{"id":5221,"date":"2025-05-23T23:15:00","date_gmt":"2025-05-23T21:15:00","guid":{"rendered":"https:\/\/100zastu.pl\/?p=5221"},"modified":"2025-08-20T15:11:48","modified_gmt":"2025-08-20T13:11:48","slug":"opowiadania-zebrane-tom-i","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/2025\/05\/23\/opowiadania-zebrane-tom-i\/","title":{"rendered":"Opowiadania zebrane. Tom I"},"content":{"rendered":"\n<h3><b>S\u0142awomir Mro\u017cek\u00a0 <img loading=\"lazy\" class=\"size-medium wp-image-5222 alignright\" src=\"http:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2025\/05\/mrozek-opowiadania-20250425-poziom-300x215.jpg\" alt=\"\" width=\"300\" height=\"215\" srcset=\"https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2025\/05\/mrozek-opowiadania-20250425-poziom-300x215.jpg 300w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2025\/05\/mrozek-opowiadania-20250425-poziom-1024x734.jpg 1024w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2025\/05\/mrozek-opowiadania-20250425-poziom-768x550.jpg 768w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2025\/05\/mrozek-opowiadania-20250425-poziom-1536x1101.jpg 1536w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2025\/05\/mrozek-opowiadania-20250425-poziom-2048x1468.jpg 2048w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2025\/05\/mrozek-opowiadania-20250425-poziom-50x36.jpg 50w\" sizes=\"(max-width: 300px) 100vw, 300px\" \/><br \/>Opowiadania zebrane. Tom I<br \/>Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2025<\/b><\/h3>\n<p><span style=\"color: #ff0000;\"><b>Rekomendacja: 5\/7 <br \/>Ocena ok\u0142adki: 4\/5<\/b><\/span><\/p>\n<h2><span style=\"color: #3366ff;\"><u><b>W oparach absurdu<\/b><\/u><\/span><\/h2>\n<p>Czysty \u201eMro\u017cek\u201d, w stanie krystalicznym, idealnym do studiowania pod kierunkiem fachowca i do bardziej samodzielnych prac badawczych \u2013 a poza tym do lektur przyjemnych i po\u017cytecznych&#8230; Sam kilkakrotnie przy r\u00f3\u017cnych okazjach edytorskich, kt\u00f3re mia\u0142em zaszczyt rekomendowa\u0107, podejmowa\u0142em kwesti\u0119 \u201emro\u017cka\u201d (tu akurat ma\u0142\u0105 liter\u0105) jako zjawiska kulturowego, pewnej typowo polskiej osobliwo\u015bci poznawczej, paradoksalnej hiperboli rzeczywisto\u015bci tudzie\u017c groteskowego przegi\u0119cia epistemologicznego. Innymi s\u0142owy: \u201emro\u017cka\u201d jako kosmicznej nieregularno\u015bci (a mo\u017ce przeciwnie \u2013 regularno\u015bci?) na g\u0142adkim obliczu Matki Natury. W takim uj\u0119ciu \u201emro\u017cek\u201d sta\u0142 si\u0119 narz\u0119dziem opisu rzeczywisto\u015bci polskiej \u2013 powszechnie stosowanym i co do zasady jednolicie rozumianym. Ca\u0142a warto\u015b\u0107 poznawcza tego narz\u0119dzia na dw\u00f3ch p\u0142aszczyznach jednak jest najbardziej sposobna. Pierwsza zawiera si\u0119 w konstatacji, \u017ce co\u015b \u201ejest jak z Mro\u017cka\u201d, druga za\u015b to fraza \u201eMro\u017cek by tego nie wymy\u015bli\u0142\u201d.