Rekomendacje

13 czerwca 2017

Ostatni pisarz

Marek Krajewski  Ostatni pisarz Wydawnictwo Znak, Kraków 2024 Rekomendacja: 2/7Ocena okładki: 3/5 Na tropie tożsamości, czyli trubadur w oktagonie Międzygatunkowa wędrówka autora w poszukiwaniu nowej nyży, w której można by się umościć i karierę bez perturbacji kontynuować – trwa. I dzieje się coraz bardziej nerwowo tudzież chaotycznie. Nawet jeśli ruchy są zaplanowane, wyglądają źle, zgoła desperacko – a rezultaty są marne; słowo „wątpliwe” wydaje się tu być najmniej dobitne, podyktowane wrodzoną łagodnością, wręcz dobrodusznością… Żeby nie było – moją – nie jego. Marek Krajewski – filolog klasyczny, filozof i wzięty pisarz – swą dotychczasową karierę na gruncie prozy gatunkowej zawdzięcza dwóm fenomenalnym kreacjom literackim z nurtu kryminału retro, rekonstrukcyjnego (choć fikcyjnego co do treści, ale w zdumiewająco realistycznych, dopracowanych w najdrobniejszym szczególe dekoracjach oraz okolicznościach przyrody). Obie te kreacje to nietuzinkowi funkcjonariusze policji kryminalnej – figury nieledwie symboliczne, skonstruowane z samych nieoczywistości i bez mała na granicy normy. Miasto Wrocław – a w zasadzie Breslau, bo tak się ono nazywało w epoce, którą Krajewski obrał za decorum swej literackiej, jak dotąd najlepszej, kreacji – reprezentował herr kriminalrat Eberhard Mock. Miasto Lwów zaś uosabiał komisarz policji Edward Popielski. W sumie dwadzieścia sześć powieści – dokładnie po trzynaście dla każdego… Obaj panowie…

Posted in polecam, powieść detektywistyczna, proza polska, proza science fiction | Tagged | Leave a comment

Wicher wojny. Militarna historia II wojny światowej

Andrew Roberts Wicher wojny. Militarna historia II wojny światowej Przełożyli Władysław Jeżewski, Grzegorz Woźniak Wydawnictwo Znak Horyzont, Kraków 2025 Rekomendacja: 5/7Ocena okładki: 3/5 Kto to przegrał: Hitler czy Niemcy? Opisywanie, odnajdywanie przyczyn, wyliczanie skutków i strat oraz krytyczne analizowanie już to całości, już to tragicznych, dramatycznych, heroicznych (albo nawet tylko interesujących w sensie poznawczym) epizodów wojny, znanej jako druga światowa (1939-1945) – a w szczególności tropienie, dezawuowanie i wyśmiewanie błędów natury strategicznej czy operacyjnej, popełnianych seryjnie (jak to na wojnie…) przez obie strony konfliktu – to od kilku już dekad ulubione zajęcie historyków, publicystów, pisarzy i reporterów we wszystkich zakątkach globu. Dokładnie: wszystkich; w końcu wojna jednak była światowa… Przeto jej rozmiary, imponderabilia i konsekwencje były i wciąż są inspiracją dla historyków i im podobnych badaczy oraz opisywaczy życia publicznego. Ale nie tylko dla nich – wojna światowa wciąż jest źródłem, bodźcem, stymulatorem dla niezliczonych zastępów kreatywnych pionierów i upośledzonych naśladowców z kilku pokoleń artystów wszelkich gatunków. Od wielkiej literatury, wielkiego filmu, teatru, malarstwa, muzyki – po sztukę popularną, aż do granicy kiczu tudzież tandetnych nadużyć i fałszerstw. Innymi słowy: na złożach wojennego i post-wojennego budulca powstał prawdziwy przemysł przetwórczy, intensywnie przerabiający hałdy ujawnionych faktów na literaturę, naukę i inne…

