{"id":4979,"date":"2024-10-28T15:04:43","date_gmt":"2024-10-28T14:04:43","guid":{"rendered":"http:\/\/100zastu.pl\/?p=4979"},"modified":"2025-01-12T18:17:44","modified_gmt":"2025-01-12T17:17:44","slug":"ksiegarnia-w-paryzu","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/2024\/10\/28\/ksiegarnia-w-paryzu\/","title":{"rendered":"Ksi\u0119garnia w Pary\u017cu"},"content":{"rendered":"\n<h3><strong>Kerri Maher<\/strong><\/h3>\n<p><img loading=\"lazy\" class=\"size-medium wp-image-4980 alignright\" src=\"http:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2024\/10\/ksiegarnia-20240924-poziom-300x226.jpg\" alt=\"\" width=\"300\" height=\"226\" srcset=\"https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2024\/10\/ksiegarnia-20240924-poziom-300x226.jpg 300w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2024\/10\/ksiegarnia-20240924-poziom-1024x772.jpg 1024w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2024\/10\/ksiegarnia-20240924-poziom-768x579.jpg 768w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2024\/10\/ksiegarnia-20240924-poziom-1536x1158.jpg 1536w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2024\/10\/ksiegarnia-20240924-poziom-2048x1544.jpg 2048w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2024\/10\/ksiegarnia-20240924-poziom-50x38.jpg 50w\" sizes=\"(max-width: 300px) 100vw, 300px\" \/><\/p>\n<h3><strong><br \/><\/strong><strong>Ksi\u0119garnia w Pary\u017cu <br \/><\/strong><strong>Prze\u0142o\u017cyli Anna Bereta-Jankowska i Piotr Pie\u0144kowski <br \/><\/strong><strong>Wydawnictwo Znak, Krak\u00f3w 2024<\/strong><\/h3>\n<p><span style=\"color: #ff0000;\"><strong>Rekomendacja: 4\/7 <br \/><\/strong><strong>Ocena ok\u0142adki: 3\/5<\/strong><\/span><\/p>\n<h2><span style=\"color: #3366ff;\"><strong><u>Odyseusz p\u0142ynie Sekwan\u0105&#8230;<\/u><\/strong><\/span><\/h2>\n<p>\u201eUlisses\u201d Jamesa Joyce&#8217;a jest niew\u0105tpliwie najwybitniejsz\u0105 powie\u015bci\u0105 dwudziestego wieku, mitem za\u0142o\u017cycielskim ca\u0142ej licz\u0105cej si\u0119 dwudziestowiecznej prozy \u015bwiatowej. Bezdyskusyjnie&#8230; Im wi\u0119cej czasu up\u0142ywa od daty pierwszego wydania, tym dobitniej prymat \u00f3w si\u0119 uwydatnia. Owszem, trwaj\u0105 spory, od czasu do czasu pojawiaj\u0105 si\u0119 \u201eodkrywcze\u201d i obrazoburcze manifesty krytyk\u00f3w, poszukuj\u0105cych s\u0142awy, udrapowanych dla niepoznaki w togi \u201esprawiedliwych\u201d. Ale w\u0105tpliwo\u015bci tylko utwardzaj\u0105 i upowszechniaj\u0105 mniemania, \u017ce co\u015b wielkiego w tym \u201eUlissesie\u201d jest. Lecz co to jest? Ba, spora armia analityk\u00f3w, teoretyk\u00f3w i krytyk\u00f3w prozy ju\u017c sformu\u0142owa\u0142a, ci\u0105gle formu\u0142uje i jeszcze d\u0142ugo formu\u0142owa\u0107 b\u0119dzie swoje opinie i zdania os\u0105dzaj\u0105ce o tym fenomenie. Niew\u0105tpliwe nowatorstwo prozatorskie jest na pierwszym miejscu \u2013 po \u201eUlissesie\u201d nic ju\u017c w \u015bwiatowej literaturze nie