<\/p>\n<p>Ten pierwszy zwrot, czyli \u201ejak z Mro\u017cka\u201d, to w istocie najwy\u017cszy poziom stopniowalno\u015bci absurdu. Absurdy bowiem dziel\u0105 si\u0119 na ma\u0142e, \u015brednie, wielkie i&#8230; mro\u017ckowskie. Te pierwsze to powszednie, oswojone, pl\u0105cz\u0105ce si\u0119 pod nogami i na tyle obecne, \u017ce ich obecno\u015bci nie zauwa\u017camy. Te drugie te\u017c masowe, te\u017c obecne \u2013 ale ju\u017c bywaj\u0105 upierdliwe \u2013 jak s\u0142up z latarni\u0105 pozostawiony na \u015brodku \u015bcie\u017cki rowerowej. Te trzecie&#8230; A, to ju\u017c absurdy bolesne \u2013 jak nie przymierzaj\u0105c trasa tramwajowa, budowana z dw\u00f3ch kra\u0144c\u00f3w miasta, kt\u00f3ra w planowanym miejscu p\u0142ynnego styku nie spina si\u0119 i mija o kilka metr\u00f3w. Albo zbudowany za miliardy port lotniczy, z kt\u00f3rego nikt donik\u0105d nie lata. Ten ostatni absurd to ju\u017c p\u0142ynne przej\u015bcie do kategorii mro\u017ckowskiej, czyli zdarze\u0144 a\u017c tak nieprawdopodobnych, i\u017c ich istnienie obejmowa\u0142a tylko wy\u0107wiczona, elastyczna i zuchwa\u0142a wyobra\u017ania pisarza. Innymi s\u0142owy: opinia publiczna zak\u0142ada, i\u017c kreatywne moce pisarskie zdolne s\u0105 wygenerowa\u0107 co\u015b tak niezwyk\u0142ego, tak dalece sprzecznego ze zdrowym rozs\u0105dkiem, \u017ce nieistniej\u0105cego w realu. Odt\u0105d ju\u017c krok tylko do jeszcze dalej id\u0105cej konstatacji \u2013 s\u0105 zjawiska, zdarzenia wymykaj\u0105ce si\u0119 kontroli pisarskiej imaginacji. Tak popieprzone, \u017ce nawet Mro\u017cek si\u0142ami swej niespo\u017cytej fantazji nie by\u0142by w stanie czego\u015b podobnego wykoncypowa\u0107. Czyli istotnie &#8211; \u201eMro\u017cek by tego nie wymy\u015bli\u0142\u201d.<\/p>\n<p>Wymy\u015bli\u0142by czy nie \u2013 absurd w naszym \u017cyciu publicznym trwale sprz\u0105g\u0142 si\u0119 z Mro\u017ckiem (Sro\u017ckiem, Wro\u017ckiem, Mro\u017c-srekiem&#8230;); pisarz sta\u0142 si\u0119 piewc\u0105 niesamowitej niemo\u017cliwo\u015bci, patronem-rozdawc\u0105 koncesjonowanego absurdu, uprawnionym do definiowania g\u0142upoty na poziomie ustrojowym. Ideologiczni przyw\u00f3dcy pa\u0144stwa w swej niezmierzonej m\u0105dro\u015bci uznali bowiem, i\u017c elementem systemu musi by\u0107&#8230; zaw\u00f3r bezpiecze\u0144stwa, pozwalaj\u0105cy na regulowanie poziomu spo\u0142ecznego wkurwienia poprzez literatur\u0119 i sztuk\u0119 tudzie\u017c sport oraz zbiorowe fascynacje wyczynowymi manifestacjami rodak\u00f3w (samotna \u017cegluga oceaniczna, medale olimpijskie, wspinaczki wysokog\u00f3rskie &#8211; z rekordami Guinnessa w\u0142\u0105cznie). Mro\u017cek si\u0119 nadawa\u0142 jako odgromnik \u2013 po pierwsze: sam si\u0119 zg\u0142osi\u0142, po drugie: mia\u0142 talent. A w stanie wy\u017cszej konieczno\u015bci (nikt nie kwestionuje, \u017ce takowy si\u0119 pojawi\u0142 i trwa\u0142 \u2013 ach, jak trwa\u0142!) nawet ulica Mysia potrafi\u0142a poluzowa\u0107 swe okowy&#8230; Byle tylko Mro\u017cka nie sp\u0142oszy\u0107 (co, jak wiemy sk\u0105din\u0105d, nie powiod\u0142o si\u0119; sp\u0142oszony umkn\u0105\u0142 w obce kraje, poniek\u0105d nawet do\u015b\u0107 odleg\u0142e).