Nienacki. Skandalista od Pana Samochodzika
biografistyka / 28 listopada 2023

Jarosław Molenda  Nienacki. Skandalista od Pana Samochodzika Wydawnictwo Prószyński i S-ka., Warszawa 2023 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Łaskawość Kłobuka Mam poniekąd osobliwy stosunek do rezultatów roboty pana Molendy – bohatera tej biografii znałem osobiście przez dobrych lat parę, a nadto w niektórych opisywanych przez Molendę intrygach tudzież epizodach zdarzało mi się uczestniczyć bezpośrednio, więc osobą własną… Przeto trudniej mi o konieczny obiektywizm (choć w zasadzie to precz z obiektywizmem – tym koronnym składnikiem solennego nudziarstwa). Pan Zbyszek (byliśmy długo w familiarnych stosunkach, choć zawsze na „pan”) w zasadzie nie był osobnikiem łatwo nawiązującym i kultywującym znajomości, zwłaszcza gdy nie służyły bezpośrednio jego osobistym celom i zamiarom. Ale przecież nie o to chodzi – nie jesteśmy tu po to, by jakoweś sądy sprawować nad bliźnim. Idzie o to, by wspomnieć (dobrze czy tak sobie – byle po nazwisku…) ludzi, z którymi się mijaliśmy po drodze – i nie były to spotkania obojętne, bezobjawowe, lecz zetknięcia wywołujące wpływ (może być, iż minimalny, ale jednak…) na bieg naszych spraw. Jakieś osmotyczne zderzenie, jakiś emocjonalny bądź intelektualny wpływ, inspiracja (albo całkiem przeciwnie – abominacja…) – w każdym razie oddziaływanie. Mierzalne lub nie, ale dostrzegalne. Nienackiego poznałem (przelotnie, ale trwale – to nie paradoks)…

Mrożek. Biografia
biografistyka , polecam / 6 listopada 2023

Anna Nasiłowska      Mrożek. Biografia Wydawnictwo Literackie, Kraków 2023 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Zbyt wysoko zawieszona poprzeczka? „CHŁOP I: – Zasię jeden był silny okrutnie.CHŁOP II: – Opowiedzcie no, kumie.CHŁOP I: – Ano, zadziwił ci się on raz, aż się za głowę złapał…CHŁOP III: – To i co, że się złapał za głowę? Nie dziwota. CHŁOP I: – Poczekajcie krzynę. Złapał ci się on, a jako że silny był okrutnie, głowa mu w rękach została. CHŁOP II: – Musi w szyi był słaby…” fragment trzeciego intermezza – rozmów chłopów w karczmie – indolentnego wtrętu do bez-akcji (?) „Indyka” Mrożka Biografię Mrożka pisać – ministrem kultury zostaniesz (albo i coś równie drastycznego cię spotka, chociaż nie wiem, co by to mogło być…). Ale precz ze złymi snami – na jawie spotkasz coś jeszcze gorszego: objawy zawistnego lekceważenia albo zgoła wykluczenie z zakonu literackich kapucynów/kapucynek bosych… Czemuż-to, ach czemuż? Bo „właścicieli” Mrożka legion jest – objaśniaczy, egzegetów, krytyków, wystawiaczy. „Kolegów”. I każdy rości sobie prawo. A po drugie: zachodzi tu okoliczność w biografistyce na szczęście niezbyt częsta, ale dla każdego kandydata na biografa upierdliwa i nie do pominięcia (chociaż zbójeckie próby się odbywały…). Mianowicie bohater sam zadbał o swój wizerunek…

Urban. Biografia
biografistyka / 3 października 2023

Dorota Karaś, Marek Sterlingow  Urban. Biografia Wydawnictwo Znak, Kraków 2023 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Żywot niekiepski… Na wstępie lektury ostrzeżenie edytorskie z rewersu okładki: to ma być rzekomo najbardziej demaskatorska księga lat ostatnich. Co takiego miałaby demaskować? Zdaniem wydawcy – żywot i czyny jednego z najbardziej kontrowersyjnych (znienawidzonego i uwielbianego pospołu) uczestników polskiego życia publicznego drugiej połowy dwudziestego wieku (z „jęzorem” wywalonym aż po lata dwudzieste XXI stulecia). Osobnik ów przez całe swe życie nie był „letniakiem”. Z różnych powodów i w różnym stopniu zawsze wzbudzał emocje – od skrajnej nienawiści po afirmację, od agresji po czułe współistnienie, od manifestacyjnej zawiści po niechętny profesjonalny szacunek. Od okrutnego hejtu aż poza grób po najszczersze wyrazy miłości – wszystko po krawędziach, nic w środku. Żadnej kaszki – tylko seta i śledzik. Na ostro… I teraz biografia takiej postaci miałaby być „demaskatorska”? A co w zasadzie mogłaby zdemaskować? Gdy niemal wszystko jasne i po wielekroć wyeksponowane już było. I nic nie było „zamaskowane” aż tak, by teraz demaskować cokolwiek. Przeciwnie – jaki on był, każdy widział. A właściwie: mógł widzieć, gdyby chciał. Ale wielu nie chciało, wolało gotowce – bowiem ten akurat osobnik od zawsze bywał mocno oklejany jaskrawymi etykietami: od uszatego…