b\u0119dzie takie same jak przedtem. Ale sama literatura ju\u017c nie b\u0119dzie o\u0142tarzem geniuszu. Literatura ju\u017c nie b\u0119dzie misj\u0105, a pisarz \u2013 demiurgiem. Przeciwnie: ksi\u0105\u017cki mo\u017cna pali\u0107, sekwestrowa\u0107, usuwa\u0107 z bibliotek, a pisarzy \u2013 gn\u0119bi\u0107 procesami, wsadza\u0107 do wi\u0119zie\u0144 (wcze\u015bniejsza o dwie dekady przygoda Zoli to przypadek odosobniony i w og\u00f3le ma\u0142e piwo&#8230;), skazywa\u0107 na banicj\u0119 i fatw\u0119.<\/p>\n<p>Dlaczego tak si\u0119 sta\u0142o? Bo, rzecz ujmuj\u0105c generalnie \u2013 zg\u0142upieli\u015bmy masowo. Nie by\u0142oby w tym nic zdro\u017cnego, bo dot\u0105d na og\u00f3\u0142 fali zg\u0142upienia towarzyszy\u0142a r\u00f3wnie silna tendencja do odbicia si\u0119 od dna. Wszelako nie tym razem \u2013 g\u0142upcy na dnie g\u0142upoty zostali, moszcz\u0105c si\u0119 wygodnie i wzmo\u017cenie moralne praktykuj\u0105c, skrzykuj\u0105c si\u0119 w krucjatowe kohorty przeciw zgorszeniu, w\u00f3dzie i nihilistycznemu rozpasaniu. To by\u0142 jeden z objawiaj\u0105cych si\u0119 na skal\u0119 masow\u0105 efekt\u00f3w psychologicznych Wielkiej Wojny. Rzekomemu rozlu\u017anieniu obyczaj\u00f3w towarzyszy\u0107 zacz\u0119\u0142y radykalne manifestacje \u201eprawdziwej\u201d wiary, narzucaj\u0105cej jakoby surowe i ograniczaj\u0105ce normy etyczne, si\u0119gaj\u0105ce nie tylko sfery publicznej, ale ingeruj\u0105ce mi\u0119dzy \u201eczterema \u015bcianami\u201d osobniczej prywatno\u015bci. Tak \u2013 odpowiedzi\u0105 na tu\u017c-powojenny luz sta\u0142 si\u0119 terror konserwatywnej, pryncypialnej poprawno\u015bci, maj\u0105cy przywr\u00f3ci\u0107 jakoby naturalny (i po\u017c\u0105dany przez religijnych koryfeuszy) porz\u0105dek rzeczy. W Europie nie by\u0142o to zjawisko na szcz\u0119\u015bcie ani tak powszechnie, ani uci\u0105\u017cliwe \u2013 w ko\u0144cu ludzkie nami\u0119tno\u015bci tonowa\u0142y tu prze\u017cycia osobiste \u2013 miliony przecie\u017c do\u015bwiadczy\u0142y potworno\u015bci Wielkiej Wojny, a to raczej nie sprzyja\u0142o proliferacji radykalizmu na wielk\u0105 skal\u0119 (poza populacj\u0105 przegranych, kt\u00f3rzy eksploatowa\u0107 pocz\u0119li krzywd\u0119 i godno\u015b\u0107). Za to za Atlantykiem, gdzie weterani korpusu ekspedycyjnego w aurze zwyci\u0119stwa raczej nie dowie\u017ali wielu traumatycznych do\u015bwiadcze\u0144, radykalizm moralnego wzmo\u017cenia eksplodowa\u0142 bez przeszk\u00f3d, pobudzaj\u0105c nie tylko emocje izolacjonistyczne, ale przede wszystkim rozumian\u0105 po puryta\u0144sku potrzeb\u0119 doskona\u0142o\u015bci etycznej.