Talizmany
romans obyczajowy , sensacja / 26 marca 2017

Dominik W. Rettinger  Talizmany Wydawnictwo Edipresse Polska SA, Warszawa 2017 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 Klub spadkobierców w boju z duchem wojewody sandomierskiego Znacie dobrze ten typ… Z literatury romansowej, bo w życiu trudno podobną idiotkę napotkać. Z reguły zresztą rzeczywistość ma na składzie idiotki większe i wielopłaszczyznowe, jeśli nie totalne. Bo taka typowa z literatury, na mocy rozporządzenia autora swój rozum ma, tylko jakoś dziwnie rzadko korzysta… 33-letnia urodziwa panienka (wzorowa łamaczka serc, tyle że niefortunnie krótkodystansowa na ogół), z wykształcenia – a jakże, historyczka sztuki, posiadaczka zabójczo pięknego bruneta (typu: marzenie mamuśki, której spieszno i tęskno do statusu teściowej, a może i babci…) i satysfakcjonującej roboty (w kolorowym brukowcu z ambicjami, ze świata celebrytów, shoppingu i kulinariów…). Ale z dnia na dzień szczęśliwa układanka ulega destrukcji. Podły brunet niespodziewanie zdradza z modną aktoreczką. Naczelna, wredne skądinąd babsko, zaś każe… romans ów, gorący wszak hit tygodnia, opisać. Tego już za wiele! Brunet do kanalizacji – tam najgłębszymi rurami płynie Leta, rzeka Zapomnienia… Robota zaś w cholerę – honor nie pozwala! Tragedia i trauma… Do tego dramatyczny splot wydarzeń mocno upośledza zdolności poznawcze bohaterki. A szkoda, bo będzie ich niebawem potrzebowała w stopniu nadnaturalnie istotnym – a to dzięki kolejnym,…

Konklawe
political fiction , sensacja / 16 marca 2017

Robert Harris Konklawe Przekład: Andrzej Szulc Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o. Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 Santa Sede pod kluczem czyli mały Robcio wybiera Pontifexa… Robert Harris – wielkie nazwisko literatury anglosaskiej; boję się napisać: popularnej, bo to naprawdę najwyższa półka. Ten 60-letni syn drukarza z Nottingham, absolwent Cambridge (literatura angielska w Selwyn College), dziennikarz BBC, redaktor i komentator polityczny „Observera”, potem „Sunday Timesa” i „Daily Telegraph” (pierwszy liberalno-lewicowy, a te dwa raczej konserwatywne…), pisać książki postanowił w 1982 roku. Ale zaczął od… publicystyki politycznej: o broni biologicznej, o wojnie falklandzkiej, o aferze z rzekomymi pamiętnikami Hitlera, o polityku Partii Pracy Neilu Kinnocku… Dopiero w 1992 roku zabrał się za powieść – wystartował ambitnie, bo jego „Fatherland” zaczynał się od (na szczęście całkiem fikcyjnego)… zwycięstwa III Rzeszy w II wojnie światowej. No i potem fikcji się trzymał – w przypadku drugiej książki – „Enigmy” – nawet dość kurczowo, co mu boleśnie wytknął historyk Norman Davies. U Harrisa to nie Polacy z Poznania złamali jeszcze przed wojną zasadę funkcjonowania niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma, tylko brytyjscy geniusze matematyki w centrum deszyfrażu Bletchley Park (częściowa prawda: wielki Alan Turing zautomatyzował proces czytania depesz radiowych Enigmy). Ale dobry, trzymający w napięciu i trzymający się…

Wojny szpiegów
sensacja / 15 listopada 2016

Adam Brookes  Wojny szpiegów Przekład: Paweł Wolak Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA, Warszawa 2016 Rekomendacja: 3/5 Ocena okładki: 2/5 Kuda uszoł wasz Kitajczonok Li? Ten użyty w tytule recenzji szlagwort z romansu Aleksandra Wertyńskiego („Gdie Wy tiepier?”, znanego także pod tytułem „Liliowy Negr”) zawsze, no po prostu automatycznie przypomina mi się, gdy trafiam w literaturze (osobliwie popularnej) na próbę zmierzenia się z tzw. tajemnicą Orientu – najczęściej oczywiście tajemnicą Chin. Krainy potrząsającej strunami wyobraźni. Przykrótkimi strunami, godzi się zauważyć, bowiem na ogół chodzi o literaturę powstającą w zachodnim kręgu cywilizacyjnym. Setki, a może już tysiące autorów od czasów weneckiego awanturnika Marco Polo usiłują zgłębić, rozwikłać, objaśnić zagadki Państwa Środka. Powiedzieć, że 99 procent z nich ledwo powierzchownie zmacało problemat chiński, to niewiele powiedzieć… Zgoła nic. Te 99 procent to rezultaty nieudolnego ukrywania kompletnej ignorancji, wynikającej z mentalnej, intelektualnej niemożności przebicia i spenetrowania bariery otaczającej Orient. Ignorancja maskowana jest konfabulacją, bajkami, plotkami, kłamstwami, domysłami, nieuprawnionymi ekstrapolacjami i dedukowaniem z niewiadomego… Na pocieszenie powiem, że nic w tym uwłaczającego: 99 procent chińskich autorów, usiłujących rozszyfrować cywilizację śródziemnomorską, ma tak samo! Ale co z tym jednym procentem? No cóż, to domena wybitnych badaczy: uczonych, wielkich publicystów, wielkich polityków, wielkich analityków polityki, gospodarki, kultury….

