Joan de Déu Prats Barcelona. Opowieści o mieście Przełożyła Marta Pawłowska Wydawnictwo Znak, Kraków 2025 Rekomendacja: 4/7 Ocena okładki: 4/5 Rambla, Gaudi i Blaugrana „Uliczkę znam w Barcelonie, pachnącą kwiatem jabłoni. Bardzo lubię chodzić po niej, gdy mnie już znuży śródmieścia gwar. Tam kroki własne me słyszę – i wiatr, jak liśćmi kołysze. Zresztą nic nie mąci ciszy uliczki mojej; w tym tkwi jej czar.” (piosenka z repertuaru Hanki Ordonówny – muzyka Alberto Laporte i Otelo Gasparini, słowa Michał Tyszkiewicz) Ludzkość po całości dzieli się na dwie grupy: tych, którzy byli w Barcelonie i tych, którzy w niej nie byli. Przy czym druga z tych grup dzieli się dodatkowo na mniejsze partycje – tych, którzy jeszcze nie byli, tych, którzy się nie wybierają i tych, którzy o Barcelonie nie słyszeli i nie mają pojęcia, że coś takiego w ogóle istnieje. Oczywiście pierwsza grupa, czyli ci, którzy w Barcelonie byli, też ma swoje podziały – na tych, po których ta wizyta spłynęła jak woda po kaczce, tych, którzy „już nigdy więcej” i tych, którzy w katalońskiej stolicy zakochali się miłością pierwszą i nieodwoływalną. Joan de Déu Prats – barcelończyk, Katalończyk, dziennikarz i pisarz – nie czyni tego rozróżnienia, a przynajmniej nie…
Roma Ligocka Radość życia Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017 Rekomendacja: 5/7 Ocena okładki: 4/5 Zbieraczka emocjonalnych okruszków na łowach Dwie – może lepiej trzy godziny absolutnego spokoju i butelka wina (ostatecznie może być dostojnie zbąblona cava, ale stosowniejsza będzie arcywytrawna rioja, najchętniej Valpiedra – w cenie porównywalnej z tą książeczką…). To dość, by znów zakochać się w Ligockiej… Figuralnie, symbolicznie i platonicznie – ma się rozumieć. Staruszkom jak ja inaczej nie uchodzi, a w razie czego łatwiej się opowiada, a nie odpowiada. Przymiotników w zasobie leksykalnym starczy, a o czasowniki bać się nie trzeba… Wypada bowiem ostrożnie się obchodzić z tym deklarowaniem miłości. Ale ja już nie pierwszy raz, więc mam trochę niezbędnej wprawy. Czy wystarczająco – to się okaże… Roma Ligocka nie jest pisarką z tych zawodowych – dam utrzymujących się z pisania i zajęć okołoliterackich, w tym z bywania na salonach, brylowania w telewizjach i pisywania felietonów w pismach lajfstajlowych z wyższej półki. Roma Ligocka jest malarką po studiach w krakowskiej Akademii, zawodowo zajmującą się kostiumem (ubiera aktorów w teatrze, filmie i telewizji) oraz scenografią; trochę malującą, rysującą, fotografującą – ale raczej na użytek własny i trochę dla przyjaciół. Pisać zaczęła pod wpływem impulsu, którego dostarczył jej… Steven Spielberg…