<\/p>\n<p>W takiej aurze skromny irlandzki pisarz James Joyce na emigracji w Pary\u017cu od 1920 roku (Szmaragdowa Wyspa ju\u017c dawno sta\u0142a si\u0119 dla niego bezpowrotnie zbyt ma\u0142a i zbyt duszna) siedzia\u0142 i pisa\u0142 powie\u015b\u0107 \u2013 <i>opus magnum<\/i> swego \u017cycia, a \u015bwiat mia\u0142 j\u0105 pozna\u0107 po tytu\u0142em \u201eUlisses\u201d. Joyce by\u0142 wtedy tw\u00f3rc\u0105 znanym umiarkowanie, w kr\u0119gach oczywi\u015bcie literatury angloj\u0119zycznej \u2013 g\u0142\u00f3wnie dzi\u0119ki \u201eDubli\u0144czykom\u201d oraz \u201ePortretowi artysty z czas\u00f3w m\u0142odo\u015bci\u201d &#8211; tekstom wydanym na pocz\u0105tku wojny. Publiczno\u015b\u0107 i krytyka nie zlekcewa\u017cy\u0142y zupe\u0142nie dzie\u0142 Joyce&#8217;a \u2013 lecz doprawdy zajmowano si\u0119 wtedy raczej czym\u015b innym (chocia\u017c \u201ePortret&#8230;\u201d &#8211; dzi\u0119ki niespotykanej w\u00f3wczas pewnej takiej dezynwolturze, a mo\u017ce nawet zaplanowanej \u015bmia\u0142o\u015bci obyczajowej, cieszy\u0142 si\u0119 znacznym zainteresowaniem). Wi\u0119c Joyce osiad\u0142 w Pary\u017cu \u2013 ostatnim (jak wtedy mniema\u0142) etapie emigranckiej tu\u0142aczki (po austriackiej wtedy Puli, gdzie naucza\u0142 j\u0119zyk\u00f3w w szkole Berlitza, po Szwajcarii i W\u0142oszech) \u2013 i pisa\u0142, nie bez przeszk\u00f3d, spowodowanych k\u0142opotami ze zdrowiem w\u0142asnym (oczy!) i ci\u0105\u017c\u0105cym na nim zadaniem nale\u017cytego utrzymania rodziny&#8230;<\/p>\n<p>W tym samym mniej wi\u0119cej czasie (po powrocie z pracy w misji Czerwonego Krzy\u017ca na Ba\u0142kanach) zainstalowa\u0142a si\u0119 nad Sekwan\u0105 niejaka Sylvia Beach (rocznik 1887) &#8211; Amerykanka, urodzona w Baltimore, c\u00f3rka prezbiteria\u0144skiego pastora (ale nie szeregowego funkcjonariusza ko\u015bcio\u0142a, wprost przeciwnie &#8211; lidera&#8230;) Sylvestra Beacha i Eleanor Beach &#8211; pochodz\u0105cej z maj\u0119tnej rodziny bankierskiej (co znajdzie swoje znaczenie w dalszym ci\u0105gu tej opowie\u015bci). Sylvia by\u0142a \u2013 wedle wschodnioeuropejskich kryteri\u00f3w towarzyskich \u2013 <i>oko\u0142olitieraturn\u0105 \u017ce\u0144szczin\u0105<\/i>, czyli typow\u0105, dobrze wykszta\u0142con\u0105, obyt\u0105 w \u015bwiecie dziewczyn\u0105 z dobrego domu i lepszych sfer (ale nie z wielkiej arystokracji pochodzenia i pieni\u0105dza), sk\u0105din\u0105d o raczej liberalnych pogl\u0105dach i wzorcach zachowa\u0144, wyzbyt\u0105 przes\u0105d\u00f3w i ciekaw\u0105 \u015bwiata. M\u0142odzie\u0144cze ambicje literackie jako\u015b w sobie zdusi\u0142a (zapewne przekonuj\u0105c si\u0119 bole\u015bnie w kwestii tzw. niemania talentu), ale trzyma\u0142a si\u0119 obranej drogi, gruntownie studiuj\u0105c literatur\u0119 i dopasowuj\u0105c swe sk\u0142onno\u015bci intelektualne do zamiaru zakotwiczenia si\u0119 na rynku ksi\u0105\u017cki na przyk\u0142ad. Najpierw pomy\u015bla\u0142a, \u017ce wr\u00f3ci do Nowego Jorku i tam za\u0142o\u017cy ksi\u0119garni\u0119 francusk\u0105. Ale pobyt w Pary\u017cu robi\u0142 jej tak dobrze na samopoczucie i wyzwala\u0142 szanse osobistego szcz\u0119\u015bcia, \u017ce pierwotny pomys\u0142 przenicowa\u0142a. I tak oto na Lewym Brzegu, jesieni\u0105 1919 roku, przy rue Dupuytren (numer osiem) w sz\u00f3stym <i>arrondissement<\/i>, w lokalu po pralni, kt\u00f3rej w\u0142a\u015bcicielka postanowi\u0142a zakosztowa\u0107 wreszcie emerytury \u2013 Sylvia otworzy\u0142a (za par\u0119 tysi\u0119cy zielonych po\u017cyczonych od mamy) ksi\u0119garni\u0119 (\u0142\u0105cznie z wypo\u017cyczalni\u0105) angloj\u0119zyczn\u0105 pod wymownym szyldem &#8211; \u201eShakespeare and Company\u201d.