{"id":2167,"date":"2020-08-14T11:57:52","date_gmt":"2020-08-14T09:57:52","guid":{"rendered":"http:\/\/100zastu.pl\/?p=2167"},"modified":"2024-02-05T01:50:16","modified_gmt":"2024-02-05T00:50:16","slug":"porachunki-osobiste","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/2020\/08\/14\/porachunki-osobiste\/","title":{"rendered":"Porachunki osobiste"},"content":{"rendered":"\n<h3><strong>Leopold Tyrmand<\/strong><\/h3>\n<h3><img loading=\"lazy\" class=\"size-medium wp-image-2168 alignright\" src=\"http:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2020\/08\/tyrmand-porachuni-20200805-poziom-300x207.jpg\" alt=\"\" width=\"300\" height=\"207\" srcset=\"https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2020\/08\/tyrmand-porachuni-20200805-poziom-300x207.jpg 300w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2020\/08\/tyrmand-porachuni-20200805-poziom-768x531.jpg 768w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2020\/08\/tyrmand-porachuni-20200805-poziom-1024x708.jpg 1024w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2020\/08\/tyrmand-porachuni-20200805-poziom-50x35.jpg 50w\" sizes=\"(max-width: 300px) 100vw, 300px\" \/><\/h3>\n<h3><strong><br \/><\/strong><strong>Porachunki osobiste <br \/><\/strong><strong>Wydawnictwo mg, <br \/>Warszawa 2020<\/strong><\/h3>\n<p><span style=\"color: #ff0000;\"><strong>Rekomendacja: 4\/7 <br \/><\/strong><strong>Ocena ok\u0142adki: 3\/5<\/strong><\/span><\/p>\n<h2><span style=\"color: #3366ff;\"><strong><u>Nobody&#8217;s perfect<\/u><\/strong><\/span><\/h2>\n<p>Postanowi\u0142em definitywnie po\u017cegna\u0107 si\u0119 z Tyrmandem, dokonuj\u0105c przy okazji sui generis rozliczenia, zbilansowania wzajemnych stosunk\u00f3w autor \u2013 czytelnik, a je\u015bli okoliczno\u015bci pozwol\u0105 \u2013 dokonuj\u0105c te\u017c natychmiastowej wyp\u0142aty r\u00f3\u017cnicy, z tego bilansu wynikaj\u0105cej. Mam bowiem do\u015b\u0107 Tyrmanda \u2013 w sensie literackim, intelektualnym, emocjonalnym&#8230; W ka\u017cdym sensie.<\/p>\n<p>Osobliwo\u015bci literacko-polityczno-spo\u0142ecznego losu Leopolda Tyrmanda najlepiej (bo najkr\u00f3cej) opisuje bon mot: pierwszorz\u0119dny pisarz drugorz\u0119dny. By\u0142-ci on na pewno niedo\u015bcignionym mistrzem autokreacji (lepszy od niego w tej w\u0105skospecjalistycznej konkurencji by\u0142 chyba tylko m\u0142odszy o dekad\u0119 pisarz Jerzy Kosi\u0144ski), by\u0142 skrz\u0119tnym organizatorem \u017cycia wok\u00f3\u0142 siebie (w tym w\u0142asnego), by\u0142 fantazyjnym, ozdobnym stylist\u0105 \u2013 wodzirejem. Bywa\u0142 te\u017c czasami rygorystycznym moralist\u0105 w nieco talmudycznym porz\u0105dku (cho\u0107 obrz\u0105dku nie kultywowa\u0142&#8230;), a z drugiej strony nie unika\u0142 zabawy \u2013 jakby chcia\u0142 na tym luzie odrobi\u0107 wojenne straty. Cz\u0142owiek, kt\u00f3ry wiele prze\u017cy\u0142 (a jeszcze wi\u0119cej mu si\u0119 zdawa\u0142o) i ocala\u0142 niemal\u017ce bez szwanku, po wszystkim poczu\u0142, \u017ce do tego wszystkiego dosta\u0142 od Matki Natury dar werbalizacji &#8211; przyjemnej dla oczu, uszu i umys\u0142\u00f3w innych, pos\u0142uguj\u0105cych si\u0119 tym samym j\u0119zykiem. Innymi