Elegia dla bidoków

J.D. Vance Elegia dla bidoków Przekład: Tomasz S. Gałązka Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2018 Rekomendacja:4/7 Ocena okładki: 3/5 Zardzewiały wsiok skarży się na los – czyli dlaczego Trump wygrał wybory… Uogólniona opinia analityków amerykańskiego życia politycznego podstawową przyczynę zwycięstwa Donalda Trumpa odkryła w powolnym, niemal niedostrzegalnym „przebiegunowaniu” opinii, postaw i wymagań obywateli USA, zamieszkujących tzw. Pas Rdzy, czyli uprzemysłowiony dość intensywnie w nieodległej przeszłości (lata 50. i 60. ubiegłego stulecia) region od Wielkich Jezior po Massachusetts, obejmujący m.in. stany Michigan, Ohio, Pensylwanię, Indianę, Wirginię Zachodnią… Czyli tam, gdzie doszło do zmiany preferencji wyborczych między Demokratami a Republikanami (drugi taki rejon to stan Wisconsin…). Region ten w końcu lat 40. i na początku lat 50. zasiedliła fala przybyszów z górskich regionów Appalachów, białych tubylców, Szkoto-Irlandczyków, do tej pory pracujących w appalachijskim górnictwie, kiepsko wykształconych, z aspiracjami nie przekraczającymi poziomu standardowej klasy średniej – domek na przedmieściu (na kredyt oczywiście), niewielki kapitał rezerwowy w banku, ford albo chevy na podjeździe… No i stała robota – w samochodach, stali albo maszynówce, jednak lżejsza niż w kopalni. A jak nie robota (od trzech dekad jej tam po prostu nie ma; wyemigrowała do Chin…), to przyzwoity socjal. I ubezpieczenie. Każdy, kto to obieca, wygrywa. Gdy dawali…

Marilyn na Manhattanie. Najradośniejszy rok życia
esej biograficzny / 25 lutego 2018

Elizabeth Winder Marilyn na Manhattanie. Najradośniejszy rok życia Przekład: Katarzyna Makaruk Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Mogło być pięknie, mogło być inaczej… Ktoś, kto nie płynął tratwą po „Rzece bez powrotu”, kto nie sterczał na „Przystanku autobusowym”, kto nie zmoczył głowy w całunie mgły nad „Niagarą”, kto nie wie, że „Mężczyźni wolą blondynki” (a diamenty to najlepsi przyjaciele dziewczyn…), kto nie widział, jak dmucha nowojorskie metro, walcząc z grawitacją i tekstyliami w „Słomianym wdowcu”, kto nie ma pojęcia (nobody’s perfect…) jak Sugar Kowalczyk grała na ukulele w „Pół żartem, pół serio” (nota bene chyba najgorzej przetłumaczony na polski tytuł anglosaskiego filmu – w oryginale „Some like it hot”…), kto nie przeczuwał, jak skończą „Skłóceni z życiem” – ten nie wie, co mówi, używając słowa KOBIETA. Nie w sensie ścisłym, mając na uwadze konkretną dojrzałą osobniczkę gatunku ludzkiego i płci żeńskiej. Nie wie, co mówi w sensie symbolicznym, metafizycznym, ikonicznym… Postawienie znaku równości między nazwiskiem Marilyn Monroe a esencją, rdzeniem pojęcia kobiecości nie jest żadną miarą nadużyciem. Życie i dzieło Marilyn Monroe zostały przebadane, opisane, wreszcie zmistyfikowane przez setki autorów, ale nikt nie wpadł na koncept, jakim posłużyła się pani Winder. Ona przeanalizowała tylko rok w życiu…

Zawód: powieściopisarz
esej biograficzny / 29 sierpnia 2017

Haruki Murakami Zawód: powieściopisarz Przekład: Anna Zielińska-Elliott Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA, Warszawa 2017 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 Kosmiczne swędzenie oraz takowego korzystne spieniężenie… Kolejny pisarz, sięgnąwszy po światowe laury komercyjnego sukcesu (zasłużenie czy nie – to już temat innego wywodu, od którego na razie się uchylam…) nie potrafi owoców jego spożywać w ciszy i dyskrecji, kontentując się adoracją swego odbicia w lustrze przy porannym goleniu. Sformułował przeto, obmyślił i zwerbalizował życzenie powiadomienia swych czytelników, kim On – Jego Ekscelencja Pisarz – właściwie jest. Co sobie myśli, gdy pisze. Jak pisze. Skąd bierze to, o czym pisze. O czym pisze. Po co pisze… Innymi słowy: pisarz Murakami udziela sobie samemu wyjaśnienia – kompetentnego i rozstrzygającego – jak to jest, gdy Murakamiemu chce się pisarzem zostać i potem nim przez długie lata szczęśliwie (i fortunnie – w sensie ścisłym) być… Jeszcze innymi słowy: pisarz Murakami mówi nam, co on sam chce, byśmy o jego pisarstwie i pisarskości wiedzieli. Wyręcza zatem przyszłych biografów. Ale może chce ich także zmylić, na fałszywy trop skierować, ulepić fantoma Murakamiego, by wszyscy się zadowolili. W końcu daje gotowe odpowiedzi na szablonowy zestaw pytań o Murakamiego – w nadziei, że nikt o nic więcej się nie…