<\/p>\n<p>No i za\u017car\u0142o&#8230; Powoli, ale jednak. Tu\u017c po Wielkiej Wojnie angloj\u0119zyczna kompania ekspatriat\u00f3w artystycznych zacz\u0119\u0142a powoli rosn\u0105\u0107; przybywali nie tylko Brytyjczycy, najcz\u0119\u015bciej Amerykanie, kt\u00f3rym liberalny klimat Pary\u017ca zacz\u0105\u0142 si\u0119 podoba\u0107 (w odr\u00f3\u017cnieniu od nasyconej cenzur\u0105, nietolerancj\u0105 i ortodoksyjnym religianctwem atmosfery w Ameryce). Nie bez znaczenia by\u0142 te\u017c niezwykle korzystny kurs dolara na europejskich gie\u0142dach. Przybysze (p\u0142ci obojga \u2013 \u017ceby nie by\u0142o) potrzebowali nie tylko miejsca, gdzie mogliby si\u0119 napi\u0107, ponarzeka\u0107 i ewentualnie kogo\u015b poderwa\u0107 na kr\u00f3tki romansik. Potrzebowali adresu, pod kt\u00f3rym mogli zaopatrzy\u0107 si\u0119 w nowo\u015bci wydawnicze i \u015bwie\u017ce numery licznych ambitnych periodyk\u00f3w, wydawanych na Wschodnim Wybrze\u017cu tudzie\u017c w Kalifornii. Potrzebowali miejsca, gdzie mogli swobodnie pogada\u0107, podyskutowa\u0107 w rodzimym j\u0119zyku i w swoim gronie \u2013 wielkiej awangardy, troch\u0119 zbuntowanej, troch\u0119 szalonej i zawsze skorej do odrobiny szale\u0144stwa. Ksi\u0119garnia \u201eShakespeare and Company\u201d oferowa\u0142a wszystko, czego potrzebowali!<\/p>\n<p>Anglik\u00f3w i Amerykan\u00f3w przybywa\u0142o w Pary\u017cu z tygodnia na tydzie\u0144, a osobliwie wielu zjawi\u0142o si\u0119 nad Sekwan\u0105 po wej\u015bciu w \u017cycie tzw. ustawy Volsteada o prohibicji i po krokach prawnych, zmierzaj\u0105cych do ustanowienia fanatycznej, motywowanej religijnie i pedagogicznie cenzury polityczno-obyczajowej &#8211; dzi\u0119ki tzw. ustawie Comstocka, zakazuj\u0105cej rozpowszechniania (drog\u0105 pocztow\u0105) \u201edzie\u0142 obra\u017aliwych i obscenicznych\u201d w obszarze literatury, kina, teatru \u2013 a nawet malarstwa i rze\u017aby. Anglosascy \u201eekspaci\u201d szybko orientowali si\u0119 w paryskim uk\u0142adzie towarzyskim (zreszt\u0105 wielu mia\u0142o adres ksi\u0119garni, a nawet swoiste referencje od poprzednik\u00f3w) i wiedzieli, \u017ce u \u201eSzekspira i Sp\u00f3\u0142ki\u201d znajd\u0105 si\u0119 w dobrych r\u0119kach. Przecie\u017c jednym z najdawniejszych klient\u00f3w firmy by\u0142 sam Ezra Pound \u2013 ameryka\u0144ski modernistyczny poeta, krytyk i t\u0142umacz, kt\u00f3rego nazwisko otwiera\u0142o wiele drzwi we Francji (zanim w po\u0142owie lat 20. przekabaci\u0142 si\u0119 na faszyzm i wyjecha\u0142 do Rzymu, liza\u0107 dup\u0119 Mussoliniemu).