Milczenie krużganków

13 marca 2019

Alicia Giménez-Bartlett

Milczenie krużganków
Przełożyła Maria Raczkiewicz-Śledziewska
Oficyna Literacka Noir sur Blanc, Warszawa 2019

Rekomendacja: 3/7
Ocena okładki: 3/5

Mumia brata Asercio nie powinna się wygadać…

Mord za klasztorną furtą to fascynujący temat i solidne, zobowiązujące wyzwanie dla ambitnych autorów fabuł kryminalnych, Myli się bowiem ten, kto sądzi, że mury zakonnych zgromadzeń są wystarczającą ochroną przed niskimi, świeckimi motywacjami, przed emocjonalnymi pobudkami i namiętnościami. Zło nic sobie nie robi z surowych reguł zakonnego życia, ochronnej bariery modlitwy oraz innych gestów umartwienia ciała i ducha. Cokolwiek wiecie o motywach wstępowania do zakonów, pamiętajcie: klasztor jest więzieniem. A tylko człowiek wolny może podjąć trud przeciwstawienia się Złu; do niewolnego ma ono przystęp nieograniczony…
Więc jeśli w klasztorze sióstr sercanek znalezione zostaną zwłoki mężczyzny grzmotniętego w czaszkę przedmiotem tępokrawędziastym, sprawa robi się poważna, a siły dramatu wcale nie osłabia fakt, że nie jest to mężczyzna cywilny i świecki, jeno brat Cristóbal z zakonu cystersów, mąż uczony wielce i wyspecjalizowany w umiejętności konserwacji zabytków. W przyklasztornym kościele sercanek zajmował się on odnawianiem średniowiecznego sarkofagu wraz z zawartością, czyli nad podziw dobrze zachowanymi, zmumifikowanymi doczesnymi szczątkami (z XV wieku!) błogosławionego brata Asercia de Montcada. Wspominanie zaś o tym, że w momencie pojawienia się zwłok brata Cristóbala mumia braciszka Asercia (cuda rzekomo czyniąca…) znika z kaplicy, wydaje się być czynem niegodnym w obliczu intelektu i bystrości umysłu moich czytelników…
Jeśli klasztorek sióstr sercanek stoi w Barcelonie, to dla uważnych znawców hiszpańskojęzycznej literatury kryminalnej jest oczywiste, że sprawa trafi do inspektor Petry Delicado i jej służbowego (tylko służbowego, bez podtekstów…) partnera podinspektora Fermína Garzóna. Oczywiście kreatorka obu tych postaci Alicia Giménez-Bartlett nie jest jedyną autorką powieści kryminalnych z akcją zakotwiczoną w Barcelonie, ale ostatnimi laty to ona była na tym poletku najbardziej wydajna i najpopularniejsza. Zaczęła pisać o Petrze Delicado w 1996 roku i po wydaniu dziewięciu tomów przerwała w 2013 roku. „Milczenie krużganków” („El silencio de los claustros”) ukazało się w 2009 roku. Na polskie tłumaczenie książka czekała dziesięć lat; ile poczeka ostatnia (a może tylko na razie ostatnia?) z serii – „Nadie quiere saber” (2013) – nie wiadomo…
Cóż takiego się stało, droga Alicio, że wyhamowałaś? No cóż, badaczka i wykładowczyni uniwersytecka dziejów literatury hiszpańskiej, doctoressa Giménez, ze swym kryminalnym pisarstwem trafiła w sam koniec otwartego „okna czasu”, sprzyjającego stylowi narracji, który uprawiała. Konserwatywna technika opowiadania, linearna konstrukcja fabuły, intryga powikłana umiarkowanie, do ogarnięcia dla przeciętnego odbiorcy – to wszystko sprawiło, że powieści Alicii Giménez cieszyły się powodzeniem u typowych czytelników prozy rozrywkowej. Z Delicado i Garzónem można było przez te kilka godzin lektury żyć w symbiozie, rozumieć, cieszyć się z ich poczucia humoru, akceptować styl życia. Nie dziwi mnie wcale, że kryminały Alicii Gimenez-Bartlett miały takie powodzenie w Niemczech i Włoszech, a nakłady znacząco wyższe niż w ojczyźnie… Ich poetyka bowiem doskonale odpowiada zapotrzebowaniu tamtejszej czytającej publiczności – nostalgicznej, solennie konserwatywnej, ceniącej akuratną stylistykę narracji i intrygę trzymającą się reguł kartezjańskiej logiki… Lecz cóż z tego – szkoła konserwatywna nie wytrzymała konfrontacji z thrillerowo-horrorowym stylem narracji narzuconym przez naśladowców Kinga i wpływowe grono wyznawców mrocznej, ponurej powieści kryminalnej noir, kultywowanej wśród Skandynawów. To oni zmietli panią profesor z rynku. Prawdopodobnie… Ale klasyczna, „normatywna” opowieść kryminalna wcale nie jest w odwrocie. Powiedzmy tylko, że przeżywa pewne trudności adaptacyjne i heurystyczne; nielinearny tok myślenia nie był bowiem nigdy jej mocną stroną… Apelujemy wszelako do pani profesor Giménez-Bartlett i wielu jej podobnych autorów: nie porzucajcie tamtej konserwatywnej narracji. Macie swoją wierną publiczność, czekającą grzecznie w niszy…
