{"id":2746,"date":"2021-05-24T10:30:19","date_gmt":"2021-05-24T08:30:19","guid":{"rendered":"http:\/\/100zastu.pl\/?p=2746"},"modified":"2024-03-27T02:36:05","modified_gmt":"2024-03-27T01:36:05","slug":"sen-o-okapi","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/2021\/05\/24\/sen-o-okapi\/","title":{"rendered":"Sen o okapi"},"content":{"rendered":"\n<h3><strong>Mariana Leky \u00a0<\/strong><\/h3>\n<h3><img loading=\"lazy\" class=\"size-medium wp-image-2747 alignright\" src=\"http:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2021\/05\/leky-okapi-20210516-poziom-300x217.jpg\" alt=\"\" width=\"300\" height=\"217\" srcset=\"https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2021\/05\/leky-okapi-20210516-poziom-300x217.jpg 300w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2021\/05\/leky-okapi-20210516-poziom-768x555.jpg 768w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2021\/05\/leky-okapi-20210516-poziom-1024x740.jpg 1024w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2021\/05\/leky-okapi-20210516-poziom-50x36.jpg 50w\" sizes=\"(max-width: 300px) 100vw, 300px\" \/><\/h3>\n<h3><br \/><strong>Sen o okapi <\/strong><br \/><strong>Prze\u0142o\u017cy\u0142a Agnieszka Walczy <\/strong><br \/><strong>Wydawnictwo Otwarte, Krak\u00f3w 2021<\/strong><\/h3>\n<p><span style=\"color: #ff0000;\"><strong>Rekomendacja: 4\/7 <\/strong><\/span><br \/><span style=\"color: #ff0000;\"><strong>Ocena ok\u0142adki: 4\/5<\/strong><\/span><\/p>\n<h2><span style=\"color: #3366ff;\"><strong><u>Raport oniryczny z krainy Jasia i Ma\u0142gosi<\/u><\/strong><\/span><\/h2>\n<p align=\"RIGHT\"><i>Oh, du sch<span style=\"font-family: Times New Roman, serif;\">\u00f6<\/span>ner Westerwald!<br \/><\/i><i>\u00dcber Deine H\u00f6hen pfeift der Wind so kalt <br \/><\/i><strong>(pocz\u0105tkowe wersy refrenu popularnej<\/strong><br \/><strong>pie\u015bni marszowej Wehrmachtu)<\/strong><\/p>\n<p align=\"LEFT\">Bracia Jakub i Wilhelm Grimmowie urodzili si\u0119 w Hesji, w mie\u015bcie Hanau, tu\u017c przy wschodnim skraju niewysokiego, ale d\u0142ugiego, zalesionego pasma wzg\u00f3rz Westerwald. Bracia Grimmowie pisali bajki (a mo\u017ce tylko spisywali, jak to czyni\u0105 etnografowie&#8230;). Bodaj najs\u0142ynniejsza z ich historyjek to <em>\u201eH<span style=\"font-family: Times New Roman, serif;\">\u00e4<\/span>nsel und Gretel\u201d<\/em> (czyli po spolszczeniu \u201eJa\u015b i Ma\u0142gosia\u201d) &#8211; dzieje si\u0119 w lasach Westerwaldu w\u0142a\u015bnie. Pewien drwal owdowia\u0142y, z dw\u00f3jk\u0105 dzieci, wzi\u0105\u0142 sobie kolejn\u0105 kobiet\u0119, a ta nam\u00f3wi\u0142a go, by dzieci \u2013 dla oszcz\u0119dno\u015bci, bo \u017cycie takie jest kosztowne &#8211; w lesie porzuci\u0142. Biedactwa tu\u0142a\u0142y si\u0119, a\u017c trafi\u0142y na chatk\u0119, zbudowan\u0105 z chleba i piernik\u00f3w. Gdy troch\u0119 podjad\u0142y, w\u0142a\u015bcicielka tej