{"id":5102,"date":"2025-02-01T23:12:00","date_gmt":"2025-02-01T22:12:00","guid":{"rendered":"http:\/\/100zastu.pl\/?p=5102"},"modified":"2025-07-16T17:43:41","modified_gmt":"2025-07-16T15:43:41","slug":"tym-bardziej","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/2025\/02\/01\/tym-bardziej\/","title":{"rendered":"Tym bardziej"},"content":{"rendered":"\n<h3><b>Stanis\u0142aw Tym\u00a0 <img loading=\"lazy\" class=\"size-medium wp-image-5103 alignright\" src=\"http:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2025\/02\/tym-bardziej-20250130-poziom-300x215.jpg\" alt=\"\" width=\"300\" height=\"215\" srcset=\"https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2025\/02\/tym-bardziej-20250130-poziom-300x215.jpg 300w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2025\/02\/tym-bardziej-20250130-poziom-1024x735.jpg 1024w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2025\/02\/tym-bardziej-20250130-poziom-768x551.jpg 768w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2025\/02\/tym-bardziej-20250130-poziom-1536x1103.jpg 1536w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2025\/02\/tym-bardziej-20250130-poziom-2048x1470.jpg 2048w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2025\/02\/tym-bardziej-20250130-poziom-50x36.jpg 50w\" sizes=\"(max-width: 300px) 100vw, 300px\" \/><br \/>Tym bardziej<br \/>Wydawnictwo Polityka, Warszawa 2025<\/b><\/h3>\n<p><span style=\"color: #ff0000;\"><b>Rekomendacja: 5\/7 <br \/>Ocena ok\u0142adki: 4\/5<\/b><\/span><\/p>\n<h2><span style=\"color: #3366ff;\"><u><b>Felietonista zimozielony&#8230;<\/b><\/u><\/span><\/h2>\n<p>Polska to wci\u0105\u017c du\u017cy kraj. Nawet gdy pojawiaj\u0105 si\u0119 mniemania, i\u017c dwie s\u0105 Polski, rowem-okopem przeci\u0119te nienawi\u015bci, to i tak ka\u017cda z nich z osobna nadal jest du\u017ca. Pojedynczy Polak-szarak wielko\u015bci nie ogarnia; trzeba mu t\u0119 Polsk\u0119 \u2013 jego Polsk\u0119 (niezale\u017cnie od tego, kt\u00f3ra jego jest) opowiedzie\u0107. Opowiadanie Polski \u2013 wielka rzecz. By\u0142o w dziejach kilku wyznaczonych, nominowanych, wybranych, namaszczonych \u015bwi\u0119tymi olejami specjalist\u00f3w \u201ein\u017cynierii dusznej\u201d &#8211; z patentami, certyfikatami i rozkazami od najwy\u017cszej w\u0142adzy. Ale si\u0119 jako\u015b nie przyj\u0119li. O wi\u0119ksze sukcesy pokusili si\u0119 amatorzy opowiadania, samozwa\u0144czy heroldowie, <i>whistleblowerzy<\/i> i w\u0119drowni grioci (robi\u0105cy w bran\u017cy za misk\u0119 zupy i kieliszeczek czego\u015b mocniejszego).<\/p>\n<p>W ka\u017cdym razie opowiadanie Polski innym Polakom to zaj\u0119cie typu <i>full time job<\/i> \u2013 ale niekoniecznie etatowe. W zasadzie w pe\u0142ni samodzielne (niesamodzielni \u017cyj\u0105 kr\u00f3tko i karier nie robi\u0105). A do tego uzurpatorskie (z pewn\u0105 tak\u0105 nutk\u0105 bezczelno\u015bci \u2013 ale nadto z niezb\u0119dn\u0105 przypraw\u0105 talentu). Ot, pojawia si\u0119 w przestrzeni publicznej kto\u015b, kto potrafi przyrz\u0105dzi\u0107 tekst (lub inn\u0105 form\u0119 przekazu) na tyle interesuj\u0105cy, \u017ce dysponenci fragment\u00f3w tej przestrzeni \u2013 fragment\u00f3w zajmowanych przez tzw. media \u2013 s\u0105 gotowi zaoferowa\u0107 takowemu wikt i opierunek (plus kieszonkowe) w zamian za regularne dostarczanie tekst\u00f3w (lub innych form przekazu) w sensie \u015bcis\u0142ym, aczkolwiek w zasadzie og\u00f3lnym, opowiadaj\u0105cych Polsk\u0119 Polkom i Polakom.