Alicia Giménez-Bartlett mieszka wprawdzie w Barcelonie i w tymże mieście na ogół lokuje swe kryminalne historie, ale nie jest Katalonką (zdaje się, że chyba nie zna biegle języka katalońskiego). Urodziła się w Almansie, w kastylijskiej prowincji Albacete. Niewątpliwie jednak pani profesor przyswoiła sobie skomplikowany kataloński układ z religią katolicką… Otóż Katalończycy to na ogół wierni, niemal ortodoksyjni wyznawcy, ale – delikatnie mówiąc – na darzący sympatią ani instytucji kościoła katolickiego jako takiej, ani jej funkcjonariuszy, osobliwie wyższych nieco rangą. To skutek wielu zaszłości historycznych o trwających po dziś dzień konsekwencjach. Sporo tu było antykościelnych ruchów i akcji, łącznie z czymś w rodzaju powstania, rabacji Semena Tragica (Tragiczny Tydzień) w 1909 roku, gdy w Barcelonie spalono 63 kościoły i klasztory. Republikanie w ogóle za instytucją kościoła nie przepadali, że już nie wspomnę o anarchistach – a Barcelona była jednym z centrów tego ruchu podczas wojny domowej… Współcześnie kościół jako formacja hierarchiczna nie jest – delikatnie mówiąc – duchowym ani emocjonalnym wspólnikiem narodu katalońskiego w jego separatystycznych, niepodległościowych dążeniach. Stąd też bierze się doskonale wychwycony przez Alicię Giménez-Bartlett ów klimat pewnej takiej wzajemnej rezerwy i nieufności między obywatelami a ich kapłanami, manifestującej się objawami lekceważenia, pomniejszania społecznego znaczenia stanu duchownego (płci obojga). To ciekawy nurt „Milczenia krużganków”…
Toteż gdy intryga kryminalna najwyższej rangi (zabójstwo!) trafi się na gruncie kościelnym, funkcjonariusze policji nie bardzo wiedzą, jak się do niej zabrać. Z czystej, oportunistycznej ostrożności zakładają, że motywy muszą być wyższego rzędu – polityczne albo historyczne. Proste, a nawet prostackie motory ludzkiego działania, jak seks, pieniądze, żądza władzy nie mają wzięcia jako budulec hipotez… Nie mam zamiaru oczywiście zdradzać, co się stało w barcelońskim klasztorze sióstr sercanek. Ważne jest, że mumia braciszka Asercia stała się depozytariuszką tajemnicy życia zakonnego w nieprzewidzianym przez regułę zgromadzenia zakresie; oczywiście więc nie można było dopuścić żadną miarą, by „przemówiła” kiedykolwiek. Tropy historyczne, aczkolwiek politycznie atrakcyjne, okazały się bezużyteczne. A dydaktyczne zapędy pani profesor Giménez-Bartlett też udało się okiełznać… „Milczenie krużganków” nie jest dzięki temu powieścią z tezą.
Lektura jest satysfakcjonująca – bowiem dotyczy na ogół poważnej policyjnej roboty. Rozterki i stany ducha (osobliwie w dziedzinie pedagogiki i intelektualnej pieczy nad nieletnimi) pani inspektor Delicado, aczkolwiek sporo ich, nie dominują nad procesem dochodzenia do prawdy. W każdej seryjnej robocie literackiej pokusa porzucenia nici intrygi i narracji na rzecz psychologicznego międlenia aspektów życia duchowego tudzież stanów emocjonalnych stworzonych przez autora bohaterów, w połowie cyklu zaczyna dominować. Powieści detektywistyczne stają się romansami obyczajowo-psychologicznymi pośledniej jakości. Giménez-Bartlett uroczo balansuje na krawędzi tej metamorfozy, ale jakoś szczęśliwie nie spada w przepaść. A łacno mogłaby, bo samo małżeństwo jej bohaterki (skądinąd trzecie) to kopalnia przypadków i anegdot, mogących zwekslować opowieść na kierunek powieści psychologicznej noir. Dyscyplinie intelektualnej pani profesor Giménez-Bartlett zawdzięczamy, że tak się nie dzieje.
Powtórzę zatem, że to satysfakcjonująca ze wszech miar lektura. Zgrabnie omija pułapki pospolitości i niewymuszenie bawi. A to sporo w dzisiejszych czasach, gdy lektury literackie ex definitione rozrywkowe stają się ni stąd, ni zowąd pułapkami ekshibicjonizmu, narcyzmu i nieuzasadnionej manii wielkości swych autorów…
Tomasz Sas
(13 03 2019)


 

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *