Agent w terenie
polecam , sensacja , thriller szpiegowski / 22 lipca 2021

John le Carre  Agent w terenie Przełożył Jan Rybicki Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2021 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Miała baba szpiega, lecz to był lebiega… To już ostatnia szpiegowska historia le Carre’a na rynku. Ostatnia (choć podobno został jeszcze do przetłumaczenia jakiś kryminał…), bo John le Carre zmarł w grudniu 2020 roku. I w ten sposób dobiegła końca epoka pewnego osobliwego gatunku anglosaskiej powieści sensacyjno-szpiegowskiej. Zaś osobliwość ta zasadzała się na proweniencji autorów. W swej znakomitej większości (jeśli nie wszyscy, ale to wiedza nadal tajna…) byli oni w swym życiu przed-twórczym czynnymi… agentami wywiadu lub innych pokrewnych służb Ich Królewskich Mości. Pisać zaczęli na emeryturze, za przyzwoleniem Firmy (która określała warunki brzegowe…) – bo takowa nigdy nie gardziła okazją do dobrego pi-aru. W granicach zdrowego rozsądku i dyskrecji oczywiście. Klasyk gatunku, niejaki Ian Fleming – najlepiej znany jako twórca mitologicznej wręcz kreacji w obrębie tegoż gatunku, czyli komandora Jamesa Bonda – tkwił w służbach dłużej, niż trwała jego kariera pisarsko-celebrycko-milionerska. Frederick Forsyth (autor „Dnia Szakala”, „Akt Odessy”, „Psów wojny” i „Czwartego protokołu” między innymi) przez dekady łączył karierę dziennikarza w BBC z operacyjną aktywnością w wywiadzie MI6; do czego pozwolono mu się przyznać całkiem niedawno… Historyk i pisarz Ben…

Koniec historii
proza obca , sensacja , thriller polityczny / 30 kwietnia 2021

Luis Sepulveda  Koniec historii Przełożyła Joanna Branicka Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2021 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Nie spoczniemy, nim dojdziemy, czyli la lucha continua Jest takie słynne zdjęcie – jedna z ikon XX wieku: w półotwartych solidnych odrzwiach stoi grupka młodzieńców w cywilnych garniturkach typowych dla mody lat 70.; w rękach mają AK-47, wszyscy zadzierają głowy i patrzą w niebo. W środku grupki stoi starszy pan w marynarce narzuconej na jakiś fikuśny nieformalny sweterek, na głowie ma wojskowy hełm, trochę zawadiacko przekrzywiony i niezapięty. Też trzyma kałasznikowa, też patrzy w górę… Wygląda troszkę groteskowo, ale cała scena to kluczowy moment jednego z większych i ważniejszych dramatów politycznych ubiegłego stulecia. Akcja uchwycona na zdjęciu toczy się 11 września 1973 roku w Santiago de Chile, przed wejściem do pałacu prezydenckiego La Moneda – a ten starszy pan to legalny prezydent Republiki Chile – doktor Salvador Allende Gossens – właśnie obalany przez puczystów (popieranych, niekoniecznie całkiem dyskretnie, przez CIA i znanego amerykańskiego prezydenckiego doradcę Henry’ego Kissingera, który 12 dni po zamachu, jakby w nagrodę, został sekretarzem stanu USA) pod wodzą niejakiego Augusto Pinocheta – generała tamtejszej armii i jednego z największych zbrodniarzy drugiej połowy XX wieku. Wszyscy patrzą w niebo, bo…

Kwestia ceny
przygoda , sensacja / 3 lutego 2021

Zygmunt Miłoszewski  Kwestia ceny Grupa wydawnicza Foksal Sp. z o.o. – wydawnictwo WAB, Warszawa 2020 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 Na Sachalinie talent nie zginie… Idę czytać, żono, dzieci./ Przekonali mnie faceci./ Eia, eia, tralala… Tak mógłbym sobie zaśpiewać wzorem mistrza Juliana (z nieznaczną parafrazą), gdym pozytywnie zareagował na prośbę przyjaciół (ufnych w moją intuicję…), bym analizie poddał i procesowi rekomendacji dzieło Miłoszewskiego „Kwestia ceny”. Rzecz nabyłem drogą kupna (potanioną w empiku o 25 procent). Lektura okazała się lekka, łatwa i przyjemna, a Miłoszewski jak zwykle – okazał się mistrzem schematycznej prozy sensacyjnej, rozrywkowej, niewymagającej żadnego szczególnego napięcia intelektu, niespecjalnie zabawnej ani też dowcipnej, pozbawionej ładunku emocji czy strachu – ot, konfekcji literackiej powstającej w zbożnych celach zarobkowych. Co przecież żadną miarą nagannym procederem nie jest. Przeciwnie – oczekiwanie godziwej zapłaty to znak, że świat jeszcze nie całkiem zwariował. Ale w tych okolicznościach nie może być mowy o jakichkolwiek rozważaniach w kwestii wartości tej prozy, jej ukrytych znaczeń czy subtelnych imponderabiliów literackich ani też moralnego bądź intelektualnego przesłania o wymiarze globalnym, artystycznym lub cywilizacyjnym. Żadną miarą nie! Bo to po prostu topornie przycięta sensacyjna historyjka rozrywkowa – bez pretensji wyższego rzędu; nawet jeśli pojawiają się w tekście wtręty o charakterze…