<\/p>\n<p>Na ulic\u0119 Dupuytren czasem zagl\u0105da\u0142a sama Gertruda Stein (w towarzystwie nieod\u0142\u0105cznej Alice Toklas) \u2013 papie\u017cyca ameryka\u0144skiego \u015brodowiska artystycznego w Pary\u017cu i niekwestionowana wyrocznia we wszystkich jego sprawach i sprawkach. To pod ten adres pierwsze kroki na paryskim bruku skierowa\u0142 m\u0142ody weteran wojny we W\u0142oszech, korespondent gazety \u201eToronto Star\u201d, mi\u0142o\u015bnik (kolejno\u015b\u0107 nieprzypadkowa!) whisky, boksu, samodzielnych, wyzwolonych kobiet i corridy \u2013 niejaki Ernest Hemingway. To tam zagl\u0105dali regularnie Andre Gide i Jules Romains \u2013 wielcy ju\u017c w\u00f3wczas pisarze francuscy, podpatruj\u0105cy ochoczo, co te\u017c ciekawego dzieje si\u0119 u tych nieobliczalnych Anglosas\u00f3w. Czasem wpada\u0142 Jean Cocteau \u2013 a z angloj\u0119zycznych sam Thomas Stearns Eliot, wtedy uwa\u017cany za najwi\u0119kszego wsp\u00f3\u0142czesnego poet\u0119 tego j\u0119zyka (obok Walta Whitmana naturalnie); zagl\u0105da\u0142 te\u017c Thornton Wilder, no i oczywi\u015bcie Fitzgeraldowie \u2013 Francis Scott i szalona Zelda \u2013 gdy akurat byli w Pary\u017cu, ku rado\u015bci Hemingwaya, kt\u00f3ry uwielbia\u0142 nieko\u0144cz\u0105ce si\u0119 s\u0142owne, przyjacielskie utarczki w Fitzgeraldem \u2013 no i prowokowa\u0142 go, by naprawd\u0119 skrzy\u017cowali r\u0119kawice na ringu.<\/p>\n<p>A przy okazji za\u0142o\u017cycielka tej ksi\u0119garni, czyli Sylvia Beach oczywi\u015bcie, odnalaz\u0142a w\u0142asne szcz\u0119\u015bcie. Ju\u017c na wst\u0119pie swej paryskiej inicjacji biznesowej zaprzyja\u017ani\u0142a si\u0119 z Adrienne Monnier \u2013 te\u017c ksi\u0119gark\u0105 (tyle \u017ce francuskoj\u0119zyczn\u0105) i organizatork\u0105 \u017cycia kulturalnego literackiej bohemy z Lewego Brzegu. Panie \u017cy\u0142y w udanym na og\u00f3\u0142 zwi\u0105zku (cho\u0107 nie bez pewnych zawirowa\u0144) ponad trzydzie\u015bci lat (a\u017c do \u015bmierci Adrienne w 1955 roku), kocha\u0142y si\u0119 i wspiera\u0142y w spos\u00f3b godny najwy\u017cszego szacunku. Ale dla narracji, zaproponowanej przez autork\u0119 tej biograficznej powie\u015bci, czyli Kerri Maher (dla porz\u0105dku \u2013 to m\u0142oda ameryka\u0144ska pisarka z Bostonu i by\u0142a wyk\u0142adowczyni uniwersytecka \u2013 tak, zgadli\u015bcie oczywi\u015bcie: na nowojorskiej Columbii uczy\u0142a kreatywnego pisania&#8230;), najistotniejsze wydaje si\u0119 pewne obiadowe przyj\u0119cie, wydane w lipcu 1920 roku przez francuskiego poet\u0119 Andre Spire&#8217;a. Bo wtedy Sylvia Beach pozna\u0142a Jamesa Joyce&#8217;a&#8230;<\/p>\n<p>Irlandzki pisarz na emigracji w Pary\u017cu sta\u0142 si\u0119 cz\u0119stym go\u015bciem w ksi\u0119garni \u201eSzekspir i Sp\u00f3\u0142ka\u201d, jako klient wypo\u017cyczalni i pilny uczestnik towarzyskich herbatek u Sylvii i Adrienne. W zasadzie powie\u015b\u0107 pani Maher zaczyna si\u0119 w momencie, gdy Joyce zwierzy\u0142 si\u0119 z k\u0142opot\u00f3w, jakie napotyka rozpowszechnianie pierwszych fragment\u00f3w jego \u201eUlissesa\u201d na wielkim rynku ameryka\u0144skim. Opublikowane w magazynie \u201eThe Little Review\u201d rozdzia\u0142y powie\u015bci sprawi\u0142y, \u017ce fanatycy spod sztandar\u00f3w samozwa\u0144czego arcycenzora Comstocka doprowadzili do konfiskaty egzemplarzy pisma, rozprowadzanych drog\u0105 pocztow\u0105 \u2013 pod zarzutem szerzenia nieobyczajno\u015bci, pornografii i deprawacji. Obu wydawczyniom grozi\u0142o wi\u0119zienie&#8230; W takiej ambarasuj\u0105cej sytuacji panna Sylvia Beach podj\u0119\u0142a spontaniczne, niezbyt sk\u0105din\u0105d przemy\u015blane i na pewno nieskalkulowane na ch\u0142odno zobowi\u0105zanie \u2013 to ona, jako ksi\u0119garnia \u201eShakespeare and Company\u201d opublikuje \u201eUlissesa\u201d pana Joyce&#8217;a! I wzi\u0119\u0142a si\u0119 do roboty. Nic w tym nie by\u0142o rewolucyjnego \u2013 wielkie, uznane ksi\u0119garnie w owych czasach masowo para\u0142y si\u0119 edytorstwem ksi\u0105g wszelakich, a p\u00f3\u017aniej je sprzedawa\u0142y. Ewenement wydawniczy w wykonaniu panny Beach polega\u0142 na tym, \u017ce jej firma by\u0142a malutka, bez koniecznego kapita\u0142u i asekuracji, za\u015b towar \u2013 wysoce ryzykowny pod ka\u017cdym wzgl\u0119dem. Ale posz\u0142o. I o tym szale\u0144stwie jest powie\u015b\u0107 Kerri Maher&#8230;<\/p>\n<p>Powie\u015b\u0107 jak powie\u015b\u0107&#8230; Ci\u0105gu dalszego akcji wszelako nie zdradzimy. Powie\u015b\u0107 pro\u015bciutka, sklecona przy u\u017cyciu zwyczajnych \u015brodk\u00f3w ekspresji, bez fajerwerk\u00f3w intelektualnych i formalnych, nawet (powiedzmy to szczerze!) jednostajna i nudnawa miejscami, wyprana z emocji (sk\u0105din\u0105d wysokoenergetyczne, intymne sceny erotyczne \u201eszczyc\u0105 si\u0119\u201d niezbyt wybuchowym \u0142adunkiem afektywnym). Ale \u2013 gdy jej si\u0119 przyjrze\u0107 w ca\u0142o\u015bci \u2013 ciekawa i zajmuj\u0105ca. Dlaczego? A to dzi\u0119ki osobliwemu zag\u0119szczeniu narracji \u2013 przy czym \u201ezag\u0119stnikami\u201d s\u0105 nazwiska i fakty. Ka\u017cde z nazwisk (niemal bez wyj\u0105tku) co\u015b znaczy w dziejach kultury, ka\u017cdy fakt ma zakotwiczenie w rzeczywistym kalendarium darze\u0144. Owszem, powie\u015bciowy luz w formule znanej od zawsze jako <i>licentia poetica<\/i> pojawia si\u0119 tu i \u00f3wdzie, ale niczemu nie szkodzi, niczego nie utrudnia. Fabularna g\u0119sto\u015b\u0107 narracji, kumulacja zdarze\u0144 (sk\u0105din\u0105d przecie\u017c prawdziwych) jest odrobin\u0119 \u0142agodzona delikatnymi, subtelnymi i \u0142adnie (poniek\u0105d wytrawnie i z pewnym takim znawstwem) zapisanymi wstawkami homoerotycznymi \u2013 jakby autorka nie ufa\u0142a sile wyobra\u017ani swych czytelnik\u00f3w. Ale to doprawdy \u017cadna przeszkoda w lekturze. B\u0119dziecie si\u0119 ni\u0105 cieszy\u0107 \u2013 jak odkryciem nowego gatunku czekoladek albo cha\u0142wy w sklepiku za rogiem. Smacznego.