{"id":198,"date":"2016-09-18T00:08:14","date_gmt":"2016-09-17T22:08:14","guid":{"rendered":"http:\/\/100zastu.pl\/?p=198"},"modified":"2022-09-30T17:09:19","modified_gmt":"2022-09-30T15:09:19","slug":"mock","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/2016\/09\/18\/mock\/","title":{"rendered":"Mock"},"content":{"rendered":"<h3>Marek Krajewski <img loading=\"lazy\" class=\"size-medium wp-image-199 alignright\" src=\"http:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2017\/06\/mock-poziom-300x177.jpg\" alt=\"\" width=\"300\" height=\"177\" srcset=\"https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2017\/06\/mock-poziom-300x177.jpg 300w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2017\/06\/mock-poziom-768x452.jpg 768w, https:\/\/100zastu.pl\/wp-content\/uploads\/2017\/06\/mock-poziom-1024x603.jpg 1024w\" sizes=\"(max-width: 300px) 100vw, 300px\" \/><br \/>\nMock<br \/>\nWydawnictwo Znak, Krak\u00f3w 2016<\/h3>\n<p><span style=\"color: #ff0000;\"><strong>Rekomendacja: 4\/7<\/strong><\/span><br \/>\n<span style=\"color: #ff0000;\"><strong>Ocena ok\u0142adki: 1\/5<\/strong><\/span><\/p>\n<h2><span style=\"color: #3366ff;\">W p\u0119tli czasu zbrodnia&#8230;<\/span><\/h2>\n<p style=\"text-align: right;\"><em>\u201eBy\u0142 sobie skrzypek Hercowicz,<\/em><br \/>\n<em>co gra\u0142 z pami\u0119ci jak z nut,<\/em><br \/>\n<em>z Szuberta on umia\u0142 zrobi\u0107<\/em><br \/>\n<em>&#8211; no brylant, no istny cud.\u201d<\/em><br \/>\n(Osip Mandelsztam; przek\u0142ad Wiktora Woroszylskiego;<br \/>\nz muzyk\u0105 Andrzeja Zaryckiego \u015bpiewa\u0142a Ewa Demarczyk)<\/p>\n<p>Wdzi\u0119czny jestem g\u0142\u0119boko i czo\u0142obitnie (jako czytelnik ze skromnych najskromniejszy&#8230;) Markowi Krajewskiemu, filologowi klasycznemu z Wroc\u0142awia, za autorsk\u0105 wolt\u0119, kt\u00f3rej si\u0119 dopu\u015bci\u0142, wracaj\u0105c do postaci literackiej, od kt\u00f3rej zacz\u0105\u0142 by\u0142 sw\u0105 karier\u0119 popularnego autora powie\u015bci kryminalnych. Siedemna\u015bcie lat i szesna\u015bcie ksi\u0105\u017cek (w tym sze\u015b\u0107 w sensie \u015bcis\u0142ym; lub siedem; zale\u017cy jak liczy\u0107&#8230;) temu Krajewski wykreowa\u0142 posta\u0107 policjanta. Echt Breslauer (aczkolwiek pochodz\u0105cy z Wa\u0142brzycha&#8230;) und Schlesier Eberhard Mock \u2013 t\u0119gi \u017car\u0142ok (powiedzmy raczej: smakosz na miar\u0119 posiadanych \u015brodk\u00f3w&#8230;) i op\u00f3j, zwolennik tanich dziwek, niedoko\u0144czony filolog klasyczny (czyli m\u00f3g\u0142by o ma\u0142o co karier\u0119 zrobi\u0107 gimnazjalnego profesora \u2013 jednego z filar\u00f3w, obok instruktora musztry w regimencie pruskiej piechoty, systemu wychowawczego i spo\u0142ecznego Rzeszy), posiadacz osobliwymi drogami chadzaj\u0105cego intelektu tudzie\u017c nosiciel \u017carliwego poczucia sprawiedliwo\u015bci <em>per fas et nefas<\/em>, za wszelk\u0105 cen\u0119, do ko\u0144ca i bez zwa\u017cania na przeszkody egzekwowanego. \u017be ju\u017c o chwycie szcz\u0119k (w sensie symbolicznym, \u015bledczym) godnym bullterriera, gwa\u0142townym charakterze, od demonstrowania si\u0142y fizycznej niestroni\u0105cym wcale, nie wspomn\u0119&#8230;<br \/>\nMock \u2013 posta\u0107 wewn\u0119trznie pe\u0142na i doszlifowana \u2013 wydaje si\u0119 by\u0107 konstruktem o wymiarach zgo\u0142a chandlerowskich, aczkolwiek