Niezbity dowód
proza obca , sensacja , thriller / 10 października 2019

Peter James Niezbity dowód Przełożyła Izabela Matuszewska Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2019 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 2/5 AAADylemat transcendentalny rozwiążę definitywnie. Cena do uzgodnienia. Tel… Jest, czy też Go nie ma? Tak, o Boga chodzi. Centralną figurę (pod różnymi nazwami…) religii monoteistycznych – wszechmocnego, wszechwiedzącego, wszechobecnego, wszechdobrego, jedynego, na ogół bezpostaciowego inicjatora wszechrzeczy, sprawcy, mechanika i strażnika, regulatora porządku, prawodawcy, sędziego i obserwatora. Wyznawcy boskiego pochodzenia, boskiego źródła i boskiej natury wszechrzeczy, boskiej organizacji wszechświata nie potrzebują rozstrzygającego dowodu istnienia swego Boga. Ich Bóg JEST bez wątpienia, więc po co jeszcze jakieś dowody – spekulacje intelektualne czy też nawet materialne, fizycznie dotykalne, obserwowalne i poznawalne ślady. Wierzący nie zadają sobie pytania, czy Bóg istnieje. Bo ISTNIEJE. I ten proces internalizacji od samego początku (po narodzinach bądź konwersji) w umyśle każdego ze społeczności wierzących obywa się bez dowodów; takowe są niepotrzebne. Dowody są zastąpione przez układ nauczającego z nauczanym – konwencję o bezspornym istnieniu Boga. Z drugiej strony niewierzący w boską naturę porządku tego świata też żadnych dowodów nie potrzebują. Po co im one? Ich universum jest urządzone inaczej i burzyć go dowodami przeciwnymi nie zamierzają. Im potrzebne są raczej argumenty de non existentia Dei (jak w swoim traktacie o takimże tytule…

Bezpańskie psy
proza polska , sensacja / 20 sierpnia 2019

Szymon Wojtyniak Bezpańskie psy Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza, Warszawa 2019 Rekomendacja: -1/7 Ocena okładki: 2/5 Bezlitosna Urugwajka stuka sztukasa… A myśmy tamtą wojnę właściwie wygrali… A moralnie to już na pewno. A gdybyśmy mieli z tysiąc (albo lepiej pięć…) takich oficerów i dowódców jak major Feliks Zygartowicz oraz chorąży Wojciech Tuchowiak, to w trzydziestym dziewiątym do końca września nasi byliby w Berlinie, a nie odwrotnie – Niemcy w Warszawie… (Skąd te dwa nazwiska, skądinąd całkowicie fikcyjne – o tym za chwilę…). Wydawało mi się, że epoka powieści wojennej, fabularnie osadzonej w realiach II wojny światowej (a osobliwie kampanii wrześniowej…), no i będącej w całości produktem imaginacji autora, to już gatunek wymarły, znikający za horyzontem zdarzeń. Wydawało mi się, że to pole dostępne raczej dla penetracji spóźnionych scenarzystów filmowych bądź serialowych albo zgoła tzw. rekonstruktorów historii – dużych chłopców z nadmiarem adrenaliny i deficytem krytycznej wyobraźni, za to lubiących się bawić w wojsko. Wydawało mi się, że jedynie zawodowi historycy, osobliwie zaś ci ogarnięci misją, pasją, a nawet chorobą rewizyjną, na tym poletku mogą wydajnie i z rezultatami poharcować. Ostatecznie do zrewidowania mają tyle nawarstwionych mitów… Wydawało mi się. Ale tkwiłem w mylnym błędzie (jak uroczo, ale coraz rzadziej mawiają w…