Posted in historia, monografia historyczna, polecam | Tagged | Leave a comment

Prawda

Igor Brejdygant  Prawda Wydawnictwo Znak, Kraków 2025 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 2/5 Strzelanka? Niekoniecznie… Nic na to nie poradzę: lubię Brejdyganta i mam skłonność do wybaczania mu tego i owego, bo wiem, że w zamian otrzymam (jak zawsze) gęstą prozę z finezyjnie skonstruowaną, soczystą intrygą, z zaskakującym i nieoczywistym finałem. Lubię, gdy w grę wchodzą pomysły fabularne z piekła rodem i toczą się jak u najlepszego autora sensacyjnych thrillerów. Na przykład zaczyna się od możliwego spisku wielkich biznesowych konsorcjów, walczących o kontrakty na rynku zbrojeń – aż tu nagle pyk! I cała intryga dryfuje w kierunku starego paradygmatu – mord z miłości, krwawy pościg, mordobicie i do kupy cztery trupy – happy end… Brejdygant w umyśle swoim z łatwością zaprojektował i poprowadził taki wiraż fabularny – bo to dla niego chleb powszedni, by nie rzec: kaszka z mleczkiem. To jego profesjonalna specjalizacja: operować na najwyższym szczeblu geopolitycznej ruchawki, jednocześnie grzebiąc się w brudach praskiego (w sensie – prawobrzeżnego) menelstwa i wśród ofiar transformacji. Brejdygant umie być wszędzie, z równą lekkością i łatwością frazy. I o to chodzi. Pisanie bowiem gatunkowej prozy sensacyjnej (ergo: rozrywkowej) ma sens tylko wtedy, gdy zabierający się do tego przedsięwzięcia autor jest nie tylko wszechstronnym erudytą…

Posted in polecam, powieść detektywistyczna, sensacja | Tagged | Leave a comment

Tu i tam

Hubert Klimko-Dobrzaniecki  Tu i tam Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2025 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Nasz delegat w podróży Klimko-Dobrzaniecki – którego i tak mimo wszystko uważam za jednego z pięciu najważniejszych prozaików tudzież eseistów (zdefiniowanych prowizorycznie jako mężczyźni; kobiety grają w innej, wyższej kategorii) współcześnie żyjących i piszących po polsku (na żądanie reszta nazwisk: Żulczyk, Orbitowski, Varga, Bieńczyk – może być?), znów zaskoczył mnie niepomiernie… Okazał się bowiem być wybitnym felietonistą, o czym nie miałem do teraz pojęcia. Lecz cóż – zacnego periodyku „Odra” nie czytałem od lat; oddawałem się jego intensywnej lekturze w epoce, gdy krypą, zacumowaną we Wrocławiu, ale w głównym poniekąd nurcie, dowodził niezapomniany, niezawodny i mądry przyjaciel Ignacy Rutkiewicz. [Skądinąd zresztą piękny i owocny w profesjonalne przyjaźnie był to epizod dziejów – te lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku (choć zaczęły się i skończyły nieciekawie): w takich Katowicach na przykład zawsze mogłem liczyć na spolegliwą opiekuńczość (i parę agresywnych robrów w dobrym towarzystwie) Kazia Zarzyckiego, szefa pisma „Tak i Nie”, w Poznaniu rezydował stoicki, refleksyjny Waldek Kosiński, pierwszy szef tygodnika „Wprost” (zanim nie przeniesiono redakcji do stolicy, a potem spektakularnie zgnojono), w Lublinie „rządził” serdeczny przyjaciel Marek Adam Jaworski, dziedziczny szef „Kameny”, a w Krakowie… W…

