{"id":2455,"date":"2021-01-08T10:16:21","date_gmt":"2021-01-08T09:16:21","guid":{"rendered":"http:\/\/100zastu.pl\/?p=2455"},"modified":"2021-04-03T01:56:16","modified_gmt":"2021-04-02T23:56:16","slug":"wieczor-w-raju","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/2021\/01\/08\/wieczor-w-raju\/","title":{"rendered":"Wiecz\u00f3r w raju"},"content":{"rendered":"\n<h5><strong>Lucia Berlin&nbsp;<\/strong><\/h5>\n<p><img loading=\"lazy\" class=\"size-medium wp-image-2456 alignright\" src=\"http:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2021\/01\/berlin-wiecz\u00f3r-20210103-poziom-300x210.jpg\" alt=\"\" width=\"300\" height=\"210\" srcset=\"https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2021\/01\/berlin-wiecz\u00f3r-20210103-poziom-300x210.jpg 300w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2021\/01\/berlin-wiecz\u00f3r-20210103-poziom-768x538.jpg 768w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2021\/01\/berlin-wiecz\u00f3r-20210103-poziom-1024x717.jpg 1024w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2021\/01\/berlin-wiecz\u00f3r-20210103-poziom-50x35.jpg 50w\" sizes=\"(max-width: 300px) 100vw, 300px\" \/><\/p>\n<h5><br><strong>Wiecz\u00f3r w raju <\/strong><br><strong>Prze\u0142o\u017cy\u0142a Dobromi\u0142a Jankowska <\/strong><br><strong>Grupa Wydawnicza Foksal <br>\u2013 wydawnictwo wab, <br>Warszawa 2020<\/strong><\/h5>\n<p><span style=\"color: #ff0000;\"><strong>Rekomendacja: 5\/7 <\/strong><\/span><br><span style=\"color: #ff0000;\"><strong>Ocena ok\u0142adki: 3\/5<\/strong><\/span><\/p>\n<h3><span style=\"color: #3366ff;\"><strong><u>Dyskretna nuta chanel numer pi\u0119\u0107&#8230;<\/u><\/strong><\/span><\/h3>\n<p>Wszystkie ciotki przylatuj\u0105ce z Ameryki ci\u0105gn\u0119\u0142y za sob\u0105 smu\u017ck\u0119 tego zapachu. Flakony kupowa\u0142y w strefach wolnoc\u0142owych w Idlewild (lotnisko bardziej znane jako Kennedy Airport&#8230;) na O&#8217;Hare, waszyngto\u0144skim Dullesie czy Hartsfield w Atlancie, jak ju\u017c si\u0119 odprawi\u0142y za \u017celazn\u0105 kurtyn\u0119. Kupowa\u0142y number five, bo \u201enosi\u0142a\u201d go sama Marilyn Monroe, a w obliczu podr\u00f3\u017cy za ocean i spotkania z familiantami ich w\u0142asne kosmetyki z supermarketu Searsa wydawa\u0142y si\u0119 nagle jakie\u015b prostackie. Jedna tylko ciotka intensywnie pachnia\u0142a jackiem daniel&#8217;sem i t\u0142umaczy\u0142a, \u017ce boi si\u0119 lata\u0107&#8230; Ciociu \u2013 niepotrzebnie; i tak wiedzieli\u015bmy, jak to by\u0142o naprawd\u0119&#8230; Zreszt\u0105 i ona nosi\u0142a chanelk\u0119 w torebce ze sk\u00f3ry aligatora.<\/p>\n<p>Lektura opowiada\u0144 Lucii Berlin przypomnia\u0142a mi tamte zapachy. Burbon i chanel, chanel i burbon. I saksofonowe sol\u00f3wki Coltrane&#8217;a. I smak coca-coli tudzie\u017c solonych peanuts. I terkot wyszczerbionego, ale wci\u0105\u017c ostro gol\u0105cego remingtona. I magazyn ilustrowany \u201eAmeryka\u201d na b\u0142yszcz\u0105cej, bia\u0142ej jak \u015bnieg, pachn\u0105cej kredzie. I \u201eRio Bravo\u201d ogl\u0105dane w kinach na przedmie\u015bciach po raz pi\u0119tnasty czy tam dwudziesty (bo kole\u017canka z klasy kocha\u0142a si\u0119 w Rickym Nelsonie i potrzebowa\u0142a eskorty, a zobowi\u0105zania towarzyskie zwyk\u0142a sp\u0142aca\u0107 w nader przyjemnej formie, z m\u0142odzie\u0144czym entuzjazmem&#8230;).