oczywi\u015bcie nie gra w tej samej literackiej lidze co detektyw Marlowe. Lecz jest niedaleko! W ka\u017cdym razie na rynku polskim \u017caden z innych autor\u00f3w kryminalnych p\u0142ci obojga \u017cadnego ze swych tropicieli zbrodni (tako\u017c p\u0142ci obojga) nie potrafi\u0142 nawet troch\u0119 zbli\u017cy\u0107 do Mocka&#8230; Po cz\u0119\u015bci zapewne dlatego, \u017ce nie jest to im do niczego potrzebne. Aby \u0142adnie poprowadzi\u0107 intryg\u0119, wystarczy uruchomi\u0107 p\u0142aski schemat numer jeden: samotny, skopany przez kobiet\u0119, dotkni\u0119ty kryzysem wieku \u015bredniego nadkomisarz macho (wzgl\u0119dnie prokurator lub b\u0142yskotliwy cywilny profiler&#8230;), kompulsywnie s\u0142uchaj\u0105cy jazzu (policzcie kiedy\u015b w wolnej chwili, ilu krajowego wyrobu detektyw\u00f3w nami\u0119tnie uwielbia Coltrane&#8217;a?), sma\u017c\u0105cy jajecznic\u0119 i graj\u0105cy w szachy sam ze sob\u0105&#8230; Aby baaardzo \u0142adnie za\u015b intryg\u0119 wie\u015b\u0107, trzeba napr\u0119dce skleconego (i bardziej szorstkiego&#8230;) schematu numer dwa, czyli zdeklarowanego \u015bwira (dobry jest zesp\u00f3\u0142 stresu bojowego \u2013 z omamami, g\u0142osami, alkoholizmem, lekomani\u0105&#8230;), socjopaty z nerwic\u0105 natr\u0119ctw czy zgo\u0142a brutalnego <em>motherfuckera<\/em> o niebywa\u0142ej skuteczno\u015bci&#8230;<br \/>\nPo co komu kto\u015b taki jak Mock \u2013 czy druga z kreacji Krajewskiego (sk\u0105din\u0105d udana znacznie, znacznie mniej): lwowski (ergo przedwojenny) policaj Edward Popielski, z niech\u0119tnym szacunkiem w kr\u0119gach kryminalnych zwany \u0141ysym? Po nic! Komu\u015b&#8230; Ale nie Krajewskiemu. On sobie zrobi\u0142 Mocka z potrzeby profesjonalizmu \u2013 by lepiej opowiada\u0107 po prostu. To, co u\u017cy\u0142em w charakterze motta \u2013 wiersz Mandelsztama \u2013 opr\u00f3cz pewnej dominuj\u0105cej dozy rusko-\u017cydowskiego nostalgicznego sentymentalizmu i lirycznego rozmem\u0142ania, to przede wszystkim pochwa\u0142a zawodowstwa: treningu, powtarzania, szlifowania \u2013 a\u017c ku doskona\u0142o\u015bci, niemal boskiej perfekcji. Krajewski produkowa\u0142 swego bohatera sposobem arcytrudnym, albowiem temporalnie nieliniowym \u2013 w postaci pofa\u0142dowanej p\u0119tli z zawijasami. Zaczyna si\u0119 w maju 1933 roku (Mock jest radc\u0105 kryminalnym, a nazi\u015bci dopiero si\u0119 rozkr\u0119caj\u0105&#8230;), potem akcja w\u0119druje nazad do roku 1927 (republika weimarska w rozkwicie swej degrengolady&#8230;), rozp\u0119dzona wraca do 1919 roku (tu\u017c po I wojnie Ebi jest asystentem kryminalnym o niepewnej przysz\u0142o\u015bci&#8230;), skacze a\u017c do wiosny 1945 roku, z Mockiem jako kapitanem Abwehry w obl\u0119\u017conej Festung Breslau, zn\u00f3w zje\u017cd\u017ca do lat 20. (konkretnie 1923-24), w\u0119druje do 1937 roku (Mock \u201ezaz\u0119bia si\u0119\u201d z Popielskim&#8230;) i w najnowszym \u201emocku\u201d wraca do roku 1913 (m\u0142ody wachmistrz rozwi\u0105zuje spraw\u0119 mordu na budowie Hali Stulecia &#8211; ni mniej, ni wi\u0119cej&#8230;). Wypady w jeszcze inne epoki (a\u017c po lata 60. w Nowym Jorku, gdzie Mock umiera jako&#8230; agent CIA&#8230;) s\u0105 jak fioritury i zawijasy na tej p\u0119tli&#8230;<br \/>\nOsobliwa ta konstrukcja wymaga\u0142a i nadal b\u0119dzie wymaga\u0107 od Krajewskiego szczeg\u00f3lnej