Posted in felietonistyka, polecam | Tagged | Leave a comment

Dziennik czasu wojny

Andriej Kurkow  Dziennik czasu wojny Przełożyła (z angielskiego?)Anna Esden-Tempska Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 5/5 Nadzieja – towar deficytowy… Ze ściśniętym sercem zabrałem się do lektury „Dziennika czasu wojny” Kurkowa. Bo wojna nagle, z dnia na dzień, zmieniła się w niezdefiniowany, chaotyczny, nieprzewidywalny i woluntarystyczny koszmar geopolityczny! Gdy piszę te słowa, akurat mija dokładnie trzecia rocznica rozpoczęcia tej wojny przez Putina. Bezmiar dramatów pęcznieje, lista zbrodni wojennych i wojennych zbrodniarzy wydłuża się, bilans strat rośnie i przestrasza. Ukraina wraz ze swą bohaterską armią staje na krawędzi wyczerpania, Ruscy sięgają po ostatnie rezerwy materiałowe (bo ludzkich jeszcze trochę mają, nawet z Północnej Korei). Ale to klasyczna (choć zdaniem obserwatorów już poważnie zmodyfikowana) wojna ze wszystkimi jej typowymi imponderabiliami. Jest front mniej więcej stabilny; wiadomo, że tu my – tam oni. Jest obrona przeciwlotnicza na terytorium całego kraju, wycelowana w niebo broń przeciw rakietom, bombom i irańskim dronom. Są nocne naloty, komunikaty o powiększających się stratach i małych sukcesach, są wieści z frontu, zmienne nastroje wśród ludności (dezercje podobno się też zdarzają…). Na wojnie, jak to na wojnie… I to wszystko jest u Kurkowa – a poza tym szerokie (jakie tylko może mieć nieco lepiej poinformowany pisarz i publicysta, aktywny na froncie propagandowym)…

Posted in autobiografia, dziennik, esej polityczny, polecam, zapiski | Tagged | Leave a comment

Łódź. Ziemia wymyślona

Błażej Ciarkowski  Łódź. Ziemia wymyślona Grupa Wydawnicza Foksal – wydawnictwo wab, Warszawa 2024 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 4/5 Kręć się, kręć wrzeciono, gnaj, czółenko, gnaj… Gdy cię ogarną gorączka i chuć, Rodaku – wymyśl sobie Łódź! (a od razu ci wszystko opadnie…) (taki sobie slogan ku przestrodze) Ciśnie mi się na klawiaturę jedno tylko słowo: gawęda. I to w znaczeniu bardzo ścisłym – jako potoczysta, urocza, kolokwialna, niezdyscyplinowana, najeżona dygresjami i werbalnymi fioriturami (wśród których i soczysta kurwa się trafia) elukubracja, z mozołem obmyślona przez autora, by zainteresować i wesprzeć moralnie tudzież intelektualnie ubogich duchem odbiorców – wszakże aspirujących do „posiadania wiedzy” o otaczającym świecie. No i dobrze – gawędziarstwo współcześnie jest gatunkiem zapomnianym – ba, porzuconym zupełnie. Należy mu się rehabilitacja – sprawiedliwa tyle o ile. I słuszna – bez względu na to, czy jest gawęda potrzebną formułą, czy nie. Trzeba zatem ją wskrzesić, odkurzyć, zrewitalizować. Po co? A o to już mniejsza – należy się gawędzie i już. Mniejsza też przy tym wszystkim, że poetykę gawędy i używanych w niej narzędzi narracyjnych charakteryzuje głównie nieco luźniejszy stosunek do prawdy, faktów tudzież ważnych imponderabiliów. Bo w gawędzie wartością główną jest potoczystość, uroda opowiadania tudzież atrakcyjność fabularna – a niekoniecznie…

Posted in esej historyczny, esej literacki, gawęda, polecam | Tagged | Leave a comment

