{"id":5577,"date":"2026-04-12T15:47:09","date_gmt":"2026-04-12T13:47:09","guid":{"rendered":"https:\/\/100zastu.pl\/?p=5577"},"modified":"2026-04-12T15:47:11","modified_gmt":"2026-04-12T13:47:11","slug":"grom-z-jasnego-nieba","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/2026\/04\/12\/grom-z-jasnego-nieba\/","title":{"rendered":"Grom z jasnego nieba"},"content":{"rendered":"\n<h3><b>Laura Cumming\u00a0 <img loading=\"lazy\" class=\"size-medium wp-image-5578 alignright\" src=\"http:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2026\/04\/cumming-grom-20260220-poziom-300x217.jpg\" alt=\"\" width=\"300\" height=\"217\" srcset=\"https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2026\/04\/cumming-grom-20260220-poziom-300x217.jpg 300w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2026\/04\/cumming-grom-20260220-poziom-1024x740.jpg 1024w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2026\/04\/cumming-grom-20260220-poziom-768x555.jpg 768w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2026\/04\/cumming-grom-20260220-poziom-1536x1110.jpg 1536w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2026\/04\/cumming-grom-20260220-poziom-2048x1480.jpg 2048w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2026\/04\/cumming-grom-20260220-poziom-50x36.jpg 50w\" sizes=\"(max-width: 300px) 100vw, 300px\" \/><br \/><\/b><b>Grom z jasnego nieba<br \/><\/b><b>Prze\u0142o\u017cy\u0142a Anna Sak <br \/><\/b><b>Wydawnictwo Literackie, Krak\u00f3w 2026<\/b><\/h3>\n<p><span style=\"color: #ff0000;\"><b>Rekomendacja: 5\/7 <br \/><\/b><b>Ocena ok\u0142adki: 4\/5<\/b><\/span><\/p>\n<h2><span style=\"color: #3366ff;\"><u><b>Fabritius przez proch w proch obr\u00f3cony&#8230;<\/b><\/u><\/span><\/h2>\n<p>Powiedzie\u0107, \u017ce to cholernie dobra ksi\u0105\u017cka \u2013 to nic nie powiedzie\u0107. I powiedzie\u0107 zarazem wszystko. A przecie\u017c to tylko o malarstwie&#8230; Wyspecjalizowana i teoretycznie nie dla wszystkich. Bo i to konkretne malarstwo te\u017c nie dla wszystkich \u2013 cho\u0107 popularne i powszechnie znane \u2013 z jednym z wy\u017cszych \u015bwiatowych wska\u017anik\u00f3w ogl\u0105dalno\u015bci. To malarstwo holenderskie. I to wcale nie ca\u0142e \u2013 lecz w okre\u015blonej epoce: po van Eycku, po Boschu i po wczesnych postaciach z familii Bruegl\u00f3w (osobliwie po Pieterze Starszym). Czyli wiek XVII, zwany przez znawc\u00f3w i badaczy Z\u0142otym Wiekiem, b\u0119d\u0105cym w istocie kwintesencj\u0105 malarstwa holenderskiego jako gatunku, zjawiska, szko\u0142y, idei sztuki &#8211; a nawet teorii widzenia. To akurat Malarstwo Holenderskie jest bowiem czym\u015b daleko wi\u0119kszym ni\u017c megakolekcja obraz\u00f3w, spojonych czasem i miejscem powstania. To niew\u0105tpliwie Zdarzenie, zbiorowy akt tw\u00f3rczy o znaczeniu daleko wykraczaj\u0105cym poza swe terytorium i sens czysto artystyczny.