dyscypliny architektonicznej. Budowanie rusztowania utrzymuj\u0105cego w pionie (i w ruchu, co trudne nawet bardziej) figur\u0119 Eberharda, jego otoczenie (w tym \u017cony ze dwie&#8230;), \u015brodowisko naturalne policji, przest\u0119pc\u00f3w, burdeli, knajp, salon\u00f3w, \u015bwi\u0105ty\u0144 wiedzy tajemnej, okultyzmu i hochsztaplerki wszelkiego gatunku, uniwersytetu, prosektorium, nadodrza\u0144skich chaszczy&#8230; &#8211; no, to \u0142atwe nie jest. I jeszcze te archiwalne kwerendy! Utworzenie Mocka w zurbanizowanej zaprzesz\u0142ej topografii miejsca, kt\u00f3re w istocie swej istnie\u0107 przesta\u0142o, straci\u0142o ci\u0105g\u0142o\u015b\u0107 emocjonaln\u0105 \u2013 to zadanie heroiczne. Autor wywi\u0105za\u0142 si\u0119 wiarygodnie \u2013 jego Mock to posta\u0107, jakiej w polskiej literaturze kryminalnej ( i nie tylko w niej&#8230;) nie ma z czym por\u00f3wna\u0107. Kawa\u0142 doskona\u0142ej roboty artystycznej, psychologicznej, intelektualnej i jakiej tam sobie chcecie&#8230; Nawet gastronomicznej! Te trzeszcz\u0105ce w z\u0119bach kie\u0142baski \u015bl\u0105skie podpiekane, z preclami obsypanymi kminkiem&#8230;<br \/>\nNajnowszy \u201eMock\u201d (przy okazji: znany sk\u0105din\u0105d z wyrafinowanego gustu Znak m\u00f3g\u0142by si\u0119 postara\u0107 o lepsz\u0105 ok\u0142adk\u0119; ta jest po prostu a\u017c do b\u00f3lu, koszmarnie kiczowata&#8230;) koncentruje si\u0119 wok\u00f3\u0142 historii tzw. Hali Stulecia w 1913 roku \u2013 rytualnego mordu na budowie (czterej gimnazjali\u015bci roztrzaskani o beton i wisielec upozowany na Ikara), spisku nacjonalist\u00f3w wielkoniemieckich wobec spodziewanej wizyty kajzera Wilhelma, d\u0142ugich macek masonerii i wywiadu. M\u0142ody wachmistrz kryminalny swej nieokie\u0142znanej \u017cywio\u0142owo\u015bci i bezkompromisowemu d\u0105\u017ceniu do prawdy zawdzi\u0119cza wkr\u0119cenie w nielegalne \u015bledztwo tudzie\u017c bezwiedny udzia\u0142 w sprzysi\u0119\u017ceniu. No i poruszaj\u0105ca silnie cia\u0142a jamiste m\u0119skie z pozoru tylko niewinna perwersja pewnej wszechstronnie wyuczonej sawantki&#8230; No i Wroc\u0142aw\/Breslau do fundament\u00f3w spowity narkotyczn\u0105, erotyczn\u0105, moralnie dwuznaczn\u0105 aur\u0105&#8230; A je\u015bli chcecie wiedzie\u0107, co w tym wszystkim robi pierwszy&#8230; szef CIA admira\u0142 Roscoe Hillenkoetter, musicie odda\u0107 si\u0119 lekturze. Zach\u0119cam!<br \/>\nCo zwinniejsi intelektualnie mog\u0105 podj\u0105\u0107 z Krajewskim ryzykown\u0105 gr\u0119 i pr\u00f3bowa\u0107 przy\u0142apa\u0107 go na jakimkolwiek b\u0142\u0119dzie natury rekonstrukcyjnej. Ale ostrzegam \u2013 to udaje si\u0119 rzadko. Mnie, cho\u0107 uchodz\u0119 za t\u0119giego kwerulanta i upierdliwego tropiciela, trafi\u0142o si\u0119 dwa razy znale\u017a\u0107 ewidentny b\u0142\u0105d. W debiutanckiej \u201e\u015amierci w Breslau\u201d policjant Anwaldt zamawia w poci\u0105gu flaszk\u0119 w\u00f3dki Baczy\u0144skiego \u2013 nie Baczewskiego; freudowska zaiste pomy\u0142ka&#8230; Za\u015b we \u201eW\u0142adcy liczb\u201d plutonowy na pami\u0105tkowym zdj\u0119ciu \u015bwie\u017co po awansie ma cztery belki, a powinien mie\u0107 trzy, skoro ten fragment akcji toczy si\u0119 w latach 50. a dok\u0142adniej chyba w 1956&#8230;<br \/>\nMa\u0142o&#8230; Bo Krajewski, buduj\u0105c sw\u00f3j osobliwy, wielotomowy kosmos wroc\u0142awsko-lwowski (z wypadem nawet do Dar\u0142owa), dobrze si\u0119 przygotowa\u0142. Mularz ci z niego znamienity. W pas si\u0119 k\u0142aniam!