osobliwej pu\u0142apki, wredna sk\u0105din\u0105d czarownica, uwi\u0119zi\u0142a male\u0144stwa, by je jeszcze podtuczy\u0107, upiec i smacznie zje\u015b\u0107. Na szcz\u0119\u015bcie sprytne dzieciaki sfajczy\u0142y bab\u0119 w jej w\u0142asnym piecu, zabra\u0142y z chatki troch\u0119 zamelinowanej bi\u017cuterii niewiadomego pochodzenia, odnalaz\u0142y drog\u0119 do domu. A tam macocha wyzion\u0119\u0142a ju\u017c ducha, tatko si\u0119 ucieszy\u0142 i odt\u0105d wszyscy \u017cyli d\u0142ugo i szcz\u0119\u015bliwie&#8230;<\/p>\n<p align=\"LEFT\">I od czasu tamtej historyjki tak ju\u017c jest w Westerwaldzie \u2013 s\u0105 problemy, jak wsz\u0119dzie, ale udaje si\u0119 je pokona\u0107 lub cho\u0107by zneutralizowa\u0107 \u2013 a w rezultacie wszyscy (no, z ma\u0142ymi wyj\u0105tkami&#8230;) \u017cyj\u0105 d\u0142ugo i szcz\u0119\u015bliwie&#8230;<\/p>\n<p>\u017bycie bowiem i \u015bmier\u0107 w Westerwaldzie reguluj\u0105 sny Selmy \u2013 babci narratorki, dziesi\u0119cioletniej (na pocz\u0105tku opowie\u015bci&#8230;) Luizy. A konkretnie \u2013 jeden sen. Gdy na polance w Sowim Gaju (czyli <i>echt<\/i> niemieckim lesie z germa\u0144skich bajek) pojawia si\u0119 okapi \u2013 zwierzak, kt\u00f3ry sam w sobie jest niemal sennym majakiem (chocia\u017c istnieje naprawd\u0119: <i>okapia johnstoni<\/i> w lasach \u015brodkowej Afryki \u2013 rzadka i osobliwa mieszanina \u017cyrafy, zebry, os\u0142a, sarny i myszy) \u2013 w ci\u0105gu dwudziestu czterech godzin kto\u015b w okolicy umiera. No, czasem mo\u017ce w ci\u0105gu czterdziestu o\u015bmiu godzin&#8230; Ludzie w Westerwaldzie nie byli specjalnie przes\u0105dni. Bez strachu siadali pod \u015bciennymi zegarami, cho\u0107 to proszenie si\u0119 o szybk\u0105 \u015bmier\u0107, ostentacyjnie wywieszali pranie mi\u0119dzy Bo\u017cym Narodzeniem a Nowym Rokiem, chocia\u017c oznacza\u0142o to co najmniej udzia\u0142 w zab\u00f3jstwie&#8230;<\/p>\n<p>Ale oniryczne okapi u babci Selmy to powa\u017cna sprawa; \u015bni\u0142o si\u0119 trzy razy i trzy razy sen zabija\u0142. Wi\u0119c po pojawieniu si\u0119 w przestrzeni spo\u0142ecznej has\u0142a \u201eokapi\u201d Westerwald zamiera\u0142 na dob\u0119 lub dwie. Mieszka\u0144cy k\u0142adli si\u0119 do \u0142\u00f3\u017cek, nie wychodzili z dom\u00f3w, pisali listy z pro\u015bbami o wybaczenie do wszystkich, kt\u00f3rych kiedy\u015b (jak my\u015bleli&#8230;) skrzywdzili. Potem te listy odbierali od listonosza, gdy opr\u00f3\u017cnia\u0142 skrzynk\u0119&#8230; Tak by\u0142o i tym razem \u2013 18 kwietnia 1983 roku; po dwudziestu czterech godzinach mieszka\u0144cy Westerwaldu odwo\u0142ali Okapi-Alarm, zapominaj\u0105c, \u017ce funkcjonuje te\u017c cykl czterdziestoo\u015bmiogodzinny. I sta\u0142o si\u0119&#8230; W drodze do szko\u0142y, w poci\u0105gu, Martin, syn my\u015bliwego i pijaka Palma, przyjaciel jedyny i serdeczny Luizy, opar\u0142 si\u0119 jak zwykle o automatyczne drzwi wagonu. Ale