<\/p>\n<p>Mam paskudny (bo zapewne ma\u0142o elegancki) nawyk w obcowaniu z ksi\u0105\u017ckami nowymi i dot\u0105d nieznanymi \u2013 po prostu na chybi\u0142 trafi\u0142 otwieram je gdzie\u015b w \u015brodku i czytam od przypadkowego wiersza, kt\u00f3ry pierwszy wszed\u0142 mi przed oczy. Strona by\u0142a 124, a w akapicie na dole uwag\u0119 moj\u0105 zwr\u00f3ci\u0142o s\u0142\u00f3wko \u201eCallanish\u201d&#8230; O cholera \u2013 Callanish? Wiem gdzie to jest, by\u0142em tam przecie\u017c. Ale to nie Holandia \u2013 to wioseczka w Szkocji, na zachodnim brzegu wyspy Lewis (a w\u0142a\u015bciwie Lewis i Harris \u2013 z uwagi na skomplikowane stosunki w\u0142asno\u015bciowe i konflikty wewn\u0105trz klanu MacLeod\u00f3w \u2013 lecz geograficznie to jedna wyspa, najwi\u0119ksza w archipelagu Hebryd\u00f3w Zewn\u0119trznych). Za\u015b samo Callanish (albo Callanais po gaelicku) to skupisko kilkunastu chat nad wcinaj\u0105cym si\u0119 od oceanu niewielkim fiordem, na skraju krainy torfowisk. Jedynym (ale za to jakim \u2013 to \u015bwiatowa ekstraklasa!) wa\u017cnym i godnym uwagi zabytkiem jest tam \u201euk\u0142adanka\u201d z pi\u0119\u0107dziesi\u0119ciu postawionych pionowo kamieni gnejsowych (najwy\u017csze menhiry maj\u0105 pi\u0119\u0107 metr\u00f3w), przypominaj\u0105cych nieco p\u0142askie tablice (ale bez napis\u00f3w i zrobionych ludzk\u0105 r\u0119k\u0105 symboli) \u2013 na planie krzy\u017ca z ma\u0142ym okr\u0119giem w centrum. Ta kamienna neolityczna struktura liczy sobie dobre pi\u0119\u0107 tysi\u0119cy lat i zapewne starsza jest od Stonehenge \u2013 a przeznaczenie chyba mia\u0142a podobne: mo\u017ce religijne, mo\u017ce astronomiczne. W ka\u017cdym razie miejsce ciekawe, ale d\u0142u\u017cej chyba nie da\u0142oby si\u0119 tam wytrzyma\u0107 \u2013 ze wzgl\u0119du na nieustanny wiatr i niemniej upierdliwy deszcz; nie bez powodu brytyjscy meteorolodzy nazywaj\u0105 to miejsce \u201e\u0142onem (womb of weather) pogody\u201d&#8230;<\/p>\n<p>Ale co hebrydzkie Callanish robi w ksi\u0105\u017cce o malarstwie \u2013 i to do tego holenderskim? Robi wiele &#8211; dla jej autorki Laury Cumming to miejsce mityczne, bo formacyjne jej duchowego przewodnika po malarstwie. Czyli ojca, szkockiego malarza Jamesa Cumminga (1922-1991). Jim Cumming jeszcze przed wojn\u0105 zosta\u0142 przyj\u0119ty do akademii malarskiej w Edynburgu, ale zaci\u0105gn\u0105\u0142 si\u0119 na ochotnika do RAF i studia podj\u0105\u0142 dopiero po wojnie (kampania w Birmie, potem pilotowanie dakoty holuj\u0105cej szybowce ze spadochroniarzami w operacjach desantowych \u2013 m.in. \u201eMarket-Garden\u201d). Podobnie jak kilku koleg\u00f3w, po dyplomie akademii w 1949 roku dosta\u0142 niewielkie stypendium na kontynuowanie edukacji w trybie indywidualnym, w dowolnym miejscu Europy. Jego kumple od sztalug gremialnie jechali do Francji lub W\u0142och \u2013 &#8230;i po dw\u00f3ch miesi\u0105cach stypendialne konta by\u0142y puste. Jim wybra\u0142 w\u0142a\u015bnie Callanish i forsy starczy\u0142o na rok; a potem dosta\u0142 zaliczk\u0119 na kolejny rok, bowiem podj\u0105\u0142 dodatkowo obowi\u0105zki nauczyciela plastyki w miejscowej szkole. Prawdziwy Szkot, nieprawda\u017c?