Rowerem na Wschód 1937

Bernard Newman  Rowerem na Wschód 1937 Przełożyła Ewa Kochanowska Wydawnictwo Znak Horyzont, Kraków 2025 Rekomendacja: 4/7Ocena okładki: 3/5 Pedałujący szpieg Dotarliśmy do końca – w zasadzie wróć! – do początków osobliwej szpiegowskiej epopei europejskiej, jaką na użytek służb informacyjnych brytyjskiego Foreign Office (czyli wywiadu – bądźmy szczerzy) prokurował w latach 30. ubiegłego stulecia niejaki Bernard Newman – angielski pisarz i obieżyświat (dziś uprzejmie nazywa się takiego podróżnikiem). Newman – syn farmera i handlarza bydłem (a przy okazji – cioteczny wnuk płodnej i popularnej XIX-wiecznej pisarki Mary Ann Evans, znanej pod męskim pseudonimem George Eliot), urodzony hrabstwie Leicester i dość gruntownie wykształcony – był jednym z licznego i chwalebnego grona wolontariuszy… brytyjskiego wywiadu. Słowa „wolontariusz” używam świadomie, by opisać status Newmana: nie był wyszkolonym funkcjonariuszem, nie pozostawał w żadnym stosunku służbowym ze strukturami Foreign Office ani nie pobierał wynagrodzenia. Po prostu – wiedziony patriotycznym obowiązkiem informował odpowiednie urzędy o wszystkim, co mu się wydało interesujące. Z potrzeby serca i rozumu, dzięki obywatelskiej edukacji, dobrowolnie – a nie skuszony wynagrodzeniem, wizją wywyższenia, uprzywilejowania czy przestraszony szantażem. Ot, tak… Na szczęście dla obu stron tego osobliwego, dorozumianego kontraktu (zawartego z miłości do ojczyzny i w pełnym zrozumieniu jej potrzeb) Newman miał sporo do…

Rowerem wokół Bałtyku 1938
grand-reportaż , relacja podróżnicza / 19 sierpnia 2024

Bernard Newman Rowerem wokół Bałtyku 1938 Przełożyła Ewa Kochanowska Wydawnictwo Znak Horyzont, Kraków 2024 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 4/5 Szpieg niepospolity na gorącym uczynku… Imperialny wywiad brytyjski – jakkolwiek w różnych epokach historycznych się nazywał – zawsze był instytucją praktyczną, dyskretną, unikającą rozgłosu i wielce profesjonalną. Przynajmniej pragnął za takową uchodzić i przeważnie mu się to udawało. Może dlatego, że – wbrew obiegowej opinii ukształtowanej przez literaturę i film – mniej (zdecydowanie mniej!) było w nim Bondów, a znacznie więcej cichych podglądaczy i bystrych analityków, czyli profesjonalnych obserwatorów bez licencji na zabijanie. (Takowa, jak się wydaje, to raczej literacka fikcja dla podniesienia wskaźników sprzedaży). Prawdziwy agent wywiadu jest zbyt wiele wart, by kazać mu parać się zabijaniem. Owszem, w stanie wyższej konieczności i ostateczności taki agent potrafi wyeliminować, kogo trzeba – tak został wyszkolony. Ale żaden szef Firmy wywiadowczej celowo nie wepchnie zbierającego informacje lub organizującego ich pozyskiwanie, dobrze zakonspirowanego agenta w karczemną awanturę ani nie każe wymachiwać na ulicach waltherem PPK; za dużo jest on kosztował… Dlatego w razie konieczności wykonania „mokrej roboty” rozsądne Firmy wynajmują jednorazowo na rynku niezależnych, wyszkolonych, sprawdzonych, zaufanych, dyskretnych „mechaników” o uznanych kwalifikacjach i reputacji, gwarantujących celny strzał bez emocji i ryzyka. Ale to…

Rowerem przez Polskę Ludową
esej podróżniczy , grand-reportaż / 3 grudnia 2023

Bernard Newman  Rowerem przez Polskę Ludową Przełożyła Ewa Kochanowska Wydawnictwo Znak Horyzont, Kraków 2023 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 3/5 Bond pedałuje po słowiańskiej głuszy… Od czasu gdy pisarz angielski Jerome Klapka Jerome wydał (w 1889 roku) książeczkę „Three Men in a Boat (To say nothing of the Dog)” – czyli fenomenalnych, wznawianych do dziś z sukcesami „Trzech panów w łódce (nie licząc psa)” – każdy kawałek prozy autorstwa dowolnego poddanego Brytyjskiej Korony (jeśli tytuł ma czytelne na pierwszy rzut oka konotacje wędrownicze) jest z góry podejrzewany o pokrewieństwo z dziełem tamtego genialnego humorysty. Polski tytuł książki Bernarda Newmana sugeruje takie gatunkowe podobieństwo (angielski nie – to „Portrait of Poland”), ale tylko dlatego, że jest kontynuacją dwóch poprzednich relacji Newmana, gdy to – zwłaszcza w czasie akcji tej pierwszej, w roku 1934 – istotnie jakoś tak poruszał się po drogach i bezdrożach Polski… „Rowerem przez II RP” naprawdę ma wiele autentycznych welocypedowych sekwencji. W roku 1945 już nie było tak łatwo, a w 1958 autor jeździł przeważnie koleją. Mimo to wydawca zdecydował się pozostawić nieszczęsny rower w tytułach (dla zachowania łączności całego cyklu), co sugeruje nieco lżejszy, może nawet przygodowo-humorystyczny aspekt główny zawartości dzieła. Ot, jowialny angielski gentleman w tweedowej marynarze…