s\u0142owy: \u017ce talent ma pisarski&#8230;<\/p>\n<p>Mie\u0107 a skorzysta\u0107 \u2013 to dwie r\u00f3\u017cne sprawy, z r\u00f3\u017cnych porz\u0105dk\u00f3w intelektualnych. Tyrmand z tego daru skorzysta\u0142 umiarkowanie, na co s\u0105 dowody w postaci drukowanej, wielkonak\u0142adowej. I niech mnie nikt nie przekonuje, \u017ce by\u0142o i jest inaczej&#8230; Od pierwszych pr\u00f3b reporterskich \u2013 korespondencji sportowych, nadsy\u0142anych z&#8230; Pary\u017ca w 1938 roku (studiowa\u0142 tam przez rok&#8230; architektur\u0119) \u2013 do \u015bmierci w 1985 roku, napisa\u0142 jedn\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0119 \u2013 genialn\u0105, wielk\u0105, z niczym niepor\u00f3wnywaln\u0105. \u201eZ\u0142y\u201d (bo o ten tytu\u0142 chodzi&#8230;) to jedno z dw\u00f3ch, mo\u017ce trzech najwa\u017cniejszych dzie\u0142 drugiej po\u0142owy XX wieku, wydanych po polsku. W kategorii <i>open<\/i>. Jest tylko jeden szkopu\u0142 \u2013 nie jest to fundamentalna, oczekiwana przez publiczno\u015b\u0107, rozliczeniowa, dr\u0105\u017c\u0105ca tzw. spraw\u0119 polsk\u0105 wielka powie\u015b\u0107 epicka (a zarazem psychologiczna i metafizyczna&#8230;) j\u0105trz\u0105co szarpi\u0105ca struny narodowej lutni martyrologicznej (albo zgo\u0142a liry Wernyhory) i wyznaczaj\u0105ca tropy my\u015bli tw\u00f3rczej na dziesi\u0119ciolecia, najmarniej&#8230; Nie. Gatunkowo rzecz ujmuj\u0105c to literatura rozrywkowa \u2013 sensacyjna; krymina\u0142 z rozbudowanymi elementami obyczajowymi, opisowy (obficie) i nawet troszk\u0119 socjologizuj\u0105cy, z elementami afirmuj\u0105cymi si\u0142\u0119&#8230; Nie, nie si\u0142\u0119 bandyt\u00f3w, ani nie milicji, bro\u0144 Bo\u017ce. Afirmuj\u0105cymi si\u0142\u0119 Miasta. Co\u015b, co si\u0119 warszawiakom nale\u017ca\u0142o po latach gn\u0119bienia przez Histori\u0119. I przez kiepsk\u0105, spod socrealistycznej sztancy, schematyczn\u0105 literatur\u0119.<\/p>\n<p>Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce jest, uchowa\u0142 si\u0119 (mimo tresury politruk\u00f3w, wydawc\u00f3w, krytyk\u00f3w i urz\u0119dowych cenzor\u00f3w) facet, kt\u00f3ry ma bogaty kolokwialny wokabularz, potrafi wi\u0105za\u0107 frazy i o\u017cywi\u0107 miejsk\u0105 scenografi\u0119. No i umie stworzy\u0107 histori\u0119, kt\u00f3ra jest wiarygodna \u2013 a do tego atrakcyjna. Tyrmand rzuci\u0142 na szal\u0119 wszystko, co mia\u0142. A nawet wi\u0119cej&#8230; Sk\u0105d to mia\u0142? Nie wiadomo. Podejrzewam, \u017ce mo\u017ce z w\u015bciek\u0142o\u015bci. Gdy podpisywa\u0142 umow\u0119 na \u201eZ\u0142ego\u201d wiosn\u0105 1954 roku, zaczyna\u0142a si\u0119 kr\u00f3tka epoka, zwana odwil\u017c\u0105, a on musia\u0142 odrobi\u0107 stracony czas, musia\u0142 si\u0119 odegra\u0107. Par\u0119 lat literacko-ubecka jaczejka trzyma\u0142a go z dala od systemu. (Dlaczego? Nie wiadomo. Podobno jeden z wiceministr\u00f3w bezpiecze\u0144stwa powiedzia\u0142 Tyrmandowi, \u017ce on do niego nic nie ma, ale towarzysze z wiadomego urz\u0119du jako\u015b go nie lubi\u0105&#8230;) Traci\u0142 kolejne posady, a gdy tylko spr\u00f3bowa\u0142 wyci\u0105gn\u0105\u0107 nie\u015bmia\u0142o r\u0119k\u0119 