Zamek Sinobrodego. Terra Alta III

Javier Cercas  Zamek Sinobrodego.Terra Alta III Przełożył Adam Elbanowski Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2024 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Amok w tunelu Trzecia część wieloksięgu Javiera Cercasa „Terra Alta” nie jest już kryminałem w sensie ścisłym. Ale w zamian wyposażona jest we wszelkie atrakcyjne atrybuty thrillera sensacyjnego (z akcentami obyczajowymi tudzież społecznymi). Tego się w zasadzie spodziewałem – Cercas bowiem, mimo podejmowanych i z szacunkiem docenianych wysiłków reorientacji gatunkowej, do pisania powieści kryminalnych nie ma smykałki. Znaczy potrafi, ale nie na tyle, by się korzystnie odróżniać na rynku i odnosić sukcesy finansowe. Za to w dziedzinie literatury sensacyjnej, wspartej na solidnym podłożu historycznym i reporterskim zbieractwie faktów, nie ma sobie równych dziś w Hiszpanii. Autor fenomenalnych „Żołnierzy spod Salaminy” i „Anatomii chwili” jest po prostu pisarzem politycznym, zaangażowanym głęboko w proces „rekonkwisty” hiszpańskiej tożsamości i zgody narodowej, nadszarpniętej w słusznie minionej epoce frankizmu (niech mu ziemia ciężką będzie…). Toteż trzecia „Terra Alta” otwarcie zrzuca kostium kryminalny i przynależną gatunkowi maskę inteligentnej rozrywki, stając się powieścią sensacyjno-społeczną pełną gębą. Ale taki już jest ten Cercas – i nie ma co wybrzydzać. Ważne, że rezultat tego przepoczwarzenia się między gatunkami jest wysoce zadowalający, to znaczy czyta się bez dyzgustu, za to…

Posted in polecam, proza obca, thriller sensacyjny | Tagged | Leave a comment

To dla pani ta cisza

Mario Vargas Llosa To dla pani ta cisza Przełożył Tomasz Pindel Wydawnictwo Znak, Kraków 2024 Rekomendacja: 5/7Ocena okładki: 4/5 Posiedzenie na kahonie Pisanie o muzyce bez odsłuchu wydaje się zajęciem ryzykownym, ale gdy ma się talent Llosy, nie ma w tym nic trudnego. Zresztą on mógł sobie przy robocie puszczać do woli te wszystkie walce peruwiańskie, marinery czy zamacueki z płytoteki. Ale czytelnik w Polsce? Ilu znajdzie się takich, którzy od ręki z zakamarków pamięci wygrzebią, jak brzmi typowa marinera? Na szczęście wszystko jest w internecie, więc można się wspomóc tysiącami nagrań z YouTube’a chociażby. Po krótkim seansie muzycznym lektura Llosy staje się przystępniejsza. I już nie jest taka nieznośnie dźwiękoszczelna… Nie w tym rzecz wszelako, by usłyszeć – o czym tu mowa. To łatwizna. „To dla pani ta cisza” jest czymś innym, niż powieścią o ludowej muzyce z dalekiego kraju gdzieś na świata skraju. Owszem – można tekst sklasyfikować jako gawędę etnograficzną, próbę kulturowej rekonstrukcji narodzin świadomości muzycznej pewnego narodu. W całym jej bogactwie i odrębności. A że w formie i formule powieści? Nie szkodzi – to przecież całkiem możliwe. Aha – tak przy okazji… Nie mówcie, że cokolwiek wiecie o peruwiańskiej muzyce, bo kiedyś na Krupówkach w Zakopanem…

