Michał A. PiegzikBitwa na Morzu KoralowymWydawnictwo Znak Horyzont, Kraków 2026 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 3/5 Banzai, banzai, banzai!? Buntaicho za sterami kambaku… Chutai kanko szuka CV… MO Kido Butai wysyła meldunki kiboteki kansoku, a 5. Koku Sentai nie chce być dłużej mekake no ko… Bez specjalnego słownika lektura dzieła doktora Piegzika, profesora z Yokohamy, nie jest możliwa. Zagęszczenie japońskiej terminologii wymaga nieustannego konfrontowania tekstu z zestawieniami skrótów, nazw i definicji taktycznych Nippon Kaigun (zgadujecie, co to jest?). Na szczęście autor zamieszcza stosowne słowniczki i objaśnienia na początku i na końcu opasłego tomiska „Bitwy…” – co i tak sprawia fizyczny ból w trakcie lektury i wygląda nieco – hm, minoderyjnie. Doktor Piegzik szafuje bowiem swą znajomością języka nihongo bez umiarkowania i ponad potrzebę (jakby nigdy nie słyszał o Ockhamie i jego brzytwie). Nawet założenie (skądinąd zasadne i chwalebne), iż w swej monografii doktor Piegzik prezentuje głównie japoński punkt widzenia i wytworzone przez tamtejsze sztaby dokumenty, raporty oraz relacje uczestników, słabo usprawiedliwia językowe rozpasanie autora. I nie jest dowodem jakiegoś wtajemniczenia rzekomo wyższego rzędu, jeno przykładem dziarskiego… nieliczenia się z obciążeniami i przyzwyczajeniami czytelnika. Ale pominąwszy ten japoński zgrzyt językowy, zauważyć należy, iż mamy do czynienia z doskonałą monografią bitwy morskiej –…