<\/p>\n<p>Gdy przypadkiem zacz\u0105\u0142em lektur\u0119 \u201eGromu&#8230;\u201d od \u015brodka i od tej szkocko-ojcowskiej dygresji, wiedzia\u0142em z ca\u0142\u0105 pewno\u015bci\u0105, jak zajmuj\u0105ca i ciekawa b\u0119dzie to ksi\u0105\u017cka \u2013 i jak dalece nielinearna. Bo przecie\u017c nie o akademicki wyk\u0142ad, kt\u00f3rego przedmiotem jest malarstwo holenderskie, tu chodzi. Tego wyk\u0142adu nie ma \u2013 ale chaotyczna nielinearno\u015b\u0107 wywodu, chocia\u017c wygl\u0105da naprawd\u0119 na czynion\u0105 w biegu, w po\u015bpiechu i bez zastanowienia, z notatek nieprzetrzepanych do ko\u0144ca \u2013 ujawnia sw\u00f3j wdzi\u0119k, nader osobist\u0105 proweniencj\u0119 i <i>sui generis<\/i> konsekwencj\u0119 dopiero po d\u0142u\u017cszej, ponawiane partiami lekturze.<\/p>\n<p>Malarz James Cumming (a tak\u017ce teoretyk sztuki i wieloletni wyk\u0142adowca akademicki) zainspirowa\u0142 c\u00f3rk\u0119 swoimi lapidarnymi notatkami z muzealnych wizyt i podr\u00f3\u017cy, kr\u00f3tki recenzjami artyst\u00f3w i dzie\u0142, o kt\u00f3rych ona sama blade mia\u0142a poj\u0119cie, cho\u0107 histori\u0119 sztuki studiowa\u0142a i jest etatowym krytykiem sztuki w londy\u0144skim tygodniku \u201eObserver\u201d. Malarz Cumming po prostu <b>w i d z i a \u0142<\/b> wi\u0119cej, a c\u00f3rka Laura zapragn\u0119\u0142a sprawdzi\u0107 \u2013 co w\u0142a\u015bciwie widzia\u0142. I tak trafi\u0142a na Carela Fabritiusa (1622-1654) \u2013 holenderskiego malarza z kr\u0119gu wielkiego Rembrandta Harmenszoona van Rijna (co najmniej dwa lata \u2013 1641-43 \u2013 Carel sp\u0119dzi\u0142 w zasadzie nie jako ucze\u0144, ale raczej podwykonawca w amsterdamskiej pracowni-fabryce sztuki Rembrandta). Mistrz Fabritius jest prawie nieznany szerszej publiczno\u015bci; do naszych czas\u00f3w w muzeach i kolekcjach dotrwa\u0142o ledwie kilkana\u015bcie dzie\u0142 bezspornie przez niego sygnowanych \u2013 jedno (\u201eWskrzeszenie \u0141azarza\u201d) nawet mamy w Warszawie.<\/p>\n<p>\u017bywot, los i dzie\u0142o Carela Pieterszoona Fabritiusa, woluntarystycznie (lecz przecie\u017c nie bez wa\u017cnych podstaw) wybranego przez Laur\u0119 Cumming do reprezentowania XVII-wiecznego malarstwa holenderskiego w starciu z jej aparatem krytycznym, to przyk\u0142ad doskonale \u201eu\u015bredniaj\u0105cy\u201d, czym w istocie by\u0142 (i jest \u2013 jeszcze jak jest!) fenomen malowania w Dolnych Krajach (po francusku na Holandi\u0119 m\u00f3wi si\u0119 Pays-Bas) \u2013 jedyny taki w dziejach \u015bwiata \u2013 gdy w stosunkowo niewielkim kraju europejskim, nieustannie wtedy szarpanym wojnami (w sumie to wyzwole\u0144czymi) z pot\u0119\u017cnym mocarstwem Habsburg\u00f3w (w linii hiszpa\u0144skiej), kraju, kt\u00f3ry mimo wojennego wyczerpania odni\u00f3s\u0142 powa\u017cny sukces gospodarczy (dzi\u0119ki ekspansji kolonialnej, przemys\u0142owi i handlowi na wielk\u0105 skal\u0119), kraju, kt\u00f3rego ustr\u00f3j i realny status polityczny wysoce by\u0142 w\u00f3wczas niepewny: mi\u0119dzy republik\u0105 federacyjn\u0105, protektoratem, namiestnictwem a monarchi\u0105 \u2013 rozwin\u0119\u0142a si\u0119 tak\u017ce \u2013 ca\u0142kiem nadspodziewanie &#8211; sztuka malarstwa, a \u201eg\u0119sto\u015b\u0107\u201d talent\u00f3w na tysi\u0105c mieszka\u0144c\u00f3w przez dobre dwa z ok\u0142adem stulecia dor\u00f3wnywa\u0142a bez ma\u0142a niedo\u015bcignionym w owej epoce W\u0142ochom.