Dziewczyna o czterech palcach

Marek Krajewski Dziewczyna o czterech palcach Wydawnictwo Znak, Kraków 2019 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Feliks Edmundowicz wścieka się… Wojna polsko-bolszewicka w 1920 roku nie zakończyła się w chwili ustania działań zbrojnych, utrwalenia na piśmie preliminariów pokojowych w tzw. traktacie ryskim i technicznego zakończenia prac delimitacyjnych na granicy obu państw. Wojna wtedy przeszła w stan sui generis anabiozy. Na zewnątrz wszystko było w porządku – wymieniono jeńców, nawiązano stosunki dyplomatyczne, wręczano listy uwierzytelniające, zaczęły kursować pociągi do Moskwy, Piotrogrodu i Kijowa, handel ruszył, w obu kierunkach repatriowano trochę ludzi. Normalizacja… Ale to pozór – pod powierzchnią zdarzeń odnotowywanych w kronikach agencji prasowych buzowało „drugie życie” pogranicza – i nie tylko… Między oboma państwami i narodami zbyt wiele narosło bolesnych zaszłości, aby dojść mogło do choćby prowizorycznego pojednania i unormowania wzajemnych stosunków. Z jednej strony „komunista” był straszakiem uniwersalnym: gwałty, pożoga, mordy, imbecylizm, mongoloidalne skojarzenia, chamstwo, przemoc, wojujący ogniem i mieczem ateizm, brud, syf, smród i pewne takie deficyty w sferze edukacji tudzież kultury osobistej. Miał się go tak samo bać Żyd (okradnie, pierzyny rozpruje i na koniec zabije i synagogę spali…), chłop (babę wyonaczy, świnię zarżnie i zeżre, żyto sfajczy razem ze stodołą…) i pan (rozstrzela portrety przodków, wytłucze porcelanę,…

Śledztwo ostatniej szansy
kryminał , sensacja / 14 października 2018

Grzegorz Kalinowski Śledztwo ostatniej szansy Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA, Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Husaria w pepegach, czyli koniunktura sentymentalna… Tzw. kryminał retro kontynuuje triumfalny pochód i anektuje coraz większy fragment obszaru przestrzeni publicznej, wydzielonego na użytek i potrzeby literatury rozrywkowej. To jeden z ubocznych rezultatów kreowanej przez różne siły polityczne i centra „intelektualne” tzw. nowej polityki historycznej, kładącej nacisk na patriotyczne wzmożenie dzięki subtelnej zmianie akcentów i przewartościowaniu ocen. Proceder robienia historii od nowa ma rozmiary gigantyczne i zasięg totalny. Pisze się na nowo podręczniki szkolne, organizuje nową przestrzeń życia zbiorowego (nazwy ulic, zwalanie starych pomników i wznoszenie nowych), ustanawia nowe święta i celebry, uchwala w parlamencie stosownej treści orędzia i dokumenty – utrwalające i interpretujące nowy porządek dziejów, wprowadzające obowiązującą zmianę akcentów (tak jakby historię można było ustanawiać w trybie głosowania…), wreszcie ustawowo grozi się prokuratorem i więzieniem każdemu, kto miałby inne zdanie… W tej sytuacji literatura milczeć nie może, osobliwie ta popularna – kształtująca lub mająca potencjalnie taką możliwość…) gusta i opinie publiczności, o dużym zasięgu. Po pierwsze: lepiej zasłużyć sobie na miano patrioty, niż nim nie być. Po drugie: nowa polityka historyczna jest obficie zasilana pospiesznie ukrytym i niedbale zamaskowanym rurociągiem publicznych pieniędzy,…

