{"id":910,"date":"2018-01-07T03:08:23","date_gmt":"2018-01-07T02:08:23","guid":{"rendered":"http:\/\/100zastu.pl\/?p=910"},"modified":"2018-02-28T17:12:10","modified_gmt":"2018-02-28T16:12:10","slug":"robinson-w-bolechowie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/2018\/01\/07\/robinson-w-bolechowie\/","title":{"rendered":"Robinson w Bolechowie"},"content":{"rendered":"<h4>Maciej P\u0142aza <img loading=\"lazy\" class=\"size-medium wp-image-911 alignright\" src=\"http:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2018\/01\/plaza-robinson-20180107-poziom-300x169.jpg\" alt=\"\" width=\"300\" height=\"169\" srcset=\"https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2018\/01\/plaza-robinson-20180107-poziom-300x169.jpg 300w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2018\/01\/plaza-robinson-20180107-poziom-768x433.jpg 768w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2018\/01\/plaza-robinson-20180107-poziom-1024x577.jpg 1024w\" sizes=\"(max-width: 300px) 100vw, 300px\" \/><br \/>\nRobinson w Bolechowie<br \/>\nWydawnictwo WAB, Warszawa 2017<\/h4>\n<p><span style=\"color: #ff0000;\"><strong>Rekomendacja: 4\/7<\/strong><\/span><br \/>\n<span style=\"color: #ff0000;\"><strong>Ocena ok\u0142adki: 3\/5<\/strong><\/span><\/p>\n<h3><span style=\"color: #3366ff;\">Staromodne rzemios\u0142o w poszukiwaniu rynkowej niszy<\/span><\/h3>\n<p>Znacie ten typ literatury \u015brodka? Znacie&#8230; Troch\u0119 zalatuje p\u00f3\u017aniejszym Or\u0142osiem, mo\u017ce nawet domaga si\u0119 identyfikacji w tym duchu \u2013 a mo\u017ce nawet zmierza w kierunku epiki Igora Newerly&#8217;ego (je\u015bli kto\u015b pami\u0119ta jeszcze to nazwisko&#8230;). Po lekturze chwalonego i obficie nagradzanego \u201eSkorunia\u201d pana P\u0142azy nie odgad\u0142em, \u017ce w drugim podej\u015bciu prozatorskim p\u00f3jdzie on takim tropem. Cho\u0107 zapewne bardziej ni\u017c ja uwa\u017cny, bardziej profesjonalny krytyk (i lepiej poinformowany&#8230;) m\u00f3g\u0142by obstawi\u0107 ten ruch. Zw\u0142aszcza na to \u201epoinformowanie\u201d zwr\u00f3ci\u0142bym uwag\u0119. W gruncie rzeczy idzie tu bowiem o pewne delikatne \u015brodowiskowe uwarunkowania, o kt\u00f3rych si\u0119 g\u0142o\u015bno nie m\u00f3wi w towarzystwie, ale wszyscy wiedz\u0105, o co chodzi. (O pieni\u0105dze?) By\u0107 mo\u017ce \u2013 cho\u0107 wola\u0142bym si\u0119 w tej mierze grubo myli\u0107 \u2013 dyskretny dopisek na rewersie drugiej kartki frontyspisu co nieco obja\u015bnia: \u201ePowie\u015b\u0107 powsta\u0142a w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.\u201d Mi\u0142o to wiedzie\u0107. To oczywi\u015bcie nie to samo, co ostrze\u017cenie, \u017ce tre\u015b\u0107 czy tam fabu\u0142a zawiera \u201elokowanie produktu\u201d. Ale tyz piknie&#8230;<br \/>\nLecz z tym wszystkim P\u0142aza nie jest imitatorem literatury ani produktem marketingowym. Nie nale\u017cy te\u017c do grona beniamink\u00f3w salonowych, wywodz\u0105cych si\u0119 ze \u015brodowisk ju\u017c to uniwersyteckich grup wzajemnego wsparcia, ju\u017c to z koterii polityczno-ideologicznych, albo z okolic kawiarnianych