Zabójczy tie-break
kryminał , sensacja / 5 listopada 2016

Nikodem Pałasz  Zabójczy tie-break Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA, Warszawa 2016 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 3/5 Zaguglowany terminalnie; od zaraz potrzebne cięcia sanitarne… Jest wszystko. Zwłaszcza zaś inteligentna, skomplikowana, niemal wiarygodna, cyniczna jak trzeba, trzymająca w napięciu intryga kryminalna i polityczna. Tak skrojona, że mniemać można, iż do cna wyczerpała pomysłowość i kombinatoryczne talenty autora… No nie wiem – Nikodem Pałasz ma jednak wszelkie po temu dane, by się bystro zregenerować mentalnie. Nikodem Pałasz należy do tej (skądinąd wcale licznej…) grupy autorów krajowego kryminału, którzy piszą za dużo. A pisać muszą, bo się uduszą. Przy czym zwrot „za dużo” nie oznacza wydajności, frekwencji wydawniczej. Mam na myśli zawartość każdego dziełka z osobna… Co zatem „za dużo” znaczy? Pocznijmy od bohatera sequelu (bo to bodajże trzecia z nim książka…), czyli inspektora policji (teraz już byłego) i funkcjonariusza Europolu (takoż ex…) Wiktora Wolskiego. Klasyczny przypadek przepakowania… 40-letni z lekka łysiejący i odrobinkę tyjący erudyta, bokser, kolekcjoner winyli, ekspert rynku starych samochodów (nie złomu ze szrotów, tylko vintage…), słuchacz punkowo-hiphopowej grupy Beastie Boys, sybaryta, niezgorszy kochanek (sprawność seksualna plus umiejętność czytania kobiecej duszy…), znawca poezji i wedle terapeutów: osobowość psychopatyczna… No i ta przeszłość dramatyczna, znaczona zgonami bliskich, krwawymi śledztwami i urazami (syndrom…

Robert Ludlum. Odwet Bourne’a
sensacja / 15 sierpnia 2016

Eric van Lustbader Robert Ludlum. Odwet Bourne’a Przekład: Jan Kraśko Wydawnictwo Albatros Andrzej Kuryłowicz S.C., Warszawa 2016 Rekomendacja: 1/7 Ocena okładki: 2/5 Zabili go i uciekł Tor lotu pocisku kalibru od mniej więcej 7,62 mm do jakieś 12,5 mm, który w wyniku gwałtownej eksplozji ładunku miotającego opuścił lufę broni strzeleckiej, krótkiej lub długiej, szalenie trudno zakłócić. Owszem – snajperzy, czyli precyzyjni strzelcy długodystansowi, od razu powiedzą, że czynniki takie jak wiatr, ciśnienie atmosferyczne, wilgotność i temperatura powietrza… Mają nawet specjalne tablice przeliczeniowe i algorytmy w podręcznych komputerkach polowych (opancerzonych i w kamuflażu bojowym), by te niedogodności usunąć. Ale w zasadzie wystrzelony pocisk porusza się po swej trajektorii (wybranej przez wycelowaną lub nie lufę…) bez przeszkód i z siłą pewną taką – niepohamowaną i destrukcyjną. Więc jeśli przypadkiem (lub nie) na tej drodze znajdzie się obiekt jakowyś, dajmy na to ciało ludzkie, nie ma ono prawa uniknąć dekompozycji (z dużym – rosnącym wraz z kalibrem pocisku – prawdopodobieństwem zejścia definitywnego). Zasada ta ulega jednak zawieszeniu na gruncie tzw. literatury sensacyjnej, z osobliwą zaś siłą zawieszenie to demonstruje się w przypadku osobnika, znanego pod prowizorycznym (ale od lat ważnym) imieniem i nazwiskiem Jason Bourne… Postać tę wykoncypował amerykański klasyk powieści sensacyjnej, awanturniczej,…

Ciuciubabka
kryminał , sensacja / 12 sierpnia 2016

Arne Dahl Ciuciubabka Przekład: Anna Krochmal, Robert Kędzierski Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2016 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 2/5 Precyzja niewidzącego Kreowany na nową gwiazdę kryminalno-sensacyjnego nurtu literatury skandynawskiej szwedzki pisarz (etatowo pracujący – ciekawostka! – jako researcher i lektor noblowskiego komitetu…) Arne Dahl (naprawdę nazywa się Jan Lennart Arnald) powoli dorasta do oczekiwań krytyki… Starsi mistrzowie ustawili jednak poprzeczkę tak wysoko, że dla juniora-aspiranta (rocznik 1963 – ledwie 53 lata – doprawdy, cóż to za wiek…) ciągle jest wolna przestrzeń na wypracowanie potęgi skoku… A przestrzeń to niezwykle potrzebna. Dotąd bowiem uważałem Dahla za sprawnego wyrobnika-rzemieślnika, dobrego w opowiadaniu i snuciu intrygi, operującego przy tym językiem przyzwoitej próby (jeżeli coś nie zostało lost in translation, czego zweryfikować nie sposób, jeśli się nie zna szwedzkiego ni w ząb…). Być może krzywdzę wielkiego pisarza niechcący, ale przed kilkoma laty już zaliczyłem trzy (z ośmiu lub dziewięciu…) jego seryjne powieści o tak zwanej Drużynie A, wyimaginowanej komórce szwedzkiej policji do zwalczania przestępczości niekonwencjonalnej, zorganizowanej i przekraczającej granice kraju: „Misterioso” (2010), „Na szczyt góry” (2011) i „Europa Blues” (2012; wszystkie wydane w Muzie, a w Szwecji jakąś dekadę wcześniej…). No i nie wydały mi się one lekturą wielką, szlusującą do Mankella, Läckberg czy tego…