – 300 osobników. To znaczy, że jeszcze jedno, góra dwa pokolenia człowiecze i nikt już nie zobaczy irbisa na wolności, w jego naturalnym biotopie. Za szkodnika uważają go hodowcy jaków, a wyznawcy tzw. medycyny chińskiej za cenne źródło surowców leczniczych. A zatem los śnieżnej pantery wydaje się być przesądzony… Więc skoro tak, to trzeba tam pojechać, by zobaczyć panterę w jej ojczystych śniegach. Sylvainowi Tessonowi takiego zaproszenia dwa razy powtarzać nie trzeba. Choć ostatnio, po upadku z fasady pewnego budynku w Grenoble, jego skłonności do awanturniczych wypraw z powodów medyczno-fizjologicznych wyraźnie zmalały, No cóż, jak ktoś miał takie osobliwe hobby – mógł się spodziewać. Trzeba bowiem wiedzieć, że poza pasją…