<\/p>\n<p>Analiza tego fenomenu intelektualnego w polskiej przestrzeni medialnej to temat na osobne opowiadanie, a w zasadzie wyzwanie, kt\u00f3re by\u0107 mo\u017ce kiedy\u015b podejm\u0119. Na razie dokonajmy kilku niezb\u0119dnych, jak si\u0119 wydaje, zabieg\u00f3w porz\u0105dkowych. Ot\u00f3\u017c rzecz z grubsza ujmuj\u0105c, profesja, o kt\u00f3rej mowa, to <b>felietonistyka<\/b>, za\u015b jej wykonawcy to <b>felietoni\u015bci<\/b>. Proste? Niby tak, ale nie za bardzo&#8230; Korzenie tego gatunku (pierwotnie tylko w formie pisanej) tkwi\u0105 w XVIII mniej wi\u0119cej wieku, gdy gazety rozpowszechni\u0142y si\u0119 i utrwali\u0142y. Ich wydawcy szybko po\u0142apali si\u0119, \u017ce informacje, opinie tudzie\u017c sponsorowane inseraty gospodarcze to nie wszystko, co powinni i mog\u0105 oferowa\u0107 zachwyconym czytelnikom. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce ci gotowi s\u0105 p\u0142aci\u0107 tak\u017ce za rozrywk\u0119, zabaw\u0119 i w og\u00f3le ka\u017cd\u0105 g\u0142upot\u0119, pustot\u0119, satyr\u0119. Gazety wyruszy\u0142y na poszukiwanie \u015bmiesznych tre\u015bci. Gdzie jest popyt, pojawia si\u0119 poda\u017c, wi\u0119c trefnisie przysiedli fa\u0142d\u00f3w w swych pluderkach i zaoferowali teksty bardziej na luzie.<\/p>\n<p>Utar\u0142 si\u0119 powszechny zwyczaj dynamicznego redagowania gazet: pierwsze kolumny by\u0142y serio \u2013 informacyjne, polityczne, z komentarzami, opiniami, dobrymi radami i dyskursami w interesuj\u0105cych og\u00f3\u0142 kwestiach. Na ostatniej gazety stawa\u0142y d\u0119ba \u2013 bez trudu osi\u0105gano granice dobrego smaku, szargano autorytety, zabijano kpin\u0105, nanoszono b\u0142ota na dywany w salonach (metaforycznie ma si\u0119 rozumie\u0107). Czytelnicy prasy (na szcz\u0119\u015bcie nie wszyscy&#8230;) poj\u0119li te\u017c, \u017ce gazeta mo\u017ce si\u0119 sta\u0107 por\u0119cznym narz\u0119dziem walki \u2013 ju\u017c to konkurencyjnej, ju\u017c to politycznej \u2013 z prawdziwymi b\u0105d\u017a urojonymi przeciwnikami. Pamflecik, paszkwil, plotka, kalumnia, obelga \u2013 to ci dopiero sztos; rzecz w tym, \u017ce nie ka\u017cdemu talentu starcza\u0142o. Ale to zn\u00f3w kwestia prawa popytu-poda\u017cy. Na rynku zameldowali si\u0119 spece-pa\u0142karze, kt\u00f3rzy za niewyg\u00f3rowan\u0105 op\u0142at\u0105 przerabiali wskazanego delikwenta na szmaty (bez osobistych powod\u00f3w). Po niewielu latach z kontaminacji tych dw\u00f3ch profesji: polemisty tudzie\u017c humorysty \u2013 zrodzi\u0142 si\u0119 felietonista&#8230; Ju\u017c nie do wynaj\u0119cia \u2013 polemista samodzielny, na w\u0142asny rachunek. I nie b\u0142azenek-\u015bmieszek \u2013 raczej intelektualna formacja w typie sta\u0144czyka, o losy ojczyzny (nawet wtedy, gdy jej nie by\u0142o&#8230;) zatroskanego. Owszem, nie stroni\u0105cy od ostrego dowcipu i zab\u00f3jczych replik \u2013 ale w sumie m\u0105\u017c stanu nieledwie, autorytet i opoka, cz\u0119sto pisz\u0105cy regularnie w jednej gazecie przez kilka dekad, no wr\u0119cz jednoosobowa instytucja spo\u0142eczna&#8230;<\/p>\n<p>Ju\u017c w XIX wieku dorobili\u015bmy si\u0119 paru felietonist\u00f3w rangi instytucjonalnej: Rodo\u0107 (Miko\u0142aj Biernacki), Boles\u0142aw Prus, Jan Lam czy Aleksander \u015awi\u0119tochowski na przyk\u0142ad. W XX wieku by\u0142o jeszcze lepiej: Tadeusz Boy-\u017bele\u0144ski, Antoni S\u0142onimski, Bruno Winawer, Stefan Kisielewski, Hamilton (Jan Zbigniew S\u0142ojewski). KTT (Krzysztof Teodor Toeplitz), Janusz G\u0142owacki, Jerzy Urban, Micha\u0142 Radgowski, Daniel Passent, Ludwik Stomma, Jerzy Pilch. Te kilka ostatnich nazwisk to eskadra felietonist\u00f3w tygodnika \u201ePolityka\u201d z jej lat najlepszych (<i>to se ne vrati<\/i> \u2013 dzisiejsza ekipa felietonowa \u201ePolityki\u201d, mo\u017ce wyj\u0105wszy Hartmana, mog\u0142aby tamtej buty czy\u015bci\u0107).