Człowiek znikąd. Orphan X
sensacja / 17 lipca 2018

Gregg Hurwitz Człowiek znikąd. Orphan X Przełożyła Maria Gębicka-Frąc Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2018 Rekomendacja: 1/7 Ocena okładki: 2/5 Nie licz zabitych, licz barany… Nie ma sensu liczyć trupów, które zostawia za sobą Evan Smoak. Terapii nasennej lepiej przysłużą się tradycyjne barany, wyobrażone w chwili skoku przez płotek… No i przy nich trudniej stracić rachubę; trupy zaś zalegające na szlaku Evana Smoaka przez swą mnogość i różnorodność zdają się być nieprzeliczalne. Ale z drugiej strony lektura Gregga Hurwitza sama przez się ma właściwości usypiające – po pozorem błyskotliwej akcji i niemniej wyrafinowanej intrygi kryją się w dużych ilościach nuda, przewidywalność i wtórna wtórność – to ostatnie to nie lapsus językowy czy błąd logiczny – to po prostu wtórność do kwadratu. Koncept literacki przed laty wymyślił i puścił w obieg sławny autor powieści sensacyjnych, nieżyjący już (od 2001 roku…) niejaki Robert Ludlum. Dość rzucić kryptonim Jason Bourne – i wszystko jasne. Uformowana intelektualnie, fizjologicznie i psychicznie w tajnych laboratoriach tajnych służb, wytrenowana do granic ludzkiego pojęcia, wyuczona (w stopniu mistrzowskim) wszystkich znanych technik unicestwiania (ze szczególnym uwzględnieniem misternych kopnięć z obu nóg i wbijania palca w oko…) – maszyna do zabijania, agregat uprzątający świat z niepożądanych śmieci ludzkiego gatunku……

Czerwony Pająk
kryminał , sensacja / 5 lipca 2018

Katarzyna Bonda Czerwony Pająk Wydawnictwo Muza SA. Warszawa 2018 Rekomendacja: 1/7 Ocena okładki: 3/5 Kto tu rządzi? Baranina, Masa, don Antonio i stara szafa (Kiszczaka)… Co za ulga! Katarzyna Bonda dociągnęła do finału swoją, zakrojoną na opus magnum (prawie trzy tysiące stron druku!), tetralogię niby-kryminalną o czterech żywiołach. Tysiące wiernych czytelników mogą odetchnąć i w chwili wolnej zastanowić się, co właściwie czytali… Bo na pewno nie kryminał, choć usilnie im to wmawiali autorka, wydawca i zblatowani „krytycy” czy inne „autorytety”, instalujące Bondę (za co, za ile?) na tronie „królowej polskiego kryminału”. Gdy półtora roku temu rekomendowałem (na trzy…) w tym blogu „Lampiony” (poprzedni tom „żywiołów” – o podpalaczach kamienic w Łodzi i domniemanych skarbach łódzkiego getta…), zastanawiałem się, co taka warta każdych pieniędzy liderka (nieważne – prawdziwa czy sztucznie wykreowana) literatury, sama zresztą wyglądająca jak milion dolarów, robiła w Łodzi? Odpowiedzi na to pytanie nadal nie mam – poza domniemaniem, że miała zohydzić miasto (ale na czyje zamówienie?), portretując je jako stolicę menelstwa, ksenofobii i antysemityzmu… W każdym razie tak wyszło – z intencją czy bez niej… Ale ta zagadka to nieznaczący nic drobiazg wobec dylematu, co mianowicie miałoby wynikać z lektury „Czerwonego Pająka”? Jedno wynika na pewno. Bonda okazała…

Znajdź mnie
sensacja , thriller psychologiczny / 15 kwietnia 2018

J.S. Monroe (Jon Stock) Znajdź mnie Przełożyła Agnieszka Walulik Grupa Wydawnicza Foksal Sp. z o.o. Rekomendacja 3/7 Ocena okładki: 2/5 Pochwała wytrwałego tropienia Thriller sensacyjny – ściślej: szpiegowski – to nie jest gatunek prozy popularnej, który byłby łatwy i przyjemny (w uprawianiu) dla jego autorów. Przeciwnie: wymagający jest jak cholera, a błędów, nonszalancji i dezynwoltury nie wybacza. Słabych demaskuje z szyderczym upodobaniem i eliminuje z rynku, zanim zdążą się nacieszyć pachnącymi farbą drukarską, lakierem i klejem introligatorskim autorskimi egzemplarzami swego debiutu. Brutalna bezwzględność tego gatunku literackiego jest powszechnie znana, ale mimo to tłumy adeptów (i ich wydawców) gromadzą się w cieniu bezwzględnej gilotyny, by z pokorą poddać się wyrokom krytyki i szturmującej księgarnie („szturmującej” weźcie w cudzysłów i dołóżcie jakiś ironiczny akcencik…) publiczności. Żarty żartami, ale w przypadku literatury sensacyjnej tort do podziału bywa osobliwie tłusty: nakłady idące w miliony, tłumaczenia na wszystkie języki świata, sprzedawane na pniu i za miliony opcje do adaptacji filmowych i telewizyjnych – to tylko najważniejsze ze spodziewanych pożytków… Więc w czym problem – wystarczy mieć dobry towar, który się na chłonnym rynku wybroni z mniejszą lub większą bidą… Ba, rzecz w tym, kto zamawia towar, kto ustanawia reguły gry, wzorce i standardy. Literatura sensacyjna…