<\/p>\n<p>Laura Cumming cze\u015b\u0107 nale\u017cyt\u0105 oddaje Rembrandtowi \u2013 geniuszowi w\u015br\u00f3d geniuszy, wychwala zimowych pejza\u017cyst\u00f3w, ustawia na skrojonych wedle wielko\u015bci piedesta\u0142ach Johannesa Vermeera, Jacoba van Ruisdaela, Fransa Halsa, Gerarda ter Borcha, Jana van Goyena, Pietera de Hoocha, Emanuela de Witte&#8217;a&#8230; Czu\u0142y i jednocze\u015bnie zdumiewaj\u0105co kompetentny esej Laura po\u015bwi\u0119ca Adriaenowi Coorte \u2013 malarzowi kosmicznych (w sensie technologii widzenia) obrazk\u00f3w \u2013 miniaturowych martwych natur &#8211; kt\u00f3re ju\u017c w zasadzie martwymi naturami nie s\u0105; to wy\u017csza p\u00f3\u0142ka sztuki nie tylko przedstawiaj\u0105cej, ale komentuj\u0105cej przedmioty: cho\u0107by kilka muszli, wi\u0105zk\u0119 szparag\u00f3w czy fenomenalne dwie brzoskwinie na kraw\u0119dzi drewnianego sto\u0142u.<\/p>\n<p>Ale to dzie\u0142o Fabritiusa, zachowane do dzi\u015b w nader skromnej reprezentacji ocalonych z kl\u0119sk i dramat\u00f3w \u015bwiata obraz\u00f3w, pos\u0142u\u017cy\u0142o Laurze Cumming do interpretacji osobliwo\u015bci malarstwa holenderskiego Wieku Z\u0142otego. Czemu? Bo to, co z jego dorobku mo\u017cemy dzi\u015b zobaczy\u0107, tylko ledwo-ledwo sygnalizuje, czym malarstwo Fabritusa by\u0142o, gdy powstawa\u0142o \u2013 i czym mog\u0142oby by\u0107 dzi\u015b, gdyby przetrwa\u0142o. No i czym hipotetycznie mog\u0142oby si\u0119 sta\u0107, gdyby \u017cywota 32-letniego ledwie Fabritusa 12 pa\u017adziernika 1654 roku nie przerwa\u0142 nag\u0142y b\u0142ysk pioruna, kt\u00f3ry zostawi\u0142 po sobie wielki lej ruin w miejscu, gdzie kwit\u0142o miasto Delft, w kt\u00f3rym, w poszukiwaniu lepszego losu, zamieszka\u0142 cztery lata wcze\u015bniej&#8230; Tak \u2013 bowiem Carel Fabritius by\u0142 jedn\u0105 z kilkuset (a mo\u017ce kilku tysi\u0119cy \u2013 nigdy si\u0119 ich nie doliczono konkretnie) ofiar eksplozji podziemnego magazynu prochu, w kt\u00f3rym akurat pewien m\u0142ody urz\u0119dnik pa\u0144stwowy rozpocz\u0105\u0142 inwentaryzacj\u0119 zapas\u00f3w z natury, pos\u0142uguj\u0105c si\u0119 latarni\u0105 z otwartym p\u0142omieniem (cho\u0107 zap\u0142on m\u00f3g\u0142 powsta\u0107 od iskry wznieconej przez manipulowanie \u017celaznym kluczem w podrdzewia\u0142ym zamku we wrotach magazynu; a przecie\u017c ju\u017c wtedy wiedziano, \u017ce metalowe narz\u0119dzia u\u017cywane w sk\u0142adach amunicji powinny by\u0107 robione ze stopu br\u0105zu \u2013 ten bowiem iskier nie daje&#8230;)<\/p>\n<p>Zachowane w tak skromnej liczbie (na pierwszej jego retrospektywie w roku 2005 z muze\u00f3w i kolekcji ca\u0142ego \u015bwiata zebrano ledwie 13 obraz\u00f3w&#8230;) dzie\u0142o Fabritiusa \u2013 od konwencjonalnego (i komercyjnego) warszawskiego \u201eWskrzeszenia \u0141azarza\u201d po \u201eWidok Delft\u201d (ten z kramem lutnika na pierwszym planie), po fascynuj\u0105cego, tajemniczego \u201eStra\u017cnika\u201d i miniaturowego, genialnego \u201eSzczyg\u0142a\u201d &#8211; bardzo solennie i z mi\u0142o\u015bci\u0105 zanalizowane przez Laur\u0119 Cumming, pos\u0142u\u017cy\u0142o jako egzemplifikacja tezy \u2013 czym by\u0142o w swej rzeczywisto\u015bci malarstwo holenderskie owego czasu i jakie mia\u0142o publiczne znaczenie. Je\u015bli pominiemy nurt religijny tego malarstwa, s\u0142u\u017c\u0105cy w zasadzie komercyjnemu