<\/p>\n<p>Stanis\u0142aw Tym te\u017c nale\u017ca\u0142 do wunderteamu najlepszego pisma mi\u0119dzy \u0141ab\u0105 a W\u0142adywostokiem (to niegdy\u015b; a ostatnio w europejskiej czo\u0142\u00f3wce opiniotw\u00f3rczej) \u2013 jedynego takiego fenomenu wolnych medi\u00f3w w \u015bwiecie. Aktor, re\u017cyser i dyrektor teatru, kabareciarz (w nieco innym sensie, ni\u017c funkcja ta wygl\u0105da dzisiaj; do\u015b\u0107 wspomnie\u0107 STS, \u201eOwc\u0119\u201d i \u201eDudka\u201d) autor tekst\u00f3w scenicznych, scenarzysta filmowy i telewizyjny&#8230; Innymi s\u0142owy: cz\u0142owiek kilkorga talent\u00f3w, z kt\u00f3rych ka\u017cdy najwy\u017cszej by\u0142 pr\u00f3by \u2013 zreszt\u0105 wystarcz\u0105 dwa s\u0142owa &#8211; \u201eRejs\u201d, \u201eMi\u015b\u201d &#8211; i wszystko jasne. Wszyscy, z kilku pokole\u0144 zebrani (poza eremitami i analfabetami spo\u0142ecznymi) Polacy p\u0142ci obojga, wiemy o co chodzi. Tym to by\u0142a instytucja \u2013 nie \u017ceby zaraz sumienie narodu czy jaki\u015b tam Wernyhora nowy, ale na pewno gwarancja, \u017ce jeszcze troch\u0119 poci\u0105gniemy bez absolutnego zidiocenia. Na rynku felietonowym pojawi\u0142 si\u0119 w 1972 roku, ale jako\u015b na poboczach g\u0142\u00f3wnego nurtu. Dopiero trzydzie\u015bci pi\u0119\u0107 lat p\u00f3\u017aniej zasili\u0142 \u201ePolityk\u0119\u201d &#8211; z korzy\u015bci\u0105 dla obu stron. By\u0142 wtedy tw\u00f3rc\u0105 kompletnym, ukszta\u0142towanym i nieskorym do felietonowej egzaltacji, w zdecydowanie najlepszym okresie swej pisarskiej aktywno\u015bci (na pewno na gruncie felietonowym). \u201ePolityce\u201d te\u017c si\u0119 przyda\u0142, bo ju\u017c jej wtedy Pilcha nie sta\u0142o&#8230;<\/p>\n<p>Czym by\u0142 Tym? Wtedy i do wczoraj \u2013 kamertonem, metronomem, kamieniem probierczym, wag\u0105 w r\u0119kach inspektora zdrowego rozs\u0105dku, lup\u0105 widz\u0105c\u0105 znaki wodne i odciski linii papilarnych. By\u0142 termometrem (tym, kt\u00f3rzy populi\u015bci zalecali st\u0142uc, by nie mie\u0107 gor\u0105czki), aparatem do mierzenia ci\u015bnienia spo\u0142ecznego (osobliwie wewn\u0105trzczaszkowego) i papierkiem lakmusowym naszej obywatelsko\u015bci. Dobrowolne wzi\u0119cie na siebie takiej roli w \u017cyciu publicznym tworzy wymagania, ograniczenia i zobowi\u0105zania o znacznym (czasem wr\u0119cz niezno\u015bnym) ci\u0119\u017carze. Najbardziej zab\u00f3jcza jest regularno\u015b\u0107 \u2013 gazetowy deadline wyznacza terminy nieub\u0142agane, nieprzesuwalne, nienegocjowalne; musisz si\u0119 zmie\u015bci\u0107, a pisanie z regu\u0142y odk\u0142adasz na ostatni\u0105 chwil\u0119, by z kolei sprosta\u0107 wymogom aktualno\u015bci (nikt felieton\u00f3w nie pisze na zapas, z du\u017cym wyprzedzeniem). Raz spr\u00f3bowa\u0142em i tylko dzi\u0119ki \u017cyczliwo\u015bci (wzmocnionej rzadk\u0105 wtedy na rynku czekolad\u0105 Wedla) zielonookiej za\u0142ogi urz\u0119du pocztowego w \u0141agowie oraz