<\/p>\n<p>Lucia Berlin to brakuj\u0105ce, zaginione (ale chwalebnie odnalezione) ogniwo po\u015brednie \u0142a\u0144cucha ewolucji ameryka\u0144skiej prozy. Lucia Berlin by\u0142a produktem nies\u0142ychanej i szybko post\u0119puj\u0105cej proliferacji klasy \u015bredniej \u2013 w tym upowszechnienia edukacji na poziomie \u015brednim \u2013 tzw. high schools, czyli na nasze: licealnym. Dost\u0119pnej tak\u017ce dla dziewcz\u0105t (na razie, w latach czterdziestych i pi\u0119\u0107dziesi\u0105tych &#8211; tylko bia\u0142ych&#8230;). I to masowo. Podobnie jak egalitarne sta\u0142y si\u0119 uniwersytety; oczywi\u015bcie nie te z Ivy League czy czo\u0142\u00f3wki Zachodniego Wybrze\u017ca (Stanford, UCLA, Berkeley). Tam wci\u0105\u017c barier\u0105 jest pieni\u0105dz. Ale reszta \u2013 te tysi\u0105ce ma\u0142ych i niezbyt \u201euczonych\u201d college&#8217;\u00f3w i uniwerk\u00f3w, oferuj\u0105cych bakalaureaty za pieni\u0105dze, na kt\u00f3re ci\u0119 sta\u0107 \u2013 produkowa\u0142a miliony pretensjonalnych absolwent\u00f3w i absolwentek, z kt\u00f3rych po\u0142owa znika\u0142a z rynku pracy, bo wychodzi\u0142a za m\u0105\u017c i rodzi\u0142a dzieci&#8230;<\/p>\n<p>Lucia Berlin formalnie nie nale\u017ca\u0142a do tamtego grona. Przesz\u0142a swoj\u0105 \u2013 indywidualn\u0105 i kr\u0119t\u0105 \u2013 \u015bcie\u017ck\u0119 kariery osobistej, zdecydowanie r\u00f3\u017cni\u0105c\u0105 si\u0119 od typowej drogi ameryka\u0144skiej dziewczyny. Ale czy a\u017c tak bardzo? Gdy ogarn\u0105\u0107 rezultat \u2013 to pewno nie, nie za bardzo&#8230; Urodzi\u0142a si\u0119 w 1936 roku w g\u00f3rniczym (tak, tak \u2013 z\u0142oto!) miasteczku Juneau na pacyficznym wybrze\u017cu p\u00f3\u0142nocnokanadyjskim (formalnie nale\u017c\u0105cym, jako taki osobliwy \u201ej\u0119zyk\u201d enklawowy, do terytorium stanu Alaska), gdzie jej ojciec pracowa\u0142 akurat na kontrakcie in\u017cyniera g\u00f3rnika. Trzyna\u015bcie lat p\u00f3\u017aniej, po wojennej przerwie, tat\u0119 z rodzin\u0105 wywia\u0142o a\u017c do Chile, sk\u0105d Lucia wr\u00f3ci\u0142a w 1954 roku (po sukcesach towarzyskich, fantazyjnej inicjacji seksualnej i z gruntown\u0105 znajomo\u015bci\u0105 hiszpa\u0144skiego&#8230;) na studia do Albuquerque, na Uniwersytecie Nowego Meksyku. Ale zanim przebrn\u0119\u0142a przez studiowanie literatury, ju\u017c by\u0142a zam\u0119\u017cna i mia\u0142a dw\u00f3ch syn\u00f3w; dyplom musia\u0142 poczeka\u0107 do 1968 roku, po trzecim&#8230; rozwodzie. Pierwszy m\u0105\u017c zmy\u0142 si\u0119, zanim urodzi\u0142 si\u0119 ich drugi syn. Lucia w wirze \u017cycia towarzyskiego w Albuquerque pozna\u0142a poet\u0119 Eda Dorna oraz jazzman\u00f3w Nortona i Berlina. Za pianist\u0119 Nortona wysz\u0142a za m\u0105\u017c i wyjecha\u0142a z nim i