Wisła. Biografia rzeki

Andrzej Chwalba Wisła. Biografia rzeki Wydawnictwo Literackie, Kraków 2023 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Modra rzeko… Znów woda. Znów płynąca, ale w ilości takiej, iż „rzeki, których nie ma” zalałyby się na amen… Największa, z jaką możemy mieć do czynienia w naszym kraju. Znaczy się Wisła. Krajowa potęga, choć w Europie dopiero na piętnastym miejscu względem długości (a są statystycy geograficzni, ustalający ten ranking Wisły dopiero na siedemnastym…). Nie wiem, jak wyglądałaby taka tabelka, gdyby za kryterium przyjąć masę toczonej wody (w metrach sześciennych na sekundę, liczoną u ujścia), ale też pewnie niezbyt dla wzmiankowanej Wisły imponująco. W każdym razie Wisłę z jej tysiącem i czterdziestoma siedmioma kilometrami zostawiają w tyle nie tylko takie potęgi jak Wołga, Wołga mat’ radnaja (3688 km), Dunaj piękny i modry (2850) i bat’ko Dnipro szyrokij (2285), ale także graniczny (z Azją – a co!) Ural (2534), Dniestr (1362), Ren (1233), Łaba (1165) lub taka Oka (1500) nostalgiczne wspominana w wojennej pieśni. A przecież są jeszcze dłuższe od naszej Wisełki cieki wodne, o który pies z kulawą nogą nie słyszał, a od dziesięcioleci (gdy kibitki i cziornyje worony przestały kursować) nikt z tutejszych nie widział: Kama, Peczora, Biełaja (ki czort?), Don z Dońcem, Desna… W…

Kapelusz cały w czereśniach

Oriana Fallaci  Kapelusz cały w czereśniach Przełożyli Jarosław Mikołajewski, Monika Woźniak Wydawnictwo Literackie, Kraków 2022 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Wściekłość i miłość Twarda baba była z tej Oriany! Zaczynała wprawdzie jako agentka-obserwatorka prasy włoskiej w zabawowym, rozplotkowanym Hollywood, ale potem… Przez wiele lat pełniła dziennikarską służbę jako korespondentka wojenna na rozmaitych frontach i terytoriach konfliktów zbrojnych – m.in. w Wietnamie, na Bliskim Wschodzie, na wojnie indyjsko-pakistańskiej, w dziesiątkach wojen i wojenek w Afryce. Jeśli w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych na świecie gdzieś strzelali, to z pewnością prędzej czy później można się tam było spodziewać Oriany Fallaci, targającej walizkową maszynę do pisania olivetti. Jej koledzy z branży (korespondent wojenny to w istocie osobny zawód dziennikarski, jak i samo sprawozdawanie wojenne to niepodobny do innych gatunek tego fachu) wspominają, że się jej bali. Każdy bowiem jej przyjazd na front burzył rutynową korespondencką sielankę. We wspomnianych latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego stulecia z powodów technicznych i technologicznych (oraz obowiązującego stylu wizerunkowego) wojny nie były przedsięwzięciami tak jawnymi publicznie jak dziś – gdy działania prowadzą globalne sieci telewizyjne w rodzaju CNN, al-Dżaziry czy Foxa (niekiedy intensywniej niż robią to generałowie stron walczących, komendanci sił rozjemczych lub watażkowie najemników czy tam zwykłych zbójów). Nie…