Posted in polecam, proza obca | Tagged | Leave a comment

Nimitz na wojnie

Craig Symonds Nimitz na wojnie Przełożyli Łukasz Hajdrych, Łukasz Witczak Wydawnictwo Znak Horyzont, Kraków 2025 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Dobry admirał Pearl Harbor – nie, Pearl nie – w trakcie (i od roku przedtem) tej haniebnej, straszliwej i dalekosiężnej w swych skutkach klęski floty on – Chester William Nimitz – dowodził… biurkiem w sztabach US Navy w Waszyngtonie. W stopniu dwugwiazdkowego admirała. Po angielsku nazwa stopnia brzmi rear admiral upper half, co dosłownie znaczyłoby „tylny admirał górnej połowy” – jakoś tak bez sensu… Ale rear admiral to nazwa stopnia mająca swe źródło i początek w odwiecznej taktyce floty, operującej kolumnami okrętów w szyku torowym; admirałowie i wiceadmirałowie dowodzili eskadrami od czoła, zaś oficer funkcyjny w stopniu rear admiral… no cóż – pilnował tyłów i porządku na redzie, gdy flota gromadziła się przed walką. Po polsku ten stopień nazywa się kontradmirał (zresztą w kilku innych marynarkach świata też, np. we włoskiej: contrammiraglio – tyz piknie, nieprawdaż?). No – ale w marynarce USA tych rear admirałów są dwie grupy – lower half i upper half (czyli dolna i górna połowa) – więc jak poszukać polskiego odpowiednika nazewniczego? Kontradmirałem bezspornie jest rear admiral lower half (jednogwiazdkowiec), ale czym jest rear admiral upper…

Posted in biografistyka, historia, monografia historyczna, polecam | Tagged | Leave a comment

Tym bardziej

Stanisław Tym  Tym bardziejWydawnictwo Polityka, Warszawa 2025 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Felietonista zimozielony… Polska to wciąż duży kraj. Nawet gdy pojawiają się mniemania, iż dwie są Polski, rowem-okopem przecięte nienawiści, to i tak każda z nich z osobna nadal jest duża. Pojedynczy Polak-szarak wielkości nie ogarnia; trzeba mu tę Polskę – jego Polskę (niezależnie od tego, która jego jest) opowiedzieć. Opowiadanie Polski – wielka rzecz. Było w dziejach kilku wyznaczonych, nominowanych, wybranych, namaszczonych świętymi olejami specjalistów „inżynierii dusznej” – z patentami, certyfikatami i rozkazami od najwyższej władzy. Ale się jakoś nie przyjęli. O większe sukcesy pokusili się amatorzy opowiadania, samozwańczy heroldowie, whistleblowerzy i wędrowni grioci (robiący w branży za miskę zupy i kieliszeczek czegoś mocniejszego). W każdym razie opowiadanie Polski innym Polakom to zajęcie typu full time job – ale niekoniecznie etatowe. W zasadzie w pełni samodzielne (niesamodzielni żyją krótko i karier nie robią). A do tego uzurpatorskie (z pewną taką nutką bezczelności – ale nadto z niezbędną przyprawą talentu). Ot, pojawia się w przestrzeni publicznej ktoś, kto potrafi przyrządzić tekst (lub inną formę przekazu) na tyle interesujący, że dysponenci fragmentów tej przestrzeni – fragmentów zajmowanych przez tzw. media – są gotowi zaoferować takowemu wikt i opierunek (plus kieszonkowe)…

Posted in felietonistyka, polecam | Tagged | Leave a comment

Na bulwarach czyhają potwory. Filmowa historia Ameryki

Maciej Jarkowiec  Na bulwarach czyhają potwory. Filmowa historia Ameryki Wydawnictwo Agora, Warszawa 2024 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Jak kino stworzyło naród… Kino jest najważniejszą ze sztuk – orzekł Lenin, ale nie dane mu było tej hipotezy w pełni sprawdzić, zrealizować w życiu publicznym. Na pewno on i jego spadkobiercy polityczni udowodnili tylko, że kino jest doskonałym narzędziem propagandy, indoktrynacji i fałszowania obrazu świata. Fikcja i iluzja na wielką skalę… Do tego na sprzedaż – bo fikcja i iluzja są towarem. Powstaje zatem osobliwe narzędzie – podmioty poddane obróbce chętnie za to płacą. Kino nas mami, oszukuje, straszy, nabiera, karmi fałszem i bajką – a my za to płacimy. Czy potrzebujemy tego od świata, w którym żyjemy? Domagamy się odrobiny nierzeczywistości za własne pieniądze? Sukces kina zaświadcza, że tak. Ale dlaczego? Aaa – to już temat na wielkie studium psychologiczne, zaczynające się od analizy percepcji ruchomych obrazów przez nasz mózg (oczywiście z rozbiorem funkcjonowania samych synaps…). Osobliwie pilnie i wnikliwie należałoby zbadać cerebralnie fazę, którą w skrócie można nazwać „wyjściem z kina”. Chodzi o narysowanie i opisanie tego szczególnego momentu pracy neuroprzekaźników, gdy kończy się i zamiera fala sztucznie zaprogramowanych i wywołanych bodźców, a jej miejsce zajmują na powrót bodźce…

