Maj 1926. Zamach, którego miało nie być

Andrzej Chwalba  Maj 1926. Zamach, którego miało nie być Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2026 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 …w zwycięstwach zaprawione szable Dokumentalnie wiadomo wszystko. Kto, kiedy, gdzie i do kogo strzelał. Kto jaki rozkaz wydał, kto rozkazu nie wydał. Komu puściły nerwy, kto uniósł się honorem. Kto i co komu powiedział. Kto ofiary uszanował, kto przeprosił, kto z triumfem przesadził, kto się przyłączył, kto palnął sobie w łeb… Ale dlaczego? Motywy giną w chaosie, wrzasku, w polemicznych kawalkadach i szarżach, w subiektywnych – ba, narcystycznych zgoła – komentarzach i glosach. Znana od tysiącleci i gorzka co do swej istoty zasada, iż historię piszą zwycięzcy – i w tym przypadku dowiodła swej prawdziwej natury… Ale to tkwiące w przestrzeni publicznej celne i przenikliwe „dlaczego” wbiło się cierniem w całą historię tzw. zamachu majowego. Nie tylko ofiary zasługiwały na wyjaśnienia, nie tylko zwycięzcy chcieli wiedzieć, w czym właściwie brali udział i na czyją rzecz, nie tylko postronnym obywatelom należało się tłumaczenie – takie najprostsze: co się właściwie stało. To przede wszystkim Historia domagała się Prawdy, zaś Prawo oczekiwało skutecznej egzekucji (nie w sensie szubienic oraz plutonów szkolonych do strzelania salwami) – czyli wymuszenia poszanowania dla konstytucyjnych norm życia państwowego. Myślicie, że…

Wisła. Biografia rzeki

Andrzej Chwalba Wisła. Biografia rzeki Wydawnictwo Literackie, Kraków 2023 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Modra rzeko… Znów woda. Znów płynąca, ale w ilości takiej, iż „rzeki, których nie ma” zalałyby się na amen… Największa, z jaką możemy mieć do czynienia w naszym kraju. Znaczy się Wisła. Krajowa potęga, choć w Europie dopiero na piętnastym miejscu względem długości (a są statystycy geograficzni, ustalający ten ranking Wisły dopiero na siedemnastym…). Nie wiem, jak wyglądałaby taka tabelka, gdyby za kryterium przyjąć masę toczonej wody (w metrach sześciennych na sekundę, liczoną u ujścia), ale też pewnie niezbyt dla wzmiankowanej Wisły imponująco. W każdym razie Wisłę z jej tysiącem i czterdziestoma siedmioma kilometrami zostawiają w tyle nie tylko takie potęgi jak Wołga, Wołga mat’ radnaja (3688 km), Dunaj piękny i modry (2850) i bat’ko Dnipro szyrokij (2285), ale także graniczny (z Azją – a co!) Ural (2534), Dniestr (1362), Ren (1233), Łaba (1165) lub taka Oka (1500) nostalgiczne wspominana w wojennej pieśni. A przecież są jeszcze dłuższe od naszej Wisełki cieki wodne, o który pies z kulawą nogą nie słyszał, a od dziesięcioleci (gdy kibitki i cziornyje worony przestały kursować) nikt z tutejszych nie widział: Kama, Peczora, Biełaja (ki czort?), Don z Dońcem, Desna… W…

Przegrane zwycięstwo. Wojna polsko-bolszewicka 1918 – 1920

Andrzej Chwalba  Przegrane zwycięstwo. Wojna polsko-bolszewicka 1918 – 1920 Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2020 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Lance do boju, szable w dłoń! Człowiek, który zaliczył Bitwę Warszawską – przełomowy epizod wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku – w poczet najważniejszych starć zbrojnych świata (to znaczy takich, których możliwy do wyobrażenia rezultat odwrotny zmieniłby całkowicie bieg dziejów czy całej cywilizacji zgoła…), zasłużył na wdzięczność Polaków (w przeliczeniu na realia: pomniczek jakiś, wdzięczny biuścik, popiersiem zwany, modną ostatnio ławeczkę, czy choćby tablicę z profilowym medalionem) choć jego klasyfikacja nie przebiła się do communis opinio… Ergo: świat nie wie – ani że taka bitwa była, ani o jej rezultatach nie ma pojęcia. No cóż, w świadomości powszechnej łatwiej umocniły się epizody z wojny domowej Amerykanów, ważne może dla historii anglosaskiej, ale przecież nie dla całego globu. A jakaś bitwa na krańcach widzialnego i znanego, choć barbarzyńskiego świata? No bez przesady, panowie… Lord Edward Vincent wicehrabia D’Abernon (bo o nim tu mowa) – brytyjski polityk i dyplomata – był świadkiem i w pewnym sensie uczestnikiem wydarzeń jako członek oficjalnej misji alianckiej w Polsce, ale ten powściągliwy urzędnik imperialnego establishmentu nie miał temperamentu polemicznego swego szefa Lloyda George’a ani swego młodszego parlamentarnego kolegi sir…