Dziady i dybuki
biografistyka , saga familijna / 19 grudnia 2022

Jarosław Kurski Dziady i dybuki Wydawnictwo Agora, Warszawa 2022 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Zbiorowe opętanie i jak z nim walczyć… Zrządzeniem losu najlepsza książka bieżącego polskiego sezonu wydawniczego ukazała się właśnie teraz, późną jesienią, w okresie tradycyjnie i symbolicznie sprzyjającym wszelakim rozmyślaniom, podsumowaniom, rekapitulacjom i wartościowaniom. A także sentymentalnym wspominkom, wyidealizowanym wycieczkom w przeszłość, zapasom z pamięcią. W czasie mocno sprzyjającym obcowaniu z duchami. Kto żyw pisze i publikuje swoje byłoje i dumy (wedle niedoścignionego wzorca Hercena) – ale bardziej ufryzowane, wygrzecznione, pozbawione temperatury konfliktu, jedynie słuszne i kapitulanckie – nie tylko wobec historii ale i własnego sumienia. W poczuciu misji oświecenia i narcystycznej poniekąd potrzeby podwyższenia statusu intelektualnego, z chęci zamaskowania wstydu lub tylko złego wrażenia po tym i owym, co się kiedyś przytrafiło. Tak jest wiara w rozgrzeszającą moc słowa drukowanego… Ale nie z Kurskim takie numery. On wszystko zrobił w poprzek, a nawet wbrew. Powodów, dla których zdecydował się wypuścić w świat familijną sagę bez makijażu, pojawiło się aż nadto, ale jeden wydaje się przesądzający – nikt, poza mną samym nie będzie ograniczał, moderował czy cenzurował tego wszystkiego, co o losie mej rodziny chcę powiedzieć. Zwłaszcza niech nie próbuje tego robić historia, ani jej bękart z…

Zełenski. Biografia
biografistyka / 17 lipca 2022

Wojciech Rogacin  Zełenski. Biografia Wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2022 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Sługa narodu Gdybym był ukraińskim propagandystą, już od dawna miałbym przygotowane (i w sposób ciągły aktualizowane) do natychmiastowego użycia wielojęzyczne pakiety zawierające „gotowce” do sporządzenia atrakcyjnej biografii, zajmującej w lekturze i objaśniającej wszystkie (które da się objaśnić, bez unikania tych trudnych i trudniejszych…) aspekty osobowości tudzież kariery mego ukochanego przywódcy. Nie wykluczam zatem, że ukraińscy propagandyści mają takie coś na wyposażeniu – bo sam bym tak postąpił na ich miejscu. A przecież nie roszczę sobie pretensji do jakiejś szczególnej pomysłowości tudzież przenikliwości. Teraz należałoby znaleźć tylko w różnych krajach gromadkę zblatowanych, zaprzyjaźnionych fachowców (ale niekoniecznie ostentacyjnie nam sprzyjających) pióra, odpowiednio takowych zmotywować i czekać na rezultaty. Podkreślam: nie wiem, czy taka akcja miała miejsce – nie jestem ukraińskim propagandystą. Ale gdybym był… Ostatecznie to jednak nieistotne, jak powstawała biografia Wołodymyra Zełeńskiego – na zamówienie, w trybie przetargu, czy z woli własnej autora. Rezultat się liczy. A w tej kwestii powiedzieć można, że dla osiągnięcia tegoż rezultatu na najwyższym możliwym poziomie Wojciech Rogacin dołożył należytej staranności. Jest-ci on bowiem rzemieślnikiem porządnym w miarę i doświadczonym, a jego bliskich związków z obajtkową firmą „Polska Press” (gdzieś do tej…

Churchill. Opowieść o przegranym zwycięzcy
biografistyka / 18 marca 2022

Nina Smolar  Churchill. Opowieść o przegranym zwycięzcy Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2022 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Samotność wojownika Co takiego czai się w przebiegu życia i służby (przyznajmy, że przebiegu pod każdym względem niezwykłym, fascynującym tudzież zniewalającym…) dwudziestowiecznego brytyjskiego żołnierza, polityka, pisarza last but not least (literacki Nobel ’53 był może trochę kurtuazyjny, ale bez przesady…)? Coś czaić się musi, skoro za napisanie tej biografii (którejś z kolei w dziejach i zapewne nie ostatniej) bierze się polska… doktor biochemii, komandoska (nie w sensie wyszkolenia militarnego, ale polityczna, z epoki Marcowej), redaktorka pism emigracyjnych, wieloletnia wydawczyni takiejże literatury. Czyli z punktu widzenia środowisk naukowych i pisarskich, wielkopańsko i „wyższościowo” przywłaszczających sobie wszelkie prawa do „biografowania” kogokolwiek znanego i ważnego – amatorka, bez „dyplomowanej” wiedzy historycznej, bez certyfikowanego środowiskowo wykształcenia, bez wyszlifowanego w pracowniach uznanych mistrzów warsztatu metodologicznego… Innymi słowy: bezprizornyj chuligan, kłusownik i uzurpator. Tak bywa – ale co począć, gdy w wielu, wielu uniwersyteckich katedrach historii i literatury, instytutach badawczych dziejów lub słowa pisanego tudzież na konwentyklach dywizjonów krytyków przeważa pogląd o wyższości zaświadczenia nad doświadczeniem. Innymi słowy: doktoratu nad iskrą bożą, talentem znaczy… Tymczasem dorobek wielu epok udowadnia niezbicie, że gdy kto talent ma i nie zawaha się go…