zaspokajaniu potrzeb duchowych, transcendentalnych i presti\u017cowych, s\u0142u\u017c\u0105cy ekspresji wiary, moralnych przewag tudzie\u017c manifestacji przekona\u0144 (a nadprzyrodzony, metafizyczny wymiar tocz\u0105cych si\u0119 wtedy wojen wydaje si\u0119 by\u0107 pierwszorz\u0119dny) \u2013 to ca\u0142a reszta by\u0142a co najmniej ambiwalentna&#8230;<\/p>\n<p>C\u00f3\u017c to znaczy? Na pocz\u0105tek za\u0142\u00f3\u017cmy, i\u017c zbiorow\u0105 ambicj\u0105 XVII-wiecznego malarstwa holenderskiego by\u0142o wierne odwzorowywanie rzeczywisto\u015bci na p\u0142\u00f3tnie, deskach (czy co tam w miar\u0119 p\u0142askiego mieli pod r\u0119k\u0105). Jeden do jednego. Przedmiot wykreowany by\u0142 to\u017csamy z przedmiotem-wzorcem. Pejza\u017c na obrazie pasowa\u0142 do widoku w naturze. Posta\u0107 z portretu by\u0142a identyczna z cz\u0142owiekiem. Ca\u0142a sztuka wygl\u0105da\u0142a tak, jakby arty\u015bci \u015bcigali si\u0119 z natur\u0105. Bo za to im p\u0142acono. Sztuka sta\u0142a si\u0119 elementem obiegu, wymiany informacji. W istocie zatem \u2013 by\u0142a dziennikarstwem (a co najmniej pami\u0119tnikarstwem) w sytuacji, gdy mechanizmy obiegu innych no\u015bnik\u00f3w sensu (czyli gazety sk\u0142adaj\u0105ce si\u0119 ze s\u0142\u00f3w) dopiero si\u0119 rodzi\u0142y. Dopiero gdy takowe okrzep\u0142y \u2013 po cz\u0119\u015bci zwolni\u0142y obraz z funkcji informowania.<\/p>\n<p>Laura Cumming, posi\u0142kuj\u0105c si\u0119 teori\u0105 widzenia, wyznawan\u0105 przez jej ojca, podwa\u017ca taki punkt patrzenia na sens holenderskiego malarstwa. Nie jest bowiem ani zadaniem, ani celem sztuki, ani jej przeznaczeniem coraz wierniejsze na\u015bladowanie rzeczywisto\u015bci. Podmiotem wszak nie jest obraz, lecz jego tw\u00f3rca. Obraz jest tylko chwilow\u0105 (bo zmienn\u0105 co do zasady) metafor\u0105 jego aktualnego stanu ducha. Rzemios\u0142o wprawdzie jest w cenie na rynku, ale pokrewie\u0144stwo dusz tw\u00f3rcy i klienta te\u017c ma swoje znaczenie. Dlatego w kupczeniu obrazem pierwiastek ezoteryczny zdobywa coraz silniejsze przycz\u00f3\u0142ki.<\/p>\n<p>Lektura \u201eGromu z jasnego nieba\u201d mo\u017ce (i niech tak si\u0119 stanie) wzbudzi\u0107 nieodpart\u0105 potrzeb\u0119 medytacji \u2013 gdy staniesz naprzeciw dowolnego obrazu. Jak\u0105 to mo\u017ce mie\u0107 warto\u015b\u0107 w \u015bwiecie opartym na po\u015bpiesznym zaliczaniu tego i owego? Przekonajcie si\u0119 sami.<\/p>\n<p><b>Tomasz Sas<br \/>(12 04 2026)<\/b><\/p>\n<p><b>P.S<\/b>. Do t\u0142umaczki i redaktorostwa jedna drobna uwaga&#8230; Tycz\u0105ca si\u0119 niejakiego Wilhelma Milczka. Autorka wielokrotnie wspomina t\u0119 posta\u0107 \u2013 jako lokatora grobowca w ko\u015bciele Nieuwe Kerk w Delft \u2013 napomykaj\u0105c, \u017ce wa\u017cna to by\u0142a posta\u0107 w dziejach Holandii. Przyznaj\u0119, \u017ce mia\u0142em trudno\u015b\u0107 w zidentyfikowaniu \u2013 kto zacz; ale p\u00f3\u017aniej po\u0142apa\u0142em si\u0119. Czytelnikom mo\u017ce to jednak sprawi\u0107 k\u0142opot&#8230; Dopiero bowiem pod koniec ksi\u0105\u017cki (na stronie 244) Milczek pojawia si\u0119 pod swym oficjalnym mianem, u\u017cywanym powszechnie w polskiej historiografii \u2013 Wilhelm I Ora\u0144ski (1533-1584): hrabia Nassau, stadhouder Niderland\u00f3w, za\u0142o\u017cyciel dynastii i niekwestionowany <i>pater patriae<\/i>&#8230; Mo\u017ce trzeba by\u0142o, gdy Milczek pojawia si\u0119 w tek\u015bcie pierwszy raz, opatrzy\u0107 to \u201ewej\u015bcie\u201d stosownym przypisem od t\u0142umacza czy redakcji? Ale nie upieram si\u0119 \u2013 tak sobie tylko my\u015bl\u0119&#8230; <b>TS.