po jakie\u015b skromne frukta na uboczu, dostawa\u0142 bole\u015bnie po \u0142apach. I nagle ta umowa&#8230; Postanowi\u0142 zrobi\u0107 wszystko, co potrafi\u0142, a nawet wi\u0119cej. By przyjaci\u00f3\u0142 ol\u015bni\u0107, wrog\u00f3w zgn\u0119bi\u0107, a publiczno\u015b\u0107 w sobie rozkocha\u0107. I si\u0119 uda\u0142o. Ale tylko raz. Nigdy przedtem, a zw\u0142aszcza nigdy potem nawet si\u0119 nie zbli\u017cy\u0142 do tego prozatorskiego Everestu&#8230;<\/p>\n<p>Dlaczego? Dobre pytanie. Ale musi pozosta\u0107 bez analitycznej, g\u0142\u0119bokiej i szczerej odpowiedzi. <i>Spiritus flat ubi vult&#8230;<\/i> Jako duch, tako i talent w\u0119druje osobliwie spl\u0105tanymi \u015bcie\u017ckami, nie znajduj\u0105c wyt\u0142umaczenia \u2013 kiedy, gdzie i czemu si\u0119 pojawia. Palec bo\u017cy prawdziwie dotkn\u0105\u0142 Leopolda Tyrmanda tylko raz. Mocarny by\u0142 to prztyk. Ale autor usta\u0142 na nogach i wywi\u0105za\u0142 si\u0119 z tego, co do niego nale\u017ca\u0142o&#8230; Jego dzie\u0142o samo z siebie przekroczy\u0142o wymiar literacki \u2013 sta\u0142o si\u0119 mitem, znakiem wtajemniczenia, zjawiskiem socjologicznym, fenomenem zbiorowej wyobra\u017ani. Krytycy oczywi\u015bcie przewa\u017cnie byli przeciw, ale to rezonans w opinii publicznej zdecydowa\u0142 o samej osobliwo\u015bci \u201eZ\u0142ego\u201d i jej d\u0142ugim \u017cywocie. Nic, dos\u0142ownie nic z tego, co poza \u201eZ\u0142ym\u201d napisa\u0142 i co zosta\u0142o zakwalifikowane jako \u201eproza artystyczna\u201d (opowiadania, powie\u015bci&#8230;), reporta\u017ce i zaskakuj\u0105co obfita publicystyka polityczna (po\u0142ow\u0119 tw\u00f3rczego \u017cycia, kt\u00f3r\u0105 sp\u0119dzi\u0142 poza krajem, zajmowa\u0142 si\u0119 niemal wy\u0142\u0105cznie publicystyk\u0105&#8230;), nawet nie zbli\u017cy\u0142o si\u0119 na dystans umo\u017cliwiaj\u0105cy jakiekolwiek badawcze prace por\u00f3wnawcze do sukcesu \u201eZ\u0142ego\u201d&#8230;<\/p>\n<p>Z ma\u0142ym wyj\u0105tkiem \u2013 jak si\u0119 p\u00f3\u017aniej okaza\u0142o. Oto w 1973 roku w londy\u0144skich \u201eWiadomo\u015bciach\u201d &#8211; periodyku wci\u0105\u017c owianym s\u0142aw\u0105 swego wieloletniego animatora Mieczys\u0142awa Grydzewskiego \u2013 zacz\u0119\u0142y ukazywa\u0107 si\u0119 fragmenty (\u0142\u0105cznie przez pi\u0119\u0107 lat jakie\u015b 40 procent tekstu&#8230;) \u201eDziennika 1954\u201d Tyrmanda. Niewielki zasi\u0119g (tak\u017ce niestety w sensie intelektualnym&#8230;) tego czasopisma sprawi\u0142, \u017ce \u201eDziennikiem\u201d nikt prawie si\u0119 nie zainteresowa\u0142. Bomba eksplodowa\u0142a dopiero w 1980 roku, gdy tekst w postaci ksi\u0105\u017ckowej ukaza\u0142 si\u0119 w paryskim wydawnictwie Polonia. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce codzienne zapiski pisarza o egzystencji w Warszawie p\u00f3\u017an\u0105 zim\u0105 i wczesn\u0105 wiosn\u0105 1954 roku (obejmuj\u0105ce zaledwie trzy miesi\u0105ce i dwa dni) to w istocie bezkompromisowa, oskar\u017cycielska, heroiczna zgo\u0142a relacja z g\u0142\u0119bin komunistycznej opresji. \u201eDziennik&#8230;\u201d sta\u0142 si\u0119 zwornikiem intelektualnym ca\u0142ego kilkupokoleniowego sposobu opisywania, krytycznej refleksji, wr\u0119cz my\u015blenia i m\u00f3wienia o realnym komunizmie \u2013 no i o Polsce przy okazji. A przy okazji ugruntowa\u0142 si\u0119 podziw dla autora (statusu proroka nie wy\u0142\u0105czaj\u0105c).