czy tam klubowych stolik\u00f3w obsiadanych przez lewackich i prawackich redaktor\u00f3w i wsp\u00f3\u0142pracownik\u00f3w czasopism krytycznych wobec rzeczywisto\u015bci i innych jej krytyk\u00f3w. P\u0142aza nie jest produktem zbiorowego, grupowego prze\u017cywania kreatywnej ekstazy tw\u00f3rczej \u2013 modnej w \u015brodowiskach zlepionych pokoleniowo i wsp\u00f3lnotowo. Ju\u017c to wok\u00f3\u0142 interes\u00f3w, ju\u017c to przekona\u0144, ju\u017c to ideologii&#8230; Bywa, \u017ce nawet wok\u00f3\u0142 poczucia wy\u017cszo\u015bci, wyj\u0105tkowo\u015bci, lub zgo\u0142a narcyzmu&#8230; Narcyz pojedynczy to si\u0142a; wyobra\u017cacie sobie, jak\u0105 moc\u0105 mog\u0142aby dysponowa\u0107 jaka\u015b jaczejka, mi\u0119dzynarod\u00f3wka narcyz\u00f3w?<br \/>\nAle to nie P\u0142aza&#8230; Z punktu widzenia czystej literatury to niezwyk\u0142y rzemie\u015blnik s\u0142owa, bardzo bieg\u0142y w filigranowej robocie i \u0142\u0105czeniu tych filigran\u00f3w w monumentalne sp\u0142achcie epickich zgo\u0142a obraz\u00f3w, opowie\u015bci i kompozycji. Gdybym szuka\u0142 jakiego\u015b metaforycznego zamiennika dla zdefiniowania roboty P\u0142azy, por\u00f3wna\u0142bym go z tkaczem dywan\u00f3w albo gobelin\u00f3w. R\u0119cznym! Wi\u0105\u017c\u0105cym skrupulatnie pod lup\u0105 w\u0119ze\u0142ki kr\u00f3tko przyci\u0119tych s\u0142\u00f3w na napr\u0119\u017conych sznurkach osnowy-fabu\u0142y. Ubijaj\u0105cym kolejne \u201ewiersze\u201d ci\u0119\u017ckim, o\u0142owianym \u201egrzebieniem\u201d. Ale tym si\u0119 r\u00f3\u017cni P\u0142aza od tkacza, \u017ce tkacz dostawa\u0142 rozrysowany kolorystycznie projekt w kratkach tzw. milimetrowego papieru. Kolor kratki-piksela oznacza\u0142, kt\u00f3ry odpowiadaj\u0105cy mu barw\u0105 kawa\u0142ek we\u0142nianej nitki nale\u017cy zawi\u0105za\u0107 na osnowie; robota tkacza polega\u0142a na unikaniu pomy\u0142ek&#8230; P\u0142aza za\u015b nie ma rozrysowanej siatki pikseli-s\u0142\u00f3w. On j\u0105 sobie tworzy bezpo\u015brednio, gdzie\u015b tam mi\u0119dzy synapsami. Mo\u017ce dobiera s\u0142owa ad hoc, mo\u017ce improwizuje, mo\u017ce pracuje liniowo &#8211; szczeg\u00f3\u0142owo planuj\u0105c sw\u00f3j \u201edywan\u201dnawet kilkaset \u201ewierszy\u201d naprz\u00f3d? Niewa\u017cne&#8230; Istotny jest rezultat.<br \/>\nAle zanim rezultat \u00f3w ocenimy, zatrzymajmy si\u0119 jeszcze na chwil\u0119 przy technice P\u0142azy&#8230; Z zawodu jest ci on doktorem nauk humanistycznych, teoretykiem literatury (m.in. zajmuje si\u0119 tak mi blisk\u0105 lemologi\u0105&#8230;) i t\u0142umaczem ze sporym (nagradzanym!) dorobkiem translatorskim z angielskiego; prze\u0142o\u017cy\u0142 nawet \u2013 chapeau bas! &#8211; \u201eFrankensteina\u201d Mary Shelley&#8230; Jego debiutancki wypad w stron\u0119 prozy podobno spontaniczny mia\u0142 charakter; by\u0142 czym\u015b w rodzaju wewn\u0119trznego imperatywu, g\u0142osu transcendentalnego, nakazuj\u0105cego podj\u0105\u0107 trud pisania (akurat o dzieci\u0144stwie&#8230;). To oczywi\u015bcie mo\u017cliwe \u2013 si\u0142a natchnienia potrafi si\u0119 nawet sama wydrukowa\u0107, zebra\u0107 