<\/b><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Laura Cumming\u00a0 Grom z jasnego niebaPrze\u0142o\u017cy\u0142a Anna Sak Wydawnictwo Literackie, Krak\u00f3w 2026 Rekomendacja: 5\/7 Ocena ok\u0142adki: 4\/5 Fabritius przez proch w proch obr\u00f3cony&#8230; Powiedzie\u0107, \u017ce to cholernie dobra ksi\u0105\u017cka \u2013 to nic nie powiedzie\u0107. I powiedzie\u0107 zarazem wszystko. A przecie\u017c to tylko o malarstwie&#8230; Wyspecjalizowana i teoretycznie nie dla wszystkich. Bo i to konkretne malarstwo te\u017c nie dla wszystkich \u2013 cho\u0107 popularne i powszechnie znane \u2013 z jednym z wy\u017cszych \u015bwiatowych wska\u017anik\u00f3w ogl\u0105dalno\u015bci. To malarstwo holenderskie. I to wcale nie ca\u0142e \u2013 lecz w okre\u015blonej epoce: po van Eycku, po Boschu i po wczesnych postaciach z familii Bruegl\u00f3w (osobliwie po Pieterze Starszym). Czyli wiek XVII, zwany przez znawc\u00f3w i badaczy Z\u0142otym Wiekiem, b\u0119d\u0105cym w istocie kwintesencj\u0105 malarstwa holenderskiego jako gatunku, zjawiska, szko\u0142y, idei sztuki &#8211; a nawet teorii widzenia. To akurat Malarstwo Holenderskie jest bowiem czym\u015b daleko wi\u0119kszym ni\u017c megakolekcja obraz\u00f3w, spojonych czasem i miejscem powstania. To niew\u0105tpliwie Zdarzenie, zbiorowy akt tw\u00f3rczy o znaczeniu daleko wykraczaj\u0105cym poza swe terytorium i sens czysto artystyczny. Mam paskudny (bo zapewne ma\u0142o elegancki) nawyk w obcowaniu z ksi\u0105\u017ckami nowymi i dot\u0105d nieznanymi \u2013 po prostu na chybi\u0142 trafi\u0142 otwieram je gdzie\u015b w \u015brodku i czytam od przypadkowego wiersza, kt\u00f3ry pierwszy wszed\u0142 mi przed oczy&#8230;.<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":5579,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"book_review_cover_url":"","book_review_title":"","book_review_series":"","book_review_author":"","book_review_genre":"","book_review_isbn":"","book_review_publisher":"","book_review_release_date":"","book_review_format":"","book_review_pages":"","book_review_source":"","book_review_rating":"-1","book_review_summary":""},"categories":[20,527,5],"tags":[526],"wppr_data":{"cwp_meta_box_check":"No"},"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5577"}],"collection":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=5577"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5577\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5580,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5577\/revisions\/5580"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media\/5579"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=5577"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=5577"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=5577"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}