akurat tego dnia drzwi nie by\u0142y domkni\u0119te&#8230;<\/p>\n<p>Tak, nie mo\u017cna powiedzie\u0107, by mieszka\u0144cy Westerwaldu nie obcowali z magi\u0105 na co dzie\u0144. Mieli j\u0105 wok\u00f3\u0142 &#8211; naocznie, namacalnie i bole\u015bnie. Ale nie pozwolili, by magia nios\u0142a dezintegracj\u0119 \u2013 przeciwnie: przeciwstawiali si\u0119 jej z ca\u0142ych si\u0142, cho\u0107 czasem niezdarnie i nad wyraz pokr\u0119tnie. Wi\u0119c w zasadzie \u201eSen o okapi\u201djest ksi\u0105\u017ck\u0105 o&#8230; mi\u0142o\u015bci. Ano tak \u2013 \u015bci\u015blej bior\u0105c: o praktykowaniu mi\u0142o\u015bci bezceremonialnej, mo\u017ce troch\u0119 naiwnej, ale \u017cadn\u0105 miar\u0105 niewyspekulowanej, niczego wielkiego nie oczekuj\u0105cej w zamian, opr\u00f3cz zrozumienia fantazji, przeczu\u0107 i nieodpartych pokus \u201etej drugiej\u201d osoby. Innymi s\u0142owy: mi\u0142o\u015b\u0107 w Westerwaldzie to akceptacja \u2013 ale nie rezygnacja. Bo akceptacja akceptacj\u0105, ale czemu nie powalczy\u0107 o swoje? Oczywi\u015bcie nie wszyscy walcz\u0105 z odpowiedni\u0105 intensywno\u015bci\u0105. Alaska kocha wszystkich bezwarunkowo. Ale Alaska to pies \u2013 gigantyczne bydl\u0119, maj\u0105ce w sobie co\u015b z wilczarza irlandzkiego. Optyk kocha babci\u0119 Selm\u0119 od dobrych trzydziestu lat, ale nie potrafi jej tego powiedzie\u0107, hamowany przez g\u0142osy w g\u0142owie; jest za to posiadaczem najwi\u0119kszej w \u015bwiecie kolekcji pocz\u0105tk\u00f3w, pierwszych zda\u0144 list\u00f3w mi\u0142osnych. Astrid, mama Luizy i w\u0142a\u015bcicielka kwiaciarni, nie kocha Petera, ojca Luizy, wioskowego lekarza. Ma kochanka (Alberto jest W\u0142ochem i w\u0142a\u015bcicielem lodziarni) i nierozwi\u0105zywalny (do czasu, do czasu&#8230;) dylemat: odej\u015b\u0107 \u2013 nie odchodzi\u0107? Peter, ojciec Luizy, kocha chyba tylko siebie; w\u0142a\u015bnie postanawia zawiesi\u0107 praktyk\u0119 i za namow\u0105 psychoanalityka doktora Maschke rusza w \u015bwiat \u2013 wsz\u0119dzie tam, gdzie go dot\u0105d nie by\u0142o; od wyjazdu tylko dzwoni \u2013 a to z Namibii, a to z Malezji, z Alaski, Nowej Zelandii, z Agadiru, Krasnojarska&#8230; O \u017cyciu uczuciowym Elsbeth, szwagierki Selmy i smutnej Marlies \u2013 wioskowej dziwaczki &#8211; Luiza niewiele raportuje. Sama jest chyba zakochana (te\u017c w trybie warunkowym) we Frederiku, m\u0142odym niemieckim mnichu buddyjskim z Japonii, kt\u00f3ry pewnego dnia nagle pojawi\u0142 si\u0119 w podszyciu Sowiego Gaju, w\u015br\u00f3d mch\u00f3w i paproci&#8230;<\/p>\n<p>Lecz bez przesady \u2013 Westerwald nie jest krain\u0105 mi\u0142o\u015bci w sensie \u015bcis\u0142ym. Owszem \u2013 jest paru fanatycznych idealist\u00f3w, ale racjonalni egoi\u015bci maj\u0105 swoj\u0105 reprezentacj\u0119, kto wie, czy przypadkiem nie dominuj\u0105c\u0105&#8230; S\u0105 te\u017c wredni, bezinteresowni przeszkadzacze, zazdro\u015bnicy, zawistnicy. <i>Quantum