Posted in esej antropologiczny, esej cywilizacyjny, esej społeczny, grand-reportaż, polecam | Tagged | Leave a comment

Trzy tragedie i karnawał

Sławomir Mrożek  Trzy tragedie i karnawał Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2024 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Czy autor już zszedł ze sceny? Pomysł osobliwy, ale konstruktywny: grupować sceniczne teksty Mrożka wedle sensu (lub non-sensu), opakować w sążnistą przedmowę i rzucać na rynek. A to w oczekiwaniu na nowe wydanie zbiorowe dzieł wszystkich, przejrzane, poprawione i podstemplowane przez zaufanych krytyków i spadkobierców (kimkolwiek oni są i będą…). Takowe jednak prędko nie nastąpi, więc pomalutku. I się Mrożka ponownie skomercjalizuje… Bo Mrożek to wciąż Firma. Przynosząca same korzyści, więc w drogę ku wydawniczym sukcesom… Nie mam nic przeciwko temu. Aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że co się Mrożka tyczy – niewiele już pozostało do odkrycia. Ale co do upowszechnienia – proszę bardzo. Oczywiście nie mam nadziei, że w dającej się przewidzieć przyszłości nastąpi jakiś liczący się sceniczny renesans Mrożka – nawet na jedną sztukę w jednym teatrze (z tych, ma się rozumieć, dotowanych z pieniędzy publicznych, bo o prywatnych, dbających o zysk, nawet nie odważyłbym się pomyśleć…) nadzieja bardzo krucha jest. Więc Mrożek, bestia par excellence sceniczna, pozostanie na razie domeną literatury drukowanej. Teatralna epoka Mrożka minęła – czy bezpowrotnie – nie wiem. Ale zakładam, że może wrócić na deski tylko w…

Posted in komediodramat sceniczny | Tagged | Leave a comment

Wczorajsza mgła

Leonardo Padura  Wczorajsza mgła Przełożył Adam Elbanowski Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2024 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Kuba wyspa jak wulkan gorąca… Pożytki z rewolucji komunistycznej w sferze subtropikalnej nigdy nie były znaczące wobec tego, co udawało się przejściowo osiągnąć tejże rewolucji w strefie klimatu umiarkowanego i subpolarnego. Ta nader zuchwała – by nie rzec, iż arogancka na swój sposób i obcesowa – teza mogłaby stać się kanwą poważnej monografii pod prowizorycznym tytułem „klimat a rewolucja”. Ale się nie stanie, bo kogo to obchodzi. Rewolucja marksistowska utraciła (nie mówię, że na stałe – co to, to nie) wszelkie walory atrakcyjności poznawczej. Ale taka Kuba… No cóż, ta karaibska spora wyspa była laboratorium, w którym tę utratę przećwiczono, wszechstronnie obmacano i parokrotnie nad wyraz skutecznie prowokowano. Choćby teraz, gdy zgasło światło, zabrakło prądu do lodówek, a paliwo do awaryjnych agregatów w szpitalach się kończy. Bankructwo? Ani chybi… Każda konsekwentna rewolucja pożera swoje dzieci. Ale nie ze szczętem – na szczęście. Na Kubie zostało jeszcze wiele do ocalenia. Jaki będzie ten kraj, gdy się otrząśnie – nie wiem. Można się spodziewać i mieć nadzieję, że być może kondycję odzyska niezłą. A to dzięki (cóż za diabelski paradoks!) tak zwanym zdobyczom rewolucji…