<\/p>\n<p>Tak czy inaczej \u2013 Mro\u017cek zr\u00f3s\u0142 si\u0119 z absurdem nierozerwalnie, z pe\u0142n\u0105 zast\u0119powalno\u015bci\u0105 wzajemn\u0105. Wystarczy\u0142o w towarzystwie rzuci\u0107 nazwiskiem pisarza, a ju\u017c ka\u017cdy wyobra\u017ca\u0142 sobie dowoln\u0105 g\u0142upot\u0119 systemow\u0105. Wystarczy\u0142o powiedzie\u0107 \u201eabsurd\u201d &#8211; a ka\u017cdy mia\u0142 przed oczyma lekko zgarbion\u0105, szczup\u0142\u0105 i \u0142ysiej\u0105c\u0105 figur\u0119 krakowskiego satyryka w okularkach, z wydatnym organem powonienia, w osobliwym kapelutku, z parasolem. Obaj \u2013 absurd i Mro\u017cek \u2013 zgrali si\u0119 monolitycznie, zmieniaj\u0105c si\u0119 w metafor\u0119 naszej codzienno\u015bci, totem plemienny Polak\u00f3w, urz\u0105dzaj\u0105cych si\u0119 z wolna, acz wygodnie \u2013 w najweselszym baraku obozu. Zatem \u201emro\u017cek\u201d jako samoistny byt w sferze spo\u0142ecznej, politycznej i kulturowej oderwa\u0142 si\u0119 od swego nosiciela i poniek\u0105d rodziciela, tudzie\u017c funkcjonowa\u0142 (nadal zreszt\u0105 funkcjonuje) ca\u0142kiem sprawnie. Nie wg\u0142\u0119biaj\u0105c si\u0119 w epistemologiczne zakamarki sens\u00f3w kulturowego poj\u0119cia \u201emro\u017cka\u201d, do\u015b\u0107 powiedzie\u0107, \u017ce jest to znak powszechnie zrozumia\u0142y i mniej wi\u0119cej tyle samo znacz\u0105cy dla ka\u017cdego. Wszyscy wiedz\u0105, co to jest i tak samo rozumiej\u0105 sens \u201emro\u017cka\u201d. W zasobach komunikacyjnych polszczyzny to bodaj\u017ce jedyne takie poj\u0119cie uniwersalne i wywiedzione od wsp\u00f3\u0142czesnego nazwiska uczestnicz\u0105cego w obrocie kulturalnym pisarza. Nie wiem, czy kiedykolwiek i gdziekolwiek (mam tu na my\u015bli liczne i zacne nasze uniwersytety krajowe) zosta\u0142o wszechstronnie zbadane&#8230;<\/p>\n<p>Lecz je\u015bli nie zosta\u0142o \u2013 to teraz taki zamiar badawczy staje si\u0119 niepomiernie \u0142atwiejszy. Dot\u0105d bowiem studiowanie spu\u015bcizny Mro\u017cka jako \u017ar\u00f3d\u0142a symboliki gnoseologicznej w polskiej sferze kulturowej by\u0142o zaj\u0119ciem trudnym \u2013 a to z uwagi na maksymalne rozproszenie materia\u0142u poznawczego. Ale zamys\u0142 wydania opowiada\u0144 zebranych (na razie tych wcze\u015bniejszych, w tomie pierwszym&#8230;) znacznie u\u0142atwi prace analityczne, nie m\u00f3wi\u0105c ju\u017c o zwyk\u0142ej, bezproduktywnej lekturze dla przyjemno\u015bci. Rzecz w tym bowiem, \u017ce to w\u0142a\u015bnie opowiadania s\u0105 pod\u0142o\u017cem mro\u017ckowskiej symboliki absurdu. Nie dramaty sceniczne, nie wi\u0119ksze formy parapowie\u015bciowe \u2013 no, mo\u017ce wyj\u0105wszy kilka wczesnych tekst\u00f3w teatralnych: cho\u0107by \u201eIndyka\u201d, \u201eM\u0119cze\u0144stwa Piotra Oheya\u201d, \u201eKynologa w rozterce\u201d i \u201e\u015amierci porucznika\u201d, w kt\u00f3rych mro\u017ckowskie opary absurdu wion\u0105 ju\u017c pe\u0142n\u0105 moc\u0105 \u2013 ale w\u0142a\u015bnie opowiadania nios\u0105 w sobie najwi\u0119cej \u0142adunku dziwnego <i>universum<\/i> paradoksalnego. To w tych tekstach znalaz\u0142y si\u0119 pierwsze figury intelektualne, kt\u00f3re w zbiorowej \u015bwiadomo\u015bci czytelnik\u00f3w zacz\u0119\u0142y