synami do Nowego Jorku. Ale u\u0142o\u017cy\u0142o si\u0119 im kiepsko, wi\u0119c uciek\u0142a do Meksyku z saksofonist\u0105 Berlinem. Mia\u0142a z nim kolejnych dw\u00f3ch syn\u00f3w, ale Buddy Berlin wpad\u0142 w na\u0142\u00f3g narkotykowy, wi\u0119c Lucia sama, z czw\u00f3rk\u0105 ch\u0142opak\u00f3w, w\u0119drowa\u0142a po Po\u0142udniowym Zachodzie w poszukiwaniu przystani ca\u0142e lata siedemdziesi\u0105te i osiemdziesi\u0105te imaj\u0105c si\u0119 osobliwych zaj\u0119\u0107 i przedsi\u0119wzi\u0119\u0107, ale przede wszystkim walcz\u0105c (skutecznie!) z w\u0142asnym alkoholizmem. W 1994 roku wspomniany ju\u017c poeta Dorn zaprotegowa\u0142 Luci\u0119 na Uniwersytecie Stanu Colorado w Boulder; dosta\u0142a tam dwuletni kontrakt wizytuj\u0105cego pisarza w szk\u00f3\u0142ce kreatywnego pisania. Na zako\u0144czenie kontraktu studenci i absolwenci przyznali jej laur najlepszego nauczyciela, a w\u0142adze uczelni da\u0142y sta\u0142y etat <i>associate professora<\/i>. Wycofa\u0142a si\u0119 z nauczania pisarstwa w 2000 roku, gdy przegra\u0142a walk\u0119 z wyj\u0105tkowo wredn\u0105 skolioz\u0105, kt\u00f3ra m\u0119czy\u0142a j\u0105 od dzieci\u0144stwa. Zmar\u0142a w 2004 roku, dok\u0142adnie w dniu swych 68. urodzin&#8230;<\/p>\n<p>Pisa\u0142a w\u0142a\u015bciwie ca\u0142e \u017cycie. Drukowa\u0142a opowiadania w periodykach szacownych, z tradycjami (m. in. w bosto\u0144skim \u201eAtlantic Monthly\u201d) &#8211; i pismach efemerycznych, kontrkulturowych; opublikowa\u0142a sze\u015b\u0107 tomik\u00f3w z kr\u00f3tkimi formami. \u0141\u0105cznie za jej \u017cycia drukiem wysz\u0142o 76 opowiada\u0144. I&#8230; \u017cadnego prze\u0142omu w literaturze teksty pani Berlin nie spowodowa\u0142y. Ot, uznano je za przeci\u0119tne wytwory prowincjonalnej pisarki, spe\u0142niaj\u0105ce kryteria drukowalno\u015bci. Ale bez przesady&#8230; W kraju upowszechnionej edukacji, gdzie dost\u0119p do narz\u0119dzi literackich jest nader \u0142atwy, procent pisz\u0105cych teksty nadaj\u0105ce si\u0119 do druku w zasadzie ro\u015bnie \u2013 takie prawo statystyki&#8230; Wi\u0119c nazwisko Berlin zajmowa\u0142o po par\u0119 linijek w almanachach, antologiach i kronikach literackich \u2013 ale bez nadmiarowej atencji. No c\u00f3\u017c, by\u0142a, pisa\u0142a&#8230;<\/p>\n<p>Dopiero wydany w 2015 roku tom opowiada\u0144 \u201eInstrukcja dla pa\u0144 sprz\u0105taj\u0105cych\u201d, usk\u0142adanych z archiwum pisarki przez syn\u00f3w i sklecony przez redaktor\u00f3w wywo\u0142a\u0142 szok, awansuj\u0105c do rangi pierwszorz\u0119dnego wydarzenia literackiego. Czy to by\u0142y jakie\u015b inne teksty \u2013 z tajnej teki? Nie, niekt\u00f3re (podobnie jak cz\u0119\u015b\u0107 zawarto\u015bci \u201eWieczoru w raju\u201d) by\u0142y ju\u017c drukowane. Co si\u0119 zatem sta\u0142o? No c\u00f3\u017c \u2013 krytyka literacka w USA oraz tamtejsze kr\u0119gi (sk\u0105din\u0105d wcale niema\u0142e&#8230;) czytaj\u0105cej publiczno\u015bci regularnie wstrz\u0105sane s\u0105 paroksyzmami poznawczymi w zwi\u0105zku z trwaj\u0105cym od lat (a w zasadzie