Norman Davies Plus ultra. Sięgaj dalej.Wyprawa na horyzonty historii Przełożył Bartłomiej Pietrzyk Wydawnictwo Znak Horyzont, Kraków 2024 Rekomendacja: 2/7 Ocena okładki: 4/5 Dałem się nabrać… Co jest naturalnym, przyrodzonym obowiązkiem historyka – poza mówieniem prawdy zawsze i wszędzie? Nie jestem historykiem, więc nie wiem na pewno. Intuicja podpowiada, że coś w tym uprawianiu historii winno być ponadto. Jeszcze jakiś obowiązek. Nie chcę tego przesądzać. Ale wydawać się może, iż nie będzie przesadą, gdy poczynimy założenie (z istoty swej bardziej publicystyczne niż akademickie…) – że obowiązkiem tym, oprócz rzetelnego penetrowania przeszłości, jest zadawanie pytań i poszukiwanie odpowiedzi dotyczących przyszłości. W sensie ścisłym zatem każdy uczciwy historyk jest… futurologiem. Tylko ostrożniejszym i bardziej odpowiedzialnym (poza nielicznymi wyjątkami), niż futurolog zwyczajny. Ale nie jestem pewien, czy cała zawodowa dykasteria historyków byłaby skłonna taki pogląd przyjąć i się zastosować. Większość historyków bowiem boi się przyszłości. Przeto szlifują swe rewiry badawcze w tę i nazad do najdrobniejszego szczegółu. Grzęzną w przyczynkarstwie, plączą się w girlandach ciekawostek i odcedzają przetakiem okruchy z nurtu rzeki zapomnienia. Ale przed siebie nie patrzą… Niektórzy (tym akurat wydaje się, że są oryginalni) stawiają przewrotne-wywrotne pytanie – co by było, gdyby było inaczej, gdyby nurt dziejów odmiennym potoczył się korytem? Inni…
Norman Davies Europa walczy 1939 – 1945 Przełożyła Elżbieta Tabakowska Wydawnictwo Znak, Kraków 2023 (wyd. II) Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Lekcja uzgodnień i proporcji Jeżeli ktoś potrzebuje materialnego odpowiednika dla epitetu „monument”, książka Normana Daviesa nadaje się idealnie – podobnie jak paryski Łuk Triumfalny, gromadka chłodni kominowych elektrowni w Bełchatowie czy rakieta Starship Elona Muska – na platformie startowej… Bowiem „Europa walczy 1939 – 1945” spełnia z naddatkiem wszelkie możliwe i niemożliwe cechy monumentalizmu intelektualnego, czyli ambitnego przedsięwzięcia umysłowego, wysoko się plasującego na tej linii aktywności, której zwieńczeniem wydaje się być ogólna teoria wszystkiego. Bo księga profesora Daviesa realizuje właśnie taki zamiar i cel – oczywiście tylko wobec kwestii dziejów i znaczenia II wojny światowej. Ale – nawet jeśli założymy, że pomysł jednorazowego wszechogarnięcia ważnego wycinka dziejów wydaje nam się awanturniczy i megalomański – to nigdy nie ośmielimy się sformułować tego dylematu w postaci zarzutu. Że to naiwne i fałszywe – na przykład. Albo celowo oszukańcze w aspekcie wywiedzionych hipotez i wniosków. Albo subiektywnie jednostronne – gloryfikujące jednych, poniżające (albo zgoła wymazujące z dziejów) drugich. Nic z tych rzeczy. Bo profesor Davies nie ma ambicji potrząsającego kaduceuszem polihistora – jedynego sprawiedliwego w Sodomie historyków: krainie pełnej skłębionych namiętności, niemoralnych…