satis<\/i> \u2013 jak wsz\u0119dzie. Na szcz\u0119\u015bcie Mariana Leky nie ka\u017ce si\u0119 nam przejmowa\u0107 \u017cyciem codziennym Westerwaldu, troskami i problemami tego\u017c \u017cycia. \u201eSen o okapi\u201d to nie raport socjologiczny, ale oniryczny, z mitologicznej krainy Jasia i Ma\u0142gosi na dodatek. Wi\u0119c jest w nim sporo z ba\u015bni. W sam raz, by si\u0119 w tej prozie zakocha\u0107, co rekomenduj\u0119 poszukiwaczom nowej ksi\u0105\u017cki-przytulanki, do poczytywania po kawa\u0142ku, na okr\u0105g\u0142o \u2013 zamiast s\u0142odkiego (i g\u0142\u0119boko niewskazanego) deserku po kolacji. Oniryczny klimat \u201eSnu o okapi\u201d ma bowiem w\u0142a\u015bciwo\u015bci uodparniaj\u0105ce, zgo\u0142a bakteriob\u00f3jcze. A ju\u017c na pewno rozweselaj\u0105ce (mimo pewnej takiej zasmucaj\u0105cej dramaturgii niekt\u00f3rych zdarze\u0144 i epizod\u00f3w).<\/p>\n<p>Oczywi\u015bcie w pi\u0119knym Westerwaldzie nie jest stale tak, jak w cytowanej na wst\u0119pie rze\u015bkiej, chwackiej pie\u015bni marszowej \u2013 gdy nad pag\u00f3rkami pi\u017adzi zimny wiatr, ale najmarniejszy promyk s\u0142o\u0144ca nie pozwala sercom przemarzn\u0105\u0107 do ko\u0144ca&#8230; Ten westerwaldzki hymn regularnie wy\u015bpiewywa\u0142 (tyle \u017ce w rytmie walczyka), \u0142a\u017c\u0105c po wsi i rycz\u0105c wniebog\u0142osy, niejaki Friedhelm, brat sklepikarza i miejscowy <i>jurodiwyj<\/i> \u2013 dra\u017cni\u0105c tym lokals\u00f3w niepomiernie. Mimo tej magii bowiem Westerwald aspiruje do zwyczajno\u015bci i oczekuje, \u017ce tak b\u0119dzie traktowany. Wie\u015b jak wie\u015b, okolica jak okolica&#8230; Ci\u0105gn\u0105ce si\u0119 jak smr\u00f3d za wojskiem skojarzenia, wzbudzone powszechnie znan\u0105 frazeologiczn\u0105 kontaminacj\u0105 <i>\u201eoh, du sch<\/i><span style=\"font-family: Times New Roman, serif;\"><i>\u00f6<\/i><\/span><i>ner Westerwald\u201d<\/i>, jako\u015b miejscowym nie pasowa\u0142y. Mimo to nieco z tej magii po lekturze spr\u00f3bujmy dla siebie ocali\u0107. I wraca\u0107 do Westerwaldu&#8230;<\/p>\n<p><strong>Tomasz Sas <\/strong><br \/><strong>(24.05.2021)<\/strong><\/p>\n<p>PS. Musz\u0119 przyzna\u0107, \u017ce podczas lektury \u201eSnu o okapi\u201d towarzyszy\u0142o mi s\u0142abe, lecz nieodparte wra\u017cenie, \u017ce ten klimat \u2013 bo nie fabu\u0142\u0119 \u2013 sk\u0105d\u015b ju\u017c znam. Ten rytm i spos\u00f3b opowiadania, struktur\u0119 narracji i persyfla\u017cowy chichot zza dekoracji. Przypomnia\u0142o mi si\u0119 wydane w NRD w 1980 roku (za\u015b przet\u0142umaczone u nas w roku 1986 i edytowane w PIW-ie &#8211; w fenomenalnej serii Klubu Interesuj\u0105cej Ksi\u0105\u017cki) \u201eWykolejenie\u201d Ingi von Wangenheim. Pozornie, czyli na pierwszy rzut oka i nast\u0119pne rzuty, mi\u0119dzy oboma tekstami nic wsp\u00f3lnego nie ma \u2013 poza j\u0119zykiem, w kt\u00f3rym zosta\u0142y oryginalnie