si\u0119 odk\u0142ada\u0107 jako \u201emro\u017cki\u201d &#8211; najpierw tylko klucze-has\u0142a rodz\u0105cej si\u0119 wsp\u00f3lnoty, sygna\u0142y porozumiewawcze tzw. inteligencji przekrojowej (dziwnej, ale typowo polskiej formacji, skupionej wok\u00f3\u0142 popularnego magazynu). Ale wpr\u0119dce \u201emro\u017cek\u201d poszerzy\u0142 swoje spektrum sensu, sta\u0142 si\u0119 uniwersaln\u0105 nazw\u0105 absurdu ustrojowego. Istoty tego poj\u0119cia nie rozumieli chyba tylko analfabeci, degeneraci tudzie\u017c eremici.<\/p>\n<p>Lektura \u201eOpowiada\u0144 zebranych\u201d daje dobry wgl\u0105d w stan \u015bwiadomo\u015bci nie tylko autora. Zyskujemy przy okazji prospekt na zbiorow\u0105 umys\u0142owo\u015b\u0107 Polak\u00f3w, ukszta\u0142towan\u0105 w pewnej mierze przez geniusz pisarza. Przecie\u017c takie \u201eWesele w Atomicach\u201d przez czas jaki\u015b go\u015bci\u0142o nawet w kanonie lektur szkolnych, co mog\u0142o od Mro\u017cka odstr\u0119czy\u0107 ca\u0142e pokolenia m\u0142odzie\u017cy, ale chyba nie odstr\u0119czy\u0142o&#8230; Przeciwnie, Mro\u017cek si\u0119 systemowo upowszechni\u0142. A teraz \u2013 podczas lektury \u201eOpowiada\u0144\u201d &#8211; wida\u0107 dok\u0142adnie, sk\u0105d si\u0119 wzi\u0119\u0142a i jak si\u0119 rozrasta\u0142a symbolika absurdu. Przecie\u017c pisarz sam wszystkiego nie wymy\u015bli\u0142&#8230; On tylko inspirowa\u0142, pokaza\u0142 mo\u017cliwo\u015bci i ustanowi\u0142 horyzont zdarze\u0144. Reszty dokonali czytelnicy, obserwuj\u0105cy rzeczywisto\u015b\u0107. Po prostu szybko podpi\u0119li dostrze\u017cone sytuacje pod \u015bwietlisty, wyra\u017any i sugestywny schemat intelektualnej spekulacji, zaproponowany przez pisarza. Co sk\u0105din\u0105d wystawia niez\u0142e \u015bwiadectwo krajowej populacji konsument\u00f3w kultury \u2013 mo\u017ce nie tej wsp\u00f3\u0142czesnej, ale tamtej, kt\u00f3ra by\u0142a i rz\u0105dzi\u0142a jeszcze tak niedawno&#8230; Warto sobie przypomnie\u0107, gdzie by\u0142y \u201eniegdysiejsze \u015bniegi\u201d.<\/p>\n<p>Dla mnie lektura tego tomu ma jeszcze pewien aspekt osobisty \u2013 zawiera on bowiem me ulubione opowiadanie Mro\u017cka &#8211; mianowicie \u201eSjest\u0119\u201d. To bezpretensjonalna (acz po czubek wy\u0142adowana refleksjami \u015bwiatopogl\u0105dowymi, metafizycznymi i filozoficznymi tudzie\u017c politycznymi nawet) i urocza opowiastka o rozmowie funkcjonariuszy dw\u00f3ch porz\u0105dk\u00f3w ideologicznych \u015bwiadomie oddaj\u0105cych si\u0119 s\u0142u\u017cbie porz\u0105dkowi trzeciemu (\u00f3w\u017ce bowiem ma akurat przewag\u0119&#8230;). Jeden z nich jest wodzirejem, znawc\u0105 protoko\u0142u dyplomatycznego i arkan\u00f3w \u017cycia towarzyskiego, a drugi \u2013 ksi\u0119dzem pe\u0142ni\u0105cym funkcj\u0119 kapelana, duszpasterza w&#8230; komitecie rz\u0105dz\u0105cej partii. Sytuacja arcypolska \u2013 cho\u0107 zarazem uniwersalna, ponadczasowa i powtarzalna w ka\u017cdym pokoleniu. Koniunkturalizm, oportunizm i kr\u00f3tkowzroczna g\u0142upota \u2013 jak si\u0119 wydaje \u2013 towarzyszy\u0107 nam b\u0119d\u0105 po wieki wiek\u00f3w, rodacy.