<\/p>\n<p>Pojawi\u0142 si\u0119 jednak pewien szkopu\u0142, ugruntowany r\u00f3wnie mocno jak podziw. Ot\u00f3\u017c zacz\u0119to podejrzewa\u0107, \u017ce \u201eDziennik 1954\u201d jest&#8230; apokryfem. Ekstremi\u015bci mniemaj\u0105, \u017ce tekst zosta\u0142 w ca\u0142o\u015bci napisany po 1970 roku \u2013 jeno dla kamufla\u017cu przystrojony w realia, scenografi\u0119 tudzie\u017c imponderabilia w\u0142a\u015bciwe dla tytu\u0142owego roku 1954, co tylko uwypukli\u0107 mia\u0142o geniusz i profetyczn\u0105 przenikliwo\u015b\u0107 autora&#8230; Krytycy umiarkowani i \u0142agodni tylko czasem delikatnie rzuc\u0105 aluzj\u0119, i\u017c autor podczas procesu redagowania swych brulion\u00f3w nie opar\u0142 si\u0119 pokusie rewizji my\u015bli, podszlifowania tego i owego, a w szczeg\u00f3lno\u015bci pokusie tzw. nadpisania tre\u015bci nowych b\u0105d\u017a na nowo przemy\u015blanych. Jak by\u0142o naprawd\u0119 i ile jest w \u201eDzienniku\u201d kreacji \u2013 trudno dociec. I nie ma po co. Tekst nie ubiega si\u0119 przecie\u017c o status archiwalnego dokumentu, s\u0142u\u017c\u0105cego wzorcowemu uwiarygadnianiu, uzgadnianiu faktograficznych i interpretacyjnych kwestii spornych w dyspucie historyk\u00f3w. A dylemat prawdom\u00f3wno\u015bci? Wolne \u017carty \u2013 nie tylko w przypadku Tyrmanda.<\/p>\n<p>Przyjmijmy zatem za pewnik, \u017ce tylko \u201eZ\u0142y\u201d i warunkowo \u201eDziennik 1954\u201d&#8230; To wystarcza za tytu\u0142 uczestnictwa autora w galerii s\u0142aw literatury polskiej. Sam Tyrmand &#8211; ze swym stylem \u017cycia, mi\u0142o\u015bci\u0105 do jazzu, scenograficznymi i kostiumologicznymi ozdobnikami-wyr\u00f3\u017cnikami, awanturkami, reporterskimi i \u0142az\u0119gowskimi przygodami, osobliw\u0105 fraz\u0105 \u201eapostroficzn\u0105\u201d, ze swym niez\u0142omnym oporem w kwestiach moralno-ustrojowych, ze swym uporem w aspekcie m\u0119sko-damskim (gdy wielokrotnie poraniony weteran rzuca si\u0119 zn\u00f3w w b\u00f3j, wiedz\u0105c, \u017ce zainkasuje kolejne ciosy, ale potrzeba doznania samego smaku walki jest silniejsza&#8230;), ze swym kompleksem sportsmena \u2013 i z wieloma innymi jeszcze wyr\u00f3\u017cnikami \u2013 te\u017c na t\u0119 galeri\u0119 zas\u0142u\u017cy\u0142 osobno, nawet gdyby nie napisa\u0142 tego, co napisa\u0142&#8230;<\/p>\n<p>Ale do\u015b\u0107 o tym. Rozliczenie definitywne u\u0142atwia mi reedycja Tyrmandowych rozproszonych tekst\u00f3w publicystycznych pod wymownym tytu\u0142em \u201ePorachunki osobiste\u201d. Czyli zbiorek jadowitych paszkwili \u2013 pe\u0142nych osobliwych idiosynkrazji, gar\u015bci rozs\u0105dnych polemik, gorzkich \u017cali, sentymentalnych wspomnie\u0144 (polecam esej-nekrolog Marka H\u0142aski \u2013 zaiste wzorowy), odrobin\u0119 megalomanii w dobrym gatunku, nieco antypolonijnych i zarazem antyameryka\u0144skich po\u0142ajanek. To dobra i pouczaj\u0105ca lektura jest.