<br \/>\nTomasz Sas<br \/>\n(18 09 2016)<\/p>\n<hr \/>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Marek Krajewski Mock Wydawnictwo Znak, Krak\u00f3w 2016 Rekomendacja: 4\/7 Ocena ok\u0142adki: 1\/5 W p\u0119tli czasu zbrodnia&#8230; \u201eBy\u0142 sobie skrzypek Hercowicz, co gra\u0142 z pami\u0119ci jak z nut, z Szuberta on umia\u0142 zrobi\u0107 &#8211; no brylant, no istny cud.\u201d (Osip Mandelsztam; przek\u0142ad Wiktora Woroszylskiego; z muzyk\u0105 Andrzeja Zaryckiego \u015bpiewa\u0142a Ewa Demarczyk) Wdzi\u0119czny jestem g\u0142\u0119boko i czo\u0142obitnie (jako czytelnik ze skromnych najskromniejszy&#8230;) Markowi Krajewskiemu, filologowi klasycznemu z Wroc\u0142awia, za autorsk\u0105 wolt\u0119, kt\u00f3rej si\u0119 dopu\u015bci\u0142, wracaj\u0105c do postaci literackiej, od kt\u00f3rej zacz\u0105\u0142 by\u0142 sw\u0105 karier\u0119 popularnego autora powie\u015bci kryminalnych. Siedemna\u015bcie lat i szesna\u015bcie ksi\u0105\u017cek (w tym sze\u015b\u0107 w sensie \u015bcis\u0142ym; lub siedem; zale\u017cy jak liczy\u0107&#8230;) temu Krajewski wykreowa\u0142 posta\u0107 policjanta. Echt Breslauer (aczkolwiek pochodz\u0105cy z Wa\u0142brzycha&#8230;) und Schlesier Eberhard Mock \u2013 t\u0119gi \u017car\u0142ok (powiedzmy raczej: smakosz na miar\u0119 posiadanych \u015brodk\u00f3w&#8230;) i op\u00f3j, zwolennik tanich dziwek, niedoko\u0144czony filolog klasyczny (czyli m\u00f3g\u0142by o ma\u0142o co karier\u0119 zrobi\u0107 gimnazjalnego profesora \u2013 jednego z filar\u00f3w, obok instruktora musztry w regimencie pruskiej piechoty, systemu wychowawczego i spo\u0142ecznego Rzeszy), posiadacz osobliwymi drogami chadzaj\u0105cego intelektu tudzie\u017c nosiciel \u017carliwego poczucia sprawiedliwo\u015bci per fas et nefas, za wszelk\u0105 cen\u0119, do ko\u0144ca i bez zwa\u017cania na przeszkody egzekwowanego. \u017be ju\u017c o chwycie szcz\u0119k (w sensie symbolicznym, \u015bledczym) godnym bullterriera, gwa\u0142townym charakterze, od demonstrowania&#8230;<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":471,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"book_review_cover_url":"","book_review_title":"","book_review_series":"","book_review_author":"","book_review_genre":"","book_review_isbn":"","book_review_publisher":"","book_review_release_date":"","book_review_format":"","book_review_pages":"","book_review_source":"","book_review_rating":"-1","book_review_summary":""},"categories":[10],"tags":[54],"wppr_data":{"cwp_meta_box_check":"No"},"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/198"}],"collection":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=198"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/198\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":3678,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/198\/revisions\/3678"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media\/471"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=198"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=198"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/100zastu.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=198"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}