Remedium 111
sensacja / 16 marca 2018

Marek Boszko-Rudnicki Remedium 111 Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA, Warszawa 2018 Rekomendacja: -1/7 Ocena okładki: 2/5 UFO, Hitler, al-Kaida – rozum na nic się nie przyda… Dobrą, współczesną powieść sensacyjną napisać – to ambitne wyzwanie, nad wyraz rzadko doznające szczęśliwego, owocnego i satysfakcjonującego spełnienia. Kluczem do tego spełnienia jest słówko „dobra”. Dobra powieść… Przecież każdego sezonu piszą ich (i niestety wydają…) tysiące. Ale najwyżej kilka (a najczęściej jedna, i to z bidą…) ma w sobie wszystko, co mieć należy: pomysł fabularny, intrygującą zagadkę, zagadkową intrygę, niebanalną tajemnicę (być może osadzoną w odmętach parahistorycznych fantazji lub paranauki – mogą być nawet kosmiczne, wyszmelcowane popłuczyny po Dänikenie…), wyrazistych bohaterów (zarówno pozytywnych, jak i czarnych…),- najlepiej perfekcyjnie wyszkolonych komandosów po przejściach (sprytny dociekliwy dziennikarz, obdarzony zniewalającym wdziękiem, też może być – autor wszak potrzebuje jakiegoś narracyjnego alter ego…), wiarygodne dekoracje, sugestywne rekwizyty (zwłaszcza strzelające…) i didaskalia (w rodzaju instruktażu skutecznego posługiwania się granatem obronnym F-1), fascynujące pejzaże, kobiety na poziomie i na miejscu, grozę zagłady wiszącej nad światem, szczyptę niewymuszonego dowcipu, dialogi jak brzytwa ostre, porcję erudycyjnych wiadomości historycznych i malowniczych opisów przyrody. Mało komu udaje się tej recepcie sprostać. Ale próby podejmują wciąż nowe legiony tzw. pisarzy… To, co leży przede mną,…

Adres nieznany
sensacja / 3 grudnia 2017

Lee Child Adres nieznany Przekład: Andrzej Szulc, Janusz Ochab Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2017 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 2/5 Szkółka survivalu dla supersamców i mizoginów W knajpie zawsze staram się usiąść plecami do ściany (a przy barze – z boku), a już na pewno nigdy – tyłem do wejścia. Nie zostawiam śladów w necie, jeśli naprawdę nie muszę. Wierzę w to, co widzę; jeśli mam wątpliwości, nie mówię nic…Aha, stale noszę w kieszeni dżinsów standardowego „szwajcara” z dopiętym sprytnym przyrządem Leathermana: z nożyczkami, pilnikiem i małymi kombinerkami. No i nigdy się nie zgłaszam na ochotnika. Czy to czyni ze mnie samotnego twardziela, mucho maczystowskiego macho? Uchowaj Boże! Niech nikt nawet nie waży się tak pomyśleć… Są rzeczy (wiele jest takich rzeczy) których się boję, bo warto się ich bać. Jedną z nich jest właśnie taki milczący macho, rozpychający nawet powietrze wokół siebie. Zwłaszcza gdy stoi po niewłaściwej (czyli nie po tej samej co ja…) stronie Mocy. Ale w tym mniemaniu czuję się troszkę osamotniony. Miliony facetów utożsamiają się z takim twardzielem, marzą, by nim zostać choć na dzień (z nocą i obowiązkową dziewczyną na raz…). Miliony kobiet być może też marzą. O nim. Jeszcze większe miliony płci obojga…

