Czyngis Chan

Jack Weatherford Czyngis Chan Przełożyła Dorota Kozińska Wydawnictwo Znak Horyzont, Kraków 2026 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Imperium rządzone z siodła i pod buńczukiem Widok z okien wagonów kolei transsyberyjskiej (po opuszczeniu strefy Bajkału) na odcinku z Ułan-Ude do Czyty i dalej ku Birobidżanowi należy do najmniej ekscytujących na świecie – dwa dni przez pusty, prawie bezleśny step (całe szczęście, że nie wyłącznie płaski jak stół; górki nawet spore i miłe dla oka tu i ówdzie się trafiają…). Czasem po drodze (raczej umownej) obok toru telepie się stara buchanka, wzniecając tumany kurzu, czasem człapie jeździec na koniu, w kazionnej kufajce i czapie ze zwisającym szpicem – to miejscowy Buriat podąża gdzieś, za swoimi sprawami… Co pięćdziesiąt wiorst mniej więcej stacyjka-mijanka, podobna do poprzedniej (i następnej), okolona fantazyjnym złomowiskiem żelaznych resztek po gospodarce planowej komunistycznego raju. Czasem rzeczka bystra się trafi, płynąca szparko na północ. Ale w sumie – pa dikim stiepiam Zabajkalja… Kilkaset (góra trzysta…) kilometrów na południe od tej drogi, w okolicznościach przyrody w zasadzie identycznych, tyle że już za granicami krainy buriackiej, w Mongolii, w miejscu między rzeką Onon a rzeką Kerulen– w stepie takim samym, jak ten zabajkalski – w roku 1162 (prawdopodobnie, nie na pewno…), czyli…