s\u0142u\u017cbowej, tajnej, wprz\u0119gni\u0119tej w pa\u0144stwow\u0105 sie\u0107 informacyjn\u0105 rozklekotanej zbrojovki (kto nie pami\u0119ta, co to takiego by\u0142o, niech popyta&#8230;) unikn\u0105\u0142em powa\u017cnej wtopy, dyskredytuj\u0105cej felietonist\u0119 do\u017cywotnio&#8230;<\/p>\n<p>Tym by\u0142 felietonist\u0105 wiecznotrwa\u0142ym, zimozielonym i profetycznym. Aktualno\u015b\u0107 tekstu felietonowego jest jego zalet\u0105 \u2013 ale przez tydzie\u0144. Potem nowe teksty zmiataj\u0105 urod\u0119 poprzednich \u2013 ich j\u0119zyk, forma, struktura i publicystyczna moc padaj\u0105 ofiar\u0105 czasu. Taki ju\u017c los brylant\u00f3w jednorazowego u\u017cytku. Po prostu unicestwia je sedymentacja \u2013 proces tworzenia si\u0119 warstw osadowych. Jako wytrwa\u0142y czytelnik felieton\u00f3w \u2013 w porcjach dochodz\u0105cych do kilkunastu sztuk jednorazowo \u2013 z do\u015bwiadczenia wiem, \u017ce po tygodniu ju\u017c si\u0119 nie pami\u0119ta onegdajszych zachwyt\u00f3w ani uniesie\u0144. Chyba \u017ce tekst jest tak arcygenialny, jak \u201eM\u0142awa atakuje\u201d Toeplitza lub \u201eMale\u0144ka z\u0142ota szubienica\u201d Hamiltona. Ale takich kamieni milowych w felietonistyce niewiele&#8230; Niekt\u00f3rzy autorzy pr\u00f3buj\u0105 wzmocni\u0107 i wyd\u0142u\u017cy\u0107 sensy swych tekst\u00f3w, kreuj\u0105c dla nich pewne sta\u0142e punkty odniesienia. Tym te\u017c uciek\u0142 si\u0119 do tego zabiegu. Wykoncypowa\u0142 mianowicie posta\u0107 Polaka-szaraka, czyli zwyczajnego obywatela, przeci\u0119tnie intelektualnie kumatego, prostolinijnego i jednoznacznego, stroni\u0105cego od abstrakcji, w zasadzie \u0142opatologicznego, ale wolnego od uprzedze\u0144. I sam mianowa\u0142 si\u0119 rzecznikiem takowego. Nie tyle przemawiaj\u0105c w jego imieniu, co w\u0142a\u015bnie opowiadaj\u0105c mu Polsk\u0119. Ten zabieg formalny, rzadko formu\u0142owany dos\u0142ownie, cz\u0119\u015bciej dorozumiany, znacznie wyd\u0142u\u017ca\u0142 \u017cywotno\u015b\u0107 felieton\u00f3w Tyma, bowiem uk\u0142ada\u0142 je w \u0142a\u0144cuchy zdarze\u0144 intelektualnych, nast\u0119puj\u0105cych po sobie \u2013 Polak-szarak wzbogaca\u0142 si\u0119 o \u015bwiatopogl\u0105d, terytorium i tylko jemu przynale\u017cne imponderabilia narodowo-obywatelskie.<\/p>\n<p>Ale dopiero zgromadzenie tych tekst\u00f3w w ksi\u0105\u017ckowych zbiorach ca\u0142\u0105 ich si\u0142\u0119 ujawnia. Szkoda wielka, \u017ce poniewczasie&#8230; Przyznacie bowiem, \u017ce bie\u017c\u0105cy wp\u0142yw felietonisty na bieg dziej\u00f3w niewielki jest (a w zasadzie zerowy), za\u015b wp\u0142yw lektury felieton\u00f3w z kilku lat, zgromadzonych w jednym tomie, jest&#8230; te\u017c podobny, to znaczy \u017caden. Niemniej koncentracja my\u015bli autora robi wra\u017cenie \u2013 podobnie jak fakt, \u017ce wszystkie one zdumiewaj\u0105co \u015bwie\u017ce, \u017ce nie wi\u0119dn\u0105 i nie opadaj\u0105 jak listki jesieni\u0105&#8230; Felietonistyka Tyma jest zimozielona i profetyczna \u2013 zawsze \u2013 jak wtedy, gdy ju\u017c w 2017 roku przewidzia\u0142 karier\u0119 genera\u0142a Kuku\u0142y (z niewiadomych powod\u00f3w trwaj\u0105c\u0105, pod skrzyde\u0142kami Kosiniaka-Kamysza, po dzi\u015b dzie\u0144&#8230;), czy gdy w 2018 roku zasugerowa\u0142, jak znacz\u0105co wzrosn\u0105 umiej\u0119tno\u015bci Morawieckiego, kt\u00f3ry ju\u017c wtedy na spotkaniu z wyborcami potrafi\u0142 k\u0142ama\u0107 godzin\u0119 albo i d\u0142u\u017cej, i ani razu si\u0119 nie pomyli\u0142.