Lunatycy
sensacja , thriller polityczny / 26 września 2017

Håkan Eriksson Lunatycy Przekład: Agata Teperek Wydawnictwo Edipresse, Warszawa 2017 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 Dżihad zaspanych bojowników albo palec Boży Wynaturzeni bieżeńcy z klubu prawdziwych wyznawców Proroka, młodzieńcy urodzeni wprawdzie już w krainach niewiernych, ale spychani na margines (inna rzecz, że na ogół niespecjalnie intensywnie starający się – jeśli w ogóle próbujący – zmienić swój status…), fałszywi nauczyciele, zdesperowani opętańcy i cyniczni przewodnicy – „starsi bracia”, oferujący skrócony kurs obsługi pasa szahida, kałasznikowa albo stingera. To naturalne środowisko, w którym rodzi się, krzewi, wzbiera i konserwuje duch dżihadu – świętej wojny w imię wiary jedynej i prawdziwej, jej boga i jego proroka. Tak przynajmniej widzi to autor „Lunatyków”… Z drugiej strony tenże sam autor widzi swój kraj – ląd sytych białych (w dominującej większości) ludzi, wystawiających do walki w obronie swych wartości, posiadłości, cnót , świętego spokoju i wolności (zwłaszcza wolności czynienia głupstw i niegodziwości…), garstkę zmęczonych, wypalonych profesjonalistów, nieźle wprawdzie wyposażonych, zmotywowanych i zdeterminowanych, ale spętanych regułami poprawności, regulaminami i oczekiwaniami polityków – z mandatami namaszczonymi wolą ludu w wyborach powszechnych. Tak to przynajmniej widzi autor „Lunatyków”… Powiedzmy to sobie od razu: Håkan Eriksson nie należy do czołówki skandynawskich autorów literatury sensacyjnej, kryminalnej i innej tego gatunku. Nie…

Jerzy Dziewulski o polskiej policji
biografistyka , sensacja / 20 kwietnia 2017

Krzysztof Pyzia (wywiadowca)  Jerzy Dziewulski o polskiej policji Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2017 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 – 07, zgłoś się na Tempelhof! – Nie chcę, ale muszę… Legenda. Żywa. Tylko dlatego, że święcie wierzy, iż gliniarza dzieli od śmierci to, co potrafi. Więc on potrafi sporo, bo chce, by dzieliło go jak najwięcej, choć parę razy okazało się, że i tak warstwa ochronna nagle robiła się cieniutka. Celnie, odpowiednio blisko wystrzelony pocisk okazalszego kalibru ma moc obalania wszelkiej teorii, a i ze sporą częścią praktyki radzi sobie niezgorzej. Ale lepiej umieć, niż nie umieć. No i może nie zginą inni… Więc Dziewulski umie. Co umie? Strzec. Bronić. Ścigać. Czynnie zniechęcać do łamania prawa. Delikatny albo spory wpierdol spuścić – zależnie od zapotrzebowania. Negocjować. Pilnować. Politykę robić. Wszyscy w kraju wiedzą, kto zacz. Pokolenie starsze, średnie, może nawet lekkopółśrednie – to już na pewno. Trzech tylko gliniarzy w peerelu i później, na początku trzeciej rzeczypospolitej, było równie sławnych: porucznik Borewicz, kapitan Żbik i major Downar. Rzecz w tym, że to fikcyjni gliniarze – z literatury albo z telewizji. On jeden prawdziwy. Do tego stopnia, że gdyby ktoś, stanąwszy mu na drodze, zechciał sprawdzić, co on naprawdę umie –…

Demaskator
sensacja / 2 kwietnia 2017

John Grisham Demaskator Przekład: Andrzej Szulc, Anna Dobrzańska Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o. Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Firma wciąż ma klienta, choć pelikany odleciały śladem samotnego wilka na górę bezprawia… Firma „John Grisham Incorporated” od 1988 roku kręci na wysokich obrotach jak dobrze posmarowana taśma produkcyjna; wypluła już 36 tomów kryminalno-sensacyjno-prawniczego opus magnum, co daje wysoką średnią: mniej więcej jeden i ćwierć tomu rocznie. Dość, by utrzymać renomę… Więcej – to już zatrącałoby o narcystyczną grafomanię. Mniej – o lenistwo i rentierskie odcinanie kuponów. Więc firma Grisham Inc. zasuwa regularnie, by nie wzbudzać podejrzeń. Bo z czasem do polityki produkcyjnej firmy Grisham Inc. byłoby można dostosować anegdotkę z epoki wielkich budów socjalizmu, gdy to na widok biegających po długich pochylniach z desek chłoporobotników z taczkami zafascynowany reporter podsuwa sitko majstrowi z pytaniem: – Ale tempo, nie? Na co majster: – No; tak zapierdalamy, że nie ma czasu taczek załadować! No więc firma Grisham Inc. ostatnimi czasy tak właśnie wygląda – ruch jest, ale taczki puste… O ile „Czas zabijania”, „Raport Pelikana”, „Zaklinacz deszczu”, „Firma” i „Klient” to arcydzieła gatunku – o tyle nowsze produkty już nie zalecają się ani taką fantazją, ani takim mistrzostwem snucia intrygi i opowiadania, ani…