nagrody i dobrze sprzeda\u0107. Ale drugie podej\u015bcie do prozy to ju\u017c inna zabawa&#8230; Autor ma \u015bwiadomo\u015b\u0107, na jakiej p\u00f3\u0142ce wyl\u0105dowa\u0142, jak wysoko si\u0119 wspi\u0105\u0142. Teraz ju\u017c nie mo\u017ce beztrosko wpi\u0105\u0107 si\u0119 w lin\u0119 i zjecha\u0107 w d\u00f3\u0142, by na literackim piar\u017cysku uk\u0142ada\u0107 duperelne wierszyki do melodyjek disco polo czy tam felietoniki z kamyczk\u00f3w do prasy popularnej. Teraz musi zab\u0142ysn\u0105\u0107. Wi\u0119c przej\u0119ty wyzwaniem P\u0142aza zbudowa\u0142 sobie imponuj\u0105cy warsztat. Pe\u0142nymi kub\u0142ami s\u0142\u00f3w naznosi\u0142, poskr\u0119ca\u0142 miliony zwi\u0105zk\u00f3w frazeologicznych, zaprz\u0105g\u0142 do roboty wszystkie instrumenta przebogatej polskiej gramatyki. Nie odpu\u015bci\u0142, wdrapa\u0142 si\u0119 na szczyty perfekcji.<br \/>\nAle nie tylko zgromadzi\u0142 zapasy surowca i narz\u0119dzi \u2013 zadba\u0142 te\u017c o terytorium&#8230; Na \u0142uku Wis\u0142y, gdzie\u015b mi\u0119dzy Sandomierzem na lewym brzegu a Pu\u0142awami na prawym (b\u0119dzie ze sto kilometr\u00f3w z hakiem, a wzd\u0142u\u017c biegu wody mo\u017ce i wi\u0119cej&#8230;), zbudowa\u0142 fikcyjny Bolech\u00f3w &#8211; posthrabiowsk\u0105, ordynack\u0105 wie\u015b z folwarkiem, pa\u0142acem i muzeum. Te ostatnie trzy elementy podobno zosta\u0142y przekopiowane, przeklejone z Opinog\u00f3ry \u2013 ordynacji Krasi\u0144skich spod Ciechanowa, z p\u00f3\u0142nocnego Mazowsza \u2013 odleg\u0142ego o kolejnych 150 \u2013 200 kilometr\u00f3w od mo\u017cliwego punktu lokalizacji fikcyjnego Bolechowa. P\u0142aza si\u0119 postara\u0142 o wiarygodne szczeg\u00f3\u0142y w fikcyjnym pejza\u017cu. U\u0142atwi\u0142 sobie tylko nieco zadanie, maskuj\u0105c terytorium swej powie\u015bci w obszarze ma\u0142o znanym, s\u0142abo zurbanizowanym i prawie pozbawionym lepiej znanych punkt\u00f3w odniesienia. Do Krakowa daleko, do mitycznej Warszawy jeszcze dalej, gdzie\u015b na horyzoncie majaczy jaki\u015b zawi\u015blny Lublin, a bli\u017cej tylko \u2013 przepraszam za trywialn\u0105 dwuznaczno\u015b\u0107 \u2013 Kielce i Radom. Lepiej trafi\u0107 nie mo\u017cna, je\u015bli chce si\u0119 dopracowa\u0107 detale architektury, pejza\u017cu i w og\u00f3le topografii, zachowuj\u0105c jednocze\u015bnie anonimowo\u015b\u0107. P\u0142aza jest mistrzem rysowania fikcyjnych map wyobra\u017ani, wygl\u0105daj\u0105cych jak prawdziwe. Ten sw\u00f3j Bolech\u00f3w nawet wyposa\u017ca w lini\u0119 kolejow\u0105, cho\u0107 wiadomo, \u017ce mi\u0119dzy Sandomierzem a D\u0119blinem \u017cadne tory si\u0119 do Wis\u0142y nawet nie zbli\u017caj\u0105 z obu brzeg\u00f3w; to \u017celieznodoro\u017cnaja pustynia jest (zgodnie z reszta z doktryn\u0105 strategiczno-obronn\u0105 carskich sztabowc\u00f3w). W og\u00f3le Plaza porusza si\u0119 po swoim imaginacyjnym pejza\u017cu z tak\u0105 lekko\u015bci\u0105 i pewno\u015bci\u0105, jakby wszystko mia\u0142 odmierzone krokami&#8230;<br \/>\nW og\u00f3le u P\u0142azy precyzja rysunku rz\u0105dzi. A warsztat i jego imponderabilia tudzie\u017c