<\/p>\n<p><strong>Tomasz Sas <\/strong><br \/><strong>(28 10 2024)<\/strong><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Kerri Maher Ksi\u0119garnia w Pary\u017cu Prze\u0142o\u017cyli Anna Bereta-Jankowska i Piotr Pie\u0144kowski Wydawnictwo Znak, Krak\u00f3w 2024 Rekomendacja: 4\/7 Ocena ok\u0142adki: 3\/5 Odyseusz p\u0142ynie Sekwan\u0105&#8230; \u201eUlisses\u201d Jamesa Joyce&#8217;a jest niew\u0105tpliwie najwybitniejsz\u0105 powie\u015bci\u0105 dwudziestego wieku, mitem za\u0142o\u017cycielskim ca\u0142ej licz\u0105cej si\u0119 dwudziestowiecznej prozy \u015bwiatowej. Bezdyskusyjnie&#8230; Im wi\u0119cej czasu up\u0142ywa od daty pierwszego wydania, tym dobitniej prymat \u00f3w si\u0119 uwydatnia. Owszem, trwaj\u0105 spory, od czasu do czasu pojawiaj\u0105 si\u0119 \u201eodkrywcze\u201d i obrazoburcze manifesty krytyk\u00f3w, poszukuj\u0105cych s\u0142awy, udrapowanych dla niepoznaki w togi \u201esprawiedliwych\u201d. Ale w\u0105tpliwo\u015bci tylko utwardzaj\u0105 i upowszechniaj\u0105 mniemania, \u017ce co\u015b wielkiego w tym \u201eUlissesie\u201d jest. Lecz co to jest? Ba, spora armia analityk\u00f3w, teoretyk\u00f3w i krytyk\u00f3w prozy ju\u017c sformu\u0142owa\u0142a, ci\u0105gle formu\u0142uje i jeszcze d\u0142ugo formu\u0142owa\u0107 b\u0119dzie swoje opinie i zdania os\u0105dzaj\u0105ce o tym fenomenie. Niew\u0105tpliwe nowatorstwo prozatorskie jest na pierwszym miejscu \u2013 po \u201eUlissesie\u201d nic ju\u017c w \u015bwiatowej literaturze nie b\u0119dzie takie same jak przedtem. Ale sama literatura ju\u017c nie b\u0119dzie o\u0142tarzem geniuszu. Literatura ju\u017c nie b\u0119dzie misj\u0105, a pisarz \u2013 demiurgiem. Przeciwnie: ksi\u0105\u017cki mo\u017cna pali\u0107, sekwestrowa\u0107, usuwa\u0107 z bibliotek, a pisarzy \u2013 gn\u0119bi\u0107 procesami, wsadza\u0107 do wi\u0119zie\u0144 (wcze\u015bniejsza o dwie dekady przygoda Zoli to przypadek odosobniony i w og\u00f3le ma\u0142e piwo&#8230;), skazywa\u0107 na banicj\u0119 i fatw\u0119. Dlaczego tak si\u0119 sta\u0142o? Bo, rzecz ujmuj\u0105c&#8230;<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":4981,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"book_review_cover_url":"","book_review_title":"","book_review_series":"","book_review_author":"","book_review_genre":"","book_review_isbn":"","book_review_publisher":"","book_review_release_date":"","book_review_format":"","book_review_pages":"","book_review_source":"","book_review_rating":"-1","book_review_summary":""},"categories":[20,17],"tags":[490],"wppr_data":{"cwp_meta_box_check":"No"},"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4979"}],"collection":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=4979"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4979\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5078,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4979\/revisions\/5078"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media\/4981"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=4979"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=4979"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=4979"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}