<\/p>\n<p>Ale na szczeg\u00f3lne wyr\u00f3\u017cnienie zas\u0142uguje jeden tekst: wydrukowany w 1967 roku w \u201eKulturze\u201d u Giedroycia szkic pamfletyczny \u201eFryzury Mieczys\u0142awa Rakowskiego\u201d. To doskona\u0142y, niezwykle elegancki przyk\u0142ad zastosowania og\u00f3lnej teorii wkurwu, wyra\u017conego s\u0142owem pisanym. Jest konkretny, zdefiniowany bohater-przeciwnik, jest pomys\u0142owa, zaskakuj\u0105ca \u201elinia melodyczna\u201d &#8211; czyli koncept \u201efryzjerski\u201d opisania cz\u0142owieka i jego \u017cyciorysu politycznego poprzez analiz\u0119 ewolucji jego koafiur; stan ow\u0142osienia jako sygna\u0142, znacznik zmienno\u015bci postawy politycznej \u2013 to zaiste pomys\u0142 fenomenalny. A wykonanie nader ujmuj\u0105ce, niepozbawione wdzi\u0119ku, z fraz\u0105 lekk\u0105 i celn\u0105, a zarazem z\u0142o\u015bliw\u0105 i dewastuj\u0105c\u0105. Innymi s\u0142owy: pamflet modelowy; tylko si\u0119 uczy\u0107 u mistrza Tyrmanda. I wszystko by\u0142oby w porz\u0105dku, gdyby nie pewien drobiazg&#8230; Uczciwy do b\u00f3lu (sam o sobie mawia\u0142, \u017ce Prawda to jego drugie imi\u0119&#8230;) pamflecista i polemista by\u0142 po prostu s\u0142abo poinformowany. Ca\u0142e te jego kunsztowne kombinacje intelektualne, cho\u0107 formalnie podziwu godne, okazywa\u0142y si\u0119 g\u00f3wno warte z powodu s\u0142abego zwi\u0105zku z rzeczywisto\u015bci\u0105. Powiecie \u2013 to okoliczno\u015b\u0107 nieistotna, w walce politycznej liczy si\u0119 styl i forma tudzie\u017c rezultat. Niby tak, ale po paru takich pr\u00f3bach nawet najszczersze intencje nie uczyni\u0105 puklerza z kartongipsu.<\/p>\n<p>O podmiotach i przedmiotach swej najg\u0142\u0119bszej troski Tyrmand po prostu za ma\u0142o wiedzia\u0142. Owszem, mia\u0142 reporterski s\u0142uch, aktywnie si\u0119 kr\u0119ci\u0142 tu i \u00f3wdzie, bywa\u0142, brylowa\u0142, szczerze szczerzy\u0142 si\u0119, zna\u0142 wielu ludzi, z wieloma pi\u0142 w\u00f3dk\u0119, kobiety emablowa\u0142 licznie i skutecznie&#8230; Ale, jak wida\u0107, nie do\u015b\u0107 \u2013 mimo tego ca\u0142ego zgie\u0142ku, kt\u00f3ry wok\u00f3\u0142 siebie czyni\u0142, mimo tego skrz\u0119tnego obracania si\u0119 w sferach, nie wyrobi\u0142 sobie dost\u0119pu do informacji. Opieranie publicystyki antykomunistyznej (zreszt\u0105 ka\u017cdej innej te\u017c&#8230;) tylko na w\u0142asnych do\u015bwiadczeniach, na swoich uprzedzeniach, b\u00f3lach, idiosynkrazjach i martyrologiach \u2013 to za ma\u0142o. Potrzeba wiedzy, analiz, informacji, znajomo\u015bci cudzych pogl\u0105d\u00f3w (cho\u0107by s\u0142abe i g\u0142upie one by\u0142y&#8230;) &#8211; krytycznej refleksji intelektualnej, namys\u0142u i czasu (a najlepiej dystansu ze szklaneczk\u0105 whisky w d\u0142oni&#8230;). Tego Tyrmandowi brak\u0142o \u2013 wiedzia\u0142 jak, nie wiedzia\u0142 co.<\/p>\n<p>I z tym przekonaniem zostawiam moich czytelnik\u00f3w, Ale Tyrmanda czytajcie; to w dalszym ci\u0105gu dobra lektura jest \u2013 mo\u017ce nie ze wszystkim, lecz <i>nobody&#8217;s perfect<\/i>&#8230;<\/p>\n<p><strong>Tomasz Sas <\/strong><br \/><strong>(14 08 2020)<\/strong><\/p>\n<p>P.S. A z tym Rakowskim to by\u0142o zupe\u0142nie inaczej. Ale to temat na osobne opowiadanie, cho\u0107 nie wiem, czy je kiedykolwiek napisz\u0119&#8230; TS.