imperatywy nabieraj\u0105 dominuj\u0105cego znaczenia. Po takim nagromadzeniu \u015brodk\u00f3w wypada\u0142oby si\u0119 spodziewa\u0107 fundamentalnej, g\u0142\u0119binowej epopei, zbieraj\u0105cej py\u0142, kurz, krew, sromot\u0119, dzielno\u015b\u0107 i \u015bmieszno\u015b\u0107 z polskich dr\u00f3g. Eposu prze\u0142omowego, wytyczaj\u0105cego my\u015bl i wyobra\u017ani\u0119 zbiorow\u0105 na lata. Gigantycznego i kanonicznego&#8230; I wiecie co? Dobrze si\u0119 zaczyna&#8230;Ju\u017c drugi rozdzialik \u201eRobinsona&#8230;\u201d &#8211; zatytu\u0142owany \u201eOsty\u201d &#8211; zwiastuje wielk\u0105 proz\u0119. To bodaj najlepszy kawa\u0142ek P\u0142azy, literacka pere\u0142ka zgo\u0142a. Ale potem dynamika opowie\u015bci zwalnia, a epicki rozmiar kurczy si\u0119, powoli zamieniaj\u0105c si\u0119 w romans dygresyjny z elementami krytyki artystycznej i osobliwego wyk\u0142adu filozofii sztuki z uwzgl\u0119dnieniem malarstwa jako takiego. Bohaterowie za\u015b zawracaj\u0105 z drogi, kr\u0119c\u0105c si\u0119 wok\u00f3\u0142 swej bolechowskiej &#8222;czarnej dziury&#8221;, zasysaj\u0105cej powoli ich intelektualne baga\u017ce, uczucia i wyobra\u017ani\u0119&#8230; Tyle \u017ce P\u0142aza ca\u0142y czas zachowuje sw\u0105 niespotykan\u0105 maestri\u0119 stosowania s\u0142\u00f3w, rzemie\u015blnicz\u0105 bieg\u0142o\u015b\u0107 pisania, zadziwiaj\u0105c\u0105 &#8211; godn\u0105 najwy\u017cszych cel\u00f3w. Wydaje si\u0119, \u017ce autor wzgardzi\u0142 ostrze\u017ceniem metodologicznym, zawartym w s\u0142ynnej brzytwie Ockhama: nie mno\u017cy\u0107 byt\u00f3w ponad potrzeb\u0119!<br \/>\nW zasadzie nie mo\u017cna mie\u0107 o to do niego pretensji. Ja nie mam. Przeciwnie: odczuwam satysfakcj\u0119, \u017ce zosta\u0142em obdarowany ponad miar\u0119. Nadmiarowy kunszt Macieja P\u0142azy objawi\u0142 si\u0119 w dobrym momencie \u2013 dzi\u015b deficytowi sensu w prozie towarzyszy powa\u017cny niedob\u00f3r s\u0142\u00f3w. A P\u0142aza wbrew: oferuje \u201ewielkie \u017carcie\u201d s\u0142\u00f3w, przekracza potoczn\u0105 pojemno\u015b\u0107 mechanizm\u00f3w przyswajania skojarze\u0144, metafor, figur stylistycznych&#8230; Ta lektura przenosi w nowe czasy dawne intelektualne warto\u015bci, p\u0142yn\u0105ce z czytania \u2013 przede wszystkim pobudzaj\u0105c\u0105 moc s\u0142owa. To nic, \u017ce opowiadanie si\u0119 troch\u0119 zapada; ale jak jest opowiedziane!<br \/>\nPrzez ponad 45 lat \u017cycia oddawa\u0142em si\u0119 zgubnemu, ale cholernie przyjemnemu na\u0142ogowi palenia fajki; a\u017c po(d)st\u0119p medycyny po\u0142o\u017cy\u0142 temu kres. Nadci\u015bnienie, migotanie \u2013 sami rozumiecie&#8230; Ale przy lekturze \u201eRobinsona z Bolechowa\u201d najbardziej w\u0142a\u015bnie brakowa\u0142o mi koj\u0105cego towarzystwa kt\u00f3rego\u015b z ulubionych peterson\u00f3w albo ukochanego savinellego \u2013 wype\u0142nionych po kraw\u0119d\u017a g\u0142\u00f3wki wolno pal\u0105c\u0105 si\u0119, wonn\u0105 mikstur\u0105 \u201eKentucky Bird\u201d o niepowtarzalnej bergamotkowo-go\u017adzikowej nucie. Dzi\u0119ki za o\u017cywienie tego niemal wypartego