od epok Twaina, Fitzgeralda, Faulknera i mo\u017ce Hemingwaya) poszukiwaniem (i oczekiwaniem na takow\u0105) Wielkiej Ameryka\u0144skiej Powie\u015bci \u2013 a mo\u017ce nawet szerzej: Wielkiego Ameryka\u0144skiego Tekstu Literackiego&#8230; W 2015 roku kolejny z tych paroksyzm\u00f3w poszukiwawczych wielkiego ameryka\u0144skiego tekstu literackiego skoncentrowa\u0142 si\u0119 na potrzebie formy: ascetycznej, zwi\u0119z\u0142ej, nie okazuj\u0105cej emocji, z lekko chropowat\u0105 faktur\u0105, z narracj\u0105 niestroni\u0105c\u0105 od wizji \u017cycia jako pasma nieustannych katastrof, relacjonowanych beznami\u0119tnie, bez zr\u00f3\u017cnicowania uczuciowego, bez napi\u0119\u0107 i z dystansem.<\/p>\n<p>Teksty Lucii Berlin wesz\u0142y w ten kr\u0105g \u2013 zacz\u0119\u0142y pasowa\u0107 do postulatu penetracyjnego krytyki. Przypadkiem. Oczywi\u015bcie opowiadania te ze wzgl\u0119d\u00f3w formalnych nie wchodzi\u0142y w kr\u0105g zainteresowa\u0144 tropicieli WAP czy WATL. Ale ich wysoki poziom zbie\u017cno\u015bci z oczekiwaniami krytyki wzbudzi\u0142 entuzjazm&#8230; Patrzcie \u2013 kto\u015b ju\u017c pisa\u0142 tak, jak chcieliby\u015bmy, by wreszcie sporz\u0105dzono WAP czy tam WATL. Na fali tego entuzjazmu Berlin sta\u0142a si\u0119 kultowa. Zas\u0142u\u017cenie. Zaprawd\u0119 bowiem powiadam wam, \u017ce te opowiadania godne s\u0105 i lektury, i namys\u0142u. Nie ulega w\u0105tpliwo\u015bci, \u017ce artystycznie spe\u0142niaj\u0105 potrzeb\u0119 osobliwo\u015bci \u2013 s\u0105 bowiem eskapad\u0105 w niezbadane rejony duszy ameryka\u0144skiej, rejony opanowane przez zn\u0119kane \u017cyciem kobiety, borykaj\u0105ce si\u0119 z problemami egzystencjalnymi, wychowawczymi i osobistymi (poci\u0105ganie z butelki jawi si\u0119 najwa\u017cniejszym z nich&#8230;) &#8211; gdzie\u015b na prowincji, na takich zadupiach, o jakich nikomu si\u0119 nie \u015bni\u0142o. A do tego zmagaj\u0105ce si\u0119 z samotno\u015bci\u0105 \u2013 ich m\u0119\u017cczy\u017ani odpadaj\u0105 bowiem na og\u00f3\u0142 ze wsp\u00f3lnego \u017cycia na do\u015b\u0107 wczesnych etapach.<\/p>\n<p>G\u0142os Berlin jest g\u0142osem kobiety ze wspomnianej tu ju\u017c klasy \u015bredniej, oszukanej i sponiewieranej przez <i>american dream<\/i>. Ale zawsze gotowej, by broni\u0107 pazurami wszystkiego, co si\u0119 z katastrofy tego snu uda\u0142o uratowa\u0107. Gotowej, by nie rozpacza\u0107, tylko i\u015b\u0107 dalej. Wbrew pozorom ascetyczno\u015bci, narzucanym przez form\u0119, jest to proza g\u0119sta, nasycona i nad wyraz intensywna. Ale to da si\u0119 wyczu\u0107 dopiero po lekturze, zwie\u0144czonej d\u0142u\u017cszym namys\u0142em \u2013 niewykluczone, \u017ce namys\u0142em zintensyfikowanym szklaneczk\u0105 burbona. Zreszt\u0105 przeczytajcie sobie \u201eBo\u017ce Narodzenie. Teksas 1956\u201d. Zrozumiecie, co mam na my\u015bli&#8230;<\/p>\n<p>Zalecam \u2013 za dwa lata nikt ju\u017c zn\u00f3w nie b\u0119dzie pami\u0119ta\u0142 o Berlin. W ringu walki o WAP zostan\u0105 po staremu Auster, Pynchon, Chabon i Sedaris \u2013 daj