Nie mieszkam w igloo
polecam , reportaż / 11 czerwca 2018

Adam Jarniewski Nie mieszkam w igloo Wydawnictwo Muza SA, Warszawa 2018 Rekomendacja: 3/7 Ocena okładki: 3/5 A noc polarna duszna jest i parna…   Polska masowa wyobraźnia w kwestii życia codziennego Inuitów (umówmy się: chodzi o Eskimosów, co z jakichś skomplikowanych a wielce subtelnych względów uznawane jest za miano niepoprawne: politycznie i pod każdym innym względem; a nawet obraźliwe…) kształtowana była pod wpływem wiekopomnych dzieł literackich Aliny i Czesława Centkiewiczów. Czesław – dzielny polski polarnik (zimowanie na Wyspie Niedźwiedziej w sezonie 1932-1933), podróżnik i pisarz – w 1937 roku wydał powieść przygodową „Anaruk, chłopiec z Grenlandii”, a w 1949 roku wespół z żoną napisał książeczkę dla dzieci „Odarpi, syn Egigwy”. To dobra literatura była. Życie wzmiankowanego Odarpiego śledziło wiele pokoleń Polaków, z racji umieszczenia pozycji na liście szkolnych lektur obowiązkowych w podstawówce… Stąd zapewne wpojona jakoś podświadomie nasza sympatia, okazywana en bloc i a priori ludom lodowej Północy. Co wobec innych nacji naszego globu już takie oczywiste i spontaniczne nie jest. I nie zmieni tego nawet tłumaczenie, że imię Anaruk w języku Inuitów raczej nie istnieje, bo znaczyłoby coś w rodzaju „Srajdek” albo „Wypierdek” (dosłownie: wysraj to). Zapewne pan Centkiewicz zapisał ze słuchu imię Amaroq, co znaczy wilk… Ale mniejsza…