M. Mąż opatrznościowy

Antonio Scurati  M. Mąż opatrznościowy Przełożyła Alina Pawłowska-Zampino Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2021 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Życie codzienne Benita Mussoliniego, jego partii Czarnych Koszul oraz reszty innych Włochów w pierwszych latach faszystowskiej ery Pierwszy tom szczegółowej, okazałej prozatorskiej biografii Benita Mussoliniego („Syn stulecia”) był dziełem doskonałym, wzbudzającym niekłamane zainteresowanie i szacunek dla autora – za talent i bezmiar dokumentacyjnej roboty „zainwestowanej” przez profesora Scuratiego. No i za odwagę – Scurati przełamał bowiem dorozumiane tylko, ale potężne tabu włoskiej historiografii – swoistą zmowę-umowę: o Mussolinim nie piszemy, bo to wstyd; wszyscy (z bardzo nielicznymi wyjątkami!) byliśmy w to faszystowskie gówno umoczeni. Lepiej zapomnieć. A każdy, kto zabrałby się za epokę Duce, mógł być posądzony o bezintencjonalną apologetykę co najmniej… Tylko nieliczni historycy i publicyści o bardzo lewicowej, antyfaszystowskiej proweniencji mieli swoistą „licencję na zabijanie”, ale nawet oni rzadko korzystali. Ciszej nad tą trumną… Trudno to sobie wyobrazić, ale drugi tom dzieła Scuratiego jest jeszcze lepszy od pierwszego. Dostatecznie mocnych komplementów już brakuje w moim wokabularzu. Autor – il professore Scurati jest Włochem ze wszystkimi tego konsekwencjami, więc nieokiełznane gadulstwo powinno być ozdobą katalogu jego cnót twórczych. I jest. Ale heroizm, z jakim stara się je powściągnąć, godzien jest najwyższego…

Wielka gra majora Żychonia
biografistyka , historia / 21 października 2021

Andrzej Brzeziecki Wielka gra majora Żychonia Wydawnictwo Literackie, Kraków 2021 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 …Lepiej z Dwójką być niedobrze… Zacytowany w tytule tej rekomendacji fragmencik wierszyka satyrycznego (w konwencji nazwanej dużo później „lepiejem”) – autorstwa zresztą samego Władysława Broniewskiego (notabene: ciekawi mnie, czy ktoś pamięta całość tekstu i wie, kogo dotyczył i dlaczego?) – sugeruje, że mogło się w życiu przytrafić coś gorszego, niż „z Dwójką być niedobrze”. Ale to sugestia przesadna, jak to u poety bywa. Nie, nie mogło się przytrafić nic gorszego, niż „z Dwójką być niedobrze”… Dwójka bowiem, czyli Oddział II Sztabu Głównego Wojska Polskiego, to w istocie wywiad (i kontrwywiad czasem też…) wojskowy. Znalezienie się w kręgu zainteresowania Dwójki zawsze oznaczało kłopoty (osobliwie, gdy było się oficerem sił zbrojnych lub nawet żołnierzem w niższym stopniu); często bywały to problemy fundamentalnie egzystencjalne. Do tej pory wszystko możliwe? Oczywiście – tak to właśnie wyglądało… Ale teraz wyobraźcie sobie, że jesteście… funkcjonariuszem tejże Dwójki w terenie. I że Centrala ma wobec was jakieś ni to podejrzenia (że niby zdradzacie i pracujecie na dwa fronty…), ni to wątpliwości natury moralnej (jakby w wywiadzie można było zachować etyczną nieskazitelność…) lub formalnej (rachunki się im nie bilansują). Czujecie, do jakiego stopnia…

Mieczysław F. Rakowski. Biografia polityczna
biografistyka , naukowa monografia / 21 września 2021

Michał Przeperski  Mieczysław F. Rakowski. Biografia polityczna Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2021 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Gra z wiatrem i pod wiatr… Zdumiewająca historia… Książka, o której tu i teraz piszę, jest rzetelna, uczciwa, szczera i powściągliwa, warsztatowo prawie (ale to prawie akurat nie robi wielkiej różnicy) perfekcyjna, intelektualnie zborna i metodologicznie poprawna; niczego też (lub tylko niewiele kwestii nieistotnych…) nie można zarzucić jej wnioskom, zaś emocjonalnie (tak, tak – praca ze stemplem „naukowej” też może być pasjami targana – a nawet powinna – mimo i obok obowiązku zachowania obiektywizmu) jest umiarkowana, wręcz zdyscyplinowana. No i co w tym dziwnego? W zasadzie nic – takimi pochlebnymi epitetami obdarzałem już wielokrotnie zawartość książek rozmaitych autorów, na różne tematy i różnej doprawdy rangi w naszym publicznym życiu umysłowym. Mniemam, że sprawiedliwie i zasłużenie. Więc skąd moje zdumienie? Bo po raz pierwszy (i nie wykluczam, że ostatni…) robię to wobec produktu firmowanego przez Instytut Pamięci Narodowej. Nie jest to wydawca godzien dobrej wiary i stosowania wobec niego klauzuli najwyższego zaufania (czyli takiego, jakim obdarza się innych wydawców na rynku). A jako byt życia publicznego jest to klasyczny przypadek orwellowskiego dwójmyślenia, czyli definiowania jakiegoś konstruktu słowami normalnie opisującymi byty dokładnie przeciwstawne. Ani to…

Siła rzeczy
biografistyka , proza polska / 6 lipca 2021

Roma Ligocka  Siła rzeczy Wydawnictwo Literackie, Kraków 2021 Rekomendacja: 6/7 Ocena okładki: 4/5 Nicejski apokryf… Zuchwały pomysł i brawurowe wykonanie! Roma Ligocka, której pisarstwo śledzę od lat z narastającym ukontentowaniem, tym razem powzięła trud wybitnie niekonwencjonalny, który zaowocował rezultatem niezwykłej urody. Roma Ligocka urodziła się w 1938 roku w Krakowie – w znanej i szanowanej „na mieście” familii Abrahamerów; jej dziadek Dawid był piekarzem, twórcą polskiej adaptacji receptury słynnej dietetycznej bułki – grahamki (wieczna mu za nią chwała!); skądinąd smaczniejszej od amerykańskiego pierwowzoru. Rok po narodzinach Romy pewien austriacko-niemiecki psychopata i zbrodniarz (niech imię jego nie będzie zbyt często i bez potrzeby wspominane…), zawładnąwszy – przy udziale swych wspólników i biernej postawie, a w zasadzie akceptacji olbrzymiej większości obojga tych narodów – wielkim państwem w sercu Europy, rozpoczął wojnę, której rezultatem między innymi była planowa, mordercza Zagłada rodziny Abrahamerów i kilku milionów ich współplemieńców, współwyznawców na naszym kontynencie… Roma przeżyła Zagładę: wraz z matką uciekła z krakowskiego getta, potem ukrywała się u polskiej rodziny po aryjskiej stronie. Zresztą znacie ją – to ona była słynną dziewczynką w czerwonym płaszczyku w scenie z getta, odtworzonej w „Liście Schindlera” Spielberga… Po wojnie studiowała w ASP, malowała obrazy, projektowała kostiumy i scenografię w…

Pilchu. Na rogu Wiślnej i Hożej
biografistyka / 24 kwietnia 2021

Witold Bereś  Pilchu. Na rogu Wiślnej i Hożej Wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2021 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Biografia, która się nie styka… Biografistyka – osobna i wielce osobliwa dziedzina twórczości pisarskiej – wiele zna (choć nie wszystkie toleruje…) możliwych płaszczyzn stosunku między autorem biografii a bohaterem biografii. Klasyka to dystans poznawczy (może lepiej powiedzieć: oddalenie poznawcze), czyli sytuacja, w której autora od bohatera dzieli czas albo co najmniej tak znaczna separacja społeczna, geograficzna czy towarzyska, że aż uniemożliwiająca – z różnych powodów – kontakt intelektualny bądź duchowy, emocjonalny a nawet transcendentalny. Nawet gdyby doszło do kontaktu fizycznego… Oczywiście czas (im więcej go, tym lepiej, ale bez przesady) jest najlepszą barierą ochronną przed zakłóceniami w pożądanej obiektywizacji procesu biograficznego. Łatwiej nieco z faktami – wprawdzie chodzące, dwunożne źródła szybko znikają, zapominając, mieszając i wymierając, ale za to archiwa zdejmują klauzule poufności. Wprawdzie w tym samym czasie legendy, bajdy i mity szybko się petryfikują i są nie do odróżnienia od prawdy – ale dobry biograf na chłodno i cierpliwie wydrąży i rozpuści każdą skałę. Tyle że bez istotnych „źródeł osobowych” nie da się zweryfikować zawartości kwitów i legendarnych skamielin. Bezpowrotnie wyparowują klimaty, scenografie, duchy, imponderabilia, blakną kolory, cichnie muzyka, odchodzą kobiety…