im, panie, nadziej\u0119&#8230;<\/p>\n<p><strong>Tomasz Sas <\/strong><br><strong>(8 01 2021)<\/strong><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Lucia Berlin&nbsp; Wiecz\u00f3r w raju Prze\u0142o\u017cy\u0142a Dobromi\u0142a Jankowska Grupa Wydawnicza Foksal \u2013 wydawnictwo wab, Warszawa 2020 Rekomendacja: 5\/7 Ocena ok\u0142adki: 3\/5 Dyskretna nuta chanel numer pi\u0119\u0107&#8230; Wszystkie ciotki przylatuj\u0105ce z Ameryki ci\u0105gn\u0119\u0142y za sob\u0105 smu\u017ck\u0119 tego zapachu. Flakony kupowa\u0142y w strefach wolnoc\u0142owych w Idlewild (lotnisko bardziej znane jako Kennedy Airport&#8230;) na O&#8217;Hare, waszyngto\u0144skim Dullesie czy Hartsfield w Atlancie, jak ju\u017c si\u0119 odprawi\u0142y za \u017celazn\u0105 kurtyn\u0119. Kupowa\u0142y number five, bo \u201enosi\u0142a\u201d go sama Marilyn Monroe, a w obliczu podr\u00f3\u017cy za ocean i spotkania z familiantami ich w\u0142asne kosmetyki z supermarketu Searsa wydawa\u0142y si\u0119 nagle jakie\u015b prostackie. Jedna tylko ciotka intensywnie pachnia\u0142a jackiem daniel&#8217;sem i t\u0142umaczy\u0142a, \u017ce boi si\u0119 lata\u0107&#8230; Ciociu \u2013 niepotrzebnie; i tak wiedzieli\u015bmy, jak to by\u0142o naprawd\u0119&#8230; Zreszt\u0105 i ona nosi\u0142a chanelk\u0119 w torebce ze sk\u00f3ry aligatora. Lektura opowiada\u0144 Lucii Berlin przypomnia\u0142a mi tamte zapachy. Burbon i chanel, chanel i burbon. I saksofonowe sol\u00f3wki Coltrane&#8217;a. I smak coca-coli tudzie\u017c solonych peanuts. I terkot wyszczerbionego, ale wci\u0105\u017c ostro gol\u0105cego remingtona. I magazyn ilustrowany \u201eAmeryka\u201d na b\u0142yszcz\u0105cej, bia\u0142ej jak \u015bnieg, pachn\u0105cej kredzie. I \u201eRio Bravo\u201d ogl\u0105dane w kinach na przedmie\u015bciach po raz pi\u0119tnasty czy tam dwudziesty (bo kole\u017canka z klasy kocha\u0142a si\u0119 w Rickym Nelsonie i potrzebowa\u0142a eskorty, a zobowi\u0105zania towarzyskie&#8230;<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":2457,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"book_review_cover_url":"","book_review_title":"","book_review_series":"","book_review_author":"","book_review_genre":"","book_review_isbn":"","book_review_publisher":"","book_review_release_date":"","book_review_format":"","book_review_pages":"","book_review_source":"","book_review_rating":"","book_review_summary":""},"categories":[17],"tags":[309],"wppr_data":{"cwp_meta_box_check":"No"},"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2455"}],"collection":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=2455"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2455\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2640,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2455\/revisions\/2640"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media\/2457"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=2455"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=2455"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=2455"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}