Posted in powieść detektywistyczna, proza obca | Tagged | Leave a comment

The New Yorker. Biografia pisma, które zmieniło Amerykę

Michał Choiński The New Yorker. Biografia pisma,które zmieniło Amerykę Wydawnictwo Znak, Kraków 2024 Rekomendacja: 5/7Ocena okładki: 4/5 Drożdże dziennikarstwa Nie ma w całej sferze kultury słowa i poza nią – właściwie w całej cywilizacji Gutenberga – zajęcia, które można porównać z robieniem gazety – a w sensie bardziej ścisłym: z procesem jej redagowania (a sam proces redagowania to dwa odrębne przedsięwzięcia: pierwsze to redagowanie tekstów, czyli przysposabianie produktów dziennikarskich oraz innych do druku tudzież zaprezentowania czytelnikom; drugie – to składanie tego wszystkiego, z czego robi się gazetę – tekstów, ilustracji, grafik i reklam – w jedną spójną, sensowną całość). Nie ma zajęcia bardziej fajnego i przynoszącego porównywalną satysfakcję. Nawet twórcze pisanie (czy to do szuflady, czy na sprzedaż…) takim zajęciem nie jest. Wiem coś o tym, bo przez prawie pół wieku należałem do grona szczęściarzy, którym dane było wykonywanie tej roboty – czyli robienia gazet. Uważam się właśnie za szczęściarza, bo przez pół wieku zawodowej aktywności robiłem to, co lubię najbardziej w świecie (oprócz towarzystwa – połączonego z dyskretnym nadzorem – mojej żony, dobrych lektur, whisky talisker i tytoniu erinmore albo kentucky bird do fajki). Robiłem to, co lubię – i jeszcze mi za to płacili… Wierzcie mi – gdy…

Posted in grand-reportaż, media, naukowa monografia, polecam | Tagged | Leave a comment

Nóż

Salman Rushdie  Nóż Przełożył Jerzy Kozłowski Wydawnictwo Rebis, Poznań 2024 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Ostre narzędzie wyobraźni? Jakiś czas temu (dokładnie 31 marca 2022 roku) rekomendowałem w tym blogu (entuzjastycznie – jeśli to właściwe słowo z uwagi na kontekst) książkę Philippe’a Lancona „Strzęp”. Philippe był felietonistą satyrycznego paryskiego tygodnika „Charlie Hebdo” i dokładnie w środę 7 stycznia 2015 roku (to już dziesięć lat…) uczestniczył w kolegium redakcyjnym pisma – kolegium dosłownie rozstrzelanym przez braci-zamachowców Saida i Cherifa Kouachi. Philippe z zamachu wyszedł z życiem – i to raczej cudem, zważywszy na liczbę i umiejscowienie ran zadanych przez pociski kaliber 7,62 (orientujecie się zapewne, jakiej broni użyto…), wystrzelone z najbliższej odległości, niemal z przyłożenia. Po licznych operacjach i długotrwałej rehabilitacji Lancon, dotknięty pełnoobjawowym PTSD, postanowił wyjść ze stresu, z udziałem mnóstwa brutalnych szczegółów opisując swoje przejście do drugiego życia. Bo był człowiekiem słowa i tylko używając narzędzia, jakie najlepiej znał, mógł swoją traumę pokonać… To wstrząsająca książka, sposobna do lektury – ale tylko raz w życiu. Nie sądziłem, że ledwie po dwóch latach nadejdzie okazja do powtórki. Ale świat pełen jest niespodzianek, wśród których bezsensowna, krwawa zbrodnia miejsce zajmuje poczesne i rosnącą ma częstotliwość. 12 sierpnia 2022 roku wielkiego pisarza…

Posted in autobiografia | Tagged | Leave a comment

Brak komentarzy