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Leopold Tyrmand Porachunki osobiste Wydawnictwo mg, Warszawa 2020 Rekomendacja: 4\/7 Ocena ok\u0142adki: 3\/5 Nobody&#8217;s perfect Postanowi\u0142em definitywnie po\u017cegna\u0107 si\u0119 z Tyrmandem, dokonuj\u0105c przy okazji sui generis rozliczenia, zbilansowania wzajemnych stosunk\u00f3w autor \u2013 czytelnik, a je\u015bli okoliczno\u015bci pozwol\u0105 \u2013 dokonuj\u0105c te\u017c natychmiastowej wyp\u0142aty r\u00f3\u017cnicy, z tego bilansu wynikaj\u0105cej. Mam bowiem do\u015b\u0107 Tyrmanda \u2013 w sensie literackim, intelektualnym, emocjonalnym&#8230; W ka\u017cdym sensie. Osobliwo\u015bci literacko-polityczno-spo\u0142ecznego losu Leopolda Tyrmanda najlepiej (bo najkr\u00f3cej) opisuje bon mot: pierwszorz\u0119dny pisarz drugorz\u0119dny. By\u0142-ci on na pewno niedo\u015bcignionym mistrzem autokreacji (lepszy od niego w tej w\u0105skospecjalistycznej konkurencji by\u0142 chyba tylko m\u0142odszy o dekad\u0119 pisarz Jerzy Kosi\u0144ski), by\u0142 skrz\u0119tnym organizatorem \u017cycia wok\u00f3\u0142 siebie (w tym w\u0142asnego), by\u0142 fantazyjnym, ozdobnym stylist\u0105 \u2013 wodzirejem. Bywa\u0142 te\u017c czasami rygorystycznym moralist\u0105 w nieco talmudycznym porz\u0105dku (cho\u0107 obrz\u0105dku nie kultywowa\u0142&#8230;), a z drugiej strony nie unika\u0142 zabawy \u2013 jakby chcia\u0142 na tym luzie odrobi\u0107 wojenne straty. Cz\u0142owiek, kt\u00f3ry wiele prze\u017cy\u0142 (a jeszcze wi\u0119cej mu si\u0119 zdawa\u0142o) i ocala\u0142 niemal\u017ce bez szwanku, po wszystkim poczu\u0142, \u017ce do tego wszystkiego dosta\u0142 od Matki Natury dar werbalizacji &#8211; przyjemnej dla oczu, uszu i umys\u0142\u00f3w innych, pos\u0142uguj\u0105cych si\u0119 tym samym j\u0119zykiem. Innymi s\u0142owy: \u017ce talent ma pisarski&#8230; Mie\u0107 a skorzysta\u0107 \u2013 to dwie r\u00f3\u017cne sprawy, z r\u00f3\u017cnych porz\u0105dk\u00f3w intelektualnych&#8230;.<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":2169,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"book_review_cover_url":"","book_review_title":"","book_review_series":"","book_review_author":"","book_review_genre":"","book_review_isbn":"","book_review_publisher":"","book_review_release_date":"","book_review_format":"","book_review_pages":"","book_review_source":"","book_review_rating":"-1","book_review_summary":""},"categories":[25],"tags":[290],"wppr_data":{"cwp_meta_box_check":"No"},"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2167"}],"collection":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=2167"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2167\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":4564,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2167\/revisions\/4564"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media\/2169"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=2167"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=2167"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=2167"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}