<\/p>\n<p><b>Tomasz Sas<br \/>(23 05 2025)<\/b><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>S\u0142awomir Mro\u017cek\u00a0 Opowiadania zebrane. Tom IWydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2025 Rekomendacja: 5\/7 Ocena ok\u0142adki: 4\/5 W oparach absurdu Czysty \u201eMro\u017cek\u201d, w stanie krystalicznym, idealnym do studiowania pod kierunkiem fachowca i do bardziej samodzielnych prac badawczych \u2013 a poza tym do lektur przyjemnych i po\u017cytecznych&#8230; Sam kilkakrotnie przy r\u00f3\u017cnych okazjach edytorskich, kt\u00f3re mia\u0142em zaszczyt rekomendowa\u0107, podejmowa\u0142em kwesti\u0119 \u201emro\u017cka\u201d (tu akurat ma\u0142\u0105 liter\u0105) jako zjawiska kulturowego, pewnej typowo polskiej osobliwo\u015bci poznawczej, paradoksalnej hiperboli rzeczywisto\u015bci tudzie\u017c groteskowego przegi\u0119cia epistemologicznego. Innymi s\u0142owy: \u201emro\u017cka\u201d jako kosmicznej nieregularno\u015bci (a mo\u017ce przeciwnie \u2013 regularno\u015bci?) na g\u0142adkim obliczu Matki Natury. W takim uj\u0119ciu \u201emro\u017cek\u201d sta\u0142 si\u0119 narz\u0119dziem opisu rzeczywisto\u015bci polskiej \u2013 powszechnie stosowanym i co do zasady jednolicie rozumianym. Ca\u0142a warto\u015b\u0107 poznawcza tego narz\u0119dzia na dw\u00f3ch p\u0142aszczyznach jednak jest najbardziej sposobna. Pierwsza zawiera si\u0119 w konstatacji, \u017ce co\u015b \u201ejest jak z Mro\u017cka\u201d, druga za\u015b to fraza \u201eMro\u017cek by tego nie wymy\u015bli\u0142\u201d. Ten pierwszy zwrot, czyli \u201ejak z Mro\u017cka\u201d, to w istocie najwy\u017cszy poziom stopniowalno\u015bci absurdu. Absurdy bowiem dziel\u0105 si\u0119 na ma\u0142e, \u015brednie, wielkie i&#8230; mro\u017ckowskie. Te pierwsze to powszednie, oswojone, pl\u0105cz\u0105ce si\u0119 pod nogami i na tyle obecne, \u017ce ich obecno\u015bci nie zauwa\u017camy. Te drugie te\u017c masowe, te\u017c obecne \u2013 ale ju\u017c bywaj\u0105 upierdliwe \u2013 jak s\u0142up&#8230;<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":5223,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"book_review_cover_url":"","book_review_title":"","book_review_series":"","book_review_author":"","book_review_genre":"","book_review_isbn":"","book_review_publisher":"","book_review_release_date":"","book_review_format":"","book_review_pages":"","book_review_source":"","book_review_rating":"-1","book_review_summary":""},"categories":[437,16],"tags":[198],"wppr_data":{"cwp_meta_box_check":"No"},"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5221"}],"collection":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=5221"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5221\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5321,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5221\/revisions\/5321"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media\/5223"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=5221"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=5221"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=5221"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}