<\/p>\n<p>Lektura stu najlepszych (wedle kryteri\u00f3w nie tylko intelektualnych, ale przede wszystkim serdecznych) felieton\u00f3w z lat ostatnich, zebranych przez przyjaci\u00f3\u0142 Tyma, to \u015bwiadectwo bolesne &#8211; jakiej\u017ce wyrwy dozna\u0142o nasze terytorium poznawcze. Tu czas \u017caden ran nie uleczy.<\/p>\n<p><b>Tomasz Sas <br \/>(01 02 2025)<\/b><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Stanis\u0142aw Tym\u00a0 Tym bardziejWydawnictwo Polityka, Warszawa 2025 Rekomendacja: 5\/7 Ocena ok\u0142adki: 4\/5 Felietonista zimozielony&#8230; Polska to wci\u0105\u017c du\u017cy kraj. Nawet gdy pojawiaj\u0105 si\u0119 mniemania, i\u017c dwie s\u0105 Polski, rowem-okopem przeci\u0119te nienawi\u015bci, to i tak ka\u017cda z nich z osobna nadal jest du\u017ca. Pojedynczy Polak-szarak wielko\u015bci nie ogarnia; trzeba mu t\u0119 Polsk\u0119 \u2013 jego Polsk\u0119 (niezale\u017cnie od tego, kt\u00f3ra jego jest) opowiedzie\u0107. Opowiadanie Polski \u2013 wielka rzecz. By\u0142o w dziejach kilku wyznaczonych, nominowanych, wybranych, namaszczonych \u015bwi\u0119tymi olejami specjalist\u00f3w \u201ein\u017cynierii dusznej\u201d &#8211; z patentami, certyfikatami i rozkazami od najwy\u017cszej w\u0142adzy. Ale si\u0119 jako\u015b nie przyj\u0119li. O wi\u0119ksze sukcesy pokusili si\u0119 amatorzy opowiadania, samozwa\u0144czy heroldowie, whistleblowerzy i w\u0119drowni grioci (robi\u0105cy w bran\u017cy za misk\u0119 zupy i kieliszeczek czego\u015b mocniejszego). W ka\u017cdym razie opowiadanie Polski innym Polakom to zaj\u0119cie typu full time job \u2013 ale niekoniecznie etatowe. W zasadzie w pe\u0142ni samodzielne (niesamodzielni \u017cyj\u0105 kr\u00f3tko i karier nie robi\u0105). A do tego uzurpatorskie (z pewn\u0105 tak\u0105 nutk\u0105 bezczelno\u015bci \u2013 ale nadto z niezb\u0119dn\u0105 przypraw\u0105 talentu). Ot, pojawia si\u0119 w przestrzeni publicznej kto\u015b, kto potrafi przyrz\u0105dzi\u0107 tekst (lub inn\u0105 form\u0119 przekazu) na tyle interesuj\u0105cy, \u017ce dysponenci fragment\u00f3w tej przestrzeni \u2013 fragment\u00f3w zajmowanych przez tzw. media \u2013 s\u0105 gotowi zaoferowa\u0107 takowemu wikt i opierunek (plus kieszonkowe)&#8230;<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":5104,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"book_review_cover_url":"","book_review_title":"","book_review_series":"","book_review_author":"","book_review_genre":"","book_review_isbn":"","book_review_publisher":"","book_review_release_date":"","book_review_format":"","book_review_pages":"","book_review_source":"","book_review_rating":"-1","book_review_summary":""},"categories":[24],"tags":[499],"wppr_data":{"cwp_meta_box_check":"No"},"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5102"}],"collection":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=5102"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5102\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5262,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5102\/revisions\/5262"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media\/5104"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=5102"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=5102"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=5102"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}