napisane. No i dzieli je znaczny up\u0142yw czasu&#8230; Inge von Wangenheim \u2013 przedwojennej jeszcze proweniencji komunistka (ale ca\u0142kiem nie twardog\u0142owa i nieortodoksyjna), aktorka i pisarka, zwi\u0105zana z teatrem Erwina Piscatora, zbudowa\u0142a \u201eWykolejenie\u201d na kanwie podobno autentycznego zdarzenia, kt\u00f3re w ko\u0144cu lat 70. wstrz\u0105sn\u0119\u0142o spo\u0142eczno\u015bci\u0105 spokojnie przepi\u0119knej doliny So\u0142awy w Turyngii (sk\u0105din\u0105d nieodleg\u0142ej od naszego Westerwaldu&#8230;) &#8211; w okolicach Jeny, Saalfeldu, Kahli i P<span style=\"font-family: Times New Roman, serif;\">\u00f6<\/span>ssneck. A najbardziej w Orlam<span style=\"font-family: Times New Roman, serif;\">\u00fc<\/span>nde. Tam w\u0142a\u015bnie, na \u015blepym torze kolejowym przy \u0142\u0105ce nad rzeczk\u0105 Orl\u0105, odczepi\u0142 si\u0119 od sk\u0142adu towarowego i w ko\u0144cu wywr\u00f3ci\u0142 wagon z towarem eksportowym, za\u0142adowanym w drukarni we wspomnianym ju\u017c miasteczku P<span style=\"font-family: Times New Roman, serif;\">\u00f6<\/span>ssneck. To by\u0142y oczywi\u015bcie paczki ksi\u0105\u017cek, adresowane do Sztokholmu. Paczki uszkodzi\u0142y si\u0119 i rozsypa\u0142y, a wsz\u0119dobylskie dzieciaki przywlek\u0142y \u201eto co\u015b\u201d do dom\u00f3w. Miejscowi poligloci szybko rozszyfrowali tytu\u0142 &#8211; \u201eArtystyczne wariacje na dzie\u0144 i na noc\u201d &#8211; a sprytni m\u0142odzie\u0144cy i ca\u0142kiem doro\u015bli obywatele miasteczka (zanim kolejarze i w og\u00f3le w\u0142adze lokalne si\u0119 po\u0142apa\u0142y) rozszabrowali i zabunkrowali nieco towaru w b\u0142yskotliwym, dalekosi\u0119\u017cnym przewidywaniu wi\u0105\u017c\u0105cych si\u0119 z jego czarnorynkowym zbytem mo\u017cliwo\u015bci poprawy w\u0142asnych bud\u017cet\u00f3w. No bo nie ma co ukrywa\u0107 \u2013 porno to by\u0142o w najwy\u017cszej poligraficznej jako\u015bci (tamtejszy zak\u0142ad to by\u0142a w\u00f3wczas \u015bwiatowa czo\u0142\u00f3wka technologiczna \u2013 by\u0142em, widzia\u0142em, a troch\u0119 si\u0119 na tym znam&#8230;). Lokalna rewolta obyczajowa i pr\u00f3ba jej spacyfikowania przez towarzyszy z powiatowego i okr\u0119gowego komitetu SED \u2013 to w\u0142a\u015bnie ca\u0142a fabu\u0142a i intryga \u201eWykolejenia\u201d. Niby nie ma nic wsp\u00f3lnego ze \u201eSnem o okapi\u201d, ale co\u015b jednak jest&#8230; Klimat opowiadania, j\u0119zyk i imponderabilia, i ten podsk\u00f3rny chichot. Lubi\u0119 odnajdywa\u0107 takie nieoczywiste ci\u0105g\u0142o\u015bci w formalnie przecie\u017c nieci\u0105g\u0142ej literaturze (bo kogo dzi\u015b obchodzi spu\u015bcizna literacka NRD?). Je\u015bli kiedy\u015b natraficie na \u201eWykolejenie\u201d, przeczytajcie bez uprzedze\u0144, \u017ce to komunistyczny relikt&#8230; TS.