Demiurg. Biografia Adama Michnika
biografistyka / 2 kwietnia 2021

Roman Graczyk  Demiurg. Biografia Adama Michnika Wydawnictwo Zona Zero (Fronda), Warszawa 2021 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 4/5 Postępowiec w okowach Na początek skarga – zanim do refleksji i rekomendacji po lekturze „Demiurga” się zabiorę… Skarga na nieludzkie warunki tejże lektury, wręcz ludobójcze. Nie dość, że buch to ciężki (zdrowo ponad kilogram), gruby i okazały, w pancerną tekturę oprawny (680 stron! – z introligatorskiego punktu widzenia nie w kij dmuchał…), łamiący nadgarstki przy próbach utrzymania w dłoniach, to jeszcze wydrukowany na papierze o gramaturze daleko przewyższającej pocukrowe torby. Nie upieram się, żeby zaraz lekuchny biblijny welin – ale dlaczego brystol? Ale to nie koniec problemu… „Demiurga” można czytać krótkimi partiami – dłuższe przyssanie się do lektury spowoduje niechybnie ból głowy, oczopląs lub inne, gorsze nieco komplikacje neurofizjologiczne (z nawracającym, spontanicznym odruchem wymiotnym włącznie…). Czemu? Bo graficznie to koszmar. Czcionka (dziś w epoce komputerów uczenie zwana fontem) podstawowego składu tekstu jakaś dziwna – niby klasyczna książkowa, szeryfowa konstrukcja, ale jakaś taka optycznie zdeformowana, wywołująca lekki niepokój – nie tyle rozszerzona o parę procent horyzontalnie (extended), co spłaszczona w pionie, jakby przydeptana. Dobra może do eleganckich akcydensów, ale na pewno nie do standardowej wielusetkolumnowej roboty typograficznej… No i chyba trochę za duża –…

Taba-Taba

Patrick Deville  Taba-Taba Przełożył Jan Maria Kłoczowski Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2020 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Ruchawka na małą skalę? Historia przeciętnej drobnomieszczańskiej (ale z aspiracjami) prowincjonalnej rodziny francuskiej w ciągu ostatnich – powiedzmy – stu pięćdziesięciu lat, to zapis udziału w aktach powszechnego tumultu, zmieszany z manifestacjami potrzeby dobrobytu i pragnienia stabilizacji. Z jednej strony historia gwałtem swoje, z drugiej – Francuz wbrew wszystkiemu w poszukiwaniu świętego spokoju… Historia przeciętnej drobnomieszczańskiej rodziny francuskiej to patchworkowa mozaika obowiązków, potrzeby przetrwania i pragnienia przyjemnej egzystencji. Patrick Deville doskonale o tym wie. Ten francuski pisarz, podróżnik (bodajże otarł się też o zawodową dyplomację) i domorosły antropolog – badacz cywilizacji, był (i chyba nadal jest, mimo dojrzałego – jakieś 63 lata – wieku) maniakalnym wędrowcem. Na zasadzie odreagowania; w dzieciństwie po ciężkiej operacji biodra leżał rok w gipsie, więc potem MUSIAŁ się ruszać. A ruch od razu zyskał wymiar globalny, pod wpływem lektur zresztą. Inny nie wchodził w grę. Ta obsesyjna ruchliwość zaowocowała kilkunastoma książkami (Deville ma bowiem niepośledni talent pisarski, dysponuje dociekliwością iście detektywistyczną i fenomenalną erudycją) najróżniejszej konduity. Dość powiedzieć, że jego debiut książkowy miał tytuł: „Enologie et crus des vins”, czyli mniej więcej: Enologia (to nauka uzurpująca sobie…