wspomnienia. Obudzenia r\u00f3wnie mi\u0142ych fraz z przesz\u0142o\u015bci \u017cycz\u0119 innym czytelnikom Macieja P\u0142azy&#8230;<br \/>\nTomasz Sas<br \/>\n(7 01 2018)<\/p>\n<hr \/>\n<p>&nbsp;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Maciej P\u0142aza Robinson w Bolechowie Wydawnictwo WAB, Warszawa 2017 Rekomendacja: 4\/7 Ocena ok\u0142adki: 3\/5 Staromodne rzemios\u0142o w poszukiwaniu rynkowej niszy Znacie ten typ literatury \u015brodka? Znacie&#8230; Troch\u0119 zalatuje p\u00f3\u017aniejszym Or\u0142osiem, mo\u017ce nawet domaga si\u0119 identyfikacji w tym duchu \u2013 a mo\u017ce nawet zmierza w kierunku epiki Igora Newerly&#8217;ego (je\u015bli kto\u015b pami\u0119ta jeszcze to nazwisko&#8230;). Po lekturze chwalonego i obficie nagradzanego \u201eSkorunia\u201d pana P\u0142azy nie odgad\u0142em, \u017ce w drugim podej\u015bciu prozatorskim p\u00f3jdzie on takim tropem. Cho\u0107 zapewne bardziej ni\u017c ja uwa\u017cny, bardziej profesjonalny krytyk (i lepiej poinformowany&#8230;) m\u00f3g\u0142by obstawi\u0107 ten ruch. Zw\u0142aszcza na to \u201epoinformowanie\u201d zwr\u00f3ci\u0142bym uwag\u0119. W gruncie rzeczy idzie tu bowiem o pewne delikatne \u015brodowiskowe uwarunkowania, o kt\u00f3rych si\u0119 g\u0142o\u015bno nie m\u00f3wi w towarzystwie, ale wszyscy wiedz\u0105, o co chodzi. (O pieni\u0105dze?) By\u0107 mo\u017ce \u2013 cho\u0107 wola\u0142bym si\u0119 w tej mierze grubo myli\u0107 \u2013 dyskretny dopisek na rewersie drugiej kartki frontyspisu co nieco obja\u015bnia: \u201ePowie\u015b\u0107 powsta\u0142a w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.\u201d Mi\u0142o to wiedzie\u0107. To oczywi\u015bcie nie to samo, co ostrze\u017cenie, \u017ce tre\u015b\u0107 czy tam fabu\u0142a zawiera \u201elokowanie produktu\u201d. Ale tyz piknie&#8230; Lecz z tym wszystkim P\u0142aza nie jest imitatorem literatury ani produktem marketingowym. Nie nale\u017cy te\u017c do grona beniamink\u00f3w salonowych, wywodz\u0105cych si\u0119 ze \u015brodowisk ju\u017c&#8230;<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":912,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"book_review_cover_url":"","book_review_title":"","book_review_series":"","book_review_author":"","book_review_genre":"","book_review_isbn":"","book_review_publisher":"","book_review_release_date":"","book_review_format":"","book_review_pages":"","book_review_source":"","book_review_rating":"","book_review_summary":""},"categories":[16],"tags":[170],"wppr_data":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/910"}],"collection":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=910"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/910\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":915,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/910\/revisions\/915"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media\/912"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=910"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=910"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=910"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}