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Mariana Leky \u00a0 Sen o okapi Prze\u0142o\u017cy\u0142a Agnieszka Walczy Wydawnictwo Otwarte, Krak\u00f3w 2021 Rekomendacja: 4\/7 Ocena ok\u0142adki: 4\/5 Raport oniryczny z krainy Jasia i Ma\u0142gosi Oh, du sch\u00f6ner Westerwald!\u00dcber Deine H\u00f6hen pfeift der Wind so kalt (pocz\u0105tkowe wersy refrenu popularnejpie\u015bni marszowej Wehrmachtu) Bracia Jakub i Wilhelm Grimmowie urodzili si\u0119 w Hesji, w mie\u015bcie Hanau, tu\u017c przy wschodnim skraju niewysokiego, ale d\u0142ugiego, zalesionego pasma wzg\u00f3rz Westerwald. Bracia Grimmowie pisali bajki (a mo\u017ce tylko spisywali, jak to czyni\u0105 etnografowie&#8230;). Bodaj najs\u0142ynniejsza z ich historyjek to \u201eH\u00e4nsel und Gretel\u201d (czyli po spolszczeniu \u201eJa\u015b i Ma\u0142gosia\u201d) &#8211; dzieje si\u0119 w lasach Westerwaldu w\u0142a\u015bnie. Pewien drwal owdowia\u0142y, z dw\u00f3jk\u0105 dzieci, wzi\u0105\u0142 sobie kolejn\u0105 kobiet\u0119, a ta nam\u00f3wi\u0142a go, by dzieci \u2013 dla oszcz\u0119dno\u015bci, bo \u017cycie takie jest kosztowne &#8211; w lesie porzuci\u0142. Biedactwa tu\u0142a\u0142y si\u0119, a\u017c trafi\u0142y na chatk\u0119, zbudowan\u0105 z chleba i piernik\u00f3w. Gdy troch\u0119 podjad\u0142y, w\u0142a\u015bcicielka tej osobliwej pu\u0142apki, wredna sk\u0105din\u0105d czarownica, uwi\u0119zi\u0142a male\u0144stwa, by je jeszcze podtuczy\u0107, upiec i smacznie zje\u015b\u0107. Na szcz\u0119\u015bcie sprytne dzieciaki sfajczy\u0142y bab\u0119 w jej w\u0142asnym piecu, zabra\u0142y z chatki troch\u0119 zamelinowanej bi\u017cuterii niewiadomego pochodzenia, odnalaz\u0142y drog\u0119 do domu. A tam macocha wyzion\u0119\u0142a ju\u017c ducha, tatko si\u0119 ucieszy\u0142 i odt\u0105d wszyscy \u017cyli d\u0142ugo i szcz\u0119\u015bliwie&#8230; I od czasu&#8230;<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":2748,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"book_review_cover_url":"","book_review_title":"","book_review_series":"","book_review_author":"","book_review_genre":"","book_review_isbn":"","book_review_publisher":"","book_review_release_date":"","book_review_format":"","book_review_pages":"","book_review_source":"","book_review_rating":"-1","book_review_summary":""},"categories":[17],"tags":[328],"wppr_data":{"cwp_meta_box_check":"No"},"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2746"}],"collection":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=2746"}],"version-history":[{"count":8,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2746\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":4658,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2746\/revisions\/4658"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media\/2748"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=2746"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=2746"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=2746"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}